1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Wychowanie
  4. >
  5. Jak pogłębiać relację z dziećmi i mądrze im towarzyszyć na drodze rozwoju?

Jak pogłębiać relację z dziećmi i mądrze im towarzyszyć na drodze rozwoju?

(Fot. Westend61/Getty Images)
(Fot. Westend61/Getty Images)
W rozmaitych tradycjach duchowych rozróżnia się pewien szczególny rodzaj miłości, nazywany miłującą dobrocią. Jest to miłość wyrażająca się w troszczeniu się o kogoś, najbardziej charakterystyczna dla relacji rodzicielskiej. I właśnie owa miłująca dobroć sprawia, że my – rodzice i nauczyciele – chcemy jak najbardziej zadbać o to, by dziecko mogło zaspokajać swoje potrzeby i zdrowo się rozwijać.

Fragment książki „Przewodnik po uważności dla dzieci. Jak wspierać dziecko w radzeniu sobie z emocjami i budowaniu odporności psychicznej”, Jowita Wowczak, wyd. Sensus

Ponad 100 lat temu, jeden z największych mistyków Indii – Hazrat Inayat Khan – przedstawił w swojej książce „Education” garść idei o wychowaniu opartym na miłującej dobroci, które są aktualne do dziś. Inayat Khan uważał, że najważniejszym okresem w wychowaniu dziecka są pierwsze lata jego życia. Nowo narodzone dziecko jest już w pewien sposób uwarunkowane, ale te uwarunkowania są bardzo subtelne i każde mocniejsze oddziaływanie – czy to dobre, czy złe – może je zatrzeć. Dlatego ten początkowy czas życia dziecka wiąże się niewątpliwie z największą odpowiedzialnością rodzica. Jednak zanim nastąpią oddziaływania, które nazwalibyśmy edukacją sensu stricto, Inayat Khan podkreśla, że najpierw rodzic musi nawiązać z dzieckiem przyjaźń. Proces wychowania nie powinien polegać na budzeniu lęku i wstydu u dziecka, tylko właśnie na zbudowaniu relacji opartej na przyjaźni i wzajemnym zaufaniu.

Inayat Khan zauważa, że są dwa sposoby wywierania wpływu na inną osobę: „Jeden sposób to pokonanie kogoś, drugi to zostanie przyjaciółmi. Przez pokonanie kogoś zmniejszasz siłę woli osoby, na którą oddziałujesz. Przez zaprzyjaźnienie się zwiększasz siłę woli tej osoby, jednocześnie jej pomagając”. A esencją przyjaźni jest akceptacja. Możemy zatem powiedzieć, że podstawą jakichkolwiek oddziaływań wychowawczych jest kreowanie przez rodzica czy wychowawcę warunków, w których dziecko będzie czuć się akceptowane. Dzięki temu będzie odczuwać, że jest w pełni bezpieczne, gdy poznaje świat, komunikuje swoje odczucia, myśli, emocje, wątpliwości. Oczywiście należy pamiętać, że rodzic musi naprawdę akceptować swoje dziecko, a nie tylko komunikować coś, czego nie czuje.

Jeden z najwybitniejszych pedagogów i psychologów amerykańskich ubiegłego stulecia, dr Thomas Gordon (1918–2002), powiedział: „Kiedy jakiś człowiek przeżywa wobec innego człowieka prawdziwą, niefałszowaną akceptację i pozwoli mu ją odczuć, ma możność stać się dla niego ogromną pomocą”.

Oprócz samego odczuwania akceptacji istotne jest oczywiście jej komunikowanie dziecku – zaczynajmy od różnych niewerbalnych sposobów, jednak im dziecko jest starsze, tym istotniejsze stają się formy werbalne. Niewłaściwa komunikacja może zniszczyć całą atmosferę przyjaźni i zniszczyć przestrzeń dla rozwoju dziecka. Język wskazujący na brak akceptacji będzie nie tylko odpychał, ale również pokazywał egocentryzm dorosłego i brak szacunku do swojej pociechy. Z kolei poprzez okazywanie przez rodzica akceptacji dziecko ma odczuć, że może wyrażać spostrzeżenia sprzeczne z punktem widzenia taty, mamy, nauczyciela, nauczycielki; jak również, że może rozmawiać nawet o sprawach, o których z nikim innym nie rozmawia; że niezależnie od tego, co powie, będzie akceptowane. Oprócz tego, że stanowi to doskonały punkt wyjścia do dalszego wychowania, to jednocześnie dziecko przez osobisty przykład osoby dorosłej uczy się komunikować w taki sam sposób.

Trzecim istotnym punktem w wychowaniu z perspektywy nauczania duchowego jest porzucenie systemu kar i nagród. Nie dość, że gdy stosujemy taki system, to zamiast na przyczynie zachowania dziecka skupiamy się jedynie na usunięciu kłopotliwego dla nas objawu, to po prostu jest to bardzo prymitywne warunkowanie. Wielu z nas – nawet już w dorosłości – czuje się uwarunkowanych w taki właśnie sposób i np. nie podejmuje jakiegoś działania, bo może być nieakceptowane przez innych. Jeśli chcemy wychować wolnego człowieka, to droga do tego nie zmierza przez ubezwłasnowolnienie i okazywanie warunkowej akceptacji przez osobę dorosłą. Jednocześnie porzucenie nagród i kar wymaga tego, by pozwolić dziecku ponosić naturalne konsekwencje czynów, których dokonuje.

Oczywiście nie da się być idealnym rodzicem czy wychowawcą – zresztą cóż by to miało znaczyć. Ale można nawiązać z dzieckiem prawdziwą relację i sprawić, by czuło się kochane i akceptowane. Można też nauczyć je rozpoznawać swoje emocje oraz potrzeby i je wyrażać, jak również zadbać o zbudowanie przez nie zasobów rezyliencji (odporności psychicznej).

(Fot. Zwierciadlo.pl) (Fot. Zwierciadlo.pl)

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE