1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Książki
  4. >
  5. Seksualność jest częścią naszego przeżywania siebie. Fragment książki „Bliżej siebie. Mindfulness i compassion na drodze ku przyjemności”

Seksualność jest częścią naszego przeżywania siebie. Fragment książki „Bliżej siebie. Mindfulness i compassion na drodze ku przyjemności”

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. Paulina Kielar)
(Fot. Paulina Kielar)
„Bliżej siebie. Mindfulness i compassion na drodze ku przyjemności” Izy Jąderek to pierwsza polska książka, która kompleksowo łączy wiedzę seksuologiczną z praktyką mindfulness i compassion.

Często myślimy o seksualności jako o czymś, co wydarza się „w łóżku” i polega na określonych czynnościach, ale tak naprawdę seksualność nie zaczyna się ani w momencie dotyku, ani wtedy, gdy jesteśmy przy kimś nadzy. Dzieje się to dużo wcześniej i w głównej mierze zależy od tego, jak traktujemy siebie na co dzień i jest głęboko spleciona z psychiką i kontekstem relacyjnym. Nasze doświadczenia z dzieciństwa i relacje z ważnymi opiekunami, rodzinne i religijne przekazy, a także kulturowe wzorce – wszystko to wpływa na to, jak postrzegamy i przeżywamy siebie. To wyznacza też sposób, w jaki myślimy o kobiecości i męskości, lub jeśli myślimy o sobie inaczej, o tym, jak widzimy siebie jako osobę partnerską i seksualną. To również kształtuje nasze wyobrażenia o emocjonalnej i seksualnej intymności, o granicach i o ciele, poprzez które i dzięki któremu doświadczamy uczuć i doznań, pragnień i przyjemności.

⋯

Proszę akceptuj pliki cookie marketingowe, aby wyświetlić tę zawartość YouTube.

Seksualność nie zaczyna się wtedy, kiedy się rozbieramy, tylko gdy uczymy się, że mamy prawo do czucia i potrzeb. To właśnie w codziennym przeżywaniu siebie, czyli w tym, jak reagujemy na zmęczenie, jak obchodzimy się z napięciem, jak uznajemy (lub pomijamy) swoje potrzeby, kształtuje się przestrzeń, którą potem możemy eksplorować, badać i cieszyć się nią. Znaczenie ma również to, czy słuchamy swojego ciała, czy raczej je ignorujemy lub zawstydzamy. Seksualność słychać też w sposobie mówienia i odnoszenia się w myślach do siebie, czy jest tam obecna troska, czy może częściej kontrola, krytyka i ocena.

(Fot. Paulina Kielar) (Fot. Paulina Kielar)

Seksualność dojrzewa razem z nami i zmienia się, tak jak my zmieniamy się z biegiem życia. I nie chodzi tutaj wyłącznie o rozwój biologiczny, ale o to, jak zmienia się sposób, w jaki siebie przeżywamy, jak wygląda i kształtuje się nasza relacja z własnym ciałem, jak na przestrzeni życia odczuwamy ochotę na seks i pożądanie, jakie mamy wyobrażenia i potrzeby dotyczące związku, jak ważny jest dla nas dotyk, nie tylko seksualny, i czy rozmawiamy o tym ze swoim partnerem lub partnerką. Co warto podkreślić, seksualność nie jest związana z partnerstwem – to uniwersalna jakość i atrybut każdej osoby, jak również element naszej tożsamości. Dotyczy także osób, które rekonstruują swoje podejście do cielesności po różnych bolesnych doświadczeniach, chorobie czy rozwoju tożsamości.

seksualność jest częścią naszego przeżywania siebie

Te wszystkie procesy odbywają się na długo przed wejściem do sypialni. To, co dzieje się w łóżku, jest zwieńczeniem znacznie dłuższego procesu, zbudowanego z często nieuświadomionych i przezroczystych doświadczeń związanych z tym, czego się nauczyliśmy, jakie mieliśmy wzorce, jak traktowali nas inni. Są one najczęściej ukryte w ciele i pamięci, przez co pozostają dla nas niewidzialne, choć wpływają na nasze reakcje. I jeśli w naszej codzienności nie było dotychczas miejsca na bezpieczną relacyjną obecność, łagodność, regulację, swobodę przyglądania się i mówienia o seksualności, to naturalne jest to, że może być trudno ją w sobie oswajać i przeżywać bez napięcia. To ważne o tyle, że nasze ciało nie ma odrębnej szufladki nazwanej „seksualność”: reagujemy na intymność albo otwartością i zaciekawieniem, albo napięciem i wycofaniem, czyli tym, czego doświadczamy na co dzień. Nasze ciało uczy się wraz z nami – jeśli nasza codzienność nasycona jest stresem, przymusem albo odłączeniem, to nasz układ nerwowy nie ma zdolności przełączenia się w tryb „przyjemność” wyłącznie dlatego, że gasimy światło.

Droga do cielesności i przyjemności nie zawsze jest prosta. Wychowano nas w większości w zawstydzaniu i tabuizowaniu tej sfery życia. Nie wszyscy zatem mamy takie same szanse na rozwijanie kontaktu z ciałem i seksualnością, bo wiele ze społecznych komunikatów uczy albo wstydu i kontroli, albo nieustannego działania, pobudzenia i aktywności. A seksualność, żeby była dla nas karmiącym, zasilającym i odżywczym zasobem, potrzebuje przede wszystkim rozluźnienia i poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa, kontaktu ze sobą, a w tym wszystkim ciekawości zamiast oceny oraz zgody na „niedoskonałość” rozumianą przeze mnie jako postawę, w której nie musimy ciągle się starać i naginać do nierealnych wizerunków. Łagodność wobec siebie to warunek do otwarcia przestrzeni na autentyczne, nienapędzane przymusem czy lękiem, seksualne bycie ze sobą i z kimś.

(Fot. Paulina Kielar) (Fot. Paulina Kielar)

Dlaczego nie da się zamknąć seksualności w ramy biologii?

Seksualność nie jest tylko reakcją hormonalną ani funkcją reprodukcyjną. To złożony, wielowymiarowy obszar ludzkiego doświadczenia, który łączy ciało, emocje, relacje, tożsamość i kontekst kulturowy. To sposób, w jaki czujemy się w swoim ciele i jak to ciało i psychika pozwalają nam być z innymi. Biologia tworzy podstawę, to warunek konieczny, ale niewystarczający, choć my często błędnie traktujemy ją jako wyznacznik seksualności. Układ hormonalny, nerwowy, reakcje fizjologiczne – to struktura przeżywania doświadczeń seksualnych, ale nie ich treść. Znaczenie powstaje w kontekście: w jaki sposób jesteśmy traktowani i z jaką intencją.

(Fot. Jerzy Nogal) (Fot. Jerzy Nogal)

Biologia nie wyjaśnia, dlaczego jeden dotyk jest zaproszeniem, a inny wywołuje niechęć. Nie tłumaczy, dlaczego pożądanie może zniknąć, mimo iż wydaje się, że wszystko „działa”. Nie odpowie nam również, co znaczy dla nas bliskość, ani nie wytłumaczy, dlaczego kontakt z ciałem może być czasem źródłem przyjemności, a innym razem lęku. Dlatego tak ważne jest, by nie traktować siebie jak mechanizmu do naprawy. Doświadczenia zapisują się w strukturach mózgu, w naszym układzie nerwowym, i nawet jeśli nie mamy do nich świadomego dostępu, to tworzą one nasze indywidualne ścieżki skojarzenia, wzorce reagowania, które potem ujawniają się w postaci napięcia, unikania, lęku, automatycznych reakcji ciała czy powtarzalnych schematów relacyjnych. To również nauka zauważania, wyrażania i chronienia własnych granic, znaczenia tego, co chcemy i czego nie chcemy, a także język, którym mówimy o seksualności lub milczenie, które wokół niej narosło. Czasem to milczenie jest niejako „dziedziczone”, czyli przekazywane między pokoleniami jako temat tabu, jako coś nieobecnego, a przez to trudnego do przeżywania z lekkością i otwartością.

seksualności nie da się zamknąć w jednym wymiarze

Seksualność jest też elementem naszej tożsamości – nie tylko orientacyjnej (kogo wybieramy i do kogo kierujemy pożądanie), ale też egzystencjalnej: kim się czuję jako osoba seksualna, jak czuję się w roli kobiety, mężczyzny, osoby niebinarnej lub identyfikującej się zupełnie inaczej, osoby wrażliwej na dotyk lub inne zmysły. Tożsamość w zakresie seksualności to również sposób, w jaki rozpoznajemy siebie w swoich pragnieniach i granicach, jak układamy swój język intymności, z kim i w jaki sposób jesteśmy gotowi dzielić bliskość. Seksualność kształtuje się więc nie tylko w ciele, ale także w relacji do siebie, do innych i do świata. I właśnie dlatego nie da się jej opisać wyłącznie przez pryzmat hormonów czy anatomii. Bo choć nasze ciało jest sceną dla doznań, to ich sens, znaczenie i jakość rodzą się w kontekście relacji, emocji, narracji, wzorców kulturowych, które nakładają się i tworzą naszą osobistą historię.

Bliżej siebie

Bliżej siebie

Iza Jąderek Zamów

Share on Facebook Send on Messenger Share by email