fbpx

Umieranie w slow motion. Ekomisja Jagody Szelc

Umieranie w slow motion. Ekomisja Jagody Szelc
Jagoda Szelc (Fot. Sonia Szóstak)

Jest weganką, przyjaciółką organizacji „Otwarte klatki”. Jagoda Szelc woli nazywać rzeczy po imieniu i zamiast o kryzysie ekologicznym mówi o katastrofie, która już nastąpiła.

Wysłuchała Martyna Harland

Moja przyjaciółka Aneta Osuch zajmuje się zawodowo ekologią i kryzysem klimatycznym. To, co mi pokazała, zmieniło mnie całkowicie. Na przykład to ona zwróciła mi uwagę na to, że ciągle mówi się o ekologii, ale w niewłaściwych kategoriach. Wmawia się nam, że po pierwsze wszystko zależy od naszych konsumenckich wyborów. Tymczasem przede wszystkim dużo zależy od rządzących i korporacji.

A my?

Jasne, moglibyśmy przestać jeść zwierzęta. Ja jestem weganką, więc nie biorę udziału w produkcji istnień, które cierpią, i zostawiam mniejszy ślad węglowy (na produkcję mięsa zużywa się 18 proc. wody na świecie − to bardzo dużo).

Moglibyśmy przestać ciągle kupować, moglibyśmy też − i mówię to z wielkim bólem − mniej podróżować. Prawda jest taka, że jesteśmy w tragicznej sytuacji. A ludzie zachowują się jak żona czy mąż alkoholika albo alkoholiczki, na zasadzie „jeszcze nie jest tak źle”. A to już się dzieje! Jeśli obudzilibyśmy się teraz, to już budzimy się do koszmaru.

Co zmieniła pandemia? Wydaje mi się, że pogłębiła dobitnie i zatrważająco szybko problemy ludzi i może przez to są bardziej widoczne. Możemy się cieszyć chyba z tego, że ludzie zaczęli czuć swoje granice. Widzieć, że zostały przekroczone.

Reuse Repair

Staram się żyć w zgodzie z filozofią less waste. Mało kupuję, dużo rzeczy wykonuję sama. Właściwie ciągle myślę o tym, co mogę użyć jeszcze raz i umiem naprawić bardzo dużo przedmiotów. Kartki zapisuję z dwóch stron. Dużo czytam o ekologii, staram się dokształcać w tej dziedzinie i rozpoznawać, w jaki sposób jest sprzężona z polityką i kapitalizmem. Uważam, że trzeba punktować, oceniać i być może karać ludzi, którzy są na odpowiedzialnych stanowiskach i podejmują za nas bardzo szkodliwe decyzje. Dbam o naturę, mówiąc i czytając o niej, stając w jej obronie i demaskując działania koncernów. To jest moja religia. W ten sposób rozumiem i rozpoznaję działanie na rzecz ekologii.

Jak najwięcej chodzę i jeżdżę rowerem. Używam kubeczka menstruacyjnego, wielorazowej maszynki do golenia, bawełnianych szmatek w kuchni. Staram się nie kupować warzyw pakowanych w plastik. Rzuciłam też palenie.

Więcej miłości

Trzeba się edukować. Mówić „katastrofa klimatyczna”, a nie „kryzys” czy „zmiany klimatu”, bo to pośrednia prawda. Trzeba też kochać swoje dzieci. Jest takie powiedzenie: „dziecko, które nie czuło miłości wsi, spali ją, żeby się ogrzać”.

Peter Handke napisał kiedyś, że fantazja to rozgrzana percepcja. Ja właśnie tak rozumiem dystopię. Chciałam zrobić film o tym, że apokalipsa przychodzi po cichu, okazał się on proroczy. Umiera miasto, umiera pies i umiera rozkosz. Katastrofa klimatyczna jest jak wybuch bomby atomowej, ale w slow motion.

Jagoda Szelc, reżyserka i scenarzystka. W 2017 roku jej film „Wieża. Jasny dzień” zdobył nagrodę za najlepszy debiut i scenariusz na 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wykłada reżyserię filmu fabularnego w Filmówce w Łodzi oraz pracę z kamerą na wrocławskiej AST. Reżyserowała jedną z nowel cyklu „Erotica 2022”, który można oglądać na Netflixie.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze