Legendarny, kontrowersyjny horror „Opętanie” w reżyserii Andrzeja Żuławskiego otrzyma drugie filmowe życie. W Hollywood trwają prace nad remake’iem obrazu, który w latach 80. wzbudził skandal i zgorszenie – jak niemal każde dzieło polskiego reżysera. Czy amerykańska wersja będzie równie niepokojąca?
Wygląda na to, że po sukcesie głośnej „Substancji” Hollywood chce kontynuować eksplorację gatunku body horror. Przemawia za tym fakt, że Amerykanie pracują nad nową wersją „Opętania”, w którym wątek dziwnego, ohydnego monstrum stanowi centralny motyw filmu. Ale tropów jest więcej – w główną postać kobiecą ma wcielić się Margaret Qualley, która brawurowo zagrała w „Substancji” u boku Demi Moore. Partnerować jej będzie Callum Turner, Brytyjczyk znany z takich produkcji jak „Władcy przestworzy”, „Eternity” czy serii filmów „Fantastyczne zwierzęta”. Co ciekawe, oryginalnie rolę Marka miał przyjąć Robert Pattison, ale podobno zrezygnował z uwagi na swój napięty grafik zawodowy. Scenarzystą i reżyserem produkcji został Parker Finn, który na swoim koncie ma inny horror – „Uśmiechnij się” z 2022 roku.
Obsada złożona z młodych, hollywoodzkich aktorów sugeruje, że remake „Opętania” będzie nieco bardziej ugrzecznioną wersją oryginału. Ale czy na pewno? „Substancja” pokazała już, że kino arthouse może w Stanach zdobyć duży rozgłos i nagrody – film otrzymał Oscara, Złotego Globa i nagrodę BAFTA. Być może to znak, że Amerykanie otwierają się na bardziej ambitne, niszowe kino.
Przypomnijmy fabułę oryginalnego „Opętania”. Jego akcja rozgrywa się w podzielonym murem Berlinie Zachodnim, co nie jest zabiegiem przypadkowym i ma od początku nadawać historii klaustrofobiczny, paranoiczny ton. Anna (w tej roli Isabelle Adjani) i Mark (Sam Neill) są małżeństwem w głębokim kryzysie. Mark wraca z długiej nieobecności (sugerowanej jako działalność szpiegowska), a Anna zachowuje się coraz bardziej obco, agresywnie i niepokojąco. Chce rozwodu, ale nie potrafi jasno wyjaśnić dlaczego.
Z czasem Mark odkrywa, że Anna prowadzi podwójne życie. Ma kochanka – ale to dopiero początek koszmaru. Jej obsesja prowadzi do relacji z nie-ludzką istotą, organicznym, zmieniającym kształty bytem ukrywanym w opuszczonym mieszkaniu. Film stopniowo przechodzi od psychodramatu małżeńskiego w stronę body horroru i metafizycznego koszmaru, w którym zdrada, miłość, religia, seksualność i rozpad tożsamości zlewają się w jedno.
Równolegle pojawia się motyw sobowtóra – Adjani gra także Helen, spokojną i „idealną” kobietę, jakby alternatywną wersję Anny. Finał dzieła jest apokaliptyczny, symboliczny i celowo niejednoznaczny.
Pochodzący z 1981 roku film wzbudził poruszenie – a w niektórych przypadkach oburzenie – wśród ówczesnych krytyków i publiczności. Recenzenci byli mocno podzieleni. Jedni twierdzili, że obraz Żuławskiego jest arcydziełem nowoczesnego kina grozy i kina egzystencjalnego. Krytyk z „Variety” stwierdził, iż „masa symboli i nieokiełznana, błyskotliwa reżyseria łączą tę różnorodną opowieść w film, który mógłby zyskać miano kultowego dzięki wielu poziomom symboliki i eksploatacji”. Byli jednak i tacy, którzy uznawali film wprost za chaotyczny, pretensjonalny i „chory”. Tu można wspomnieć o recenzji Vincenta Canby z „The New York Times”, który określił „Opętanie” jako „film, który zawiera pewną ilość niestosownego gore i nie ma żadnego sensu”.
Wiele kontrowersji wzbudzały także zakulisowe doniesienia na temat atmosfery panującej na planie. Żuławski słynął z „niekonwencjonalnych” (mówiąc łagodnie) sposobów instruowania swoich aktorów, które tym razem zastosował na Isabelle Adjani. Reżyser wymagał absolutnego poświęcenia, wręcz zatracenia się aktora w swojej roli. Na skutek tego Adjani po zakończeniu zdjęć załamała się psychicznie, trafiła na terapię i na dłuższy czas wycofała się z pracy. W późniejszych wywiadach twierdziła, że rola u Żuławskiego „prawie ją zniszczyła”. Jedynym pocieszeniem dla aktorki był fakt, że za swoją kreację otrzymała Złotą Palmę w Cannes.
W Polsce w okresie PRL film był objęty cenzurą i nie był wyświetlany w kinach. W USA trafił do dystrybucji w mocno okrojonej wersji, co dodatkowo zaszkodziło jego reputacji i przełożyło się na małą popularność. W latach 80. jego znaczenie doceniła zaledwie garstka odbiorców. Tak naprawdę „Opętanie” stało się filmem kultowym dopiero wiele lat po premierze, kiedy widzowie i badacze kina zaczęli odczytywać je jako osobistą wypowiedź Żuławskiego o rozpadzie jego własnego małżeństwa i emigracyjnym wyobcowaniu.
Póki co nie jest znana data premiery nowej wersji filmu – jego produkcja jest na bardzo wczesnym etapie. Istnieją jednak spore szanse na to, że tym razem Amerykanie poznają „Opętanie” w pełnej wersji i w jego pełnym wymiarze znaczeniowym.