Niektóre trendy lat 2000. wypadły z obiegu tylko po to, by po latach wrócić z lepszą reputacją. Tak jest ze spodniami w kamuflaż, które jesienią 2026 roku zameldowały się na ulicach Londynu i Kopenhagi w wyjątkowo niewojowniczym nastroju.
Zaczęło się od Kopenhaskiego Tygodnia Mody. Scandi girls przyzwyczaiły nas już do eksperymentów i bawienia się ulicznymi stylizacjami, więc łatwo byłoby potraktować spodnie jako chwilowy kaprys – ale kiedy dało się je zaobserwować również na ulicach Londynu, noszone przez ekspresyjną Iris Law i powściągliwą Alexę Chung, ich powrót do łask został przypieczętowany.
Spodnie moro to zaskakująco dobry pomysł na jesień
Przygaszone zielenie i brązy dogadują się z głębokimi barwami, które o tej porze i tak zasiedlają szafę, a wzór ma więcej charakteru niż gładka bawełna, więc nawet najprostszy sweter wygląda przy nim na przemyślany wybór.
(Fot. Neil P. Mockford/WireImage)
Jesienią wygrywają luźne nogawki i buty, które łagodzą wzór
Znaleźć parę nietrudno, bo wirtualne półki Vinted i Vestiaire uginają się od wersji vintage, wojskowych i designerskich. Trudniej wybrać odcień i krój. Wyblakłe, szaro-zielone wzory mają zupełnie inny temperament niż kontrastowe, leśne moro, a sylwetki rozciągają się od wąskich bojówek po szerokie nogawki z efektem balona.
Tej jesieni najmodniejsze są szersze fasony. Noś je nisko na biodrach, z dopasowanym swetrem lub koszulką typu baby tee; na wierzch możesz dorzucić skórzaną kurtkę (oversize albo bardzo dopasowaną – nic pomiędzy). Wersję wyjściową zbudujesz z balerin na niewielkim obcasie, pudełkowej torebki i ostro skrojonej marynarki: moro przestaje wtedy kojarzyć się demobilem, a zaczyna – z tygodniem mody.
O charakterze całości decydują zresztą buty. Czarne płaskie baleriny uszlachetnią nawet najbardziej obszerne spodnie w stylu lat 2000., skórzane botki dodadzą pazura, a szpilki z ostrym noskiem nadadzą kamuflażowi elegancji. Jeśli miałabyś zastosować się do tylko jednej rady, niech będzie to ta: obuwie ma równoważyć militarny wzór, nie z nim wojować.