1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Powstała aplikacja do wymiany i sprzedaży roślin

Powstała aplikacja do wymiany i sprzedaży roślin

Plantswapp to nowa aplikacja, dzięki której możesz sprzedać, kupić lub oddać roślinę. (Fot. Getty Images)
Plantswapp to nowa aplikacja, dzięki której możesz sprzedać, kupić lub oddać roślinę. (Fot. Getty Images)
Plantswapp to nowa platforma porównywana do znanych nam aplikacji zajmujących się sprzedażą i wymianą ubrań, czy innych niepotrzebnych nam już rzeczy. Tym razem sprzedać, kupić bądź podarować możemy... rośliny - takie, które okazały się niechcianym prezentem, które potrzebują ratunku, a my nie dajemy sobie z nimi rady, czy którym przydałby się nowy dom.

Plantswapp to aplikacja plasująca się gdzieś pomiędzy Olx a Vinted, gdzie drugie życie podarować możemy ubraniom, kosmetykom, czy meblom. Tym razem, twórcy aplikacji skupili się na roślinach, które w ramach dostępnych kategorii możemy: podarować, zamienić bądź sprzedać. Platforma wykorzystuje naszą lokalizację, aby umożliwić nam znalezienie roślin w najbliższej okolicy, które będziemy mogli przeglądać wykorzystując różnego rodzaju filtry.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.
 

Post udostępniony przez Plantswapp (@plantsw.app)

Miłośnicy roślin mają możliwość zrzeszania się również w grupach lokalnych, gdzie można rozmawiać i dzielić się poradami dotyczącymi pielęgnacji i uprawy domowych kwiatów. W swoim profilu warto również napisać, jakie rośliny nas interesują i czego poszukujemy, co ułatwi nam ich znalezienie. Kwiaty możemy przeglądać nie tylko według lokalizacji, ale również gatunków roślin, bądź skorzystać z lupki, która umożliwi wyszukanie konkretnego okazu.

Jeśli już wypatrzymy nasz wymarzony kwiat, za pomocą komunikatora piszemy do jego właściciela i umawiamy się na transakcję. Kwiatek następnie oznaczany jest w aplikacji jako "Zarezerwowany" i znika z portalu w momencie, gdy go odbierzemy.

Warto pomyśleć o skorzystaniu z aplikacji, zwłaszcza gdy planujemy długie podróże i nie mamy, komu powierzyć naszych roślinek, a także wtedy, gdy ewidentnie nie udaje nam się odpowiednio zaopiekować kwiatem.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.
 

Post udostępniony przez Plantswapp (@plantsw.app)

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Styl Życia

Chemiczne środki czystości trują planetę i nas. Jak dbać o porządek w zgodzie z naturą?

Każdy ma w swojej kuchni składniki czyszczące, którymi z powodzeniem posługiwały się nasze babcie. Są to między innymi ocet spirytusowy, soda oczyszczona, szare mydło oraz kwasek cytrynowy. (Fot. iStock)
Każdy ma w swojej kuchni składniki czyszczące, którymi z powodzeniem posługiwały się nasze babcie. Są to między innymi ocet spirytusowy, soda oczyszczona, szare mydło oraz kwasek cytrynowy. (Fot. iStock)
Bałaganiarze pewnie się ucieszą, a pedanci poczują przyspieszone bicie serca – otóż sprzątanie może wcale nie służyć naszemu zdrowiu. Spokojnie, nie nawołujemy do życia w brudzie, a jedynie do umiaru w stosowaniu chemicznych środków czystości i sięgania po stare metody utrzymania porządku. 

Niedawno świat obiegły wyniki pierwszych badań dotyczących długofalowego wpływu domowych środków czystości na zdrowie. Naukowcy z Uniwersytetu w Bergen przez 20 lat monitorowali zdrowie sześciu tysięcy osób z firm sprzątających, głównie kobiet. Jak wynika z badań, regularny kontakt z chemikaliami zawartymi w środkach czystości, a zwłaszcza ich oparami, szkodzi podobnie jak palenie 20 papierosów dziennie! Na tym nie koniec. Według naukowców z Municipal Institute of Medical Research w Barcelonie już sprzątanie domu raz na tydzień może wywołać astmę.

Niektóre substancje zawarte w detergentach podejrzewane są o właściwości rakotwórcze, zaburzające działanie hormonów, a także o wzrost występowania alergii, zwłaszcza u dzieci. To dlatego że układ immunologiczny rozwija się także poprzez kontakt z bakteriami i drobnoustrojami. Wbrew pozorom jałowe, maksymalnie wydezynfekowane środowisko nikomu z nas nie służy.

Czy to znaczy, że w trosce o własne zdrowie lepiej w ogóle nie sprzątać? Absolutnie nie, w końcu to właśnie poprawa higieny pozwoliła gatunkowi ludzkiemu na wyeliminowanie wielu chorób. Ważne, by mieć świadomość, co zawierają  środki czystości, i stosować je z umiarem.

Niebezpieczne związki

Już same opakowania niektórych domowych środków czystości powinny wzbudzić naszą czujność. Opatrzone ostrzeżeniami o niebezpiecznym wpływie na skórę, oczy czy środowisko naturalne, konieczności chowania ich przed dziećmi, łatwopalności… Jak taki produkt może nie mieć wpływu na nasze zdrowie? – Niestety, na ostrzeżeniach zazwyczaj się kończy, a jako konsumenci nie zawsze mamy szansę zweryfikować, jakie konkretnie substancje wchodzą w skład danego środka czystości – wyjaśnia coach zdrowia Magdalena Szymanowska. – Producenci tłumaczą to niechęcią do ujawniania chronionych patentami receptur. Skutek jest taki, że większość z nas nie ma świadomości, co kryje się w najpopularniejszych domowych środkach i jak szkodliwy wpływ mogą mieć one na nasze zdrowie i samopoczucie – dodaje.

Sytuacji nie ułatwia fakt, że zazwyczaj nie stosujemy jednego uniwersalnego produktu do sprzątania, za to wiele wyspecjalizowanych. Nawet jeśli w każdym z nich toksyczne składniki nie przekraczają norm, to w kumulacji stają się dla nas niesłychanie szkodliwe. – W tradycyjnych detergentach możemy spotkać przede wszystkim takie substancje, jak amoniak, czwartorzędowe sole amoniowe (CSA) czy wodorotlenek sodu – tłumaczy technolog kosmetyczny Ewa Kusiak. – Opary amoniaku mogą podrażniać skórę, oczy, gardło oraz płuca, a sama substancja powodować uszkodzenia nerek i wątroby. Amoniak występuje w sposób naturalny w środowisku, ale stosowanie środków czyszczących zawierających tę substancję naraża nas na przekroczenie bezpiecznych dawek. Czwartorzędowe sole amoniowe podrażniają i uczulają, wywołują alergie skórne, a także mogą mieć niepożądany wpływ na funkcje rozrodcze i genetyczne organizmu. Są to substancje antybakteryjne i ich zastosowanie w środkach dezynfekujących i kosmetykach przyczynia się do mutowania bakterii odpornych na antybiotyki, co z kolei ogranicza możliwości leczenia infekcji mikrobowych. Wodorotlenek sodu, czyli popularna soda kaustyczna, to wysoce żrąca substancja, która może wypalić oczy, skórę i płuca oraz podrażnić cały układ oddechowy. Lista jest o wiele dłuższa – są na niej agresywne środki powierzchniowo czynne, barwniki, konserwanty, związki zapachowe. Nie da się im odmówić skuteczności w czyszczeniu i eliminowaniu zarazków, jednak nie są one obojętne ani dla naszego zdrowia, ani dla środowiska. Przecież ich resztki spływają do kanalizacji, a opary unoszą się w powietrzu – dodaje ekspertka.

Skóra na celowniku

Popularne środki czystości to też bardzo częsta przyczyna alergii skórnych, z którymi pacjenci zgłaszają się do dermatologów. – Wiele środków powoduje tzw. reakcję kontaktową. Zmiany – podrażniona, piekąca, czerwona skóra – dotyczą zwłaszcza grzbietów dłoni. Często przechodzą jednak na przedramiona nawet aż do łokci w charakterystycznej formie zacieków – tak jak spływał po skórze podrażniający środek. Alergia kontaktowa może pojawić się też na twarzy, najczęściej w okolicach oczu. Wszystkiemu winne są opary wydzielające się z produktów domowej chemii, które mają działanie silnie drażniące. Z kolei chlor powszechnie stosowany do dezynfekcji toalet może w konsekwencji spowodować pojawienie się alergii na udach, zwłaszcza jeśli nie spłuczemy go wystarczająco dokładnie – tłumaczy dermatolog dr Ewa Chlebus z kliniki Nova Derm.

Mnogość środków do czyszczenia sprawia, że niejeden z nas mógłby założyć domowe laboratorium. Dlatego często na początku nie jesteśmy w stanie zweryfikować, co nas konkretnie uczuliło i dopiero systematyczna eliminacja kolejnych preparatów połączona z uważną obserwacją pozwala znaleźć winowajcę. – Najgorsze są zdecydowanie dwa konserwanty: methylisothiazolinone (zwany też MI) oraz formaldehyd. Ten drugi ma właściwości rakotwórcze. Nawet pozornie nieszkodliwe produkty, choćby mydło w płynie, mogą mieć fatalny wpływ na zdrowie, zwłaszcza dzieci. Wszystko z powodu wysokiej zawartości wspomnianych już składników konserwujących oraz substancji zapachowych – ostrzega Ewa Daniél, toksykolożka i szefowa europejskiej organizacji Allergy Certified.

Umiar i babcine triki

Czy naprawdę potrzebujesz wszystkich tych wyspecjalizowanych środków czystości? Być może lepiej po nie sięgać rzadziej – i zawsze rozcieńczać wodą! A na co dzień po prostu zamiatać podłogę i ścierać kurze zwilżoną wodą ściereczką.

Ważna jest także profilaktyka. – By nie dopuścić do pojawienia się alergii, warto zakładać rękawiczki i maseczki ochronne. Podrażnienia wokół oczu będą miały mniejsze szanse się pojawić, jeśli będziesz sprzątać w okularach – podpowiada dr Chlebus.

Magdalena Szymanowska przypomina natomiast, żeby dobrze zmywać wodą czyszczone powierzchnie, a pranie dwukrotnie płukać. Pomoże to usunąć z ubrań resztki drażniących i alergizujących substancji, niebezpiecznych dla zdrowia ftalanów i fosforanów, które może zawierać proszek. Przy stosowaniu domowej chemii należy też bardzo dokładnie wietrzyć pomieszczenia.

Na szczęście na rynku jest coraz więcej naturalnych środków czystości, które skutecznie działają i są dla nas bezpieczne – dzięki wyeliminowaniu toksycznych składników. Jak je wybierać? Na przykład kierując się certyfikatami Unii Europejskiej: Eco Label – produkt spełniający wysokie standardy jakościowe i zdrowotne, przyjazny dla środowiska, a także Allergy Certified – środek pozbawiony substancji potencjalnie drażniących, kancerogennych, powodujących alergie czy wpływających na działanie hormonów.

Wreszcie, warto poszukać tradycyjnych, by nie powiedzieć starych, sposobów na domowe porządki. – Tak naprawdę każdy ma w swojej kuchni składniki czyszczące, którymi z powodzeniem posługiwały się nasze babcie. Są to między innymi ocet spirytusowy, soda oczyszczona, szare mydło oraz kwasek cytrynowy – podpowiada Ewa Kusiak.

„Najwięcej nieporządku robią ci, co robią porządek”– napisał George Bernard Shaw. I choć raczej nie miał na myśli szkodliwości współczesnego nadmiaru domowej chemii, to rzeczywiście do sprzątania – jak zresztą do wszystkiego w życiu – warto podchodzić z umiarem.

Zdrowe sposoby na czysty dom

  •  Oliwa plus sok z cytryny (w równych proporcjach) to świetna mieszanka do polerowania drewnianych mebli,
  • Ocet spirytusowy doskonale usuwa tłuszcz, a jego zapach szybko wietrzeje. Niezastąpiony w odkamienianiu czajnika, myciu luster i okien (bez smug!),
  • Soda oczyszczona zastąpi wybielacz do prania, usunie niechciane zapachy (nawet czosnku i cebuli), oczyści każdy kuchenny sprzęt – przypaloną patelnię i brudny zlew,
  • Szare mydło wywabi uporczywe plamy z ubrań. Wyszorujesz nim także podłogę,
  • Proszek do pieczenia nadaje się do czyszczenia fug,
  • Kwasek cytrynowy ma właściwości antybakteryjne, odplamiające i odtłuszczające. Usunie osad po herbacie, oczyści sitko zlewozmywaka, wzmocni działanie proszku do prania,
  • Fusy po kawie świetnie się sprawdzą w roli udrażniacza rur,
  • By pozbyć się śladów po wodzie z aluminiowych kranów, wypoleruj je ręcznikiem frotté.

  1. Styl Życia

Kwiatoterapia - szczęście i zdrowie z natury

Kwiaty wpływają zbawiennie na nasze samopoczucie i emocje, a nawet przywracają równowagę psychiczną.(Fot. iStock)
Kwiaty wpływają zbawiennie na nasze samopoczucie i emocje, a nawet przywracają równowagę psychiczną.(Fot. iStock)
Zobacz galerię 18 Zdjęć
Kwiaty cieszą oko, wzbudzają zachwyt, kuszą zapachem oraz są symbolem nadziei i szczęścia. Wiele osób wierzy, że mogą również poprawiać stan zdrowia i wpływać na psychikę.

Według podstawowych założeń kwiatoterapii każda choroba ma początek w negatywnych stanach umysłu człowieka – wewnętrznych konfliktach i lękach. Silne napięcie i stres ograbiają człowieka z zapasów energii życiowej. Organizm przeznacza ją na mobilizowanie mechanizmów obronnych, staje się słabszy, łatwiej poddaje się chorobie, nie starając się z nią walczyć.

Esencje kwiatowe harmonizują negatywne uczucia. Zawierają uzdrawiającą wibrację z najbardziej rozwiniętej części rośliny, czyli kwiatów. Zadaniem esencji kwiatowych nie jest uleczanie, a przeniesienie do organizmu człowieka energii i wibracji z kwiatów, co pomaga w powrocie do emocjonalnej równowagi. Terapia kwiatowa jest częścią medycyny holistycznej. Leczenie kwiatami motywuje chorego do wyzdrowienia, przywraca nadzieję, uruchamia naturalne siły psychiczne. Jest też pomocne w terapii psychologicznej i leczeniu psychiatrycznym. Zmniejsza napięcie, poprawia koncentrację. Stosuje się je dla wzmocnienia pracy nad zmianą postaw życiowych, a nawet w leczeniu otyłości.

Krople esencji kwiatowych mają wpływ na nastroje i na głęboko zakorzenione przyzwyczajenia. Wyróżnia się 38 różnych ekstraktów, z których można skomponować niemal 300 milionów mieszanek, dopasowanych do stanu emocjonalnego każdego pacjenta. Każdy z nich odpowiada określonym stanom psychiki lub cechom charakteru. Można je zażywać pojedynczo lub tworzyć mieszanki, odpowiednio do potrzeb. Jednak by zadziałały, konieczne jest postawienie prawidłowej diagnozy, a potem regularne zażywanie (zwykle 4 krople bezpośrednio na język 4 razy dziennie).

Leczenie kwiatami motywuje chorego do wyzdrowienia, przywraca nadzieję, uruchamia naturalne siły psychiczne. (Fot. iStock) Leczenie kwiatami motywuje chorego do wyzdrowienia, przywraca nadzieję, uruchamia naturalne siły psychiczne. (Fot. iStock)
Popularyzatorem tej metody był brytyjski lekarz i mikrobiolog dr Edward Bach. Szukał on przyczyn chorób swoich pacjentów w ich stanach psychicznych, koncentrował się na osobie, na jej emocjach i stanie psychicznym, a zewnętrzne objawy choroby odkładał na dalszy plan. Kiedy sam czuł się źle, wyruszał na długie spacery na łąki, do lasu, zrywał tam płatki z kwiatów i trzymał je w ręku lub kładł na języku. Zauważył, że przynosi mu to ulgę. Postanowił więc porzucić praktykę lekarską i poświęcić się badaniom nad nową formą terapii – leczeniu za pomocą esencji kwiatowych. Po kilku latach badań stworzył zestawy esencji kwiatowych, które pomagają w leczeniu chorób wynikających z siedmiu rodzajów stanów psychicznych: strachu, niepewności, braku zainteresowania otoczeniem, samotności, nadwrażliwości, zniechęcenia, nadmiernej troskliwości.

Terapia kwiatowa nie ma nic wspólnego z aromaterapią. Tu najważniejsza jest esencja kwiatowa rozcieńczona wodą i alkoholem (lub samą wodą). W leczeniu wykorzystuje się nie wyciąg z rośliny, lecz jej potencjał energetyczny zawarty w wodzie. Najbardziej popularną metodą uzyskania esencji jest metoda termiczna. Świeżo zerwane, dojrzałe kwiaty umieszczamy w szklanej miseczce z wodą źródlaną i wystawiamy na działanie słońca, na około 4–5 godzin. Po pewnym czasie kwiaty oddają wodzie swoją energię. Następnie wodę zlewa się do ciemnej butelki i dodaje się taką samą objętość 40-procentowego alkoholu.

Od wielu lat ekstrakty kwiatowe przygotowuje się w Centrum Doktora Edwarda Bacha TM w Mount Vernon z kwiatów rosnących na terenie Walii. W Polsce od ponad 20 lat istnieje Centrum Terapii Bacha, z siedzibą w Rybniku, które prowadzi sprzedaż internetową i wysyłkę produktów na całą Polskę, zaopatrując klientów indywidualnych, gabinety, apteki i sklepy zielarskie. Spółka organizuje również szkolenia w ramach Międzynarodowego Programu Edukacyjnego Bacha, prowadzone przez licencjonowanego trenera.

Esencje kwiatowe wpływają na nasze emocje, przywracają zaburzoną równowagę psychiczną i poprawiają nastrój. Zapraszamy do naszej galerii - tam poznasz więcej ich leczniczych właściwości. 

  1. Materiał partnera

Lek na zło w ogrodzie. Wyjątkowy preparat na wiele chorób grzybowych

Mączniak prawdziwy atakuje klon (fot. materiał partnera)
Mączniak prawdziwy atakuje klon (fot. materiał partnera)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Choroby grzybicze roślin to z jedne z najtrudniejszych do walki w ogrodzie. Jest tak, ponieważ zarodniki grzybów bardzo łatwo się rozprzestrzeniają. Potrafią również przetrwać w glebie i na uschniętych częściach roślin. Dojrzała grzybnia wyrzuca zarodniki i zaraża sąsiadujące rośliny, na które podatnych jest wiele roślin ozdobnych i krzewów owocowych. Skuteczne w walce z wieloma chorobami roślin bywają oczywiście pestycydy. Jednak kto chciałby używać szkodliwych środków we własnym ogrodzie? Preparat Polyversum to bezpieczna odpowiedź na problem chorób grzybiczych w ogrodzie.

Polyversum - jak działa?

Preparat Polyversum swoje działanie opiera na grzybie Pythium oligandrum. Grzyb ten umiejscawia się w korzeniach roślin, dzięki czemu nie ma tam miejsca na inne grzyby powodujące różne choroby roślin.

Całkowicie bezpieczny

Ze względu na swój w pełni naturalny skład jest to preparat całkowicie bezpieczny. Nie ma żadnego okresu karencji (czas, kiedy nie powinno się dotykać, a tym bardziej jeść opryskanych roślin). Jest to ważne przede wszystkim w ogrodzie gdzie czas spędzają dzieci czy zwierzęta. Jeśli użyjemy środków chemicznych, które mają określony okres karencji, ciężko będzie upilnować dzieci i zwierzaki, aby nie biegały po opryskanym terenie, nie dotykały, a co gorsza - nie jadły opryskanych roślin. Preparat Polyversum jest całkowicie bezpieczny, można więc go z powodzeniem stosować do oprysku roślin jadalnych. Często wykorzystywany jest do walki z szarą pleśnią, która jest chorobą najczęściej dotykającą truskawki. Praktycznie w każdym ogrodzie, gdzie mamy grządkę z truskawkami spotkamy się z grzybem Botrytis cinerea, który powoduje szarą pleśń.

Dodatkowe wsparcie w odżywianiu roślin

Grzyb Pythium oligandrum umiejscawia się w korzeniach rośliny i wchodzi z nią w symbiozę. Dostarcza jej poprzez korzenie dodatkowych składników odżywczych. Rośliny dzięki temu nie tylko są zdrowe, ale też lepiej rosną, są silniejsze, lepiej kwitną i owocują.

Jak używać Polyversum?

Preparat służy do oprysku. Należy więc sporządzić roztwór preparatu z wodą i opryskać nim rośliny i podłoże, na którym rosną. W zależności od tego do oprysku jakich roślin preparat ma zostać zastosowany, producent przewiduje inne proporcje roztworu. Do oprysku trawnika przygotowuje roztwór w proporcjach 2 g preparatu na 4-5 l wody. Chorobami często dotykającymi trawniki są szara pleśń, pleśń śniegowa, rizoktonioza czy zgnilizna twardzikowa. Tak samo przygotowany roztwór wykorzystać można do walki z szarą i czarną pleśnią często dotykającą rosnące w gruncie róże. Fytoftoroza to częsta choroba roślin wrzosowatych oraz iglaków, do walki z nią stosujemy roztwór - 5 g Polyversum na 10 l wody. Szara i czarna pleśń często atakuje rosnące w gruncie róże. Chorobą grzybiczą najczęściej atakującą rośliny owocowe jak truskawki, borówki czy maliny jest szara pleśń. Rośliny owocowe opryskujemy roztworem 1,5 g preparatu na 5l wody. To odpowiednie proporcje również do walki z innymi chorobami: mączniak prawdziwy, biała i czerwona plamistość liści, zgnilizna owoców, antraknoza oraz zamieranie pędów malin jesiennych.

Oprysk drzewa (fot. materiał partnera) Oprysk drzewa (fot. materiał partnera)

Zapobieganie chorobom grzybiczym rośli

Oprócz stosowania preparatu Polyversum warto również stosować środki zapobiegawcze. Nie należy roślin sadzić zbyt blisko siebie, ponieważ choroby grzybicze łatwo rozsiewają się z jednej rośliny na drugą. Podlewać korzenie roślin, a nie liści czy kwiatów. Podlewanie roślin od góry prowadzi do pozostawania na liściach, kwiatach i owocach wody, a to sprzyja rozwojowi grzybiczych chorób roślin. Jeśli na roślinach zauważymy pierwsze oznaki choroby, to niekoniecznie - mimo zastosowania preparatu, należy oderwać wszystkie zarażone części i najlepiej wynieść je poza ogród lub spalić. Dobrze jest również na bieżąco wyrywać chwasty, ponieważ na ich liściach łatwo przenoszą się zarodki grzybów. Warto też wysypać podłoże ściółką, dzięki temu rośliny nie będą się stykały z ziemią, a tak najłatwiej mogą się zarazić.

  1. Styl Życia

W ogrodzie wyobraźni - ilustracje Bożki Rydlewskiej

Bożka Rydlewska przenosi w swojej twórczości świat snu na jawę. (Fot. Helena Majewska)
Bożka Rydlewska przenosi w swojej twórczości świat snu na jawę. (Fot. Helena Majewska)
Zobacz galerię 9 Zdjęć
Są momenty, kiedy bardzo tęsknimy za soczystą zielenią, kwiatami i śpiewem ptaków. To szara późna jesień i blade przedwiośnie. Warto wtedy uruchomić wyobraźnię - zamknąć oczy i zatopić się w wyimaginowanym ogrodzie pełnym barw. Takim, jaki można podziwiać na ilustracjach Bożki Rydlewskiej.

Kwiaty, liście, łodygi, owady i ptaki… ale także dziwne stworzenia i rośliny, których nikt nigdy nie widział – przedziwne hybrydy, lustrzane odbicia, plątanina zieleni. Taki świat tworzy Bożka Rydlewska, absolwentka krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Ogrody, które powstają w jej wyobraźni są piękne i jednocześnie tajemnicze. Tak ja te, które inspirowały ją w dzieciństwie w czasie rodzinnych podróży po Europie i dalekiej Kanadzie. Spędzanie wakacji pod namiotem blisko natury zaowocowało miłością do przyrody. Stąd to właśnie ona jest główną bohaterką jej twórczości.

W krainie baśni

Bożka, będąc dzieckiem, zaczytywała się w baśniach. Fascynowały ją szczególnie bogate ilustracje w książeczkach z rozkładanymi kartami  i przestrzennymi ilustracjami w formie pop-upów. Potem odkryła atlasy przyrodnicze. Aż w końcu zaczęła prowadzić dziennik snów. Szkicuje w nim stwory i rośliny, które pojawiają się w jej marzeniach sennych.

Jak sama mówi „świat roślin do niej gada”: „Gdy wyciszymy umysł we wnętrzu zwykłego kwiatka możemy dostrzec mikrokosmos”  - mówi z przekonaniem.

Kwiaty, które od lat ją fascynują to storczyki. Zainteresowała się nimi po pobycie na kursie tworzenia pop-upów w Wielkiej Brytanii. Uczestnicy mieszkali w Pałacu Sir Edwarda Jamesa, angielskiego arystokraty, ekscentrycznego artysty i poety patrona surrealistów, a także obsesyjnego kolekcjonera storczyków. James podróżował po Ameryce Południowej w poszukiwaniu kolejnych niezwykłych okazów. Zgromadził tysiące storczyków, które kochał jak swoje dzieci. W efekcie pobytu w pałacu Sir Jamesa powstała niezwykła praca „Edward”, w której artystka oddała hipnotyzujący aspekt natury.

Bożka Rydlewska 'Edward' Bożka Rydlewska "Edward"

Odrobina grozy

Kolorowy świat roślin i zwierząt na ilustracjach Bożki Rydlewskiej nie zawsze jest tak do końca przyjazny. Mroczne, oniryczne wizje widać choćby w pracy „Dżungla”, która powstała po nocy spędzonej w peruwiańskiej dżungli. Uruchomiona nocnymi odgłosami dżungli wyobraźnia artystki podsuwała jej obraz czającej się pantery. Jej pobłyskujące w ciemności oczy widnieją na ilustracji, która powstała pod wpływem tej przygody.

Bożka Rydlewska 'Dżungla' Bożka Rydlewska "Dżungla"

 

Podobną tajemniczość można wyczuć na ilustracji „Ogród trucizn” – ta praca jest zainspirowana ogrodem w którym rosną niemal wyłącznie rośliny trujące. Stworzyła je ekscentryczna hrabina angielska jako antidotum dla nudnych ogrodów klasycznych.

Bożka Rydlewska 'Ogród trucizn' Bożka Rydlewska "Ogród trucizn"

Jako jedną ze swoich ukochanych prac, Bożka wskazuje ilustrację „Krew, morze”. Inspiracją do jej stworzenia było opowiadanie "Krew, Morze" z książki Italo Calvino "Opowieści Kosmikomiczne", a zwłaszcza jedno zdanie, które artystce szczególnie zapadło w pamięć: "Warunki naturalne z czasów, kiedy życie nie wyszło jeszcze poza ocean nie zmieniły się tak bardzo dla komórek ludzkiego ciała, obmywanych pierwotną falą, która nadal płynie w tętnicach".

Bożka Rydlewska 'Krew, morze' Bożka Rydlewska "Krew, morze"

Okno do innego świata

Większość ilustracji powstaje w technice mieszanej - najpierw powstają odręczne rysunki, które następnie artystka przenosi do komputera. Tam kontynuuje pracę nad nimi w programach graficznych, m.in. nakładając faktury i gradienty, dzięki którym obrazy zyskują niepowtarzalną trójwymiarowość. Patrząc na nie przypominamy sobie magię obrazów z kalejdoskopu.

Część prac tworzy kompleksowe projekty graficzne, z której powstają książki artystyczne, tak zwane pop-upy. To wyjątkowe, pracochłonne dzieła sztuki złożone z trójwymiarowych ilustracji – niektóre rozkładane karty buduje się z kilkudziesięciu sklejonych ze sobą elementów. Praca nad takim projektem to mrówcza robota poszczególne strony powstają jak rzeźby, część wycina się i klei ręcznie. Praca nad jedną książką zajmuje artystce cały rok.

Bożka Rydlewska 'Lotos pop-up' (Fot. Michał Kawecki) Bożka Rydlewska "Lotos pop-up" (Fot. Michał Kawecki)

W domu i na wystawie

Prace Bożki Rydlewskiej prezentowane były na wielu wystawach w Polsce i zagranicą. Do sierpnia 2021 można je oglądać na wystawie  "Botaniczne poszukiwania. Sztuka Botaniczna w XXI wieku" w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.

Prace Bożki Rydlewskiej na wystawie 'Botaniczne poszukiwania. Sztuka Botaniczna w XXI wieku' w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. (Fot. archiwum artystki) Prace Bożki Rydlewskiej na wystawie "Botaniczne poszukiwania. Sztuka Botaniczna w XXI wieku" w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. (Fot. archiwum artystki)

Wiele prac w postaci sygnowanych limitowanych grafik można kupić w internetowym sklepie na stronie artystki. Znajdują się w nim również tapety ozdobione autorskimi ilustracjami.

Tapety z ilustracjami Bożki Rydlewskiej można kupić na jej stronie internetowej: www.bozka.com. (Fot. materiały prasowe) Tapety z ilustracjami Bożki Rydlewskiej można kupić na jej stronie internetowej: www.bozka.com. (Fot. materiały prasowe)

Ze sztuką Bożki mogą się spotkać nie tylko miłośnicy sztuki. Jej ilustracje zdobiły pudełka słynnej cukierni Lukullus, a także opakowania ekskluzywnych kosmetyków marki Shiseido Cle de Peau Beaute pojawiły się również na porcelanie Kristoff, pościeli marki Echa Leśna oraz kolekcji autorskiej dla Empiku. Tego typu współpraca cieszy Bożkę Rydlewską szczególnie: możliwość połączenia doświadczeń zmysłowych z ilustracją, to właśnie to, co lubi najbardziej.

Kolekcja Bożka dla Empiku. (Fot. Empik) Kolekcja Bożka dla Empiku. (Fot. Empik)

„Moment rozkoszowania się chwilą, taką jak picie porannej kawy z filiżanki ozdobionej pięknym rysunkiem – takie rzeczy sprawiają mi radość” - mówi artystka.

  1. Styl Życia

Choroby róż i sposoby ich zwalczania - o czym warto pamiętać?

Fot. materiał partnera
Fot. materiał partnera
Kwiaty w ogrodzie to piękna ozdoba ciesząca oko niemal każdego. Niestety jest to także rodzaj roślin, które często ulegają różnym chorobom, są atakowane przez szkodniki, powodujące wiele szkód w kwiatach. Z jakimi rodzajami chorób najczęściej można się spotkać w polskich ogrodach i różanecznikach i jak im skutecznie przeciwdziałać?

Jedną z najpopularniejszych odmian choroby, jaka może spotkać róże, są odmiany grzybów. Pierwszymi oznakami tego rodzaju przypadłości może być biały nalot na liściach, który po pewnym czasie zmieni swoją barwę na szary lub brązowy. Liście z kolei ulegają zniszczeniu, ich kształty zmieniają się i poddają licznym zniekształceniom, jednocześnie tracąc swoją urodę. Bardzo ważne jest w tym przypadku, by nie dopuścić do rozprzestrzeniania się choroby z jednego krzewu róży na inne. Dlatego warto zabezpieczyć chorą odmianę, jednocześnie usuwając opadłe liście z ziemi, tak by grzyb nie dostał się do gleby i jej nie zakaził. Istotne w tym przypadku jest także wykonywanie regularnych oprysków specjalnymi preparatami przeznaczonymi do walki z grzybami.

Mszyce - szkodniki żerujące na liściach róż. Jak z nimi skutecznie walczyć?

Popularne choroby róż w polskich ogrodach mogą być spowodowane także wieloma szkodnikami, które żerują właśnie na tych kwiatach. Jedną z najbardziej znanych odmian jest mszyca. Mszyce pasożytują na różach poprzez wysysanie soków z pędów i liści. Warto pamiętać o tym, że mszyce nie występują pojedynczo, a raczej są to szkodniki, które budują całe kolonie. Ich działalność, jeśli w porę nie zareagujemy, może przynieść opłakane skutki. Liście rośliny uschną w bardzo szybkim tempie, zauważalna będzie również ich deformacja oraz zmiana kolorów. Choroby róż, które powodują mszyce, warto spróbować zwalczać domowymi, naturalnymi sposobami, tak by nie zaszkodzić naszym roślinom. Do usuwania szkodników przydatne mogą okazać różnego rodzaju wywary. Wywar z niedopałków papierosów, czosnku czy pokrzyw - powinny przynieść pozytywne skutki. W razie niepowodzenia, warto skorzystać z gotowych preparatów, jakie można nabyć w sklepach ogrodniczych. Regularne opryski powinny w szybkim czasie przynieść zadowalające skutki.

Choroby róż spowodowane zmiennymi warunkami atmosferycznymi oraz niewystarczająca ochroną przed sezonem zimowym

Uszkodzenia róż mogą być również wynikiem zmiennych warunków pogodowych oraz niewystarczającego zabezpieczenia roślin przed nimi. Zima dla róż, które nie są owinięte materiałem izolującym, może być ich ostatnią. Uszkodzenia spowodowane bardzo niskimi temperaturami stają się czasem nieodwracalne. Dlatego też tak istotne jest odpowiednie zabezpieczenie kwiatów po sezonie. Juta, słoma czy włóknina, to materiały, które doskonale sprawdzą się do tego celu, można zakupić je w każdym sklepie ogrodniczym. Choroby róż mogą być spowodowane także nieodpowiednim rodzajem ziemi, brakiem nawozu, który jest konieczny przy tego rodzaju roślinach. Ponadto opieka nad kwiatami powinna uwzględniać rozsądne podlewanie, to znaczy róże są bardzo wrażliwe na nadmierną ilość wody i przelanie ich może spowodować bardzo szybkie ich zniszczenie. Regularne usuwanie opadłych liści, gałązek czy pędów sprawi, że choroby i szkodniki nie będą przenosić się na inne krzewy. Dobrym rozwiązaniem jest spryskiwanie róż co jakiś czas specjalnymi preparatami, które nie są szkodliwe dla przyrody, a jednocześnie oczyszczają je z nagromadzonych nalotów. Dzięki tym kilku wskazówkom pielęgnacja kwiatów w ogrodzie będzie nieco łatwiejszym zadaniem, a róże będą mogły kwitnąć w pełnej krasie.