Zanim nowa ekranizacja „Wichrowych Wzgórz” trafi do kin, wciąż jest czas, by sięgnąć (może po raz pierwszy) po literacki pierwowzór. A jeśli powieść Emily Brontë znasz na pamięć i szukasz innych tytułów w gotyckim klimacie – oto one. Wybrałam sześć powieści gotyckich – zarówno tych klasycznych, jak i bardziej współczesnych – które urzekają atmosferą i emocjonalną intensywnością. Nawet jeśli miłość nie zawsze gra w nich pierwsze skrzypce.
Kto powiedział, że powieści gotyckie należą wyłącznie do jesiennego kanonu? Ich mrok, wszechobecne napięcie i fascynacja tym, co ukryte pod powierzchnią, sprawdzają się o każdej porze roku. Z kolei zbliżająca się premiera „Wichrowych Wzgórz” w reżyserii Emerald Fennell [film trafi do kin już w walentynki – przyp. red.] stanowi idealny pretekst, by przypomnieć sobie, czym właściwie jest gotyk w literaturze – i dlaczego od ponad dwóch stuleci nie przestaje przyciągać czytelników.
Historia powieści gotyckiej sięga drugiej połowy XVIII wieku, kiedy to narodziła się ona jako literacka odpowiedź na oświeceniowy racjonalizm. Za symboliczną datę uznaje się rok 1764 i ukazanie się książki „Zamczysko w Otranto. Powieść gotycka” Horacego Walpole’a, uważanej za wyznacznik i wzorzec gatunku. Od tego momentu literatura zaczęła coraz śmielej zaglądać w rejony ciemnej strony ludzkiej natury, lęku i irracjonalności.
Klasyczna powieść gotycka rozgrywa się w przestrzeniach naznaczonych tajemnicą, nierzadko nawiedzonych: starych zamkach, klasztorach, dworach czy posępnych rezydencjach położonych z dala od świata. To miejsca, które niemal żyją własnym życiem: skrzypią, kryją sekrety i potęgują poczucie niepokoju. Zresztą nastrój jest równie ważny jak sceneria – ma być upiornie, duszno i z mnóstwem niedopowiedzeń.
Powieści gotyckie nie istnieją jednak bez intensywnych emocji. To literatura skrajnych uczuć – obsesyjnej miłości, gniewu, żalu i poczucia winy, które napędzają fabułę i potęgują klimat grozy. Bohaterowie często są rozdarci wewnętrznie, uwikłani w przeszłe traumy, rodzinne tajemnice i relacje, z których nie potrafią się uwolnić. Klasyczne motywy? Choroba, szaleństwo, zbrodnia, zemsta czy śmierć, często powiązane z nadprzyrodzonymi siłami lub mroczną przeszłością, która oddziałuje na teraźniejszość.
A choć swoje korzenie ma w XVIII i XIX wieku, powieść gotycka wciąż inspiruje współczesnych autorów – i kusi czytelników. Wszak trudno się oprzeć atmosferze, która gęstnieje z każdą stroną, i poczuciu, że pod pozornie spokojną powierzchnią kryje się coś mrocznego. To też znakomita alternatywa dla thrillerów psychologicznych i typowych horrorów – powieść gotycka oferuje bowiem subtelniejszą, nastrojową grozę.
Poniżej znajdziesz sześć książek, które zachwycają klimatem, mają w sobie coś niepokojącego i na długo zostają w pamięci. Wybrałam trzy klasyczne tytuły i trzy nowsze, które twórczo reinterpretują gotycką tradycję. Łączy je jedno: umiejętność budowania nastroju i wciągania czytelnika w świat, z którego trudno się wydostać.
„Tajemnice zamku Udolpho”, Ann Radcliffe (1794)
„Tajemnice zamku Udolpho” Ann Radcliffe to jeden z najsłynniejszych gotyckich romansów, który wyznaczył standardy gatunku i na długo ukształtował wyobrażenia o tym, czym może być powieść pełna mroku i niepokoju. Akcja książki rozgrywa się w 1584 roku i opowiada o losach Emily St. Aubert. Młoda Francuzka, osierocona po śmierci ojca, zostaje uwięziona przez swojego bezwzględnego krewnego w zamku Udolpho – posępnej twierdzy wysoko w Apeninach. Tajemnicze nocne dźwięki muzyki, ukryte przejścia, czarna zasłona skrywająca coś tak przerażającego, że Emily mdleje na jej widok – to wszystko składa się na kwintesencję gotyckiego klimatu.
Emily, choć pozbawiona wolności i majątku, nie traci nadziei. Jej droga do wolności i zjednoczenia z ukochanym Valancourtem prowadzi jednak przez labirynt mrocznych sekretów. „Tajemnice zamku Udolpho” to sztandarowy przykład atmosfery grozy starannie wymieszanej z romantyzmem i tego, jak literatura końca XVIII wieku budowała świat pełen lęku i fascynacji nieznanym.
„Frankenstein”, Mary Shelley (1818)
W 1816 roku Mary Shelley (wtedy jeszcze Godwin) wraz z kilkoma innymi osobami spędzała wakacje nad Jeziorem Genewskim. Dlaczego o tym wspominam? Bo właśnie wtedy padł pomysł wyzwania, by każdy z towarzyszy napisał historię o duchach lub innych nadprzyrodzonych zjawach. I tak narodził się „Frankenstein” – jedna z najpopularniejszych gotyckich powieści grozy, jak również głęboka refleksja nad naturą ambicji, odpowiedzialnością i konsekwencjami nieograniczonej wiedzy.
Opowiada o młodym naukowcu, Victorze Frankensteinie, który chciał przekroczyć granicę między życiem a śmiercią poprzez stworzenie człowieka idealnego, pozszywanego z martwych ciał. To, co powstaje, nie spełnia jednak oczekiwań mężczyzny – to potwór odrzucony przez swojego twórcę, skazany na samotność i cierpienie. Kiedy monstrum zaczyna szukać zemsty, niszczy wszystko, co Victor kocha. Tylko kto naprawdę jest tu potworem? „Frankenstein” to gotyk podszyty filozoficznym niepokojem i pytaniami, które do dziś nie straciły na aktualności.
„Dziwne losy Jane Eyre”, Charlotte Brontë (1847)
Kiedy młoda Jane Eyre przyjmuje posadę guwernantki w ponurym Thornfield Hall, nie spodziewa się, że wejdzie w sam środek mrocznej tajemnicy. Stary dwór z ciemnymi korytarzami, dziwne odgłosy w nocy, a przede wszystkim enigmatyczny pan domu – Edward Rochester – tworzą atmosferę pełną napięcia i niepokoju. Zanim jednak ten gotycki klimat wybrzmi w pełni, towarzyszymy Jane przez trudne dzieciństwo. To ono ukształtuje ją jako osobę, która zna smak samotności i odrzucenia – a mimo to nie pozwala, by świat złamał jej ducha.
„Dziwne losy Jane Eyre” to bowiem powieść nie tylko o miłości – niełatwej, nieoczywistej i naznaczonej sekretami przeszłości – ale przede wszystkim o kobiecie, która walczy o własną tożsamość w świecie, gdzie wszystko się przeciw niej sprzysięga. Warto przeczytać, bo to jeden z najlepszych przykładów gotyckiego romansu, w którym psychologiczna głębia bohaterki jest równie ważna jak niesamowity klimat.
„Rebeka”, Daphne du Maurier (1938)
Manderly to jedno z najbardziej pamiętnych miejsc w literaturze – rezydencja, która zdaje się pamiętać więcej, niż chciałaby zdradzić. To właśnie tu wprowadza się młoda, nieśmiała bohaterka, która poślubia wdowca Maxima de Wintera, właściciela majestatycznego majątku. Szybko odkrywa jednak, że w rezydencji wciąż dominuje wspomnienie pierwszej żony Maxima – Rebeki. Nieobecność tytułowej bohaterki okazuje się zaś bardziej przytłaczająca niż fizyczna obecność kogokolwiek innego.
Daphne du Maurier przenosi gotyckie konwencje w lata 30. XX wieku, mistrzowsko budując atmosferę narastającego napięcia, poczucia obcości i niepewności. Tu groza ma charakter psychologiczny – rodzi się z niedopowiedzeń i emocji. Czytając „Rebekę”, ma się wrażenie, że coś jest głęboko nie w porządku, choć trudno dokładnie wskazać co. I właśnie to sprawia, że książka wciąga bez reszty.
Czytaj także: Zazdrość o byłą partnera niszczy twój związek? Sprawdź, czy nie masz syndromu Rebeki
„Marina”, Carlos Ruiz Zafón (1999)
„Marina” jest jedną z najbardziej melancholijnych i nastrojowych powieści Carlosa Ruiz Zafóna. To opowieść balansująca na granicy realizmu i tajemnicy oraz gotyk w wersji subtelnej i emocjonalnej – bardziej melancholijny niż przerażający. Mimo wszystko możesz liczyć na zawoalowane postacie, cmentarne spotkania, opuszczone rezydencje i nierozwiązane tajemnice.
Akcja rozgrywa się w Barcelonie na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, kiedy to młody Óscar Drai poznaje nieco oderwaną od świata Marinę. Dziewczyna zabiera go na cmentarz, gdzie zagadkowa dama w czerni co miesiąc odwiedza bezimienny nagrobek. Kiedy postanawiają śledzić kobietę, oboje zostają wciągnięci w historię sięgającą daleko w przeszłość: obsesji, straty i pragnienia zatrzymania tego, co nieuchronnie przemija. „Marina” urzeka niezwykłą atmosferą barcelońskich ulic, piękną, poetycką prozą Zafóna i poczuciem tęsknoty za tym, co utracone.
„Trzynasta opowieść”, Diane Setterfield (2006)
Margaret Lea, miłośniczka książek i biografii, otrzymuje niezwykłe zlecenie: ma wysłuchać prawdziwej historii życia słynnej, ale skrytej pisarki Vidy Winter, która przez lata świadomie myliła tropy i opowiadała o sobie sprzeczne wersje wydarzeń. Teraz, u kresu życia, postanawia wreszcie powiedzieć prawdę. Autorka buduje narrację warstwa po warstwie, pozwalając czytelnikowi zanurzyć się w atmosferze tajemnicy i stopniowo odkrywać kolejne sekrety. Szykuj się na opuszczony dwór Angelfield, rodzina żyjąca w izolacji, dzikie bliźniaczki Adeline i Emmeline, duchy przeszłości i pożar, który na zawsze zmienia bieg wydarzeń.
Ta współczesna powieść z 2006 roku to hołd dla tradycji gotyckiej – znajdziesz tu tajemniczy dom popadający w ruinę, dziwaczną rodzinę w izolacji, sekrety, szaleństwo i zniknięcia. Setterfield bawi się motywami znanymi z klasyki, ale robi to z wyczuciem i współczesną wrażliwością. Zdecydowanie warto przeczytać – choćby dla pięknej, wielowarstwowej struktury i dla klimatu, który przywołuje ducha wiktoriańskich powieści gotyckich.