1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Uroda
  4. >
  5. Zmarszczki przestają być najważniejsze. Naukowcy mówią o „długowieczności skóry”. Co naprawdę pomaga zachować ją w dobrej kondycji?

Zmarszczki przestają być najważniejsze. Naukowcy mówią o „długowieczności skóry”. Co naprawdę pomaga zachować ją w dobrej kondycji?

Dodaj w Google
Dodaj w Google
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
(Fot. Spotlight/Launchmetrics)
Terminologia się zmienia. Anti-aging przeszedł w slow aging, a teraz w longevity. Przemysł kosmetyczny żywi się nowościami i naszym niezmiennym marzeniem o zatrzymaniu upływu czasu. A longevity dobrze się sprzedaje. Czy to znaczy, że cała filozofia tego nurtu to czysty marketing? Jasne, że nie. Niektóre badania, technologie i zabiegi są bardzo obiecujące.

Spis treści:

  1. Skin longevity – na czym polega nowe podejście do starzenia się skóry?
  2. Co przyspiesza starzenie się skóry? Stan zapalny i komórki zombie
  3. Jak wspierać regenerację skóry? Światło LED, koenzym Q10 i niacynamid
  4. Zabiegi medycyny estetycznej a longevity. Jakie technologie wspierają skórę?
  5. Jak dbać o młody wygląd i zdrowie skóry? Nie tylko kosztowne zabiegi

Tekst pochodzi z miesięcznika „Zwierciadło” 09/2026.

Przeglądałam w sieci artykuły o blue zones, regionach świata, gdzie ludzie żyją długo i w dobrym zdrowiu. Stulatkowie są tu uśmiechnięci, w ich oczach widać iskierki radości, ale (lub pomimo że) nie wyglądają jak młodzi bogowie. Twarze mają usiane zmarszczkami, skóry wysmagane wiatrem.

W podejściu longevity, które powstało między innymi z inspiracji badaniami tych błękitnych stref długowieczności, wygląd nie jest na pierwszym miejscu. Przez lata próbowaliśmy niemal za wszelką cenę zatrzymać starzenie skóry. Teraz najważniejsze jest zdrowie.

W ramach podróży sentymentalnych obejrzałam ostatnio „Stalowe magnolie”. To film z 1989 roku, w którym Dolly Parton, właścicielka lokalnego salonu kosmetycznego mówi: „Nie istnieje coś takiego jak naturalne piękno, żeby tak wyglądać, trzeba włożyć dużo pracy”. Ten sposób myślenia, który funkcjonował przez dekady, jeśli nie stulecia, traci na aktualności. Nurt slow aging nauczył nas, że walka ze starzeniem nie ma sensu, porzuciliśmy przynajmniej to przemocowe słownictwo. Dziś naukowcy, którzy zajmują się długowiecznością, zamiast zastanawiać się, co zrobić, by wyglądać młodo, zadają pytanie, co zrobić, żeby nasza skóra jak najdłużej pozostała zdrowa, sprawna i zdolna do regeneracji. W centrum zainteresowania są mitochondria, przewlekły stan zapalny, starzejące się komórki i biologiczna odporność skóry. Longevity zmienia sposób, w jaki myślimy o młodości.

Naukowcy zajmujący się procesami starzenia coraz częściej proponują, by przestać koncentrować się wyłącznie na tym, jak długo żyjemy. Znacznie ważniejszy jest healthspan – liczba lat przeżytych w zdrowiu i dobrej kondycji. Podobny sposób myślenia zaczyna pojawiać się w dermatologii.

W najnowszych publikacjach naukowych funkcjonuje pojęcie skinspan – okresu życia, kiedy skóra zachowuje zdrowie i sprawność biologiczną. Celem nie jest więc skóra bez zmarszczek, ale skóra, która możliwie długo potrafi się regenerować, utrzymywać szczelną barierę ochronną, reagować na uszkodzenia i adaptować się do zmian środowiska zewnętrznego.

Skin longevity – na czym polega nowe podejście do starzenia się skóry?

Skóra to największy narząd naszego organizmu. Jej zadaniem jest ochrona ciała przed czynnikami środowiskowymi, promieniowaniem UV i patogenami. Dodatkowo reguluje temperaturę poprzez pocenie się i pełni funkcję narządu zmysłów. Odpowiedzialne zadania, prawda?

Tymczasem przez lata efekty terapii przeciwstarzeniowych oceniano głównie na podstawie wyglądu. Mierzono głębokość zmarszczek, elastyczność, nawilżenie czy stopień pigmentacji. Badacze zajmujący się skin longevity proponują inne podejście. Dla nich ważniejsze od tego, jak skóra wygląda w określonym momencie, jest to, jak reaguje na obciążenie i jak szybko potrafi wrócić do równowagi.

Pojawia się pojęcie skin resilience, czyli odporności i zdolności adaptacyjnych skóry. – Dla zdrowia skóry ważne jest, jak szybko odbudowuje się bariera naskórkowa po kontrolowanym uszkodzeniu, jak organizm reaguje na stres oksydacyjny, jak przebiega gojenie itp. To istotna zmiana perspektywy. Dwie osoby w tym samym wieku mogą mieć podobną liczbę zmarszczek i zupełnie inną biologiczną sprawność skóry – mówi Anna Preibisz, założycielka gabinetu longevity PreiBio.

Co przyspiesza starzenie się skóry? Stan zapalny i komórki zombie

Jednym z najważniejszych pojęć w nauce o starzeniu jest dziś inflammaging – przewlekły, utrzymujący się na niskim poziomie stan zapalny, który nasila się z wiekiem i obejmuje cały organizm, również skórę. Tu pojawia się pewien paradoks. Wiele skutecznych zabiegów medycyny estetycznej, od laserów po radiofrekwencję mikroigłową, działa przecież poprzez kontrolowane uszkodzenie tkanek i wywołanie reakcji zapalnej.

– Longevity nie oznacza całkowitej rezygnacji z wywoływania stanu zapalnego. Gdyby tak było, musielibyśmy właściwie odejść od laseroterapii czy radiofrekwencji mikroigłowej – mówi dr Bartosz Pawlikowski, dermatolog i lekarz medycyny estetycznej.

– Chodzi raczej o wykonywanie zabiegów w taki sposób, żeby maksymalnie ograniczyć stan zapalny i czas rekonwalescencji. W praktyce oznacza to stosowanie łagodniejszych parametrów, łączenie technologii działających na różne struktury skóry i rezygnację z zasady, że im silniejszy odczyn pozabiegowy, tym lepszy efekt.

Drugi ważny trop to komórki senescentne, nazywane komórkami zombie. Młody układ odpornościowy zwykle sprawnie pozbywa się takich komórek. Z wiekiem mechanizm ten działa coraz gorzej. Komórki senescentne zaczynają się gromadzić i, choć same już się nie dzielą, pozostają aktywne metabolicznie, zatruwając życie swoim zdrowym, młodym sąsiadkom. Nic dziwnego, że naukowcy szukają sposobów na pozbycie się komórek zombie. Badane są senolityki, których zadaniem jest selektywne usuwanie komórek senescentnych, oraz senomorfiki, które mają ograniczać ich szkodliwą aktywność. Badania są obiecujące, ale jeszcze nieprędko będziemy mogli pójść do lekarza po receptę na lek usuwający starzejące się komórki ze skóry.

Równie fascynujące są badania nad epigenetyką. Naukowcy testują możliwość cofania części zmian związanych z wiekiem poprzez częściowe przeprogramowanie komórek. Na razie pozostaje to przede wszystkim domeną laboratoriów, a nie gabinetów medycyny estetycznej.

Jak wspierać regenerację skóry? Światło LED, koenzym Q10 i niacynamid

Wiemy, że longevity nie promuje zabiegów wywołujących stan zapalny utrzymujący się dłużej niż dobę. Stawia za to na wspieranie pracy mitochondriów. Na lekcjach biologii uczyliśmy się, że to elektrownie komórek, bo odpowiadają za produkcję ATP – energii potrzebnej do niemal wszystkich procesów zachodzących w komórce. Co pozytywnie wpływa na ich pracę?

– Między innymi terapia światłem LED. Badania kliniczne pokazują, że regularnie stosowana fotobiomodulacja światłem czerwonym może poprawiać wygląd skóry, zwiększać ilość kolagenu i zmniejszać widoczność drobnych zmarszczek. Ważne są oczywiście parametry urządzenia: długość fali, dawka energii i częstotliwość zabiegów – mówi Anna Preibisz. Mitochondria możemy wspierać również za pomocą składników aktywnych. Koenzym Q10 uczestniczy w mitochondrialnym łańcuchu oddechowym, czyli procesie produkcji energii, i działa jako antyoksydant. Drugi składnik też znamy doskonale. To niacynamid, forma witaminy B3 i prekursor NAD – cząsteczki niezbędnej do produkcji energii i działania enzymów uczestniczących w naprawie DNA.

Zabiegi medycyny estetycznej a longevity. Jakie technologie wspierają skórę?

Z maskami i masażerami z LED zaprzyjaźniłyśmy się już dawno. Składniki pielęgnacyjne też są znajome. Podobnie jest z wieloma zabiegami. – Po części każda klinika i każdy lekarz wykonujący zabiegi medycyny estetycznej zahaczał o nurt longevity, zanim został on nazwany – mówi dr Pawlikowski. – Jeżeli wykonywaliśmy zabiegi profilaktycznie, zanim pojawiły się zaawansowane przebarwienia, uszkodzenia kolagenu czy utrwalony rumień, to działaliśmy zgodnie z filozofią longevity.

Jednak pojawia się też coraz więcej nowych rozwiązań. Jednym z tych obiecujących jest QMR. Technologia QMR, czyli kwantowego rezonansu molekularnego, zanim trafiła do gabinetów medycyny estetycznej, była wykorzystywana przede wszystkim w medycynie regeneracyjnej i rehabilitacji, m.in. do wspomagania gojenia ran i regeneracji tkanek. Dziś znajduje zastosowanie również w zabiegach ukierunkowanych na poprawę kondycji skóry ciała i głowy.

– QMR działa inaczej niż większość urządzeń wykorzystywanych w medycynie estetycznej. Nie uszkadza tkanek po to, żeby sprowokować organizm do ich odbudowy, ale ma wspierać procesy regeneracyjne bez wcześniejszego wywoływania stanu zapalnego. Początkowo podchodziłem do tej technologii sceptycznie, przekonały mnie dopiero efekty kliniczne. Stosowałem QMR m.in. u pacjenta z cukrzycą, u którego na paluchu i drugim palcu stopy pojawiły się pierwsze rany i zmiany martwicze. Udało się je wygoić, później pacjent regularnie korzystał z zabiegów, żeby ograniczyć ryzyko nawrotu.

Oczywiście QMR nie leczy cukrzycy ani przyczyny uszkodzenia naczyń, ale może być wartościowym narzędziem wspierającym regenerację i gojenie tkanek – mówi dr Bartosz Pawlikowski.

– QMR stosuję również w terapiach skóry głowy. Jednym z przypadków, który szczególnie zapamiętałem, była 11-letnia dziewczynka z łysieniem plackowatym. Przez niemal rok stosowaliśmy metody wykorzystywane w leczeniu tej choroby, ale nie przynosiły oczekiwanych efektów. Po włączeniu QMR, wykonywanego dwa razy w tygodniu, po około półtora miesiąca włosy zaczęły odrastać, a z czasem ognisko wyłysienia zarosło całkowicie. Mam dokumentację fotograficzną całego procesu. Jednocześnie dziewczynka została objęta opieką psychiatryczną, ponieważ w jej przypadku istotnym czynnikiem wyzwalającym chorobę były silny stres i stany lękowe. To pojedyncza obserwacja kliniczna, ale dla mnie była jednym z doświadczeń, które przekonały mnie do dalszego wykorzystywania QMR w terapiach skóry głowy – mówi dr Bartosz Pawlikowski. Technologia świetnie sprawdza się też w zabiegach na twarz – regeneruje, wygładza zmarszczki, odświeża.

Jak dbać o młody wygląd i zdrowie skóry? Nie tylko kosztowne zabiegi

Longevity stało się jednym z najbardziej pojemnych słów w branży beauty. Mieszczą się w nim badania nad stanem zapalnym, komórkami zombie i epigenetyką, ale także suplementy, łóżka do floatingu, kriokomory, czerwone światło, komory hiperbaryczne, lasery, biostymulatory i urządzenia pracujące nad regeneracją komórek. Do tego longevity, przynajmniej w teorii, nie polega na wybraniu jednego zabiegu. – To jest program. Musimy działać na każdy układ – mówi dr Bartosz Pawlikowski. Sam, gdyby miał nieograniczony dostęp do technologii, regularnie korzystałby z komory hiperbarycznej, światła czerwonego, kriokomory i suchego floatingu [przeczytasz o nim w dziale wellness – przyp.red.].

Problem w tym, że każda z tych metod wymaga czasu, regularności i pieniędzy. I tu pojawia się pewien paradoks. Idea, która miała przesunąć uwagę z wyglądu na zdrowie i przedłużanie sprawności organizmu, wydaje się przywilejem osób, które mają wystarczająco dużo czasu i pieniędzy, by konsekwentnie realizować wieloetapowe programy profilaktyczne.

Dlatego warto pamiętać, że najlepiej udokumentowane sposoby wspierania kondycji organizmu, w tym skóry, są znacznie mniej spektakularne: aktywność fizyczna, sen, niepalenie, ochrona przed słońcem i właściwa dieta. Nudne, ale prawdziwe.

I choć, wracając do Dolly Parton i „Stalowych magnolii”, wcale mnie nie cieszy, że widzę, „jak czas przejechał się po mojej twarzy”, myślę o ludziach z blue zones, niemłodych, ale pięknych, bo szczęśliwych. Gdy w czasie wakacji przez tydzień nie patrzę w lustro, najlepiej czuję, jak moje telomery się wydłużają. To nie znaczy, że zrezygnuję z zabiegów i pielęgnacji.

– W czasie jednego z wyjazdów szkoleniowych w Azji byłam świadkiem, jak lekarz podał pacjentce pięćdziesiąt mililitrów wypełniaczy w trakcie jednego zabiegu. Zaszokowało mnie to – mówi Anna Preibisz. – Choć nie jestem przeciwniczką zabiegów medycyny estetycznej, kiedy klientka trafia do mojego gabinetu, najpierw pytam, kiedy ostatnio miała dobry zabieg nawilżający, bo to jest podstawa. Potem dopiero możemy myśleć o zabiegach QMR, które świetnie i bezboleśnie regenerują skórę twarzy i wygładzają zmarszczki, czy masażu lub fotobiostymulacji – mówi ekspertka. Jak widać, longevity ze wszystkimi nowymi technologiami jest też powrotem do podstaw.

Bartosz Pawlikowski, dermatolog, właściciel Kliniki Pawlikowski w Łodzi.

Anna Preibisz, właścicielka kliniki longevity PreiBio w Warszawie.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE