1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Styl Życia
  4. >
  5. Czego arystokracja uczy dzieci przy stole? Rytuały, które mają większe znaczenie niż znajomość sztućców

Czego arystokracja uczy dzieci przy stole? Rytuały, które mają większe znaczenie niż znajomość sztućców

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot: Max Mumby/Indigo/Getty Images)
(Fot: Max Mumby/Indigo/Getty Images)
Arystokratyczne podejście do posiłków to wbrew pozorom wcale nie elegancko nakryty stół, starannie dobrana zostawa czy kilka rodzajów sztućców do wykwintnych dań. To prawdziwa kultura osobista, znacznie ważniejsza od wiedzy, jak rozróżnić widelec do ryby od widelca do przystawki. Jej fundamentem są znacznie bardziej subtelne umiejętności: uważność na inne osoby przy stole, sztuka prowadzenia rozmowy i świadomość, że wspólny posiłek to coś więcej niż tylko jedzona razem potrawa.

Historia europejskiej etykiety pokazuje, że przy stole od wieków uczono dzieci nie tylko zasad zachowania, lecz także obowiązujących norm społecznych.

Już w 1530 roku Erazm z Rotterdamu opublikował traktat De civilitate morum puerilium, poświęcony dobrym manierom dzieci. Zwracał w nim uwagę między innymi na powściągliwość, sposób jedzenia i zachowanie wobec współbiesiadników.

Współcześnie wiele z tych zasad można odczytać na nowo, bez nadmiernego przywiązania do przestarzałych konwenansów. Bo najważniejsza lekcja, jaką można wynieść ze wspólnego biesiadowania, to przede wszystkim wiedza, jak sprawiać, by inni czuli się dobrze w naszym towarzystwie.

Spis treści:

  1. 1. Arystokracja przy stole. Posiłek to wspólne doświadczenie
  2. 2. Rozmowa przy stole to coś więcej niż zabieranie głosu
  3. 3. Dyskretnie dbaj o innych przy stole
  4. 4. Mały arystokrata przy stole wie, że nie każdy temat nadaje się do każdej rozmowy
  5. 5. Każdemu należy się szacunek, niezależnie od jego pozycji społecznej

1. Arystokracja przy stole. Posiłek to wspólne doświadczenie

Na co dzień zwykle jemy w pośpiechu. Chaotyczne poranki nie sprzyjają nauce dobrych manier, podobnie samotnie jedzony obiad z odcinkiem ulubionego serialu w tle. Dlatego właśnie należy dobrze wykorzystać te okazje, kiedy spotykamy się całą rodziną, by spokojnie delektować się posiłkiem i wspólnym czasem - to umiejętność, o której można uważnie czytać w podręczniku dobrych manier, ale najlepszą nauczycielką jest praktyka.

W trakcie wspólnego posiłku arystokraci pokazują dzieciom, że wykwintny obiad to wydarzenie, przy którym obowiązuje naczelna zasada: dbamy przede wszystkim o komfort współbiesiadników. Dziecko widzi, że należy najpierw podać półmisek z potrawą osobie starszej, zanim nałoży go sobie. Uczy się, że nie zawsze wszystko musi być podporządkowane jego własnej wygodzie. Jeśli ktoś jeszcze nie dostał porcji, warto poczekać z pierwszym kęsem. Jeśli półmisek stoi bliżej drugiej osoby, można poprosić ją o podanie go zamiast sięgać przez cały stół.

To drobne gesty, które dla wielu z nas są oczywistością, ale dla dzieci, które po raz pierwszy doświadczają wystawnych kolacji. Najważniejszą arystokratyczną zasadą, jaką możemy wpoić dziecku, jest świadomość, że posiłek ma wymiar społeczny: jesteśmy przy stole razem, a nasze zachowanie wpływa na samopoczucie pozostałych osób.

Czytaj także: Te błędy w zachowaniu przy stole świadczą o złych manierach. 6 największych faux-pas według ekspertki od etykiety

2. Rozmowa przy stole to coś więcej niż zabieranie głosu

Umiejętność prowadzenia rozmowy od wieków należała do ważnych elementów europejskiej kultury towarzyskiej. Na francuskim dworze za panowania Ludwika XVI liczyły się nie tylko pozycja i znajomość ceremoniału, lecz także towarzyski wdzięk, umiejętność podtrzymywania dyskusji i odnajdywania się wśród innych. Podobnie w dawnych elitarnych polskich domach, wspólne posiłki bywały okazją do wymiany poglądów, podtrzymywania relacji i nawiązywania znajomości - stąd słynne salony literatów czy artystów.

Znaczenie miało nie tylko to, co ktoś mówił, ale również sposób, w jaki słuchał innych.

Z arystokratycznej nauki warto wziąć sobie nie tyle to, że twoja wartość zależy od tego, jak widzą cię inni, ale przekonanie, że dobra rozmowa nie polega na opowiadaniu o sobie. Równie ważne jest zadawanie rozmówcy pytań, zapamiętywanie tego, co mówi, reagowanie na jego wypowiedzi i pozostawianie przestrzeni do zabrania głosu. Dziecko może się dzięki temu dowiedzieć się, że nie trzeba mieć własnej historii do każdego tematu, czasem wystarczy uważnie słuchać.

Przy rodzinnym stole można swobodnie ćwiczyć te umiejętności. Zamiast pytać wyłącznie o oceny czy obowiązki, warto opowiedzieć o czymś, co nas zaciekawiło, i zachęcić pozostałych do podzielenia się swoimi spostrzeżeniami. Dorośli powinni przy tym dawać przykład: nie przerywać, nie wyśmiewać cudzych opinii i nie traktować rozmowy jak konkursu na najcelniejszą ripostę.

Dziecko, które uczy się słuchać, zyskuje piękną cechę wyróżniającą osoby dobrze wychowane: rozwija umiejętność budowania relacji i dostrzegania perspektywy drugiego człowieka.

Czytaj także: 7 oznak, że wyniosłeś z domu prawdziwą kindersztubę. Dziś o tych zasadach pamiętają nieliczni ludzie z klasą

3. Dyskretnie dbaj o innych przy stole

Mimo ogromnej niesprawiedliwości, jaką utrzymywanie arystokracji czyniło klasom niższym, niektóre cechy ich etykiety warto wprowadzić do swojego życia. Jedną z takich rzeczy jest umiejętność uwzględniania innych bez robienia z własnej uprzejmości przedstawienia. Nie trzeba głośno podkreślać, że podało się komuś wodę albo zauważyło, że gość nie ma pod ręką pieczywa. Wystarczy po prostu zareagować.

Iście arystokratyczne wychowanie przy stole może uczyć dzieci takiej właśnie dyskretnej uważności. Czy ktoś potrzebuje podania potrawy? Czy każdy ma miejsce i możliwość swobodnego jedzenia? Czy rozmowa nie wyklucza jednej osoby, która nie może dojść do głosu?

Sprawianie, że ktoś czuje się zaopiekowany bez robienia wokół tego rozgłosu uczy dzieci, że uprzejmość to nie tylko spełnianie czyichś próśb, ale też wychodzenie im naprzeciw. Człowiek, który potrafi zauważyć potrzeby innych, zyskuje nie tylko przy stole: w dorosłym życiu łatwiej odnajduje się w nowych grupach, lepiej współpracuje i buduje relacje oparte na wzajemnym szacunku.

4. Mały arystokrata przy stole wie, że nie każdy temat nadaje się do każdej rozmowy

Jeśli wychowujemy dzieci po partnersku i w równościowym duchu, to często pozwalamy im rozmawiać z nami o wszystkim. Problem jednak w tym, że my potrafimy wyczuć, jakich tematów należy unikać w większym gronie, a dzieci są jeszcze pozbawione tego filtra.

Dlatego wystawna kolacja to świetna okazja, by uczyć pociechy rozpoznawania momentów, w których należy zachować większą delikatność. Głośne komentowanie czyjegoś wyglądu, wypytywanie o prywatne sprawy czy nakłanianie ulubionego wujka, by wreszcie poszedł się bawić, potrafi wprowadzić w dyskomfort.

Nawet jeśli intencją dziecka nie jest sprawienie przykrości, warto wyjaśnić mu, dlaczego niektóre pytania lepiej zadać w innym kontekście, a niektórych komentarzy po prostu nie wygłaszać. I nie jest to cenzurowanie czy udawanie przed ludźmi kogoś, kim się nie jest - to po prostu uczenie dziecka, że istnieje rozróżnienie między sferą publiczną a prywatną.

5. Każdemu należy się szacunek, niezależnie od jego pozycji społecznej

To zasada, z którą i my, dorośli, często mamy problem. Już od pierwszych chwil w przestrzeni publicznej z dzieckiem należy je uczyć, że każda osoba w jego otoczeniu to przede wszystkim człowiek, któremu należy się szacunek.

Historyczna etykieta arystokratyczna była silnie związana z hierarchią. Istotne znaczenie miały kolejność zajmowania miejsc, pierwszeństwo gości czy sposób zwracania się do osób o określonej pozycji. Współcześnie nie wszystkie te konwenanse są aktualne, wiemy też, jaką krzywdę to myślenie wyrządzało całym pokoleniom, ale jedna zasada pozostaje wartościowa: sposób, w jaki traktujemy innych niezależnie od ich statusu, wiele mówi o naszym wychowaniu.

Tę zasadę dziecko najlepiej przyswaja przez obserwację - to, jak rodzice odnoszą się do gości, ale także do osób obsługujących restaurację, dostarczających jedzenie czy pomagających w codziennych sprawach, jest kluczowe dla tego, jak ono samo się będzie wobec nich zachowywać. Na nic się zda naleganie, żeby dziecko mówiło dziękuję pani podającej mu ciastko w kawiarni, jeśli sami nawet nie patrzymy w oczy kurierowi, który właśnie dostarczył sushi pod nasze drzwi.

Arystokratyczne zachowanie to takie, w którym okazujemy szacunek wszystkim, a nie tylko osobom, na których opinii nam zależy.

Każdemu należy się godne traktowanie. To lekcja, która ma większą wartość niż znajomość najbardziej wyszukanych zasad etykiety.

Czytaj także: Wychowanie przez doświadczanie. Jak być wystarczająco dobrym rodzicem?

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE