1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Jak wychować artystę

Jak wychować artystę

Nie dowiecie się tutaj, jak wykształcić laureata Konkursu Chopinowskiego, ale jak wyposażyć dziecko w zespół takich cech, by odnalazło swój talent i ocaliło indywidualizm.

Wszystkie dzieci poniżej piątego roku życia są artystami w dziedzinie plastyki. Dlaczego zatem tak niewielu zostaje nimi na całe życie? Wszystko przez rodziców! Większość z nas zwyczajnie nie nadaje się na rodziców artystów. Obarczeni życiowym doświadczeniem chcemy wychować dzieci na ludzi z pancerzem emocjonalnym, radzących sobie z problemami i wiodących bezpieczne życie. Oto jedna z odpowiedzi na pytanie, dlaczego córki i synowie artystów również zostają artystami. To bynajmniej nie tylko sprawa genetyki. Te dzieci dorastały w atmosferze przyzwolenia na bycie kimś oryginalnym i nie ograniczano ich talentów, nie wychowywano na ludzi rozsądnych, zaradnych i odpowiedzialnych.

Artysta, czyli kto?

Człowiek ponadprzeciętnie wrażliwy, wierzący w swój indywidualizm, zdeterminowany, wytrwały i ciekawy wszystkiego. Ktoś, kto traktuje z wielkim szacunkiem świat swoich wewnętrznych przeżyć, łaknący kontaktu z dorobkiem kulturowym naszej cywilizacji, mający wysoki poziom wyczucia estetyki. Słowem, artysta to ktoś niezainteresowany szablonowym podążaniem przez życie.

Nie ma znaczenia, jaką formę ekspresji wybierze twoje dziecko: grę na instrumencie, taniec, komponowanie, fotografię czy rysunek. Wychowanie małego artysty składa się z dwóch etapów. Najpierw musisz rozpoznać jego predyspozycje, a potem udzielić mu wsparcia.

Uwaga! Geniusz wyrośnie na każdym gruncie, bo wszystko, co robi, ma ogromną siłę przebicia. My, rodzice, musimy być uważni i wspierać te dzieci, które mają umiarkowany talent, bo taki najłatwiej przeoczyć.

Nic na siłę

Nie ma znaczenia, dlaczego dziecko zostanie artystą: czy wyniknie to z tradycji rodzinnych, pomysłu rodziców czy po prostu będzie wybitnie utalentowane. To, co możesz dla niego zrobić, to przekonać, że warto kierować się swoim wewnętrznym głosem. Rolą rodziców jest utwierdzanie go w jego decyzji. Nie skupiaj się jedynie na tym, by chodziło na zajęcia o charakterze artystycznym, ale by posmakowało zadowolenia wynikającego z tworzenia. Nie wychowasz człowieka sztuki, jeśli nie ma w nim ani predyspozycji, ani woli. Bezwzględnie konieczne jest połączenie dwóch uzupełniających się zdolności: ciekawości świata i wytrwałości, którą można wzmacniać chwaląc i nagradzając. W końcu dziecko zacznie tworzyć już nie dla naszych pochwał, ale con amore.

Rozpoznanie

Kim Tegel, naukowiec z University of Western Sydney, sporządziła następującą listę oznak talentu: 1.  Korzystanie z zabawek i innych przedmiotów w sposób nieszablonowy, odbiegający od ich przeznaczenia. 2.  Wczesne opanowanie zdolności czytania. 3.  Myślenie abstrakcyjne wyprzedzające typowy rozwój, na przykład zdolność wyróżniania rozmaitych podzbiorów w zbiorach wielo- i różnoelementowych. 4.  Zadawanie trudnych, nietypowych, zaskakujących pytań, dotyczących również spraw egzystencjalnych, takich jak śmierć czy sens życia. 5.  Interesowanie się zależnościami, między innymi cyklami występującymi w przyrodzie. 6.  Wyższy niż u rówieśników, bardziej wysublimowany rodzaj poczucia humoru. 7.  Jednoznaczne kwestionowanie i demaskowanie historii niewiarygodnych i nielogicznych. To symptomy ogólne.

A jak rozpoznać kierunek uzdolnienia dziecka?

Jeśli zastanawiasz się, czy twój maluch przejawia talent w dziedzinie literatury, sztuki czy muzyki, sprawdź poniższe cechy.

Czy moje dziecko ma talent literacki?

Tak, jeśli:
  • zawsze chętnie słucha bajek, opowiadań, wierszyków,
  • jest zainteresowane literami, pisaniem, z przyjemnością i ciekawością uczy się czytać,
  • często samo tworzy własne znaczki, składające się na coś w rodzaju pisma obrazkowego,
  • chętnie i ciekawie opowiada, a jego wypowiedzi są logiczne,
  • ma ucho do nowych słów i lubi je nietypowo zestawiać,
  • jest ciekawe prawdziwych historii, lubi ich słuchać,
  • ma pomysły na imiona dla różnych postaci, interesuje się, jak się nazywa każda rzecz, zjawisko czy cecha.

Czy moje dziecko ma talent muzyczny?

Tak, jeśli:
  • chce grać na jakimś instrumencie, garnie się do tego,
  • z przyjemnością uczestniczy w zajęciach z rytmiki,
  • podśpiewuje podczas zabaw,
  • ma łatwość zapamiętywania słów, melodii, rytmów, bardzo chętnie i często tańczy,
  • samo tworzy piosenki i śpiewa znane teksty na różną melodię,
  • lubi się popisywać, szuka okazji do publicznych występów,
  • nie rozumie, jak można nie kochać muzyki,
  • bardzo dobrze rozróżnia tempo, akcenty w muzyce i natężenie dźwięków.
 

Czy moje dziecko ma talent plastyczny?

Tak, jeśli:
  • chce tworzyć po swojemu, nie znosi, gdy ktoś mu się wtrąca,
  • ma swoje ukochane narzędzia pracy i nie umie wytłumaczyć, dlaczego akurat te mu odpowiadają,
  • protestuje, gdy ma rysować według szablonu,
  • nie lubi kolorowanek i zawsze wychodzi poza linie, dorysowuje coś innego lub używa nieadekwatnych kolorów,
  • jego prace są bardzo zróżnicowane w zależności od jego nastroju;
  • interesuje się dziwnymi nazwami barw (yellow bahama, krecia skórka, akwamaryna),
  • chętnie wypowiada się na temat oglądanych prac plastycznych,
  • uwielbia zajmować się rysowaniem, robieniem kolaży,
  • nie ma żadnych kłopotów z wyborem tematu pracy plastycznej,
  • rysuje postaci w ruchu, z wieloma szczegółami, umieszcza na rysunkach wątki poboczne, tło, lustrzane odbicia,
  • w naturalny sposób wyczuwa perspektywę.

Życie z indywidualistą

Rozpoznałeś w swoim maluchu talent? Pora na naukę jak teraz z nim żyć. Biografie wielkich tego świata świadczą o tym, że jako dzieci prezentowali określony typ zachowań. Pamiętaj zatem, że mali artyści... Nawet jeśli są bałaganiarzami, utrzymują swoje instrumenty, narzędzia pracy i same prace zawsze w należytym porządku. Jeśli twoje dziecko gubi nuty, nie wie, gdzie są jego farby, baletki, a swoje prace przynosi pogniecione i rzuca byle gdzie, nie rokuje dobrze.

Wybierają dziwne pory na ćwiczenia lub tworzenie. Gdy mają wenę, mogą robić coś godzinami, nie czując zmęczenia. Mają kłopot z odpowiadaniem na pytania, kim chcą zostać. Na pewno jednak nie interesuje ich zawód lekarza, nauczyciela czy strażaka.

Nie znoszą metek na ubraniach i kategorycznie żądają ich usuwania. Nic nie może ich drapać ani uwierać. Są bardzo wrażliwi nie tylko psychicznie, ale też fizycznie. Szybko się uczą i nie lubią rutynowego powtarzania czynności. Dlatego trzeba im nieustannie komplikować, zmieniać, wzbogacać, utrudniać zadania. Mają rozbudzoną wrażliwość społeczną, są empatyczne, głośno domagają się sprawiedliwości i dlatego są niezbyt lubiane w grupie rówieśniczej. Mają więc często problemy w szkole.

Mali artyści ćwiczą bez zachęty. To bardzo ważne kryterium. Lubią oddawać się swojej pasji, nie musisz ich zaganiać do pracy, do ćwiczeń, wręcz przeciwnie – raczej trudno je odciągnąć od rozwijania własnego talentu. Są bardzo przywiązani do swoich dzieł. Traktują je z szacunkiem: zbierają, kolekcjonują. Z namaszczeniem traktują swoje wystąpienia i publiczne popisy.

Wsparcie najważniejsze

Naturalnym wzmocnieniem dla zdolnych dzieci jest przygotowanie ich na niepowodzenia. Im bardziej są utalentowane w jakiejś dziedzinie, tym więcej porażek ponoszą w innych. Wspieranie rozwoju małego twórcy to przede wszystkim wzmacnianie jego gotowości do bycia słabym w obszarach, które go nie interesują, ale ich znajomość jest wymagana w szkole.

Dobre, bo wpojone

Nie doceniamy nawyków, a są drugą naturą człowieka. Wychowywanie każdego dziecka, a szczególnie artysty, to trwałe ich wdrukowywanie. Dlatego otaczaj swoje dziecko sztuką, dawaj mu w prezencie reprodukcje, płyty, narzędzia do tworzenia. Niech będzie dla niego naturalnym, że może to mieć na wyciągnięcie ręki.

Zachęcaj je do tworzenia, wariacji, własnych prac. Zadbaj jednak, by nie wszystko mu się udawało. Jeśli ma być indywidualistą, musi liczyć się z tym, że pojawią się jakieś kłopoty, które da się jednak rozwiązać.

Niech od najmłodszych lat jak najwięcej rzeczy robi samodzielnie i niekoniecznie bardzo dobrze. Jeśli nauczysz je, że wszystko idzie gładko, nie zostanie artystą, bo nie będzie miało odruchu gotowości do przezwyciężania problemów.

Artystyczna dusza

Nawet jeśli dziecko nie wykazuje żadnego sprecyzowanego talentu, to twoje działania pomogą mu w rozwoju cech osobowościowych. Ważne jest, by maluch miał kontakt z różnymi ludźmi sztuki, szczególnie jeśli nie jest to kontynuacja rodzinnej tradycji. Zadbaj, by na własne oczy zobaczył, że artysta to nie jest ktoś abstrakcyjny. Bądź aktywnym uczestnikiem spotkań i warsztatów, które prowadzą twórcy, bez względu na obszar sztuki, jakim się zajmują. Pokazuj mu alternatywne zawody i style życia. Opowiadaj o artystach, czytaj o nich książki. Uświadom dziecku, że nie można być genialnym na wszystkich polach.

Już sześciolatkowi podczas zwiedzania zabytków Krakowa warto pokazać zarówno Smoczą Jamę, jak i Colegium Maius, a w nim medale noblistów i statuetkę Oscara. Zwiedzajcie wystawy, muzea, chodźcie do teatru, bywajcie w ogrodach, parkach i zamkach. Nie martw się tym, co dziecko z tego zrozumie. Po prostu rozbudzaj w nim wszelkie możliwe zainteresowania.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęć
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: www.fyrklovern.pl, www.luksusowaporcelana.pl

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęć
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie www.newbyteas.pl

  1. Zwierciadło

Rodzina patchworkowa: Jak przeżyć święta?

</a> Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)
Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
O czym pamiętać, o czym zapomnieć w świąteczny czas – zastanawia się Wojciech Eichelberger, współautor książki „Patchworkowe rodziny. Jak w nich żyć”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło.

Znam dobrze funkcjonujący w ciągu roku patchwork, który rozpruwa się w czasie świąt. Wszyscy zbierają się w jednym miejscu i od razu wybucha awantura. Ostatnio zaczęło się od wyrzutu, że były mąż spóźnił się pół godziny. Zaczyna się zazwyczaj od błahych spraw – że ktoś czegoś nie kupił, nie zrobił, powiedział o jedno słowo za dużo. To kropla, która przelewa czarę goryczy.

Czyli to preteksty. Co się za nimi kryje? Zamiatane pod dywan sprawy, niewyjaśnione żale i pretensje, nierozwiązane problemy, do których boimy się wracać. Ale one wcześniej czy później wybuchają, na przykład właśnie w czasie świąt.

Może to i dobrze, bo wreszcie możemy się z nimi skonfrontować. Porządny kryzys jest dobrym początkiem zmiany. Oczywiście, może mieć pozytywne konsekwencje tylko wtedy, kiedy jego destrukcyjną siłę będziemy potrafili konstruktywnie wykorzystać. Kryzys pokazuje to, czego brakuje w systemie, więc nie ma się co obrażać, tylko trzeba podjąć trud dogadania się i przemiany.

A może dobrym pomysłem jest niespotykanie się w święta zwaśnionych stron? Pewna matka (teściowa, babcia) wymyśliła, że Wigilia odbędzie się według grafiku, w którym każdemu wyznaczyła towarzystwo i godzinę wizyty, z zapasem czasowym, żeby najbardziej zwaśnieni zdążyli się minąć i na siebie nie powpadali. Ta pani jest dumna z autorskiego rozwiązania. W Wigilię nie chodzi o to, aby się nawzajem unikać. Ale Wigilia sama z siebie nie jest w stanie uczynić nas świętymi. Droga do świętości, czyli do otwartego serca, wymaga od nas podejmowania wysiłku i ryzyka. O tym warto pamiętać. Jeśli jednak nie stać nas jeszcze z jakichś powodów na wysiłek i ryzyko spędzenia Wigilii z ludźmi z naszego rodzinnego systemu, których nie lubimy, bo na tym etapie nasze resentymenty są dla nas ważniejsze niż religijne nakazy, to trudno. Może następnym razem. Więc owa pani z twojego przykładu robi dobrą robotę. Przynajmniej jej serce stanowi przestrzeń, w której skłóceni i zaślepieni ludzie wirtualnie się spotykają. Chwała jej za to.

Ona naprawdę chce dobrze. W patchworkowym systemie taka osoba odgrywa doniosłą rolę kleju, nici i agrafki. Każdy może do niej przyjść, bo wie, że spotka się z miłym przyjęciem, a ona pozostanie bezstronna. Może też odgrywać rolę rodzinnej skrzynki pocztowej i przekazywać skłóconym stronom ważne informacje. Po jakimś czasie dzielna babcia będzie mogła zrobić krok dalej i skrzyknąć wszystkich członków skłóconego patchworku w jedno miejsce, na przykład przy okazji swoich jubileuszowych urodzin, informując ich o tym, że to jest jej święto, więc zaprasza wszystkich, których kocha, i prosi o to, by wszelkie konflikty na ten czas zawiesić, tak jak kiedyś w dobrej przeszłości ustawały wojny, gdy trwała olimpiada.

Święta są szczególnie ważne dla dzieci, które potem całe życie pamiętają Świętego Mikołaja, choinkę. Więc choćby ze względu na nie dobrze jest zadbać o atmosferę tych dni – pozytywną, przesyconą dobrymi emocjami. O czym jeszcze pamiętać, przygotowując święta? Boże Narodzenie to dla patchworkowego systemu doskonała okazja i zarazem trudny sprawdzian tego, czy przestrzegana jest w praktyce święta zasada wszelkich patchworków: wszystkie dzieci są nasze. Praktyczna troska o sprostanie tej zasadzie może sprawić, że same święta przestaną być tylko rodzinnym rytuałem objadania się i obdarowywania prezentami, ale ujawnią swój głęboki duchowy wymiar. Bo święta zapraszają każdego do „królestwa nie z tego świata”, czyli do takiego wymiaru istnienia, w którym jednoczą się przeciwieństwa, zasypywane są przepaści dzielące zantagonizowane strony. Gdzie wszystko ujawnia swoją świętą, wspólną z całym istnieniem prawdziwą naturę, gdzie w jednolitej świetlistej przestrzeni rządzą: miłość, szacunek i cisza. A z tego punktu widzenia chciwość, nienawiść, konflikty, resentymenty i wojny jawią się jako wielka, przerażająca egzystencjalna pomyłka i strata czasu. Patchworkowa rodzina jest z pewnością trudniejszą, a przez to lepszą okazją do praktykowania świętości niż stawianie na wigilijnym stole pustego talerza dla symbolicznego zbłąkanego wędrowca. Więc jeśli dojrzali dorośli chcą udzielić patchworkowym dzieciom ważnej duchowej lekcji, to święta Bożego Narodzenia są do tego doskonałą okazją. Będzie się do czego odwoływać przez całą resztę roku.

Gdybyśmy jeszcze mimo konfliktów potrafili spektakularnie przebaczyć sobie nawzajem przy dzieciach, to byłaby dopiero lekcja.  O tak. Sam fakt, że ludzie podchodzą do siebie i składają sobie dobre życzenia, chociaż jeszcze dzień wcześniej sobie złorzeczyli, to wspaniała nauka dla wszystkich, a szczególnie dla dzieci. Ale nie tylko nauka. Także chwila zasłużonego wytchnienia. Bo dla dzieci najważniejszą wartością i najlepszą glebą do wzrastania jest bezpieczna, harmonijna, spójna społeczność, której członkowie odnoszą się do siebie z szacunkiem i miłością.

Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer) Wszystkie niezałatwione problemy i relacje, których rodzina patchworkowa nie przerobiła, wylewają się zwykle „na świąteczny stół”. (Ilustr. Tomasz Wawer)

Marzeniem dziecka z rozbitej rodziny jest to, żeby mama była z tatą, nawet jeśli nie na zawsze, to chociaż w święta. Czy wspólny wyjazd rozwiedzionych rodziców z ich dziećmi to dobry pomysł? Pomysł bardzo dobry, ale przy innych okazjach niż święta. W patchworkowej rodzinie dorośli często mają dzieci z dwoma, a nawet z trzema partnerami. Jak te rodziny obsłużyć w kilka dni świąt? Widziałem wielu ojców i wiele matek, którzy z obłędem w oczach starali się pojawić w ciągu kilku godzin na dwóch albo trzech wigiliach w oddalonych od siebie miejscach, wszędzie pozostawiając za sobą żal i zniecierpliwienie. To nie ma sensu. Lepiej organizować wspólnie z innymi chętnymi z tego samego systemu duże rodzinne spędy wigilijne. Natomiast wyjazdy rodziców z biologicznymi dziećmi w uroczystej, świątecznej atmosferze, z dekoracjami mogłyby dawać wspólnym dzieciom nadzieję, że ich rodzice będą znowu razem.

A spotkanie świąteczne obu zwaśnionych rodzin w którymś z domów? W sytuacjach konfliktu powinni raczej spotkać się na neutralnym gruncie.

Dlaczego? Jeśli ludzie, którzy niedawno się rozstali, spotykają się w domu, który przesiąknięty jest wspólnymi przeżyciami, a każdy jego fragment jest jakby pamiątką w muzeum ich wspólnej przeszłości i przywołuje jakieś wspomnienia, to trudno się w nim racjonalnie porozumiewać w sprawach bieżących i przyszłych.

Znajoma rozwódka, która ma w miarę poprawne stosunki z byłym mężem i jego żoną, nie chce ich zapraszać ani odwiedzać, a tym bardziej organizować wspólnych świąt, bo obawia się zmiany status quo. Dorośli i odpowiedzialni ludzie, którym przyszło żyć w patchworkowym systemie, powinni podejmować decyzje służące porozumieniu i zgodzie, a nie jątrzeniu. Skoro patchworkowa rodzina jest faktem, to róbmy wszystko, żeby wykorzystać jej potencjał. Budujmy, a nie dzielmy, troszczmy się o część wspólną, a nie bójmy się na zapas. Nie traktujmy patchworku jako dopustu bożego czy tragedii, którą będziemy się nieustannie karmić i którą będziemy celebrować do końca życia. Egoistyczna troska o status quo swojego zakątka prędzej czy później się zemści. Przetrwanie patchworku w ogromnej mierze zależy od tego, jak szybko dorośli zdadzą sobie sprawę z tego, że wszystko jest w nim ze sobą powiązane.

Owa kobieta zakłada, że jeśli spotka się z rodziną byłego, to odżyją urazy. Jeśli unikamy kontaktów, to siłą rzeczy komunikujemy się w sprawach błahych i nudnych, a tak naprawdę tracimy czas i potencjał, jaki drzemie w głębinach patchworkowego oceanu. Więc przy każdej okazji, zamiast marzyć o na zawsze minionym status quo, zróbmy cokolwiek, aby wzmacniać patchworkowe szwy.

Może zaapelujemy do patchworków – dajcie się zainspirować świętom! Apelujemy: wykorzystujcie je do tego, żeby przełamać niechęć, wrogość, urazy. Róbcie to dla siebie i dla wszystkich patchworkowych dzieci. Dajcie im przykład, jak układać relacje mimo trudnej przeszłości.

Czy są jakieś przeciwwskazania do wspólnych świąt rozwiedzionych partnerów? Jeśli mamy spotykać się po to, żeby się kłócić, a przy okazji ranić uczucia naszych dzieci, to lepiej się nie spotykać. Święta są okazją do propagowania dobrych uczuć i dobrych życzeń. Jakże są teraz deficytowe.

A do obdarowywania się prezentami? Dobrze jest zachować w tym umiar. Najwspanialszymi prezentami dla patchworkowych dzieci są dojrzałe i mądre zachowania dorosłych, szczególnie te objawiające się w przekraczaniu negatywnych uczuć i postaw wobec byłych partnerów, byłych teściów, zięciów czy synowych. Gdy dziecko widzi, że dorośli, których kocha, trudzą się, by przełamać urazy i żale, bo chcą zbudować nową, bezpieczną społeczność rodzinną, to mu serce rośnie i dusza się śmieje. Ono nie chce się truć złymi emocjami i nastawieniami rodziców. Superprezentem w obecnych czasach są czas i uwaga, które poświęcamy drugiej osobie.

O czym jeszcze pamiętać przy okazji świętowania? Żeby to nie był prosty rytuał. Żeby nie przedobrzyć, czyli pamiętać o zasadzie, że nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Na przykład chcę kogoś uściskać i przytulić, ale wiem lub czuję, że ta osoba tego nie lubi. Trzeba to uszanować. Albo mam przemożną chęć zadania jej pytania, bo chcę zaspokoić swoją ciekawość, a ona wyraźnie się krępuje albo daje sygnał, że nie ma ochoty poruszać tego tematu. No to nie pytam, wycofuję się, ewentualnie przepraszam. W psychologii nazywa się to szanowaniem granic drugiej osoby. W dodatku dzisiaj powinniśmy też uważać na rozmowę o poglądach.

Nie tylko w rodzinach patchworkowych lepiej chyba nie poruszać tematów politycznych? Poruszać można, ale bezpiecznie jest ograniczać się do wypowiadania swoich poglądów, nie atakując przekonań drugiej osoby. Unikać fraz takich jak: „w przeciwieństwie do ciebie”, „nie zgadzam się...”, „twoje poglądy są…”, „jak można tak…” itp. Każdy z nas ma prawo do własnych sądów. Nie należy próbować zmieniać zdania innych, bo to tylko wzbudzi opór.

Co robić, żeby zapobiec kłótni na tym tle? Zacząć trzeba od wysłuchania i zrozumienia tego, co usłyszeliśmy. Dopiero potem można zastanowić się, czy ktoś chce być przekonany do innego poglądu, czy forsując swoje zdanie, nie naruszam granicy jego wolności.

Dobrze jest wykrzesać z siebie ciekawość tego, co ktoś myśli. Ciekawość tego, co ktoś ma do powiedzenia, pomaga zrozumieć siebie nawzajem, a o to chodzi w rozmowie. W dyskusjach o poglądach najpierw jedna osoba przedstawia swoje zdanie, potem druga, następnie pierwsza dzieli się wątpliwościami co do przekonań oponenta, potem robi to druga.

Tylko trzeba się zdobyć na intelektualny wysiłek. Także emocjonalny. Aby taka rozmowa była możliwa, muszą się postarać obie strony. Prowadząc w ten sposób dyskusję, szukamy pomostów i wzajemnego zrozumienia, nie zamykamy się w swoim jedynie słusznym widzeniu świata. Otwarta postawa w patchworkowych rodzinach to jeden z podstawowych warunków ich przetrwania, bo różnorodność poglądów, wyznań, stylów życia itd. bywa w patchworku ogromna. W klasycznych rodzinach tak się dobieramy, żeby w sprawach światopoglądowych za bardzo nie iskrzyło, ale w patchworkach ta kwestia zupełnie wymyka się spod kontroli. To może dotyczyć również poglądów w sprawie sposobu obchodzenia świąt.

  1. Zwierciadło

Czy prezent daje więcej radości obdarowanemu czy darczyńcy?

Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Komu prezenty sprawiają największą radość? (fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęć
Wolimy dawać prezenty czy je otrzymywać? Czy istnieje prezent uniwersalny odpowiedni dla każdego? O naszych problemach, wyborach i motywacjach związanych z obdarowywaniem bliskich mówi dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.

Zróżnicowanie preferencji, upodobań, gustów, marzeń i potrzeb sprawia, że znalezienie idealnego prezentu pasującego do każdego wydaje się niemożliwe. Zadanie to staje się jeszcze trudniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę realia względnego dobrobytu, które pozwalają zaspokoić znaczącą większość ważnych życiowych potrzeb. Prezenty, które przekazujemy sobie z okazji świąt Bożego Narodzenia, w coraz większym stopniu przestają pełnić funkcję uzupełniającą stan gospodarstwa domowego i stosunkowo rzadko służą wspieraniu rodzinnego budżetu.

W czasach, gdy większość towarów jest łatwo dostępna, dobrem, którego brak odczuwamy coraz mocniej staje się bliskość i uwaga. Doświadczamy deficytów dotyczących przede wszystkim dostrzegalnych wymiarów pozytywnych uczuć takich jak dotyk, przytulenie, możliwość bycia razem i spędzania ze sobą czasu. Oczywiście wiele osób ma konkretne pragnienia dotyczące np. nowego modelu telefonu czy torebki, jednak niejednokrotnie w toku rozmowy o rzeczywistych potrzebach okazuje się, że o wiele lepszym pomysłem na prezent będzie wspólny bilet do kina, wyjazd lub spacer. Również dzieci warto wcześniej zapytać jakiego rodzaju prezenty niepochodzące ze sklepów chciałaby otrzymać. Kolejnym krokiem może być sporządzenie listy tego rodzaju podarunków i ustalenie, które z nich są dla córki lub syna najważniejsze i dlaczego.

Otrzymywanie prezentu często wiąże się z uczuciem radości u osoby obdarowanej. Jednak wyniki badania przeprowadzone przez psycholog Larę Aknin z Simon Fraser University w Kanadzie jednoznacznie wskazują, że w sytuacji, gdy dochodzi do wręczenia prezentu, o wiele większego zadowolenia doświadczają wręczający podarunek. W celu zbadania poziomu satysfakcji obu grup, badaczka przeanalizowała wyniki Światowego Sondażu Gallupa przeprowadzonego w latach 2006 – 2008 na próbie 234 917 osób reprezentujących 120 państw. Wyniki otrzymane przez jej zespół wskazują, że niezależnie od regionu, pochodzenia i posiadanych dochodów, samopoczucie badanych było lepsze, gdy przeznaczali swoje pieniądze na potrzeby innych, a nie zaś na własne.

Choć nie wydaje się to oczywiste, radość z otrzymanego prezentu może łatwo zastąpić przykrość, jeśli podarunek przewyższa możliwości finansowe osoby obdarowanej. Efekt ten wynika m.in. z silnie zakorzenionej w życiu społecznym reguły wzajemności. W sytuacji, gdy otrzymujemy zbyt drogi podarunek odczuwamy dyskomfort i napięcie związane z kulturową zasadą odwdzięczenia się ofiarodawcy równie wartościowym prezentem. Pojawia się poczucie winy i uczucie przykrości wynikające z faktu, że nie stać nas na równie drogi dar.

Nietrafiony prezent wyzwala innego rodzaju reakcje i wiąże się przede wszystkim z ujawnionym lub zatajonym niezadowoleniem. Do pewnego wieku najmłodsi odbiorcy prezentów świątecznych, nie kryją się z wyrażaniem emocji i opinii, gdy podarunki nie spełniają ich oczekiwań lub są zupełnie inne niż te opisane w liście do Świętego Mikołaja. Z czasem jednak dzieci przyswajają zasady życia społecznego w tym zakresie i uczą się ukrywania uczucia zawodu lub niechęci. To na ile dorośli decydują się na ujawnienie prawdziwych uczuć w sytuacji otrzymywania niechcianego prezentu, zależy od rodzaju relacji z ofiarodawcą.

Najtrudniej tego rodzaju sytuacje znoszą osoby, które łączy silna więź oraz przekonanie o znajomości gustów np. matki i córki. Rozczarowanie spotyka zarówno matki, które są pewne swoich wyborów gwiazdkowych dotyczących np. odzieży, biżuterii dla córek, jak i córki, które były pewne, że ich podarunki z pewnością ucieszą mamy. Złotym środkiem pomiędzy bezpośrednią krytyką nietrafionego prezentu, a radością pokrywającą niezadowolenie jest dyplomacja. Warto zadbać o to, aby pozostać w zgodzie z własnymi odczuciami, a jednocześnie wyrażać je z szacunkiem wobec dobrych chęci i intencji ofiarodawcy. Zawsze warto dziękować, jak również nadmienić, że w razie czego, następnym razem, służymy pomocą w zakresie wyboru wymarzonego prezentu.

W przypadku problemów z podjęciem decyzji odnośnie prezentu świątecznego, wybierzmy to, co najlepiej wyraża naszą miłość do drugiej osoby. Postarajmy się ofiarować innym ciepło, bliskość, zrozumienie i akceptację – tego rodzaju prezenty nigdy nie wychodzą z mody, pasują do każdego. Okazujmy sobie miłość, nie tylko na Święta ale każdego dnia.

Dr Ewa Jarczewska-Gerc zajmuje się psychologią motywacji, efektywnością i wytrwałością w działaniu oraz symulacjami mentalnymi (materiały prasowe Uniwersytet SWPS).

  1. Zwierciadło

Najlepszy prezent na gwiazdkę dla twojego dziecka: czas i uwaga

</a> Świąteczne prezenty dla dziecka bywają wyzwaniem. Czy znasz swoje dziecko na tyle, że wiesz co sprawi mu największą radość? (fot. iStock)
Świąteczne prezenty dla dziecka bywają wyzwaniem. Czy znasz swoje dziecko na tyle, że wiesz co sprawi mu największą radość? (fot. iStock)
Zobacz galerię 5 Zdjęć
Szukasz idealnego prezentu dla dziecka? Daj mu coś, co ma wartość ponadczasową – swój czas i uwagę. Są cenniejsze niż jakakolwiek kupiona w sklepie rzecz.

Już od pierwszych dni życia dziecka kupujemy mu całe masy przedmiotów. Butelki z obrazkami, śliniaczki z postaciami z kreskówek, kołderki, słodkie ubranka. Oczywiście wszystko nowe i dopasowane do kolorystyki pokoju. A przecież maluchowi przez wiele lat będzie obojętne, czy jego śpioszki pasują do kocyka. To samo dotyczy przeceniania roli gadżetów elektronicznych. Coraz częściej pod choinką lądują tablety lub najnowsze modele smartfonów. I co w tym złego, że idziemy z duchem czasu? Nic, pod warunkiem że mamy świadomość, że tego typu gadżety często rozwijają kreatywność i oswajają dziecko ze światem nowych technologii, ale nigdy nie zastąpią prawdziwego kontaktu z rodzicem.

Dlaczego tak łatwo wpadamy w spiralę ciągłego kupowania nowych zabawek? Wyjaśnienie jest proste: cokolwiek kupujemy dziecku – kupujemy to tak naprawdę sobie. Obdarowując malucha, bardzo często zaspokajamy przy okazji własne potrzeby emocjonalne. Nowa zabawka może łagodzić niepewność w roli rodzica lub wynagradzać niespełnione potrzeby z dzieciństwa; może też budować wizerunek wspaniałego rodzica, który odejmie sobie od ust, ale swojemu dziecku zapewni wszystko. Tymczasem do wychowania małego człowieka potrzebne jest tak naprawdę bardzo mało rzeczy – wiedzą o tym dobrze rodzice, którzy mają więcej niż jedno dziecko – z czasem okazuje się, że wystarczy dosłownie pięć procent tego, co wydawało się niezbędne przy pierwszym maluchu.

Prezenty na gwiazdkę dla dziecka zamiast dobrej relacji

Wraz z dorastaniem dziecka pojawia się kolejny mechanizm: im mniej mamy dla niego czasu, tym częściej próbujemy mu to wynagrodzić prezentami. Podświadomie zasypujemy pustkę naszych relacji. Niestety, nie naprawimy niczego w ten sposób. Przedmioty, nawet te pozornie przez dziecko wymarzone, to tylko przedmioty. Nie mają nic wspólnego z relacją dziecko − rodzic. Im większy strach rodzica, że nie wywiązuje się należycie ze swojej roli, tym chętniej sięga po portfel. Wręczamy prezent i natychmiast czujemy się lepiej. Niemal każdemu zdarzyło się choć raz oszukać siebie samego w ten sposób.

Świąteczne prezenty dla dziecka bywają wyzwaniem. Czy znasz swoje dziecko na tyle, że wiesz co sprawi mu największą radość? (fot. iStock) Świąteczne prezenty dla dziecka bywają wyzwaniem. Czy znasz swoje dziecko na tyle, że wiesz co sprawi mu największą radość? (fot. iStock)

Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że usprawiedliwieniem dla zasypywania dziecka przedmiotami jest podsycane przez reklamy myślenie: „Nie chcę, żeby czuło się gorsze”. Reklamodawcy świetnie się orientują w poczuciu winy rodziców i dlatego wysyłają im konkretną informację: „Chcesz być dobrym rodzicem? Twoje dziecko musi więc teraz, na Gwiazdkę, dostać takie i takie przedmioty”. Nagminnie dajemy się na to łapać. Nie chcemy, żeby nasze dziecko czuło się gorsze od innych. Problem tylko w tym, że większość gadżetów bardzo szybko się dezaktualizuje i zaraz musimy kupować nowe. Ich główną rolą jest przynoszenie satysfakcji z posiadania. Niestety, chwilę później jej miejsce zajmuje frustracja wynikająca z tego, że nie mamy nowszej, bardziej aktualnej wersji.

Prezent na gwiazdkę dla dziecka? - Złoty środek

Oczywiście nie warto całkowicie pozbawiać dziecka dostępu do zabawek, szczególnie tych elektronicznych. Umiejętność poruszania się w świecie nowych technologii to przepustka do orientacji w bieżących trendach i być może lepszej pracy w przyszłości. Nie możemy izolować dziecka od nowoczesnego wymiaru świata. Starajmy się jednak zachować przy tym zdrowy rozsądek. Kupowanie, gdy coś jest potrzebne, zepsuło się, dziecko wyrosło ze starego – tak. Strukturalizacja czasu poprzez wspólne zakupy – nie. Dobrym sposobem na wypracowanie umiaru jest zadawanie samemu sobie pytań: „Skąd wiem, że on tego potrzebuje? Co z tym da się zrobić? Jak ona będzie się tym bawić? Czy ta rzecz sprawi, że trzeba będzie kupować następne w kolekcji?”. Takie pytania, zadane sobie na minutę przed zakupem, w jednej chwili ostudzą nasze emocje i przywracają zdrowy rozsądek.

Co zatem zamiast nowej gry komputerowej? Bilety do kina, na basen, na zawody, na turniej, na pokaz. Pamiętajmy, że małe dziecko lubi chodzić kilka razy w to samo miejsce, dlatego kupowanie co roku biletów na „Dziadka do orzechów” zaspokaja jego potrzebę poznawczą wciąż z taką samą intensywnością. Wspólna wycieczka, wyprawa do zoo, lepienie bałwana, gra dla całej rodziny, która będzie rosła razem z dzieckiem, książki, które się dziecku przeczyta na głos – takie prezenty mają wartość ponadczasową. Wiążą się z dawaniem dziecku siebie – swojego czasu i uwagi, a to jest znacznie cenniejsze niż jakakolwiek rzecz.

Twoje dziecko nie potrzebuje wszystkiego. To tobie jest potrzebne poczucie, że dajesz mu wszystko. Dlatego zanim kupisz mu kolejny przedmiot, zadaj sobie pytanie: „Po co ja to robię? Czy ten przedmiot nie zaśmieci życia mojego dziecka?”.