fbpx

Biżuteria to współczesny talizman. Rozmowa z twórczynią marki Lilou

Kuchenne sposoby na spokojne noce
Magdalena Mousson-Lestang w 2007 zaczęła realizować swoje marzenie o stworzeniu marki w segmencie biżuteryjnym, opartej na personalizacji i zaangażowanej społecznie. Tak powstało Lilou. (Fot. materiały prasowe)

Dziś jest nie tylko ozdobą, ale formą wyrażania miłości czy przyjaźni. Zapisem tego, co ważne w naszym życiu – mówi o biżuterii Magdalena Mousson-Lestang, twórczyni marki Lilou.

Jaką rolę dziś odgrywa biżuteria w życiu kobiety? Kiedyś była wyznacznikiem statusu, inwestycją i przyciągającym uwagę dodatkiem. Musiała prezentować się więc okazale. Jak jest teraz?
Już 100 tysięcy lat temu człowiek wykonywał biżuterię z muszelek, kości czy kamieni. Pełniła ona funkcję zarówno ozdoby, jak i talizmanu, który przynosi szczęście i chroni przed złem, nawet po śmierci. Dawniej biżuteria była w dużej mierze symbolem władzy i statusu społecznego. Nadal jest ważnym składnikiem stylu, ale według mnie coraz bardziej szukamy w niej symboliki i unikatowości. Kiedyś pierścionek towarzyszył wyznawaniu uczuć i to właśnie między innymi zainspirowało mnie do stworzenia własnej marki. Dzięki personalizacji i grawerunkom biżuteria Lilou może stać się symbolem uczuć lub pamiątką wydarzenia, ważnej chwili. Niedawno poznana przypadkiem w kawiarni dziewczyna wyznała mi, że odkąd dostała bransoletkę Lilou z wygrawerowanymi życzeniami szczęścia, zła passa w jej życiu minęła – teraz nie rozstaje się z nią. Bransoletka stała się dla niej talizmanem, czymś w rodzaju patrona szczęścia.

To prawda z tym nierozstawaniem się! Ja zazwyczaj noszę bransoletkę z imieniem córki i męża, a resztę biżuterii dobieram w zależności od okazji.
Tworząc markę, chciałam, aby moja biżuteria dawała ludziom możliwość gromadzenia chwil i wspomnień, zapisu imion bliskich czy ważnych dat. Lilou opiera się w dużej mierze na wyrażaniu emocji, czyli czymś, co jest ponadczasowe i uniwersalne. Moje projekty powstają z pasją i z zaangażowaniem – tworzę tylko modele, które sama chętnie noszę. To wzory, które posiadają wartość emocjonalną, ale również takie, które mają być uzupełnieniem stylizacji na różne okazje. Nie wprowadzam nowych produktów pod dyktando sezonów, kieruję się sercem i intuicją, ale też staram się odpowiadać na oczekiwania klientów.

Biżuteria to współczesny talizman. Rozmowa z twórczynią marki Lilou
Kolczyki modułowe z żywicy z lilią (189 zł)

Historia Lilou zaczęła się od sznurkowej bransoletki, którą może nosić każdy. To nadal wasz flagowy produkt?
Lilou to obecnie kolekcje kolczyków, naszyjników, bransoletek czy też pierścionków wykonanych z różnych kruszców. To również cała gama akcesoriów i perfumy. Niektóre modele powstają specjalnie z myślą o klientkach z konkretnego kraju, ponieważ obserwuję różne upodobania na różnych szerokościach geograficznych – na przykład Amerykanki uwielbiają bardzo dużą biżuterię. Z myślą o nich powstała wersja XL kolczyków w kształcie księżyca i półksiężyca – modele z tej kolekcji noszą między innymi wokalistki Alicia Keys oraz Christina Aguilera. Ale ważne są też dla mnie spotkania z ludźmi. Pamiętam reakcję Evy Longorii, która przy powitaniu spojrzała na moją rękę, a jej pierwsze słowa brzmiały „Jaką masz piękną bransoletkę!”. Chodziło o model bransolety mankietowej Caroline. Egzemplarz aktorki został spersonalizowany jej imieniem i hasłem „Sky is the limit’’. Ten wzór szybko stał się hitem także w Polsce. Jednak przyznaję, że wspomniane zawieszki na sznureczkach to niezmiennie lubiane przez klientki zestawienie – są bezpretensjonalne, a najistotniejsza jest w nich właśnie personalizacja, czyli grawerunek na zawieszce. Sama stale noszę medalik na sznureczku z imionami moich trzech synów.

Trend na personalizację biżuterii utrzymuje się od ponad dekady. Dlaczego tak nam przypadł do gustu?
Coraz więcej jest uniformizacji, Szukamy więc czegoś, co pozwoli nam się wyróżnić. Personalizacja jest ponadczasowa i nigdy nie wyjdzie z mody, ponieważ daje poczucie posiadania czegoś niepowtarzalnego i osobistego. Lilou ma tę fajną cechę, że łączy pokolenia. Cieszy mnie, gdy na nadgarstku dziewczynki, jej mamy i babci widzę taki sam model biżuterii z grawerunkiem, który dedykują sobie nawzajem.

Biżuteria to współczesny talizman. Rozmowa z twórczynią marki Lilou
Personalizowana bransoletka na sznurku (120 zł)

To ciekawe, że wybierają to samo. Moja babcia kolekcjonowała złoto jedynie na tzw. czarną godzinę. Z jakich powodów kupujemy dziś biżuterię?
Przede wszystkim dla przyjemności i ozdoby, ale coraz częściej kupujemy ją też z pobudek emocjonalnych jako symbol, pamiątkę lub prezent na wszelakie okazje. Dla klientów Lilou ważne jest to, że kupując niektóre modele mojej biżuterii, robią równocześnie dobry uczynek. Od początku chciałam, aby marka była społecznie zaangażowana. Dlatego konkretne wzory powstały z myślą o wsparciu różnych szczytnych celów. Dochód z ich sprzedaży wspiera np. Fundację DKMS oraz Stowarzyszenie Piękne Anioły.

Biżuteria to współczesny talizman. Rozmowa z twórczynią marki Lilou
Personalizowana bransoletka Caroline (249 zł)

Zdradzisz, co planujesz w najbliższym czasie?
Powoli zbliża się koniec tego dziwnego roku. Pandemia zaburzyła porządek świata w sposób, którego nikt się nie spodziewał. Jednym z jej skutków jest na pewno wzmocnienie rynku e-commerce. Dlatego w najbliższym czasie zamierzam koncentrować się na jego rozwoju nie tylko w Polsce, ale też w Stanach Zjednoczonych, w Niemczech i we Francji, czyli tam, gdzie stale przybywa fanów i klientów Lilou. Wiele lat temu moim marzeniem był butik w Paryżu na Boulevard Saint-Germain – ten plan udało mi się zrealizować, podobnie jak kilka innych, które mogły wydawać się nieosiągalne. Dlatego uważam, że warto marzyć odważnie.

Magdalena Mousson-Lestang urodziła się w Warszawie, ale część dzieciństwa spędziła za granicą. Ukończyła studia filologiczne oraz dziennikarstwo. W 2007 zaczęła realizować swoje marzenie o stworzeniu marki w segmencie biżuteryjnym, opartej na personalizacji i zaangażowanej społecznie. Tak powstało Lilou.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze