fbpx

Kto zrobił twoje ubranie? Rozmowa z Eweliną Antonowicz z polskiego oddziału Fashion Revolution

Kto zrobił twoje ubranie? Rozmowa z Eweliną Antonowicz z polskiego oddziału Fashion Revolution
Ewelina Antonowicz, koordynatorka polskiego oddziału Fashion Revolution. (Fot. Magda Daszkowska/materiały prasowe Fashion Revolution)

Czy kryzys przyspieszy działania związane z odpowiedzialną społecznie i ekologicznie modą? Jaka jest przyszłość mody zrównoważonej? Odpowiedzi szukamy z Eweliną Antonowicz z Fashion Revolution, organizacji, która przekonuje, że pozytywne zmiany w branży fashion są możliwe. 

„Chcemy pracować nad zwiększeniem zrównoważonego rozwoju w całym łańcuchu dostaw i sprzedaży”- list otwarty projektanta Driesa van Notena i Shiri Sue Carmi, CEO marki Altuzzara, podpisało już ponad czterdzieści osób związanych z branżą mody. To kolejny głos w dyskusji, która od początku marca toczy się na łamach publicystycznych i branżowych serwisów. Eksperci zastanawiają się, w jakim kierunku podąży moda. Czy kryzys przyspieszy działania związane z odpowiedzialną społecznie i ekologicznie modą? A może zastopuje potrzebne zmiany, których głośno domagają się nie tylko projektanci, ale coraz większa grupa konsumentów? 

Kto zrobił twoje ubranie? Rozmowa z Eweliną Antonowicz z polskiego oddziału Fashion Revolution
(Fot. Magda Daszkowska/materiały prasowe Fashion Revolution)

Z ostatniego raportu GUS wynika, że w kwietniu br. najbardziej ucierpiała branża odzieżowa. Na ubrania i buty wydaliśmy 63,4 proc mniej niż w 2019 roku. Czy kryzys związany z koronawirusem może paradoksalnie „przysłużyć” się modzie zrównoważonej?
Nie ma jednego pewnego scenariusza i jednej pewnej drogi dla branży mody po pandemii, bo to zależy od zachowań wielu stron. Część firm, które myślały o przestawieniu na proekologiczne działania, pewnie odwleką ich wprowadzenie. To nie są czasy racjonalnych wyborów, a moda jest zależna od gospodarki i towarzyszących jej gier. Myślę, że ta sytuacja pokaże, które marki i państwa są dojrzałe, umiejętnie zarządzane i empatyczne. Większym problemem pozostaje i tak katastrofa klimatyczna. Świat nie może dłużej opierać się na nieograniczonym wzroście, a niektórzy zapominają, że mamy skończone zasoby. Nie sądzę, żebyśmy w obliczu tej sytuacji drastycznie zmienili styl życia, chociaż jest to bardzo dobry czas na zwrot w kierunku zrównoważonego rozwoju. Wierzę też, że wiele rzeczy się przewartościowuje w tym czasie i w przyszłości da większą nadzieję na zmiany.

W 2014 roku, w rocznicę jednego z najtragiczniejszych w skutkach wypadków przemysłowych w historii, czyli zawalenia się kompleksu fabrycznego Rana Plaza w Bangladeszu i śmierci ponad 1000 pracowników, zorganizowaliście pierwszy Dzień Fashion Revolution, zadając markom proste pytanie „Kto zrobił moje ubranie?”. Okazało się wtedy, że większość ma z tym pytaniem ogromny problem. Czy dziś łatwiej uzyskać takie informacje od producentów?
Kampania ,,Who made my clothes?” urosła do tygodnia mody odpowiedzialnej, który świętujemy w kwietniu każdego roku. Czy jest lepiej w kontekście przejrzystości? Tak, ale ciągle zbyt mało marek publikuje informacje na temat tego, jak i ile produkuje. Wiele z nich podaje nieprawdziwe informacje na metkach, a my ciągle o ubraniach i ich genezie wiemy niewiele. Do prawdziwej rewolucji przemysłu odzieżowego jednak jeszcze daleko, ale każda okazja, by się do niej przybliżyć jest na wagę złota. Zmiany, o których wspominam, opisuje szczegółowo najnowszy raport Fashion Transparency Index, w którym zespół Fashion Revolution wziął pod lupę 250 globalnych firm i ocenił je w kwestiach obietnic, kontroli założeń, polityki, przejrzystości procesu produkcji, stosunku do zmiany klimatu, czy nadmiernego konsumpcjonizmu.

Równie ważnym raportem jest White Paper Fashion Revolution. Pierwszy powstał w 2015 roku, a kolejny już w czasie pandemii. Jest to merytoryczna publikacja, dostępna również po polsku. Obecnie to jedno z najbardziej aktualnych i rzetelnych źródeł informacji o (nie)zrównoważonej modzie, działaniach ruchu Fashion Revolution i o prognozach dla mody.

Kto zrobił twoje ubranie? Rozmowa z Eweliną Antonowicz z polskiego oddziału Fashion Revolution
Od lewej: Orsola de Castro – założycielka Fashion Revolution, Eweliną Antonowicz, Tamsin Blanchard – członkini globalnego teamu Fashion Revolution. (Fot. Magda Daszkowska/materiały prasowe Fashion Revolution)

Pod koniec kwietnia br. Accenture, FashionBiznes.pl i Forum Odpowiedzialnego Biznesu, przeprowadziły badania konsumentów w Polsce. Wyniki raportu nie napawają optymizmem: nie wiemy, jak szkodliwy dla środowiska jest przemysł odzieżowy. Połowa z nas deklaruje, że uważnie czyta skład produktów i sprawdza jego pochodzenie, ale mylimy miejsce produkcji z siedzibą marki. Jak to jest z tą świadomością na temat mody zrównoważonej w Polsce?
Jest różnie. Część Polaków wierzy w różne rzeczy, ale jeszcze nie do końca w to, że drobne gesty dużej liczby osób i działania oddolne mają moc zmiany. Co do postaw, o które pytasz, to psychologowie Darley i Latane próbowali zbadać, czy o rozproszeniu odpowiedzialności ludzi świadczy to, że znajdują się w grupie. Uczestników eksperymentu poinformowano, że wezmą udział w dyskusji przez interkom. Ludzie byli w osobnych pokojach, a w pewnym momencie eksperymentator upozorował napad epilepsji. Jeśli badana osoba myślała, że tylko ona uczestniczy w tej dyskusji i słyszy chorego, w 85 proc. przypadków reagowała. Jeśli w rozmowie brało udział pięć osób, to tylko ok. 30 proc. szukało pomocy. W modzie też się tak ,,dyfuzujemy”. Ostatnio na swoim Instagramie pod dyskusję poddałam sam proces jakiejkolwiek zmiany. Ze wzrostem świadomości wartości, wzrasta zauważanie zależności i umiejętność dostosowania działań, by uzyskać lepszy rezultat. Jednak niektórzy w dalszym ciągu nie robią pewnych rzeczy, nawet jeśli wiedzą, że mogą one przynieść pozytywny rezultat, bo wydają się one niewygodne. Zastanawia mnie od zawsze to źródło niechęci zmian, głównie w kontekście nawyków konsumenckich, sięgania po fast fashion z przyzwyczajenia i wygody, jak i zmian w sposobie produkowania, projektowania, sprzedawania.

W tym samym badaniu 82 proc. respondentów chciałoby, że firmy wzięły większą odpowiedzialność za ochronę środowiska, ale ponad 67 proc. nie potrafi wskazać żadnej inicjatywy z zakresu mody zrównoważonej. Czego powinniśmy wymagać od marek i jak możemy się tego domagać?
Po pierwsze odpowiedzi na problem rosnącego zanieczyszczenia środowiska i otworzenia się firm na gospodarkę obiegu zamkniętego. Zastosowanie tego modelu spowodowałoby zmiany w postrzeganiu surowców, a suma wszystkich obciążeń dla środowiska byłaby mniejsza. To wymaga również zmian legislacyjnych, ale marki mogą zacząć od less waste, upcyklingu i recyklingu na miarę własnych możliwości. Po drugie umiejętnego obrania innej perspektywy niż tylko ekonomiczna. Empatii, godziwej płacy dla wszystkich osób w łańcuchu dostaw, produkowania mniej, lepiej, na dłużej i lokalnie. Po trzecie, systemu wartości i pójścia mocno w kierunku osiągania wyznaczonych celów zrównoważonego rozwoju. Jak możemy tego wymagać? Wspierać tylko firmy o mądrych wartościach i zasadach. Można też zainspirować się generacją Z, znaną jako honest generation. Zadaje ona publicznie pytania, dyktuje swoje wymagania i ciągle jest to pozytywna perspektywa. Pisanie do firm z oczekiwaniem konkretnych odpowiedzi to też dobry krok, tak jak angażowanie się w różne akcje organizacji i ruchów oddolnych.

Polacy deklarują, że chętnie zapłacą więcej za ubranie wyprodukowane z poszanowaniem praw pracowniczych i środowiska, ale pytają, kogo stać na T-shirt za 100 zł, gdy „taki sam”mogą kupić za 9,90 zł. Tanie ubrania wcale nie są tanie, bo ktoś zawsze musi za nie zapłacić.
Zastanówmy się, co to znaczy, że coś jest tanie. Sieciówki jedynie sprawiają pozór taniości. Kupując tanią odzież nie unikamy kosztów, tylko przenosimy je gdzieś indziej. To nie my płacimy za koszulkę za 9,90 zł, tylko robią to rolnicy, szwaczki, czy pracownicy farbiarni i ich rodziny. Kupując tanią, wątpliwej jakości odzież nie tylko napędzamy system fast fashion, ale dajemy przyzwolenie na niskie wynagrodzenie osób na początku łańcucha dostaw, przyczyniamy się do nadprodukcji ubrań, a więc i odpadów, które nas zalewają. Polecam krótkie video „Story of Stuff”, żeby zobaczyć kto za to wszystko płaci.

Globalne zużycie odzieży wzrosło z 74,3 mld sztuk odzieży i obuwia w 2005 roku do ponad 130 mld sztuk w 2019. Czy można w ogóle przekonać firmy odzieżowe, żeby produkowały mniej, a nas konsumentów nauczyć odpowiedzialności?
To proces. Fakt, że do tej pory nie wszyscy złapali bakcyla wynika z wielu różnych zależności, niedziałającego prawidłowo systemu, niskiej świadomości problemu i mogłabym wymieniać tak jeszcze długo. Postrzeganie i ramy świata przekonujących i przekonywanych ewoluują. Nad szerzeniem tej świadomości i poprawą jakości funkcjonowania przemysłu odzieżowego pracują instytucje, organizacje, aktywiści, osoby publiczne. Potrzebujemy większej liczby zaangażowanych i wyedukowanych ludzi, którzy będą działać kolektywnie, w dużo większej grupie. Musimy przypomnieć sobie, kim jesteśmy, po co to wszystko tworzymy i zwrócić uwagę na to, jak poruszamy się w tej przestrzeni, która nam znika. Zsumowane działania biznesu, organizacji pozarządowych, szkół, mediów, rządu i każdego z nas mogą dać pożądany efekt. Szukajmy mądrych wzorców, rozbudźmy chęć tworzenia idei, by projektować przyszłość na nowych fundamentach. A jeśli świat tylko uchylił drzwi lepszym postawom i praktykom, to wprowadzajmy je przez inne luki i szczeliny, które pozostawił.

Kto zrobił twoje ubranie? Rozmowa z Eweliną Antonowicz z polskiego oddziału Fashion Revolution
(Fot. Magda Daszkowska/materiały prasowe Fashion Revolution)

Do prawdziwej rewolucji przemysłu odzieżowego jeszcze daleko, ale każda okazja, by się do niej przybliżyć jest na wagę złota.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>