fbpx

Skąd się biorą dorośli? – książka dla dorosłych

Skąd się biorą dorośli?
mat. prasowe

Psychoterapeutka Małgorzata Liszyk-Kozłowska i dziennikarz Tomasz Kosiorek przedstawiają poradnik, który pomoże dorosłym uporać się z przeszłością i uniknąć błędów popełnionych przez własnych rodziców. Książka „Skąd się biorą dorośli. Dlaczego, u licha, nasi rodzice tego nie wiedzieli?” ukazała się nakładem Wydawnictwa G+J Książki.

Skąd się biorą dorośli?
mat. prasowe

Klucz do wszystkich ludzkich zachowań – także tych, które nie pozwalają realizować marzeń i żyć naprawdę szczęśliwie – tkwi w dzieciństwie. Psychoterapeutka Małgorzata Liszyk-Kozłowska zabiera swoich czytelników w pouczającą i wyzwalającą podróż do przeszłości. Pozwoli im zrozumieć, dlaczego w pewnych sytuacjach reagują w określony sposób, pomoże też im to zmienić: uzdrowić relacje z innymi, docenić siebie, nadać tempo karierze zawodowej, cieszyć się drobiazgami, czerpać z życia pełnymi garściami.

Wszystkim rodzicom autorka nie tylko radzi, jak zmienić swoje życie na lepsze, ale również wskazuje, co zrobić, by nie powtórzyć błędów własnych rodziców i jak przekazać dzieciom posag najcenniejszy z możliwych – nawyki, które pozwolą im żyć pełniej i szczęśliwiej.

W książce autorka wyjaśnia:
• jaką pułapkę kryją w sobie oczekiwania rodziców, by dziecko było zawsze grzeczne;
• czemu nie należy dzielić emocji na dobre i złe;
• dlaczego trening przyjemności jest nie mniej ważny niż uczenie odpowiedzialności;
• jakie popularne błędy rodzice popełniają z miłości.

Nakładem Wydawnictwa G+J Książki ukazały się już następujące poradniki: „100 zasad udanego związku”, „Cała prawda o mężczyznach”, „Nie idź na łatwiznę. Siedem kroków do prawdziwego sukcesu”, „Nie bierz tego do siebie” oraz „Odwaga. Pokonaj strach, zyskaj pewność siebie i ciesz się życiem!”.

Poniżej fragment książki „Skąd się biorą dzieci? Dlaczego, u licha, nasi rodzice tego nie wiedzieli”:

(…)Tomek: Jesteśmy dziećmi konkretnych rodziców i rodzicami konkretnych dzieci. Wspólnie tworzymy coś w rodzaju sztafety pokoleń. Kiedy sportowcy biegną po bieżni, widać pałeczkę, którą sobie przekazują kolejne osoby. W sztafecie pokoleniowej niełatwo określić, co jest tą pałeczką – co wziąłem od rodziców i co daję swoim dzieciom. To mogą być zarówno rzeczy, które powodują, że żyje się trudniej, jak i te dobre, które sprawiają, że czujemy się szczęśliwsi.

Małgosia: Kiedy dobrze sobie radzimy w życiu – w przestrzeni zawodowej i tam, gdzie chcemy kochać, być kochani, przeżywać bliskość, umieć ją tworzyć i utrzymać – nie musimy dostrzegać tego, co jest tym przekazem. Niestety, są też przekazy rodzinne (i o takich również będziemy mówić), z którymi możemy nieświadomie wtłoczyć innym ludziom – także dzieciom – niedającą szczęścia wizję świata, sposób funkcjonowania, przeżywania różnych sytuacji. Taki ze wszech miar niekorzystny skrypt, który działa jak program szpiegujący. Zakłóca pracę systemu, odbiera zadowolenie z życia. Będziemy szukać odpowiedzi na pytanie, co zrobić, żeby nasze dzieci były szczęśliwe, ale też co my, dorośli, możemy uczynić, żebyśmy sami byli szczęśliwi. Jeśli tak się nie czujemy – może trzeba wrócić do okresu, w którym tworzono nam świat, czyli kiedy byliśmy dziećmi?

I znaleźć moment, kiedy wgraliśmy programy szpiegujące w nasz system funkcjonowania – przyjęliśmy jako swoje, ponieważ myśleliśmy: „Taki jest świat”.

Traktujemy wiele poglądów jak prawdę objawioną. Uznajemy za niezmienne i niepodważalne bez poddawania refleksji. Nie mamy świadomości, że przyjmujemy je bezkrytycznie. Bez zastanowienia, podobnie jak mówimy „dzień dobry”, gdy wchodzimy do pomieszczenia, w którym są inni ludzie, a kiedy wychodzimy – mówimy „ do widzenia”. Na podobnej zasadzie uruchamia się w nas wiele postaw, przekonań, myśli, z których automatycznie korzystamy. Kłopot w tym, że te wzorce zachowań, pomysły na życie, wizje świata i postrzeganie siebie nie zawsze są dla nas dobre. Dlatego warto je poznać, nazwać, bo mamy wtedy szansę zobaczyć, że właśnie przez te przekonania nie biegniemy po własnym torze, w swoim rytmie, w swoim
tempie i do swojego celu.

A nasza książka ma być pomocą w znalezieniu własnego toru i podjęciu decyzji: „To mi się podoba, to jest dobre i to zostawiam, a z tego rezygnuję, to nie jest moje i choć być może nie będzie łatwo, chcę wyrzucić to ze swojego życia”.

Tak. Zdarza się, że jakieś przekonania czy wartości nie są obiektywnie rzecz biorąc złe, ale stały się już nieaktualne, nie pomagają nam się rozwijać na obecnym etapie naszego życia. Być może program realizowany przez nas wcześniej albo jego część nie pasuje do tego, kim jestem w roku 2013, 2014 i tak dalej. Bezwiednie używamy czegoś, co już nie jest nam potrzebne – robimy to odruchowo, z przyzwyczajenia, nie wiedząc, co nami rządzi, dlaczego zachowujemy się tak a nie inaczej. W tej książce porozmawiamy zarówno o tym, czego nie chcemy przekazać swoim dzieciom, jak i o tym, dlaczego coś może przeszkadzać nam samym w codziennym życiu.(…)

?>