1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Moda i uroda

Ubrania uszyte ze wspomnień

(Fot. materiały prasowe Risk Made in Warsaw)
To w dzieciństwie kształtuje się nasz gust, nasze postrzeganie świata i siebie. Dlatego najnowsza kolekcja marki Risk Made in Warsaw pełna jest odniesień do przeszłości. Jej twórczynie – Klara Kowtun i Antonina Samecka – opowiadają o tym, jak lata 90. ukształtowały ich stosunek do własnego ciała, a PRL – do ubrania.

Za Waszymi kolekcjami zawsze stoi jakaś historia. Jaka stoi za kolekcją Modoterapia?

Klara: Nazwa nawiązuje do książki Antosi pod tym samym tytułem, a której podtytuł brzmi „Po co ci tyle ubrań?”. Właściwie cały czas się nad tym zastanawiamy. Ta kolekcja to nasza własna modoterapia. Moment, w którym dochodzimy, skąd wzięły się u nas pewne zamiłowania. Sięgamy do przeszłości, a ona, tak jak przeszłość naszych rodziców, jest związana z PRL-em, ale też czasami transformacji, czyli latami 90.

Czyli ta kolekcja jest najbardziej osobista?

Klara i Antosia: Każda jest osobista.

Antosia: Ona jest raczej próbą zrozumienia, dlaczego szyjemy takie ubrania, a nie inne, czemu powracają do nas wciąż pewne motywy. Dlatego jest w niej dużo odniesień do naszego życia, np. pojawia się parka filmowca, bo taką nosiła moja babcia, czy sztruks, bo mój tata, fizyk i matematyk, nie wyobrażał sobie bez niego garderoby. To są historie naszych rodzin.

Klara: Znalazł się też charakterystyczny szarogranatowy kolor, w którym produkowano spodnie szariki, czyli polski odpowiednik dżinsów. My w ogóle kochamy krawiectwo starego typu i modę vintage.

Antosia: To wszystko to nasze wspomnienia, ale w sumie także doświadczenie zbiorowe, bo ciągle ktoś nam mówi, że też to pamięta, że też tak miał. No i okazuje się, że wszystko zaczęło się w dzieciństwie – wtedy kształtują się nasze normy, nasze postrzeganie świata i siebie. Dzięki tym wspólnym doświadczeniom, kodom kulturowym, które wszywamy w kolekcje, możemy przekazać to, co chcemy. I to jest czytelne, a przynajmniej takie dostajemy sygnały.

Wasze projekty to jednak także inspiracje ulicą i wygodą.

Klara: Tu wkraczają inspiracje latami 90. I wszechobecne kolorowe, szeleszczące dresy. Wyciągnęłyśmy z tego swojskiego, przez niektórych znienawidzonego, kreszu bardzo szykowną linię i w ten sposób powstała marynarka na suwak, z kolorowymi panelowymi wstawkami.

Antosia: Z kolei dres w kolorach narodowych to odwołanie do lat 70., gdy nasza reprezentacja piłki nożnej odnosiła największe sukcesy, a jej stroje sportowe zaprojektowała Grażyna Hase.

Przeszłość ukształtowała też Wasze podejście do ciała i do tego, co mają dać nam ubrania?

Antosia: Wychowałyśmy się w latach 90., więc wykształciłyśmy sobie ostrą ocenę własnego ciała. To były czasy transformacji, kolorowych magazynów mówiących, jak żyć i wyglądać, czasy zachłyśnięcia się sieciówkami, które prezentowały masową produkcję na idealne sylwetki. Wizyty w przymierzalniach polegały na punktowaniu siebie, a nie mankamentów sukienki. W Risku chcemy, żeby to ubranie było dla człowieka, a nie odwrotnie. Odzież musi się sprawdzić w praktyce − powinna dodawać animuszu, energii, pomagać w codzienności. Nie tylko wyglądać dobrze, ale i dobrze oraz długo się użytkować.

Klara: Żadna z nas nie ma poczucia, że ma idealną figurę. Dorastałyśmy w czasach supermodelek, fashion TV i początków Photoshopa. Dla nas kluczowe jest, żeby to ubranie dopasowywało się do ciebie, a nie ty do niego. By dawało ci komfort bycia we własnym ciele, bo zostało zaprojektowane dla ludzi, którzy mają różne talie, różne biodra i różne biusty.

Antosia: Pamiętam z dzieciństwa ubrania gryzące i nieoddychające. Ciężko jest mieć dobry dzień, jeśli wciskasz je w coś tak nieprzyjaznego. Nasze ubrania są miękkie, naturalne, miłe, gloryfikujące ciało dokładnie takim, jakie jest.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze