1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Chcę spełniać marzenia - rozmowa z Olą kurierką partnerską Wolt

Chcę spełniać marzenia - rozmowa z Olą kurierką partnerską Wolt

Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe
Mieszkam w Polsce już sześć lat, pracowałam więc w różnych miejscach, mam trochę doświadczeń. Gdzie? W sklepach, w magazynie. Teraz, od pięciu miesięcy, jestem kurierką, tego wcześniej nie próbowałam. Moje życie jest zupełnie zwyczajne. Spokojne. Praca i odpoczynek.

Dużo się zmieniło, kiedy zaczęłam działać jako kurierka. Ktoś może powie: co to za zmiana? Ale jednak rzadko mamy możliwości, żeby sobie samemu ułożyć plan dnia. Dla mnie to nowość. Czasem bardziej odpowiada mi wolny ranek, czasem zależy mi na tym, żeby mieć wieczór dla siebie. I nikogo nie muszę prosić o zgodę czy szukać zastępstwa. Dostarczam , kiedy chcę. Zwykle wolę zaczynać od rana, ale dowozy wieczorem też nie jest dla mnie problemem, czuję się bezpiecznie

Zaczęłam współpracować z Wolt przypadkiem. Znajomy, który dostarcza zamówienia dla tej firmyjako kurier, namawiał mnie, przekonywał, że to najlepsze źródło dochodu, właśnie ze względu na tę elastyczność. I miał rację. Nie mam jeszcze rodziny, dodatkowych obowiązków, więc mogę sobie układać czas, jak chcę, dziś tak, jutro inaczej.

Fot. Materiały prasowe Fot. Materiały prasowe

Marzenia?

Mam jedno. Chciałabym tu, w Warszawie, kupić mieszkanie. Może być nawet malutkie. Oczywiście wiem, że malutkie mieszkanie to wielkie marzenie, na pewno niełatwo mi będzie je spełnić, bo mieszkania są drogie. Ale dlaczego miałabym nie mieć takiego celu? Choć na razie bardziej osiągalny jest inny: zarobić trochę i pojechać nad morze, odpocząć. Ale nie tu, nad Bałtyk, który co prawda jest piękny, ale zimny. Tęsknię za wakacjami w ciepłym kraju nad ciepłym morzem. Na przykład w Hiszpanii.

Mieszkać w Hiszpanii bym nie chciała, dobrze mi w Polsce. Mam tu dużo różnych możliwości, znam język. No i tu są przyjaciele. Których poznałam współpracując z Wolt oraz z miejsc, w których wcześniej pracowałam . A ludzie są ważni. Przy dostawach też zawsze szukam kontaktów z ludźmi. Wiadomo, nie zawsze jest idealnie, zdarzają się trudne sytuacje. Zdarza się i tak, ale zwykle to są miłe spotkanie. Dostaję też często napiwki. Odkładam je, mam na co oszczędzać.

Co robię w czasie wolnym?

Odpoczywam. Jak wszyscy. Od jakiegoś czasu interesuję się sportem. Regularnie chodzę na siłownię, mam swoją ulubioną, niedaleko domu. Lubię trening siłowy, na całe ciało. Chcę dobrze wyglądać, mieć lepszą sylwetkę, to moja motywacja. Ale nie jest tak, że zmuszam się do ćwiczeń, nie, sprawiają mi przyjemność. Nie mam co prawda jeszcze wielkiego doświadczenia w treningu, bo zaczęłam tak na serio pół roku temu, ale myślę, że w tym wytrwam.

Co jeszcze? Czytam. Kiedy tylko mam czas. Kocham czytać. Różne książki, ale najbardziej chyba lubię te o miłości. Czytam po białorusku, po rosyjsku, ale teraz staram się jak najwięcej po polsku. Chciałabym swobodniej niż w tej chwili mówić, czytać i pisać. A żeby to było możliwe, muszę ćwiczyć, samo się nie zrobi!

Gotuję. Lubię gotować, zwykle, jak już się za to biorę, gotuję na zapas, żeby nie stać codziennie przy kuchni. No i od niedawna nie mieszkam sama, mam kotkę. Właściwie kocie dziecko, bo to jeszcze maleństwo. Nazywa się Murka. Nie trafiła do mnie przypadkiem. Zdecydowałam się na kotkę, żeby mieć kogoś w domu, nie zawsze miło jest być całkiem samej. Lubię, kiedy do mnie przychodzi – wtedy sobie rozmawiamy. Ja do niej mówię, a ona w odpowiedzi mruczy albo miauczy. I łasi się, prosi, żeby ją głaskać. Od razu mi się humor poprawia, nawet jeśli wcześniej myślałam, że to był słaby dzień. Zwierzęta mają wielką moc!

Wzięłam ją od pani, która opiekuje się bezdomnymi zwierzętami, przede wszystkim kotami. Akurat dzika kotka miała kocięta, pani szukała dla nich domów. Wybrałam więc sobie czarno-białą koteczkę. Zdarza mi się, że nawet w ciągu dnia wpadam do domu, żeby sprawdzić, jak Murka się ma, żeby ją pogłaskać czy nakarmić.

Weekendy to czas, kiedy mogę spać do południa – chyba że Murka mnie obudzi. A potem zwykle idę do siłowni poćwiczyć. Po południu oglądam filmy. Lubię filmy wojenne, filmy akcji. Różne, amerykańskie, ale nie tylko. Teraz często wybieram polskie, ze względu na język.

Pewnie, że czasem tęsknię, cała moja rodzina jest w Białorusi, przyjechałam do Polski z chłopakiem, który już wcześniej zaczął tu pracować. Rozstaliśmy się, ale decyzji o przyjeździe nie żałuję. Najpierw mieszkałam pół roku w Białymstoku, potem przeniosłam się do Warszawy. Muszę powiedzieć, że Warszawa jest dla mnie jak dom. Świetnie się tu czuję. Czasem kiedy jeżdżę po mieście, szczególnie wieczorem, jak widzę te nowe, piękne, wysokie budynki, oświetlone ulice, to sama się do siebie uśmiecham. Uważam, że tu jest pięknie.

Chciałabym, żeby rodzice tu byli, pewnie, że tak, ale wiem, że to niemożliwe. Po pierwsze, ciężko załatwić dokumenty, a po drugie – oni jednak mają dom na Białorusi, tam spędzili całe życie, chyba nie czuliby się tu najlepiej. Mnie łatwiej się w nowym miejscu zaadaptować niż ludziom starszym.

grafika

Co dalej?

Prawdę mówiąc, jeszcze do końca nie wiem. Myślę o tym, żeby kiedyś mieć własną firmę, pracować dla siebie. Na przykład robić manikiur. Może pójdę na kurs. Ale to w przyszłości. Na razie dobrze mi tu, gdzie jestem.

Czytaj także: Jestem na swoim miejscu - rozmowa z Julią kurierką partnerską Wolt

Share on Facebook Send on Messenger Share by email