Literacki Nobel 2013 dla Alice Munro: Codzienne jest piękne

Wydawnictwo Dwie Siostry

Literacki Nobel 2013 trafił do rąk kanadyjskiej autorki, Alice Munro. – Wierzyłam w swoje pisanie, bojąc się jednocześnie, że może jestem po prostu głupia. W miasteczku, gdzie trudno spotkać kogokolwiek czytającego książki, łatwo przecież uznać, że ma się talent do ich pisania – mówiła kilka lat temu laureatka nagrody.

Wydawnictwo Dwie Siostry

Przekonywanie do niej nie jest łatwym zadaniem. Jej książki nawet nie udają „atrakcyjnych”. Brak tam efektownych scen, egzotycznych lokalizacji, filmowej fabuły. Jest za to bardzo głęboki wgląd w najbardziej codzienne aspekty życia mieszkańców niewielkich kanadyjskich mieścin. Brzmi nudno, prawda? Nie dla komisji, która w 2009 roku przyznała Munro literackiego Oscara – The Man Booker Prize (Międzynarodową Nagrodę Bookera). – Czytać Munro, to poznawać za każdym razem coś, co inaczej nigdy nie przyszłoby ci do głowy – przekonywali członkowie jury.

W ciąży, desperacko

Dzieła Munro oddają w dużej mierze styl życia ich autorki: wychowanej na farmie u skraju małego miasteczka, skromnej i spokojnej kobiety, która do końca życia nie chce już wyprowadzać się z rodzinnych stron. Pisarki, która odczekała swoje, żeby zostać docenioną. Jej pierwszą książkę wydano przecież dopiero, gdy miała 37 lat. Teksty do niej tworzyła jednak już jako dwudziestolatka. Akurat pożegnała się wtedy po dwóch latach ze studiami, żeby wyjść za swojego pierwszego męża. Niedługo później zaszła też po raz pierwszy w ciążę.

– Będąc w ciąży pisałam bez przerwy, niemal desperacko. Myślałam, że później nie będę już mogła tego robić – wspomina Munro. Po narodzinach dzieci nadal udawało się jej wyłuskać czas na pisanie, mimo że z trudem łączyła opiekę nad czwórką pociech, domem i pracą w księgarni, którą z mężem założyła. – Pracowałam do pierwszej w nocy, a później wstawałam o szóstej rano. Myślałem sobie: może od tego umrę, to straszne, dostanę ataku serca. Ale później doszłam do wniosku, że napisałam już tak wiele stron… będą wiedzieć co chciałam powiedzieć, dokończą to. To był taki desperacki, naprawdę desperacki wyścig.

Wszystko odwrotnie

Trudno oddać typ wrażliwości jaki ją wyróżnia. Ujmujący i mówiący wiele o jej zmyśle obserwacji, emocjonalności i umiejętności interpretowania małych wydarzeń jest inny moment ze wspomnień pisarki-matki.

Moja dwuletnia córka przychodziła do mnie, siedzącej przy maszynie do pisania, a ja jedną ręką odganiałam ją od siebie, drugą nie przestając pisać. Zraziłam ją tak do tego, co dla mnie było najważniejsze. Czuję, że wszystko zrobiłam odwrotnie niż trzeba: byłam całkiem oddana pisaniu, gdy dzieci były małe i potrzebowały mnie najbardziej. A teraz, gdy nie jestem im już potrzebna wcale, kocham je tak bardzo. Dawniej rodzinne obiady zdarzały się o wiele częściej, myślę sobie w prawie pustym domu …

Podryw na pisarkę

Munro od 35 lat mieszka ze swoim drugiem mężem Geraldem Fremlinem – miłością jej życia. Ten bohater wojenny, w którym podkochiwała się w liceum, nigdy nie zwracał na nią uwagi. Zawiódł nawet podryw na literaturę. – Myślałam, że Gerry pracuje w naszym magazynie literackim. Plan był więc taki, że zaniosę mu mój tekst, zaczniemy rozmawiać, on się we mnie zakocha, a dalej już pójdzie. Podeszłam do niego na korytarzu, a on powiedział mi tylko, że redaktor naczelny czasopisma stoi na końcu korytarza. To były jedyne słowa jakie zamieniliśmy w liceum.

Minęło ponad 20 lat. Alice rozstała się z mężem, wróciła na farmę rodziców. – Usłyszał mnie w wywiadzie radiowym. Musiałam tam wyjawić gdzie mieszkam i brzmieć jakbym już nie była mężatką, bo od razu po tym się ze mną umówił. Poszliśmy na lunch, na starcie pijąc po trzy drinki. Chyba się stresowaliśmy. Ale już przed końcem popołudnia rozmawialiśmy o zamieszkaniu razem. Poszło bardzo szybko – uśmiecha się autorka.

Nietrudno wyobrazić sobie jak te i inne prawdziwe historie zyskują, gdy Munro zaczyna przetwarzać je na literaturę. Tych planujących to sprawdzić wypada tylko ostrzec, że tutaj Kanadyjka opowiadała głównie o jasnych stronach życia. Warto jednak pamiętać – a jej książki nie pozwalają o tym zapomnieć – że istnieje też druga, nieco ciemniejsza strona ludzkiej natury.