1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Materiał partnera
  4. >
  5. Jak powiedzieć „kocham Cię” bez słów - biżuteria z przesłaniem od W.KRUK

Jak powiedzieć „kocham Cię” bez słów - biżuteria z przesłaniem od W.KRUK

Biżuteria to jeden z najintymniejszych symboli miłości. (Fot. materiały partnera)
Biżuteria to jeden z najintymniejszych symboli miłości. (Fot. materiały partnera)
Zobacz galerię 14 Zdjęć
Biżuteria to prezent doskonały. Szczególnie na walentynki, bo jest jednym z najbardziej intymnych symboli miłości, które można podarować ukochanej osobie. Oto nasze propozycje na walentynkowy prezent od marki W.KRUK. 

Biżuteria z motywem serca

Serce to jeden z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej dosłownych symboli miłości. A w dosłowności nie ma zupełnie nic przereklamowanego, zwłaszcza w walentynki. Serce jest uniwersalne i ponadczasowe - w formie biżuterii prezentuje się nadzwyczaj pięknie. Podwójny naszyjnik z dwoma delikatnymi sercami od W.KRUK zachwyci każdą minimalistkę. Jest niezwykle subtelny, a dzięki zawieszce wypełnionej blaskiem różowych drobinek, unikatowy i bardzo romantyczny. Z kolei złote kolczyki na ażurowym łańcuszku, z cyrkoniami w oprawie chaton, to subtelna klasyka w nowoczesnym wydaniu. Delikatny różowy kamień dodaje im blasku i niesie ze sobą przesłanie pełne miłości i piękna. Natomiast złota bransoletka to synonim francuskiego piękna ukrytego w prostej, ponadczasowej formie.

 

Naszyjnik różowe złoto z motywem serca W.KRUK, cena: 549 zł. Naszyjnik różowe złoto z motywem serca W.KRUK, cena: 549 zł.

Kolczyki złote serca z cyrkoniami W.KRUK, cena: 429 zł. Kolczyki złote serca z cyrkoniami W.KRUK, cena: 429 zł.

Bransoletka złota serce z cyrkonią W.KRUK, cena: 399 zł. Bransoletka złota serce z cyrkonią W.KRUK, cena: 399 zł.

Sekretniki

Coś w klimacie retro, z niezwykłym przesłaniem. Sekretniki to biżuteria nieco zapomniana, jednak tylko one potrafią w jedną chwilę przywołać w obdarowanej osobie najlepsze wspomnienia. W asortymencie marki W.KRUK znajdują się sekretniki zarówno dla miłośniczek złota, jak i srebra. Ten w kształcie serca to srebrny, klasyczny model. W zamykanym puzderku można ukryć zdjęcie bliskiej osoby lub schować liścik z wyznaniem, nosząc go blisko serca. Z kolei sekretnik w kształcie muszli, nieco bardziej oryginalny, został wykonany z pozłacanego srebra. Sekretnik może stać się osobistym talizmanem, piękną pamiątką i niebanalnym dodatkiem. Zawieszony na łańcuszku będzie też świetnie wyglądał z innymi naszyjnikami, noszonymi kaskadowo.

Srebrny sekretnik W.KRUK, cena: 209 zł. Srebrny sekretnik W.KRUK, cena: 209 zł.

Pozłacany srebrny sekretnik W.KRUK, cena: 279 zł. Pozłacany srebrny sekretnik W.KRUK, cena: 279 zł.

Biżuteria z motywem nieskończoności

Nieskończona - o takiej miłości marzy każdy z nas. Symbol nieskończoności w biżuterii pojawia się często, W.KRUK postanowił go natomiast pokazać w nieco inny sposób. W naszyjniku klasyczną odwróconą ósemkę zastąpiły piękne, przeplatające się wzajemnie obręcze. Naszyjnik wykonano ze złota, które jest uznawane za najcenniejszy metal szlachetny i utożsamiane z elegancją, szlachetnością i duchowością. Koło z kolei uważane jest za kształt idealny - symetryczny w każdej jego osi, przybierający wiele znaczeń symbol nieskończoności, wieczności, harmonii. Połączone ze sobą obręcze zdobiące ten złoty naszyjnik można interpretować jako symbol dwóch nierozerwalnie połączonych dusz. Symbolizuje życiowych partnerów dzielących najważniejsze uczucie towarzyszące człowiekowi - miłość. To perfekcyjny naszyjnik dla kobiet pewnych siebie, ceniących elegancję i prostotę. W komplecie z bransoletką zrobi jeszcze większe wrażenie.

Naszyjnik złoty obręcze W.KRUK, cena: 699 zł. Naszyjnik złoty obręcze W.KRUK, cena: 699 zł.

Bransoletka złote obręcze W.KRUK, cena: 549 zł. Bransoletka złote obręcze W.KRUK, cena: 549 zł.

Biżuteria z kamieniami miłości

Mniej dosłowne, ale nadzwyczaj piękne i unikatowe. Biżuteria z kamieniami doda blasku każdej kobiecie i sprawi, że poczuje się wyjątkowa. Kwarc różowy to kamień miłości, który emituje silną wibrację bezwarunkowego uczucia, radości, ciepła. W pierścionku z różowego złota doda elegancji i wytworności każdej kobiecie. Symetryczny szlif owalny w wyjątkowy sposób ukazuje cudowną głębie jego koloru. Z kolei szmaragd to kamień wyjątkowy ze względu na wyrazistą barwę i symbolikę. Nazywa się go klejnotem miłości i piękna oraz kojarzy z regeneracją, wewnętrzną harmonią oraz spełnieniem emocjonalnym. W złotych kolczykach, w towarzystwie diamentów, prezentuje się niepowtarzalnie. Kolczyki ze szmaragdem trafią w gust każdej kobiety ceniącej klasyczną elegancję oraz ponadczasowe wzornictwo. W kolekcji dostępny jest pierścionek do kompletu.

Pierścionek z różowego złota z kwarcem W.KRUK, cena: 799 zł. Pierścionek z różowego złota z kwarcem W.KRUK, cena: 799 zł.

Kolczyki złote ze szmaragdami i diamentami W.KRUK, cena: 3790 zł. Kolczyki złote ze szmaragdami i diamentami W.KRUK, cena: 3790 zł.

Pierścionek złoty ze szmaragdami i diamentami W.KRUK, cena: 1590 zł. Pierścionek złoty ze szmaragdami i diamentami W.KRUK, cena: 1590 zł.

Diament - kamień doskonały. Z białym złotem tworzy ponadczasowy duet, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Można śmiało stwierdzić, że o pierścionku z diamentem marzy każda kobieta. Ten od marki W.KRUK będzie wyborem idealnym, bo to synonim prostoty, elegancji i klasy. Świetny do codziennego noszenia, bo pasuje do każdej stylizacji i jednocześnie sprawia, że kobieta poczuje się wyjątkowo nie tylko od święta. Naszyjnik wykonany z dwóch rodzajów szlachetnego kruszcu – żółtego oraz białego złota - to z kolei propozycja na specjalne okazje. Klasyczny splot łańcuszka nadaje mu lekkości, a diamenty wnoszą niepowtarzalny, delikatny błysk.

Pierścionek białe złoto z diamentem W.KRUK, cena: 8290 zł. Pierścionek białe złoto z diamentem W.KRUK, cena: 8290 zł.

Naszyjnik złoty bicolor z diamentami W.KRUK, cena: 1090 zł. Naszyjnik złoty bicolor z diamentami W.KRUK, cena: 1090 zł.

Różowy ametyst kojarzy się z miłością, a biżuteria z nim jest romantyczna i niepowtarzalna. Delikatny pierścionek z różowego złota zdobiony ametystem to perfekcyjny wybór na walentynkowy prezent. Misterny szlif bagietkowy podkreśla cudowną pastelową barwę kamienia, a detale nadadzą charakter każdej stylizacji, uwodząc kunsztem i precyzją wykonania.

Pierścionek różowe złoto z ametystem W.KRUK, cena: 799 zł. Pierścionek różowe złoto z ametystem W.KRUK, cena: 799 zł.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Moda i uroda

Najpiękniejsze dodatki na nowy sezon - nowe kolekcje

fot. materiały prasowe Converse
fot. materiały prasowe Converse
Zobacz galerię 18 Zdjęć
Nowy sezon to także królestwo dodatków - butów, biżuterii, torebek, które przyniosą powiew świeżości i wprowadzą nas w nowe miesiące. Przedstawiamy najpiękniejsze z nich, które uzupełnią stylizacje i które szczególnie przykuły naszą uwagę.

Powiew świeżości na nowy sezon to nowości biżuteryjne od marki Apart, która prezentuje kolory lata zamknięte w przepięknych zawieszkach. W tym sezonie modna będzie biżuteria, którą widać, dlatego nie boimy się eksperymentować i łączyć ze sobą naszyjniki, kolczyki i bransoletki. Naszyjnik ze złota bądź zawieszka dopasują się idealnie do twoich stylizacji i posłużą jako idealna baza, którą połączysz ze swoją ulubioną biżuterią. Marka Apart proponuje wzory idealne dla minimalistek – z delikatną złotą zawieszką oraz tych, którzy lubią błyszczeć -  naszyjnik ozdobiony mieniącymi się w słońcu cyrkoniami. Wśród naszych ulubionych projektów znalazł się naszyjnik w najpiękniejszych odcieniach nadchodzącej wiosny.

Apart Apart

Ciekawą propozycję na nowy sezon ma również marka Monnari, która idealnie łączy minimalistyczny design z klasyczną kolorystyką w odcieniach beżu, czerni oraz szarości. Na nadchodzące miesiące marka stworzyła specjalną linię toreb wykonanych z recyklingowanego tworzywa, która świetnie wpisuje się w obowiązujące trendy.  Znajdziemy w niej niezastąpione listonoszki, worki z modnym pikowaniem, wygodne plecaki czy torebki typu shopper. Wszystko w duchu zrównoważonej mody i z wykorzystaniem ekologicznych materiałów.

Kolekcja Pandora Garden to wprost ukłon w stronę cieplejszych i lepszych dni. Delikatne pierścionki i charmsy z nowej kolekcji dopełnią każdy wiosenny look, a fioletowy odcień elementów z motywem stokrotki doda barwnego akcentu do każdej kompozycji. “Najnowsza kolekcja biżuterii Pandora ma inspirować do odkrywania na nowo tego, co nas otacza i spojrzenia na świat z nutą dziecięcej niewinności” mówią Francesco Terzo i A. Filippo Ficarelli, VP Creative Directors Pandory. To idealne uzupełnienie wiosennych, delikatnych stylizacji.

Najnowsza kampania eobuwia - "Każda para tworzy nową historię" to 10 historii, z którymi z łatwością możemy się utożsamić. Połączenie natury z miejską urbanistyką stworzyło tło do zaprezentowania różnych modeli butów, które pozwalają cieszyć się chwilą w każdym miejscu i sprawdzają się w różnych warunkach. W szerokiej ofercie znajduje się niemal 180 tys. produktów (buty i akcesoria) od 580 marek, w tym casualowych i sportowych m.in: Adidas, Togoshi, Guess, Pinko, Tommy Hilfiger oraz Calvin Klein. Eobuwie zachęca do cieszenia się z życia - modne i wygodne fasony obuwia umożliwiają wyrażanie swojego stylu oraz intensywny i aktywny tryb życia.

Eobuwie.pl Eobuwie.pl

Na wiosnę Converse przygotował mnóstwo propozycji na cieplejsze dni. Klasyki od tej marki to niezbędnik w każdej szafie, dlatego na tę porę roku brand z Bostonu oprócz wprowadzenia nowości do kolekcji przygotował nowe wersję ikonicznych sylwetek. Na nowy sezon marka Converse proponuje nam takie kultowe już modele, jak chociażby Chuck 70 noszone przez gwiazdy z całego świata, uwielbiane przez miliony. Swoją historię rozpoczęły kilkadziesiąt lat temu i od tego czasu na stałe wpisały się w krajobraz popkultury. W nowym wydaniu pojawi się też model Crater, tym razem w damskiej wersji. Cholewka wykonana z nowoczesnej elastycznej dzianiny zapewnia oddychalność i łatwość zakładania. Z kolei podeszwa Crater Foam, jest lekka i responsywna. Co najmniej 35% wagi buta stanowi zawartość pochodząca z recyklingu. To kolejna propozycja Converse w duchu zrównoważonego rozwoju, którą trzeba mieć w swojej szafie.

W.KRUK przedstawia autorską kolekcję biżuterii Preludium, w której zdobiony barwnymi kamieniami koliber, stanowi najpiękniejszą zapowiedź wiosny - nowego początku. Autorska kolekcja Preludium stanowi połączenie kunsztu jubilerskiego z najnowszymi trendami oraz świeżością nadchodzącej wiosny. Wykonana ze srebra biżuteria Preludium zdobiona jest barwnymi cyrkoniami, a wybrane jej elementy pokryto szlachetnym różowym złotem. Przepiękna gradacja granatowych, zielonych, różowych i białych kamieni nadaje wyjątkową głębię koloru. Niezwykła gra światła i cieni sprawia, że biżuteria ożywa, a wielobarwny koliber zachwyca przy każdym ruchu i lśni pięknym blaskiem. Preludium to także wiele innych projektów - nowe wersje obrączek czy nowoczesne odsłony chokera i krawatki, które doskonale posują zarówno do eleganckich stylizacji, jak i białej koszuli.

 

  1. Moda i uroda

Najpiękniejsza biżuteria na sezon wiosna-lato 2021

Moschino (fot. Imaxtree)
Moschino (fot. Imaxtree)
Zobacz galerię 34 Zdjęcia
Najpiękniejsza biżuteria to taka, która zostanie z nami na lata. Oprócz najnowszych kolekcji i najciekawszych modeli na nowy sezon, które nas zachwyciły, przedstawiamy wam również te o ponadczasowym charakterze, które z dumą nosić mogą przyszłe pokolenia.

Symbolika ma dla niej wyjątkowe znaczenie - nie bez powodu mówi się, że jest to "biżuteria z duszą". Chyba nie ma drugiej projektantki, która tworzyłaby tak subtelne, a jednocześnie niezwykle wyróżniające i charakterystyczne projekty - na punkcie jej naszyjników słońca ozdobionych perłami oszalały tysiące kobiet w całym kraju. Anka Krystyniak tworzy biżuterię, która kryje w sobie niezwykłą moc - symbol Lunuli pojawiający się w wielu projektach to nic innego, jak sierpa księżyca – Luny, kobiecej energii, który jako talizman wzmacnia poczucie kobiecości; symbol Om, czyli najświętsza sylaba w hinduizmie opowiada o początkach wszechświata, uspokaja umysł, jest pierwotną siłą. Wśród nowości, które projektantka umieściła w swoich kolekcjach pojawił się symbol węża - zwłaszcza na nadchodzący sezon, symbolizujący przebudzenie i nową siłę do życia, stanie się idealnym dodatkiem do wiosennych stylizacji.

Oprócz tego, w nowej odsłonie znajdziemy też klasyki Anki - Isztar, Chai oraz Fatimę. Naszym hitem, o którym niezmiennie marzymy jest jednak przepiękny naszyjnik z kamieni naturalnych z symbolem Słonia wykonanym ze srebra 925 złoconego 24-karatowym złotem. W naszyjniku dodatkowo znajdują się trzy monetki oraz symbol Om. Słoń to symbol obecny w wielu kulturach i religiach. W Hinduizmie to Ganesha, który łączy w sobie mikro i makrokosmos – istnienie i nieistnienie. Daleki Wschód odwołując się do szarości skóry Słonia wiąże go z niebem i chmurami. Słoń to także zwierzę, które swoim ciałem podtrzymuje świat. Musimy mieć go w tym sezonie ze sobą.

Choć prawdopodobnie i ten rok nie przyniesie nam dalekich podróży i zbyt częstych wyjść "na miasto", w tym sezonie lansowana biżuteria będzie masywna i w rozmiarze XXL. Na wybiegach u największych projektantów pojawiło się również dużo biżuteryjnych ozdób do włosów, które również będą ogromne i rzucające się w oczy. Modnym elementem będą także florystyczne dodatki, które jak każdej wiosny łączą się z wyjątkowo przyjemnymi skojarzeniami.

Modne będą również grube łańcuchy - w złocie i w srebrze, które staną się idealnym dopełnieniem zwłaszcza dla tych, które lubią "przesadzić" z dodatkami. Sprawdzą się świetnie jako uzupełnienie zwłaszcza minimalistycznych i eleganckich stylizacji - w komplecie ze zwykłym T-shirtem i dżinsami oraz w parze z garniturem.

Jedną z naszych ulubionych marek, która w swojej ofercie zawiera wiele ciekawych propozycji różnego rodzaju łańcuchów jest Umiar. Naszyjniki w formie masywnych łańcuchów to inwestycja na lata, a w tak klasycznym i eleganckim wydaniu, jakie proponuje Umiar sprawdzą się w połączeniu z wieloma różnymi stylizacjami. W Umiarze podobają nam się przede wszystkim jego najprostsze wersje - zwłaszcza model z charakterystycznym dla kolekcji młotkowanym srebrem oraz wzorami nakrapianymi srebrnymi granulkami, przypominającymi kratery widoczne na powierzchni Księżyca.

Pierścionki-sygnety to jedne z naszych ulubionych dodatków. Uwielbiamy je nosić w wydaniu maxi - im więcej, tym lepiej. Łączymy je ze sobą w różnych kombinacjach - duże sygnety-amulety z cienkimi pierścionkami wzorowanymi na obrączki.

Przepiękne pierścionki i sygnety znajdziemy w ofercie jednej z naszych ulubionych marek biżuteryjnych - Lau Jewellery. Ich połączenia przyprawiają o zawrót głowy - idealny miks dużych, masywnych sygnetów z prostymi, delikatnymi pierścionkami w zasadzie wyczerpują miejsce na dodatki. Im wyrazistsze połączenia, tym lepiej - my zakochałyśmy się w połączeniu srebrnego sygnetu ze złotą satynową płytką oraz delikatnego pierścionka Straight Mini. Warty uwagi jest także wyjątkowo oryginalny Bubble Signet Ring, zwłaszcza z młotkowanym wykończeniem. Biżuteria od Lau to absolutny must-have zwłaszcza dla fanek nieco luźniejszego stylu - delikatnych, zwiewnych sukienek albo surferskich stylizacji.

Odważne i ponadczasowe, na wielkie wyjścia i specjalne okazje. Biżuteria stylizowana na dworską, królewską, rodem z bajek fascynuje od lat, w tym sezonie zaś stanie się wyjątkowo popularna, zwłaszcza w wydaniu retro. Dla tych, którzy kochają kryształy i ekstrawagancję polecamy kolekcję Swarovskiego, w której zgłębiono niezwykły potencjał kryształu. Kolekcja wywodząca się z „Matemagicznego Ogrodu” obejmuje szeroki wybór naszyjników, kolczyków, pierścionków, bransoletek i innych ozdób, w których uwydatnione zostały podstawowe, a zarazem magiczne właściwości kryształu. Dzięki nowatorskiemu podejściu do wielkości, szlifów i kolorów powstała pełna ekspresji, niesłychanie masywna i szalenie uniwersalna kolekcja zachęcająca wszystkich do uruchomienia swojej kreatywności i zadawania szyku z nutą swobodnej zabawy.

 

  1. Psychologia

Co zrobić, żeby polityka i religia nie zniszczyły naszego związku?

Społeczeństwo nigdy nie było tak spolaryzowane jak obecnie. A spory dotyczące polityki i religii przenikają też do naszych związków. (Fot. iStock)
Społeczeństwo nigdy nie było tak spolaryzowane jak obecnie. A spory dotyczące polityki i religii przenikają też do naszych związków. (Fot. iStock)
Socjologowie alarmują, że społeczeństwo nigdy nie było tak spolaryzowane jak obecnie. A spory dotyczące polityki i religii przenikają też do naszych związków. Zdaniem dr Bartosza Zalewskiego z Uniwersytetu SWPS nie chodzi jednak o różnice poglądów, a wartości. Na czym powinniśmy się więc skupiać, poza ogólnie rozumianą miłością, by związek przetrwał?

Zapytam wprost: co trzyma ludzi przy sobie, gdy nagle okazuje się, że partnerzy zaczynają się bardzo różnić poglądami? Pyta pani o poglądy, a tak naprawdę pyta pani, co spaja związek, gdy partnerzy mają odrębne wartości.

Zgadza się. Mówiąc bardzo wprost, ludzi łączy chemia seksualna i wartości. Nie podobny temperament, nie cechy charakteru, hobby albo ulubiony sposób spędzania wolnego czasu, ale wartości wyrażane na przykład tym, jak wychowują dzieci. Gdy na randce okazuje się, że dwie strony mają zupełnie inne wartości, to zwykle nie stworzą razem związku. Zwykle, bo są osoby, dla których polityka i religia bywają mało istotne, które twierdzą, że owszem, ludzie się kłócą o politykę, ale nie o to chodzi w życiu. Dlatego nie wykluczam, że możliwy jest związek pary, dla której wspólne wartości nie wyrażają się przez politykę czy religię, ale przez coś innego. Oni mówią, że polityka jest dla nich nieważna. Pewnie gdyby weszła im do domu, to zmieniliby zdanie, ale niektórym nigdy nie wchodzi. Choć dziś na terapiach rzeczywiście jest więcej tzw. małżeństw politycznych, czyli ludzi, którzy się intensywnie kłócą o sprawy polityczne czy religijne. Ale z punktu widzenia terapeuty to jest temat, a nie powód; wcześniej tematem, poprzez który wyrażały się ich trudności, byli na przykład rodzice jednej czy drugiej strony, a teraz jest to polityka albo religia.

A co, gdy nagle okazuje się, że u naszego partnera czy partnerki te wartości ewoluowały i teraz mamy inne zdanie w sprawie aborcji albo nauczania religii w szkołach? Nic nie można z tym zrobić. Bo to nie są poglądy wynikające z racjonalnej dedukcji, tylko z emocji. Jeśli komuś zmieniają się poglądy, to zastanawiałbym się, dlaczego do tego doszło, bo po prostu ludziom wartości nagle się nie zmieniają. Zakładałbym, że coś musiało się wydarzyć albo coś przelało czarę. Myślę, że byłby to raczej efekt nasilenia czegoś... Może lęku albo gniewu?

Poproszę o przykład. Przysłowiowy pan Kowalski najpierw nie miał wyraźnego stosunku do aborcji, ale nie był jej jakoś przychylny. I teraz deklaruje, że jest zdecydowanie przeciwko aborcji. Być może niewyostrzona część jego światopoglądu zaczęła się właśnie wyostrzać albo poczuł, że już nie musi się bać mówić o swoim stanowisku otwarcie. Może się zdarzyć, że ktoś nagle z popierającego równość płci zmienił się w dyskryminującego szowinistę. To rzadka sytuacja, dlatego najpierw musi dojść do jakiejś zmiany na poziomie emocjonalnym, a potem dopiero na poziomie wartości.

I co wówczas spaja takie pary? Partnerka musi być w szoku, gdy nagle widzi, że mieszka w domu z szowinistą. Po pierwsze, mogą zauważać proces wyostrzania się poglądów i o tym dyskutować, ale nie sądzę, żeby taka racjonalna dyskusja mogła coś zmienić w jednej albo drugiej osobie. Za to pary mogą dojść do wniosku, że choć ich poglądy wyostrzają się w stronę przeciwnych biegunów, to inne wartości pozostają wspólne. Jeśli zmieniły się wszystkie wartości, to taki związek nie ma szans, ale zwykle obserwujemy zmianę jednej grupy wartości. I wtedy pary mogą podejść do tego tak: „Jestem bardziej konserwatywny, ale wiem, że żona by mnie z domu wyrzuciła, więc jej tych poglądów nie prezentuję”. Natomiast sytuacja polityczna może zachęcać do mówienia otwarcie i wtedy dochodzi do awantur, po których jedna strona się wycofuje. Wreszcie zastanawiają się, czy ich zmiana wartości to powód do rozwodu. Zapewniam panią, że jest nim dla niewielu par. I jeszcze jedna kwestia.

Jaka? Jeśli ludzie mają bogate życie emocjonalne i seksualne, lubią wspólne przyjemności, jak seks, dobre jedzenie, spędzanie ze sobą czasu, swoje poczucie humoru i łączy ich wiele sensualnych doświadczeń – to wtedy mogą kłócić się o politykę, ale nie zagraża to ich związkowi, choć poziom satysfakcji z bycia razem może spaść. Jeśli ich poglądy są wyostrzone, bo sprowokowane aktualną sytuacją społeczną i polityczną, to mogą się kłócić, ale wiedzą, że mają inne swoje światy i tak naprawdę marzą, żeby to się uspokoiło. Bo trzeba pamiętać, że choć osoby o bardzo zdecydowanych poglądach tworzą związek z osobami o bardzo zdecydowanych poglądach, to nie znaczy, że ktoś z prawicy stworzy związek z osobą z lewicy. Raczej mówimy o związkach osób o poglądach umiarkowanych, ale wyostrzonych sytuacją polityczną, która prowokuje spór.

Znam pary o skrajnie różnych poglądach, które po prostu o tym nie rozmawiają. Nierozmawianie o poglądach to kwestia techniki i decyzji. Tu warto zapytać, czy te różnice dotyczą tylko poglądów politycznych bądź religijnych, czy też spraw, które są centrum życia, na przykład wychowania dzieci. Bo jeśli w tych tematach są zgodni, to znaczy, że mają spójne wartości. A to kluczowe.

Jakie to mogą być kwestie oprócz wychowania dzieci? Na przykład czy lubimy oszczędzać pieniądze na wspólne cele, czy wydawać je na „niszczący nasze życie” konsumpcjonizm? Czy wolimy siedzieć przed telewizorem i jeść czipsy, czy aktywnie spędzać czas i uprawiać sport, bo zdrowie jest dla nas ważne? Czy kobieta ma prawo poświęcić się karierze zawodowej? Podejrzewam, że te pary w tych sprawach są zgodne. A jeśli chodzi o poglądy niedotykające bezpośrednio ich życia, to klasyczna para się w nich różni. Pary, które mają odmienny światopogląd, często mówią, że są takie cechy charakteru żony czy męża, które lubią – że mąż czy żona w domu są fajni, zabawni, czuli. Natomiast w pracy zamieniają się w wojującą feministkę albo zarozumiałego konserwatystę, tyle że na szczęście obie strony tego nie widzą.

Ale to jest do pogodzenia? Czasy sprzyjają wyostrzaniu różnic i często przesłaniają te pozytywne cechy. Pewnie są pary, którym te różnice coraz bardziej utrudniają funkcjonowanie. Ale jeśli na przykład mają trzynastolatka, który siedzi w domu i cierpi z powodu braku kontaktu z rówieśnikami, to oczywiście mogą się kłócić, czy to efekt polityki rządu, ale tym, na czym się skupią, będzie ratowanie tego dzieciaka.

A co z wartościami, jeśli mąż chce, żeby cała rodzina wzięła szczepionkę przeciw COVID-19, a żona jest przeciwna? To istotny konflikt wartości, dotyczy kwestii życia i śmierci. Taki związek rzeczywiście nie tyle ma małe szanse przetrwania, co duży potencjał ranienia się. Bo to przecież nie jest kwestia: szczepić się czy nie? Raczej moment, kiedy z parą zaczynamy pracować na sesjach, jeśliby to była para, która chodzi na terapię. Bo gdy podczas takiej rozmowy słyszę, które z małżonków bardziej chce „zabić dzieci”, to przecież na kilometr widać, że to w ogóle nie chodzi o szczepionki.

Jak to? Kwestia polityczna jest tu podbudowana trudami związanymi z tym, jak bardzo każda z tych osób jest obciążona. I wtedy bym się zastanawiał nad tym, jak te osoby umieją radzić sobie ze stresem, jak regulują emocje, czy cierpią na np. zaburzenia emocji lub osobowości. Do tego dochodzi aktualna sytuacja w rodzinie: ktoś stracił pracę, ktoś jest chory, a rzeczywistość pandemiczna przecież wyzwala także różne fobie. W związku z tym ludzie muszą znosić dużo więcej stresu i mają różne trudności w radzeniu sobie z obciążeniami emocjonalnymi. W rzeczywistości problem nie sprowadza się do szczepionek, ale do tego, jak bardzo ktoś jest przerażony światem, bo nasza reakcja wiąże się z ogólnym myśleniem o świecie, czyli czy to jest miejsce bezpieczne, czy przerażające.

Znajoma seksuolożka powiedziała mi ostatnio, że COVID-19 obnażył związki. Odsłonił pustkę niektórych, a te, które miały się dobrze przed pandemią i potrafiły sobie radzić, nadal sobie radzą. Zgadzam się, że zamknięci w domach i pozbawieni możliwości choćby chwilowej ucieczki dużo więcej zobaczyliśmy w partnerach i partnerkach. Istnieje zjawisko tzw. współobecności bliskich przy obecności wirtualnej innych osób, takich jak współpracownicy, szefowie i podwładni czy klienci w pracy.  Dowiadujemy się o sobie więcej, na przykład jak druga osoba pracuje, czy markuje różne rzeczy. Nie ma od tego ucieczki. Poza tym partnerzy w związku mogą mieć różną regulację emocji: jedna osoba w stresie przywiera do drugiej, a ta druga właśnie potrzebuje osobności. Kiedyś się uzupełniali, a teraz te sprzeczne potrzeby się nasilają.

Ale czy to nie wpływa na tę sferę seksualną, która była czymś ważnym, stabilnym? Badania prof. Zbigniewa Izdebskiego pt. „Seksualność w XXI wieku” pokazują wyraźnie, że większość par jest zadowolona zarówno ze swojego związku, jak i z seksu. Z kolei inne badania pokazały, że z napięciem radzi sobie źle około 30 proc. osób w społeczeństwie, a bardzo źle około 10 proc. U tych, co sobie dobrze radzą, napięcie nie wpływa na związek, bo mają wspólne wartości, czyli znowu bardzo wprost: on będzie z nią chodził na marsze kobiet i jednocześnie w domu będą mieli dobry seks. Z kolei w sytuacjach, gdy partnerka jest poruszona tymi marszami, a partner mówi, że nie wie, o co jej chodzi, to mnie jako psychologa interesuje dynamika związku. Ciekawi mnie, co się stało. Czy mężczyzna obawia się, że jego partnerka zwariowała i się zradykalizowała, i dlatego on też się radykalizuje, tylko w drugą stronę; czy o to, że ona jest wściekła z powodu sytuacji politycznej i przesuwa wściekłość na wszystkich mężczyzn, w tym też na partnera? Szukałbym czynników pośrednich. Para, która miała bogate życie seksualne, musi się mocno postarać, żeby to życie zanikło.

Dlaczego? Bo będzie im tego brakowało. To był sposób na wzajemne uspokajanie się i na bliskość, więc, widząc, że ich zachowanie i kłótnie wpływają na seks, taka para  szybko by się znowu tą sferą zajęła. Jasne, gdy rośnie napięcie i wokół pełno niepokoju, bo jedno straciło pracę, nie wiadomo, co dalej z pandemią, rodzice w szpitalu i trzeba zająć się dziećmi – to intensywność życia seksualnego spada. Poza tym lęki wyłączają pragnienia seksualne. Często też czynią z dorosłych ludzi tak jakby dzieci i pojawiają się roszczenia wobec partnera. Wtedy poglądy się radykalizują, ale to powodowane jest rozpaczliwą próbą odzyskania kontroli w sytuacji niepewności, co przyniesie kolejny dzień.

Wydaje się, że najlepiej byłoby to wyjaśnić podczas rozmowy. Ale niełatwo nam komunikować swoje lęki i potrzeby. My jako psycholodzy chcielibyśmy oczywiście, żeby ludzie częściej ze sobą rozmawiali, choć ważna jest nie tylko rozmowa, ale też wyobrażenie sobie, co czuje, co myśli inna osoba. Od 15 lat w terapii duży sukces święci mentalizacja. To taki konstrukt, który oznacza umiejętność rozumienia siebie i innych, dokładnie jak empatia, ale dochodzi do tego element myślowy. Czyli zastanawiam się, co się dzieje w drugiej osobie, jaka jest jej motywacja do działania. Ludziom jest  trudno, gdy nie wiedzą, co się dzieje. Kolejna rzecz to podejmowanie czynności naprawczych. Przecież na co dzień uszkadzamy swoje związki na różne sposoby, robimy krzywdę swoim bliskim, czasem nieświadomie, a czasem – jak mówi znajoma psychoterapeutka – wiemy, gdzie nacisnąć, żeby kogoś szlag trafił. Natomiast ważne jest, żebyśmy potrafili te szkody naprawić, bo mamy całe systemy  i sposoby naprawiania. Poza rozmową gesty niewerbalne, jak kwiaty, kolacja przy świecach, prezent. To wszystko nie zadziała jednak w przypadku par, które psychologia opisuje jako koluzyjne. Dotyczy to tylko jednego procenta, ale występuje. Koluzja polega na tym, że każdy z partnerów umieszcza w drugiej osobie tę część siebie, o której nie wie, że ją ma, a której bardzo nie lubi. Na przykład ktoś uważa siebie za chodzące dobro, nie ma w sobie za grosz złości, ale kiedy patrzy na partnerkę, to widzi sadyzm i agresję w jej oczach. Oczywiście swoim zachowaniem sam te reakcje wywołuje. To są pary o sprzecznych poglądach i wartościach, które nieustannie się kłócą i zwalczają, a jednocześnie nie potrafią się rozstać.

Dr Bartosz Zalewski, psycholog, psychoterapeuta. Adiunkt w Katedrze Psychologii Różnic Indywidualnych, Diagnozy i Psychometrii USWPS. Pracuje w Ośrodku Terapeutyczno-Szkoleniowym Kontrakt w Warszawie.

  1. Styl Życia

10 sposobów, aby wyrazić miłość

Walentynki można celebrować na co dzień. (Fot. iStock)
Walentynki można celebrować na co dzień. (Fot. iStock)
Jak wyrazić miłość? Oto 10 sposobów, dzięki którym najbliższe osoby poczują się kochane. Walentynki można celebrować na co dzień.

Jak wyrazić miłość? Oto 10 sposobów, dzięki którym najbliższe ci osoby poczują się kochane. Walentynki można celebrować na co dzień.

1. Okaż wdzięczność. Powiedz wprost, jak bardzo doceniasz obecność tej osoby w swoim życiu.

2. Zaoferuj pomoc. Zapytaj: „Co mogę dla ciebie zrobić, żeby uczynić twoje życie lepszym, radośniejszym, mniej stresującym?”

3. Zamień się w słuch. Znajdź czas i kilka chwil spokoju, aby wysłuchać drugiej osoby całą sobą. Nie komentuj, nie doradzaj. Słuchaj.

4. Bądź wielkoduszna. Wszyscy mamy swoje dziwactwa, nikt z nas nie jest idealny. Doceniaj pozytywne cechy, nie skupiaj się na tym, co niedoskonałe - w ten sposób pokażesz, że naprawdę kochasz.

5. Znajdź czas na chwile beztroski. Kolacja z ukochanym, zabawa z dzieckiem, wypad na zakupy z przyjaciółką... a może po prostu ulubiony serial pod kocem na kanapie? Życie składa się z drobnych przyjemności. Jeśli będziemy stwarzać sobie ku nim okazję, będziemy mieli więcej powodów do wspólnej radości.

6. Podaruj coś bez okazji. To może być drobiazg, ale zrobiony albo kupiony z myślą o tej osobie. Coś, co sprawi że poczuje, że o nim myślisz i jest dla ciebie ważna.

7. Upiecz ciasto lub ugotuj coś pysznego. Przez żołądek do serca - nakarm ukochaną osobę czymś, co lubi najbardziej.

8. Ofiaruj kwiaty bez powodu. Kwiaty to jeden z piękniejszych sposobów na podziękowanie za czyjąś obecność - dzięki nim „Dziękuję za to, że jesteś” brzmi piękniej.

9. Napisz krótki liścik. Mała karteczka zostawiona w kuchni przy ulubionym kubku z ciepłą kawą, liścik miłosny pod poduszką, kartka z pozdrowieniami z wakacji... małe, codzienne wyznanie miłości.

10. Nie bój się słowa "kocham" - słowa mają moc, a to chyba szczególną. Jednak nie wtedy, gdy wypowiadamy je od niechcenia. Wyznanie miłości potrzebuje dotyku, spojrzenia w oczy, intymnej chwili.

 

  1. Seks

Świętowanie miłości nie tylko od święta

Chcemy mieć w łóżku i życiu lepiej? Zacznijmy od nauki świętowania naszego związku. (Fot. iStock)
Chcemy mieć w łóżku i życiu lepiej? Zacznijmy od nauki świętowania naszego związku. (Fot. iStock)
Kamery przy łóżku nie ma, możemy więc czarować, jaki to jest wspaniały ten nasz seks. A że wszyscy tak robią, to potem, czytając wyniki ankiet, czujemy się nieswojo. Co z nami nie tak, skoro innym tak dobrze!? – To, że z badań wynika, że Polacy są zadowoleni z seksu, to dowód naszych ambicji – mówi Katarzyna Miller, psychoterapeutka. A jak jest naprawdę?

Mężczyźni codziennie przynoszą kwiaty i w łóżku od razu są podnieceni. Kobiety? Mają orgazm, i to wielokrotny. Ziemia drży, a gwiazdy spadają z nieba… „Tak jest u innych”, myślimy i smutno nam, że u nas nie bardzo… U nas nie bardzo, bo taki seks zdarza się czasem tylko raz na całe życie. Albo wcale. I wyłącznie wtedy, kiedy sobie na takie kochanie pozwolimy, czyli kiedy kobieta – jak ja to często mówię – się puści! Czyli przestanie się trzymać tego, co mamusia mówiła, że wypada robić. I przestanie się trzymać kurczowo kompleksów – że jest nie taka jak trzeba! Mężczyzna też ma się puścić, puścić się tego lęku, co mu tatuś kładł do serca, że kobieta jest jak modliszka. I dlatego on się jej seksualności boi. A ona się go wstydzi, bo piersi ma nie takie albo pupę! No, ale jeśli oboje się swoich hamulców przestaną trzymać, to ta ziemia i te gwiazdy będą z nimi rezonować. I bywa, że dziewczyna mówi: „On mnie tylko dotknie i cała drżę. Ale tak na co dzień to seks jest u nas taki jak u innych…”.

Czyli jaki? Słyszę często od kobiet, że seksu mają tyle co i gry wstępnej. A patrzę w tabelki i widzę, że mają go tyle, ile potrzebują. Kto tu kogo buja? Kobiety mówią, że chcą seksu, jak tylko mężczyźni przestają ich pragnąć. A przestają nie dlatego, że one się im opatrzyły czy spowszedniały! One ich zniechęciły swoim marudzeniem. Bo kobiety wciąż marudzą. Że teraz to nie. Albo: „Tak to nie”. Albo: „Coś boli”. Albo są zmęczone. A jak pojawi się dziecko, to są złe, że po nocach same muszą do niego wstawać. Wciąż więc utyskują, aż się mężczyznom odechciewa je chcieć.

A jak mężczyzna przestanie kobiety chcieć, to ona zaczyna się źle czuć – bo na początku to on zawsze chciał! I ona była z tego jego chcenia bardzo zadowolona, że jest taka pożądana i taka upragniona, i taka godna tego zachwytu. To ona teraz chce! Czasem seksu, ale zasadniczo chce tego jego chcenia. To chcenie dawało jej poczucie wartości. Ba, władzy nad nim. Ona wtedy decydowała, kiedy da, a kiedy nie.

Zniechęcamy mężczyzn, a potem przy winie skarżymy się przyjaciółkom: „Ten mój to tylko w sobotę, i to w co drugą”? Bardzo często słyszę od mężczyzn, że ich kobiety są męczące. Że w ich oczach oni już nie są tacy fajni, jak byli, że przestali się podobać. Do seksu zniechęcić mogą całkiem pozaseksualne sprawy, zwłaszcza to, czy się czujemy lubiani i akceptowani. Bo jak spotykamy się tylko na randkach, to oboje jesteśmy dla siebie mili i się cieszymy, że się widzimy. A jak się pokłócimy, to strasznie przeżywamy, więc się szybko godzimy. Mamy wtedy to, co najważniejsze, czyli poczucie odświętności bycia razem. No i, niestety, gubimy tę odświętność, kiedy zaczynamy mieszkać razem.

To jak jej nie zgubić? Jak to jak? Świętować każdy dzień: dzisiaj jest poniedziałek, więc świętujemy poniedziałek! A jak? A w poniedziałki mówimy sobie o tym, jak się sobie podobamy fizycznie. We wtorki? Jak się sobie podobamy mentalnie. W środy: jaki mamy cudny dom. W czwartek – jak tęskniliśmy za sobą, bo każde dziś oddało się swojej pasji. W piątek opowiadamy o tym, jak wspaniale być razem. A w sobotę – jak cudownie się kochać… W niedzielę…

Dla mężczyzny to też dobry program – takie świętowanie każdego dnia? Im dłużej żyję, tym wyraźniej widzę, że mężczyźni są dość prości w obsłudze. A to dlatego, że kiedy byli chłopcami, wolno im było być sobą. Oczywiście, jak chuliganili, to słyszeli: „Nie rób tego czy tamtego”. Ale jak nie przestawali, rodzice i tak machali ręką i kwitowali: „To przecież chłopcy”. Dlatego mężczyźni są mniej więcej sobą. Częściej dostawali akceptację od matek, mieli prawo do egoizmu, stąd są bardziej zdroworozsądkowi. Mówią więc do żon: „No co się stanie, jak nie będzie wysprzątane albo jak dziś nie będzie obiadu? Zamówimy pizzę!”. Na co żony się irytują, że obiad musi być! I że to straszne, że oni się tak nie przejmują! I same łapią za gary i mopa! No a wtedy mężczyźni wychodzą, żeby nie patrzeć, jak te ich żony się mordują. I po świętowaniu miłości.

Mamy przestać stawiać na swoim? Jak my zawsze stawiamy na swoim, to im nawet viagra nie postawi. Od tego naszego uporu i chęci rządzenia zaczynają się często kłopoty ze wzwodem. No, ale tak nas wychowano i trzeba nam wiele pracy nad sobą, żeby sobie odpuścić. Jednak warto, bo jak mężczyzna ma tej swojej kobiety chcieć, to musi ją widzieć zadowoloną, a nie umordowaną. Pucowanie i pichcenie nie ma takiego znaczenia jak jej uśmiech i czułość. Bo jeśli ona jest zadowolona, to jemu się podoba. Taką ją miał na początku i o takiej marzy – żeby była ciepła, akceptowała go i była zadowolona.

Pozornie to takie proste… Proste, ale o tym nie wiemy. Narzekać na swojego męża to lubimy, ale nie rozmawiamy z przyjaciółkami szczerze, jak jest, bo nie mamy takiego obyczaju. I się tylko frustrujemy, myśląc, że innym lepiej. Bujamy, kiedy mamy wypełnić ankietę, żeby poczuć się lepiej. Tak jesteśmy tym sfrustrowane, że mamy jeszcze więcej pretensji do swojego mężczyzny o to, czego nam nie daje! A ma dać! No, ale w życiu jest tak, że jak o coś się wykłócamy, to mamy jak w banku, że tego nie dostaniemy.

Nikt nie lubi być przymuszany, bo już w dzieciństwie nasi rodzice wciąż coś na nas wymuszali marudzeniem i pretensjami: „A tego nie zrobiłaś, a o tym zapomniałaś! A to nie tak zrobione jak trzeba!” itd. Zamiast więc narzekać, że seks nie taki, lepiej położyć się koło niego i powiedzieć: „Ja teraz sobie zrobię dobrze, a ty, jak chcesz, to też sobie zrób”. Mało który facet wytrzyma i nie zachce mu się seksu. Ale kobiety są przekonane, że to brzydko. Guzik prawda! To ich podnieca, bo wtedy robimy się takie mięciutkie, rozedrgane, czyli takie, jak oni marzą. Roznamiętnione, słodkie, spragnione.

Wiele kłamstw opowiadamy o tym naszym seksie? Największe kłamstwo to to, że inni mają go więcej niż ja. Kolejne: Dlaczego mężczyźni zdradzają? Nie dlatego, że uroda przemija, choć też jest ważna. Ale ważniejsze jest to, że ta druga akceptuje, że patrzy jak na bóstwo, a nie jak na stary dziurawy kapeć! On się czuje przez nią słuchany, ceniony i szanowany, bo ona się śmieje z jego dowcipów, pamięta, co on mówi. A kiedy on kupi żółte róże, bo ona lubi, to usłyszy, jakie to miłe, że pamiętał. Więc pomyśli o sobie: „Jaki ja jestem wspaniały”, i postara się jeszcze coś z tego, co ona lubi, zrobić…

Chcemy mieć w łóżku i życiu lepiej? Zacznijmy od nauki świętowania naszego związku. Już słyszę, jak kobiety mówią: „Ja taka umęczona domem, pracą, dziećmi mam świętować?!”. Właśnie dlatego, żeś umęczona, to masz. Lecisz z tej pracy do domu, ale raz w tygodniu – na randkę ze swoim mężem do kawiarni. Odrobinkę się spóźnij, ale nie za dużo. Przyjdź cała w skowronkach. I udawaj, że to pierwsza randka! A potem idźcie potańczyć!

Mamy się bawić w takich trudnych czasach? Bawić się mamy zawsze. Tylko od nas zależy, jakie to życie będzie. Czy znój, czy szczęście. A my wciąż tylko: „On mnie nie kocha, on mnie nie pieści jak trzeba, on za mało zarabia…”. Dajmy tym naszym mężczyznom trochę wsparcia z okazji świąt i karnawału i zobaczmy, co się stanie. Warto spróbować, bo oni są bardziej zakompleksieni niż my. Polscy mężczyźni uważają, że gdyby mieli większego, to wszystko by się zmieniło. Ale nie mają. Nigdy nie mają dość dużego! Choćby mieli. Myślą też, że kobiety wolą giganta, i nie słuchają, że nie. Udają więc, że mają większego, niż mają, co widać w ankietach. Linijką nie weryfikuje się odpowiedzi i można napisać 18 cm, choć średnia u nas to 14 cm.

Dlaczego zawyżają parametry? Polacy nie uważają siebie za kochanków. Francuzi i Włosi tak, Polacy nie. A to dlatego, że u nas jest zimno! Im dłużej z ludźmi pracuję, tym bardziej dociera do mnie realność życia… Polacy wciąż się zajmują martyrologią albo czynnie, albo biernie. Albo walczą o wolność, albo wspominają tych, którzy walczyli. I gdzie tu miejsce na radość z seksu?

To co zrobić? Wynieść się na Majorkę i tam swoją martyrologię i kompleksy roztopić w słońcu? Ocieplić związek! Klimatu nie zmienimy. Historii też. Ale możemy zmienić nasz stosunek do życia, dając sobie dużo radości, zabawy, wyrozumiałości. Mówimy: „Ludzie w Polsce nie uprawiają seksu”. A ja powiem, że my nie uprawiamy życia. Praca – smutek rzewny. Dom – obowiązek. Dzieci – katorga. Mąż – nieudacznik. Żona – zrzęda… Tak nie musi być.

Wystarczy smarować się balsamem do ciała tak, żeby on widział – jak moja koleżanka, której mąż to lubi, więc ona nie zamyka drzwi do łazienki, żeby popatrzył… Właśnie. Od razu ma być wzwód. A jak nie, to: „Ja na niego nie działam”, i rozpacz. To najgorsze, co można sobie zrobić. Lepiej wziąć balsam albo piórko i go pogilgać. Umówić się, że się tylko gilgamy, żeby nabrać apetytu. Pobawić się w łóżku. Troszeczkę go popieścić, ale nie po penisie. Przytulić. To najważniejsze. Dużo czułości. Wtulić ciało w ciało. Nacieszyć się sobą. Położyć się razem pod kocykiem, pora roku akurat na ciepełko we dwoje… Znam parę: on na wózku i są razem szczęśliwi, kochają swój seks – muszą wymyślić sposoby, żeby mieć satysfakcję, i dlatego nigdy się nie nudzą. Znam inną parę: on ma teoretycznie przedwczesny wytrysk. Ale go ma. A potem ją dopieści i ona jest cała zadowolona. Więc się nie przejmują, bo niby dla kogo on jest przedwczesny? Dla gazety? Dla statystyk? Dla seksuologów? Seks to subiektywna sprawa i świętować go trzeba we dwoje tak, jak chcemy. Wtedy świętujemy naszą miłość i nasze życie tak, jak trzeba.

Katarzyna Miller psycholożka, psychoterapeutka, pisarka, filozofka, poetka. Autorka wielu książek i poradników psychologicznych, m.in. „Instrukcja obsługi faceta”, „Daj się pokochać dziewczyno”, „Nie boj się życia”, „Instrukcja obsługi toksycznych ludzi”, „Kup kochance męża kwiaty”, i „Chcę być kochana tak jak chcę” (Wydawnictwo Zwierciadło).