1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia

Wyprawa do Ziemi Świętej

fot.123rf
Zobacz galerię 11 Zdjęć
Jerozolima to niezwykłe miejsce. Stanowi centrum dla trzech najważniejszych religii świata, tutaj też znajduje się jeden z siedmiu czakramów Ziemi. Czy dziś da się jeszcze dostrzec jej duchowy wymiar?

Zdaniem mistyków punkty, które emanują szczególną energią, przyciągają ludzi praktykujących duchowość. Są doskonałe do skupienia, modlitwy, medytacji i przeżyć duchowych. Nie bez powodu nazywane są miejscami mocy – gromadzą tysiące ludzi, często wokół nich wyrastają świątynie, powstają systemy religijne i filozoficzne. Człowiek wraca stąd wzmocniony, zregenerowany, bardziej uduchowiony.

Według jednego z przekazów miejsca mocy, tzw. czakramy Ziemi, powstały jeszcze przed stworzeniem człowieka. Wskazały je rzucone w kilku kierunkach magiczne kamienie, podporządkowane konkretnym ciałom niebieskim. Tam, gdzie spadły, zaczęła emanować kosmiczna energia… A jest ich siedem: Rzym (pod opieką Marsa), Delhi (pod patronatem Księżyca), Mekka (chroniona przez Merkurego), Jerozolima (z energią Słońca), morawski Velehrad (Saturn), Delfy (Wenus) i nasz Wawel (Jowisz). Nie jest raczej dziełem przypadku, że właśnie tu możni władcy budowali swoje zamki i pałace, tu rezydowali królowie, tu powstawały ważne miejsca kultu.

Miasto wewnętrznych napięć

Wychowałam się w duchu religii chrześcijańskiej. Jezus, podobnie jak Budda, jest dla mnie przede wszystkim nauczycielem, siewcą miłości – ciekawa byłam miejsca, gdzie żył, nauczał i gdzie umarł, dając początek wielkiej religii. Jego boski wymiar, nadawany mu przez katolicyzm, przeplata się z bardziej namacalnym – postaci historycznej. Istnieją świeckie świadectwa jego działań. Ruszyłam więc wąskimi uliczkami Starego Miasta w Jerozolimie po tych samych kamieniach, po których kroczył i on. Postanowiłam odnaleźć święty ślad.

Via Dolorosa, Droga Krzyżowa, przebiega, jak dwa tysiące lat temu, wąskimi uliczkami starej Jerozolimy. Idę pomiędzy straganami, sprzedawanymi hurtowo i detalicznie różańcami, obrazkami z Madonną, ubraniami, przyprawami, sklepami z kosmetykami, garnkami, wśród barów i restauracji z hummusem i falafelem, pośród ulicznego tłumu, który nie zwraca uwagi na pielgrzymujących, podobnie zresztą jak i na Jezusa wtedy nikt uwagi nie zwracał. Szli z nim głównie jego uczniowie i kilku gapiów. Należy zacząć ją w Pałacu Piłata, tam, gdzie Jezusa więziono, a następnie skazano na śmierć przez ukrzyżowanie. To w zasadzie jedyne w miarę spokojne miejsce, jeszcze przed Pierwszą Stacją – bo kolejne będą prowadzić przez tumult i zgiełk.

Przejście Drogi Krzyżowej zajmuje może kwadrans. Mówi się, że Jezus też pewnie szedł szybko, pomimo ciężaru krzyża na barkach, popędzany przez żandarmów, którzy ten przykry obowiązek chcieli już mieć za sobą. Musiał się przeciskać przez podobny tłum na bazarze, potykając się, upadając. Trudno uwierzyć, gdy się tu jest, że chodzi się jego śladami...

Obecnie świat chrześcijański miesza się tu ze światem muzułmańskim, a oba przenika kultura i religia żydowska – wystarczy zboczyć z głównych szlaków, by wprost z porozrzucanych wokół straganów i restauracji arabskich wpaść na pielgrzymów przebywających Drogę Krzyżową, niemal potykając się o wózki dziecięce pchane pospiesznie przez żydowskich rodziców, którzy biegną na wspólną modlitwę przed posiłkiem. Do tego turyści z całego świata, gwar wszystkich języków... I jeszcze izraelskie wojsko czuwające, by nie rozgorzał gdzieś tlący się podskórnie konflikt.

Na kilku odcinkach Starego Miasta ustawione są bramki zagradzające przejście. W zależności od tego, jakie danego dnia jest święto i do jakiej – chrześcijańskiej, muzułmańskiej czy żydowskiej – świątyni Droga prowadzi, wszyscy inni, religijnie czy narodowościowo niezaangażowani, odsyłani są z kwitkiem i muszą iść poza murami starej Jerozolimy. Policja i wojsko decydują, kto może przejść, a kto nie. Tuż obok, na krawężnikach i murkach, siedzą arabscy młodzieńcy, którzy z wyraźną niechęcią do turystów chcących zwiedzić meczet, mówią bez ogródek: „idźcie sobie na swoją drogę krzyżową i do swoich kościołów!”. Tę agresję widziałam też, gdy w dzielnicy arabskiej chłopcy zaczepiali młodych żydów, może rówieśników. Ortodoksyjna społeczność żydowska w czasie, gdy przebywałam w Jerozolimie, była bardzo widoczna niemal w każdym miejscu starej Jerozolimy – trwało akurat Święto Namiotów (zwane też Świętem Szałasów, tzw. Sukot). Przez siedem dni żydzi przemieszczają się kilka razy dziennie z zielonymi gałązkami do swych świątyń i pod Ścianę Zachodnią, by się modlić. Wszędzie, gdzie się gromadzą, pobudowane i porozstawiane są drewniano-słomiane szałasy, by zgodnie z nakazem religijnym zbierać się w nich całymi rodzinami przy wspólnym stole. I biesiadować, bo to radosne święto, ustanowione na pamiątkę mieszkania w szałasach i namiotach na pustyni, podczas ucieczki Izraelitów z Egiptu.

Na styku światów

Wzgórze Świątynne, choć jest ważne dla wszystkich religii i przylega zarówno do dzielnicy muzułmańskiej, jak i żydowskiej, pozostało dla turystów zamknięte w czasie mojej podróży. W starożytności było tam najświętsze miejsce judaizmu, Świątynia Jerozolimska, teraz znajduje się Kopuła na Skale i meczet Al-Aksa, święte dla muzułmanów. Wzgórze jest ważne także dla chrześcijan – to w tym miejscu, jak opisuje Nowy Testament, Jezus przepędził kupców z dziedzińca. Jak przeczytaliśmy w „Jerusalem Post”, dzień czy dwa wcześniej doszło do przykrego incydentu – na Wzgórzu Świątynnym ktoś obrzucił turystów kamieniami, jeden policjant został ranny. By więc nie nasilać konfliktu, wzgórze pozostało dostępne tylko dla muzułmanów – bo tam właśnie wyrasta złota kopuła ich meczetu, trzeciego (po Mekce i Medynie) najważniejszego miejsca islamu. Więc pomimo iż ludności arabskiej jest w Jerozolimie 30 proc., a żydowskiej blisko 70 proc. (chrześcijan zaledwie 2 proc.), uszanowano wolę ortodoksyjnych muzułmanów i święte miejsce pozostało w tym okresie święte tylko dla nich.

Dzielnica chrześcijańska jest w zasadzie taka tylko z nazwy – mieszkają tu głównie muzułmanie, no i zakonnicy czy siostry prowadzące katolickie kościoły. Jednak sklepy z pamiątkami i religijnymi przedmiotami, obojętnie, czy to cierniowa korona, krzyż greckokatolicki, różaniec czy żydowska mezuza, prowadzą muzułmanie, u nich też można zjeść obiad czy kolację w budce z kebabem. Gdy siedziałam przed Bazyliką Grobu Pańskiego, kontemplując ciszę, choć otoczona gwarem innych turystów, z głośników rozległ się śpiew muzułmańskiej modlitwy z meczetu tuż obok.

Bliżej Boga

Najświętszym miejscem dla żydów jest Ściana Zachodnia – to tam zanoszą swe modły, to tam czują się najbliżej Boga. Tuż obok, na przylegającym do ściany placu, stara żydówka z pęku czerwonych wełnianych nitek wybiera jedną i zawiązuje na mojej prawej ręce, wypowiadając hebrajskie słowa, których nie rozumiem, ale które według wielowiekowej intencji mają mnie chronić przed złem. Zgodnie z tradycją zwoje czerwonej wełny obwiązuje się siedmiokrotnie wokół Grobowca Racheli, pramatki, której największym pragnieniem jest chronić swe dzieci. W ten sposób czerwona nić nabiera mocy – bo nie ma większej miłości nad miłość matki… Pramatki.

Dzielnica ortodoksyjnych żydów, Mea Shearim, wygląda jak przedwojenny polski sztetl... Tu czas się zatrzymał. Jeśli ktoś wygląda tutaj egzotycznie, to z pewnością jestem to ja. Czuję się dość nieswojo, jakbym wtargnęła w prywatność ubranych w tradycyjne stroje i nakrycia głowy mieszkańców – dzieci Izraela, mężczyzn i kobiet przywiązanych do świętych nakazów. Tu nie jeżdżą samochody, nie ma barów i dyskotek. Kobiety noszą długie suknie i peruki albo chusty na głowie. Każdy mężczyzna ma nałożoną kipę albo czapkę. Przeszłam zaledwie kilka niewielkich ulic, zachwycając się tym ocalałym światem – jedynym, co mogło przypominać, że jesteśmy jednak nie w XIX, a w XXI wieku, były telefony komórkowe przy uszach niektórych mężczyzn idących ulicą naprzeciw mnie.

Jerozolima – święte miasto. Niby wszyscy tu są ze wszystkimi, tygiel smaków, narodowości, wyznań, języków – a jednak każdy osobno. Obok zaśpiewów muzułmańskich i pieśni żydowskich rozbrzmiewa „Ojcze nasz”… Golgota, na której umarł Chrystus, skrywa też szczątki postaci ważnej dla wszystkich kultur – praojca monoteistycznych religii – Adama, pierwszego człowieka na Ziemi. Tu zaczął się Świat…

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze