1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kuchnia
  4. >
  5. Roślinożerna Rokicka i kluchy na łachu

Roślinożerna Rokicka i kluchy na łachu

Roślinożerna Rokicka, Alicja Rokicka
Roślinożerna Rokicka, Alicja Rokicka
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Kluchy na łachu, buchty, parzaki, pampuchy, knedliczki, parowańce, pyzy poznańskie... co region, to nazwa. A prawda jest taka, że każdy to poczciwie wyglądające danie nazywa zupełnie inaczej. Dużo z tym zamieszania, ale pomimo słownego zakłopotania, każdy wie jedno: kluski na parze są po prostu przepyszne|Kluchy na łachu, buchty, parzaki, pampuchy, knedliczki, parowańce, pyzy poznańskie... co region, to nazwa. A prawda jest taka, że każdy to poczciwie wyglądające danie nazywa zupełnie inaczej. Dużo z tym zamieszania, ale pomimo słownego zakłopotania, każdy wie jedno: kluski na parze są po prostu przepyszne|Kluchy na łachu, buchty, parzaki, pampuchy, knedliczki, parowańce, pyzy poznańskie... co region, to nazwa. A prawda jest taka, że każdy to poczciwie wyglądające danie nazywa zupełnie inaczej. Dużo z tym zamieszania, ale pomimo słownego zakłopotania, każdy wie jedno: kluski na parze są po prostu przepyszne|Kluchy na łachu, buchty, parzaki, pampuchy, knedliczki, parowańce, pyzy poznańskie... co region, to nazwa. A prawda jest taka, że każdy to poczciwie wyglądające danie nazywa zupełnie inaczej. Dużo z tym zamieszania, ale pomimo słownego zakłopotania, każdy wie jedno: kluski na parze są po prostu przepyszne

Kluchy na łachu, buchty, parzaki, pampuchy, knedliczki, parowańce, pyzy poznańskie... co region, to nazwa. A prawda jest taka, że każdy to poczciwie wyglądające danie nazywa zupełnie inaczej. Dużo z tym zamieszania, ale pomimo słownego zakłopotania, każdy wie jedno: kluski na parze są po prostu przepyszne.  Z kluchami na łachu i mną wiążę się dość zabawna historia. Po raz pierwszy kluski na parze jadłam u rodziny mieszkającej w Poznaniu, gdzie pampuchy zwie się po prostu pyzami. Tak już zostało, że przy każdych naszych lub ich odwiedzinach pyzy lądowały na stole. Stąd też od małej zakodowałam sobie w głowię tę, a nie inną nazwę - pyzy. W Małopolsce z kolei nazwa pyzy kojarzy się wszystkim głównie z daniem mięsnym, kluskami z farszem.  Toteż można sobie wyobrazić zdziwienie i miny mojej rodziny, kiedy po ostatnim przyjeździe do rodzinnego miasta w drzwiach oznajmiłam, że będziemy z babcią gotować pyzy. Rozpoczęła się po tym dość intensywna dyskusja na temat zawiłego i szerokiego nazewnictwa tego jakże prostego dania. Kluski na parze, bo tę nazwę można używać wszędzie ze 100% pewnością zrozumienia, można nadziewać, podawać z słodkimi owocowymi polewami bądź słonymi sosami.  Na początku przygotowałam tę podstawową wersję puszystych klusek bez farszu. Sos to prosta kombinacja świeżych pomidorów koktajlowych podsmażanych z bazylia i octem balsamicznym. Czasami  nie warto kombinować. Kluski na parze są najlepsze!

Składniki
  • Zaczyn
  • ciepłe mleko roślinne 1/2 szklanki
  • drożdże 50g
  • cukier 2 łyżki
  • mąka krupczatka 3 łyżki
  • Ciasto
  • mąka krupczatka 1/2 kg
  • mleko roślinne 1 szklanka
  • sól szczypta
  • oliwa z oliwek 2 łyżki
Sposób przygotowania
  • Na początku należy przygotować zaczyn. Dodaj do miski ciepłe mleko roślinne z rozkruszonymi drożdżami, cukrem i mąką. Wymieszaj tak, by drożdże się rozpuściły. Przykryj ściereczką i odstaw na 10 minut.
  • Po tym upływie czasu dosyp 1/2 kg mąki i sól. Zacznij wyrabiać drewnianą łopatką. Powoli dodaj mleko. Na koniec dodaj oliwy. Powinno wyjść miękkie ciasto.
  • Pozostaw do wyrośnięcia około 10-20 minut.Następnie ciasto przełóż na blat oprószony mąką. Chwilę wyrabiaj rękami tak by ciasto było miękkie i nie przyklejało się do blatu.
  • Rozciągnij ciasto na placek grubości około 2cm. Teraz za pomocą szklanki wycinaj kluski. Przygotowane koła zostaw na blacie, będą chwilę rosnąć.
  • Przygotuj duży ganek i nalej do niego wody tak do 1/2 wysokości. Na górze garnka przywiąż za pomocą sznurka gazę lub lnianą ściereczkę. Lekko dociśnij, tak by w ściereczce zrobiło się wgłębienie na kluchy, ale uważaj by ściereczka nie dotykała wody. Przestaw garnek na kuchenkę, na mały ogień.
  • Kiedy woda zacznie się gotować przełóż na szmatkę po 3-4 kluski. Gotuj na parze pod przykryciem około 15 minut.
  • Podawaj z sosami na słodko lub na słono.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Cukrzyca - jak możemy się przed nią uchronić?

Regularne monitorowanie poziomu cukru we krwi pozwala trzymać chorobę w ryzach. (Fot. iStock)
Regularne monitorowanie poziomu cukru we krwi pozwala trzymać chorobę w ryzach. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Na cukrzycę zapada coraz więcej osób i to w coraz  młodszym wieku. Przyczyny tego zjawiska wbrew pozorom nie kryją żadnej straszliwej tajemnicy: tkwią w diecie. Dlaczego? – tłumaczą specjaliści

Dr Marek Bardadyn, naturoterapeuta

Jednym z czynników ryzyka wystąpienia cukrzycy typu II (insulinoniezależnej), która stanowi ok. 80 proc. przypadków, jest nadwaga. Czasem nawet pięć nadprogramowych kilogramów może dać początek chorobie. W przypadku zaś cukrzycy typu I (insulinozależnej) znaczenie ma także rodzaj produktów, jakie jadamy. Ustalono, że nadmiar mleka i jego pochodnych może przyczynić się do pojawienia się choroby. Jej rozwojowi może też sprzyjać naprzemienne głodzenie się i objadanie, bo trzustka bardzo źle znosi taką „kaloryczną huśtawkę”. Niezwykle istotne jest więc to, w jaki sposób zrzucimy zbędne kilogramy i ustabilizujemy metabolizm. Najlepszy sposób polega na spożywaniu nieprzetworzonych, niskokalorycznych i niskotłuszczowych produktów z przewagą węglowodanów złożonych. Powinny zawierać odpowiednią ilość składników odżywczych i przeciwutleniaczy (ich niedobór przyspiesza tycie!). Warto też wiedzieć, że produkty, takie jak marchew, fasola, awokado, czosnek, płatki owsiane oraz otręby owsiane i pszenne, zawierają naturalne substancje normalizujące poziom glukozy we krwi. Ważne jest jednak nie tylko to, co jemy, lecz również jak. Najlepiej jeść pięć razy dziennie niewielkie porcje, wtedy bowiem łatwiej utrzymać właściwy poziom cukru we krwi, zapobiec napadom głodu i uregulować przemianę materii.

Zachęcam do regularnego zażywania leków homeopatycznych (Kreosotum, Taraxacum czy Yucca), które zapobiegają cukrzycy oraz ograniczają ryzyko powikłań, jeśli choroba została już stwierdzona. Ale odradzam przyjmowanie ich na własną rękę, bo rodzaj specyfiku i dawki może ustalić tylko lekarz.

Herbatka ochronna

Doskonałym dodatkowym sposobem chroniącym przed rozwojem cukrzycy jest regularne picie naparu z kłącza perzu, ziela rdestu ptasiego i liścia szałwii (po 50 g). łyżkę wymieszanych ziół zalewamy szklanką wrzątku i odstawiamy na 20 minut. Przecedzamy i pijemy po obiedzie przez 5 dni w tygodniu. Kurację można stosować wiele miesięcy.

Dr Partap S. Chauhan, specjalista medycyny ajurwedyjskiej 

Ajurweda widzi cukrzycę jako problem metaboliczny wywołany przez nadmiar energii vata i kapha - łączy ją też z zaburzeniami trawienia. Jak uchronić się przed cukrzycą? A jeśli już ją stwierdzono, jak zniwelować jej skutki? Odpowiedź jest jedna – zasadnicza zmiana diety i przyzwyczajeń żywieniowych. Dzięki niej odpocznie układ pokarmowy, wzmocni się metabolizm i obniży poziom cukru we krwi.

Dzień rozpoczynamy od szklanki ciepłej wody z łyżką soku z cytryny. Śniadanie powinno się składać, przykładowo, z 2 kromek chleba pełnoziarnistego z masłem i szklanki ciepłego przegotowanego mleka. Pół godziny później można zjeść jakiś sezonowy owoc. Na lunch wybieramy ugotowane na parze warzywa, np. kalafior, kabaczek, pomidor, szparagi, rzepę. Można je zastąpić zupą warzywną. Dobrym dodatkiem są: pieczywo pełnoziarniste oraz kiełki, sałata, fasola mung, ryż (w niewielkich ilościach), lekkostrawne rośliny strączkowe (np. soja). Warto codziennie pić odpowiednik indyjskiej maślanki, czyli jogurt naturalny zmiksowany z wodą (1:1) ze szczyptą soli oraz ewentualnie kminkiem. Po południu dobrze nam zrobi szklanka herbaty ziołowej lub świeżo wyciśniętego soku z ulubionych warzyw. Na obiad wystarczą gotowane warzywa, kiełki, serek wiejski (indyjski panir), talerz surówek z sezonowych warzyw. Jeśli nadal będziemy głodni, posiłek można uzupełnić kromką pełnoziarnistego pieczywa. Przed snem wypijamy szklankę przegotowanego ciepłego mleka.

Surowe owoce i warzywa są dopuszczalne, ale nie przesadzajmy z ich ilością. Bezwzględnie odstawmy kawę, czarną herbatę, alkohol oraz produkty z rafinowanej mąki. Oczywiście stanowczo odradzam palenie papierosów.

Pamiętajmy o codziennej dawce ruchu – niech to będzie choćby półgodzinny spacer. Polecam ćwiczenia jogi, bo działają detoksykująco i stymulująco na narządy wewnętrzne, w tym trzustkę. Powinniśmy jednak znaleźć nauczyciela jogi, który dobierze odpowiednie dla nas pozycje.

Popraw metabolizm

Poprawę stanu zdrowia uzyskamy, stosując regularnie produkty, które polepszają przemianę materii i regulują poziom cukru we krwi:

  • Zmieloną kozieradkę lub kurkumę spożywamy 2 razy dziennie po 1/2 łyżeczki z ciepłą wodą. Kurkuma jest skuteczniejsza po zmieszaniu w proporcji 1:1 z owocem amla.
  • Sok ze świeżej kareli (50 ml) pijemy codziennie rano na pusty żołądek. Warzywo to po ugotowaniu można także zjeść na lunch czy obiad. (Wszystkie trzy produkty regulują poziom cukru we krwi).
  • Zioła o nazwie Triphala (łyżeczkę) zażywamy z ciepłą wodą lub mlekiem każdego wieczoru – oczyszczają jelita i krew oraz wzmacniają ogień trawienny.

Dr n. med. Ocz Batyn, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny orientalnej

Ta przewlekła choroba na ogół daje o sobie znać między 40. a 60. rokiem życia. Medycyna mongolska jej profilaktykę i leczenie uzależnia od ochrony i regeneracji wątroby, która – niczym wielka oczyszczalnia – usuwa z organizmu toksyny, a także współodpowiada za trawienie. Gdy jej praca jest zaburzona, odbija się to głównie na sercu i trzustce. Wtedy może pojawić się miażdżyca i – coraz częstsza ostatnio – cukrzyca. Dlatego kontrolujmy przynajmniej raz w roku, czy poziom cukru we krwi nie przekracza 120 mg/dl, czy nie ma cukru w moczu, a także czy wątroba pracuje prawidłowo (świadczą o tym wartości tzw. transaminaz). Jeśli któryś z wyników odbiega  od normy, trzeba skonsultować się z lekarzem, zwłaszcza gdy dodatkowo występują takie objawy, jak chudnięcie, wzmożone pragnienie i oddawanie moczu, ciągłe zmęczenie i świąd skóry.

W wielu przypadkach w początkach cukrzycy, szczególnie typu II, można ją opanować za pomocą właściwej diety i indywidualnie dobranych zabiegów, np. akupunktury. Dzięki temu nie dochodzi do groźnych powikłań, jak jaskra czy tzw. stopa cukrzycowa.

Zarówno osoby narażone na wystąpienie tej choroby (np. z powodu otyłości), jak i już na nią cierpiące powinny przestrzegać kilku podstawowych zaleceń. Unikać pokarmów ciężkostrawnych, tłustych, ostro przyprawionych i kwaśnych, bo podrażniają wątrobę. Z tego samego powodu muszą ograniczyć alkohol i kawę. Absolutnie konieczne jest pozbycie się nadwagi, najlepiej pod okiem lekarza.

Solenie organizmu

Polecam systematyczne kąpiele z użyciem soli z Morza Martwego lub soli bocheńskiej. Oczyszczają organizm z toksyn, poprawiają przemianę materii oraz dostarczają skórze cennych minerałów i niwelują jej świąd (częsty objaw przy cukrzycy). Kąpiel w soli robimy sobie co drugi dzień przez dwa–trzy tygodnie, kurację można powtarzać po tygodniu bądź dwóch tygodniach przerwy.

  1. Kuchnia

Dyniowa tarta z przyprawami

Dyniowa tarta - smaczny i sycący deser, nie tylko na Halloween. (fot. iStock)
Dyniowa tarta - smaczny i sycący deser, nie tylko na Halloween. (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
O hucznym Halloween możemy w tym roku zapomnieć. Jeśli jednak chcemy poczuć namiastkę tego amerykańskiego święta, dlaczego nie pomyśleć o jakimś smakołyku?

Dynia – kojarzy się nie tylko ze świętem Halloween, ale w ogóle z jesienią. Dyni mamy teraz dostatek i wybór jest naprawdę szeroki. Jednak do proponowanej tarty najlepiej użyć dyni Muscat (zielona na zewnątrz, ale intensywnie pomarańczowa w środku; gdy dojrzewa ma bardziej piaskowy kolor skórki; spłaszczona, z podłużnymi zagłębieniami).

Składniki:

Masa:

  • 1,4 kg dyni Muscat (zwanej też dynią prowansalską)
  • 400 – 500 ml tłustego mleka
  • 2 łyżki masła
  • 5 plastrów imbiru
  • 2 gwiazdki anyżowe
  • 6 ziaren kardamonu
  • 5 goździków
  • 2 laski cynamonu
  • Laska wanilii (wystarczy kawałek)
  • Płatki migdałowe do posypania
Ciasto:
  • 3 szklanki mąki (może być mieszanka mąk bezglutenowych: ryżowa, jaglana, owsiana)
  • ¾ szklanki cukru (lub ksylitolu)
  • ½ łyżeczki sody
  • 200 g masła
  • 2 jajka
Na dużą patelnię wykładamy umytą i pokrojoną w nieduże kawałki dynię, wszystkie przyprawy i masło. Dodajemy mleko i dusimy tak długo, aż mleko i sok z dyni wyparują, a na patelni zostanie masa w formie papki. Dyniową masę warto spróbować. Jeśli ktoś lubi bardziej słodki smak, można masę dosłodzić brązowym cukrem. Gdy gotowa masa trochę przestygnie, wyjmujemy wszystkie przyprawy. W międzyczasie przygotowujemy ciasto. Łączymy suche składniki, dodajemy masło i wyrabiamy. Później wbijamy jajka. Ugniecione ciasto wykładamy na blachę do tarty (wysmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia) i podpiekamy przez około 10 minut w piekarniku. Później na ciasto kładziemy dyniową masę, rozsmarowujemy i całość posypujemy płatkami migdałowymi. Pieczemy jeszcze 15-20 minut, aż płatki będą przyrumienione.

Płatki migdałowe można dodać też do środka masy w trakcie duszenia. Wtedy na wierzch dajemy wałeczki z ciasta. W zależności od upodobań, tarta może być też posypana cynamonem lub ozdobiona orzechami. Jak kto lubi. Możliwa jest też wersja wegańska. Zastępujemy wówczas mleko – mlekiem roślinnym, a masło – roślinnym tłuszczem. Do ciasta zamiast jajek dajemy rozrobione z wodą mielone siemię lniane.

  1. Kuchnia

Toskańskie castagnaccio na jesień

Kasztanowy placek - jesienny przysmak ze środkowych i północnych Włoch. (fot. iStock)
Kasztanowy placek - jesienny przysmak ze środkowych i północnych Włoch. (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Jesień to czas kasztanów, również tych jadalnych. Najlepiej wiedzą o tym Włosi i Francuzi. Kasztany nie kojarzą im się tylko z przekąską, którą zjada się na ciepło, zaraz po upieczeniu. To są również desery, ciasta, czy naleśniki wyrabiane z mąki kasztanowej. Toskańskim specjałem, o tej porze roku, jest castagnaccio – kasztanowy placek z rodzynkami i orzeszkami piniowymi. Dla miłośników kasztanów, jak znalazł.

Sycący, oryginalny w smaku placek w całości wypiekany jest z mąki kasztanowej (bez problemu powinniśmy ją dostać w sklepach ze zdrową żywnością). Obszar Apeninów od wieków obfitował w jadalne kasztany. Wyrabiano z nich mąkę i pieczono placki, które zastępowały tradycyjny chleb. Castagnaccio wypiekano już w XVI wieku w Toskanii, w formie prostego placka. Używano głównie czterech składników: mąki kasztanowej, wody, oliwy i rozmarynu. Niektórzy urozmaicali przepis dowolnie dodając przeróżne składniki: cukier, albo skórkę pomarańczy, miód, ale także ser, czy nawet smalec – można więc było otrzymać wytrawną wersję placka lub słodką. Z biegiem czasu rodzynki i orzeszki piniowe stały się najpopularniejszymi składnikami i występują do dziś w klasycznej recepturze castagnaccio. Jednak niektórzy nadal eksperymentują, dodając np. orzechy włoskie lub szarą renetę. W tradycyjnym przepisie używa się również rozmarynu, jednak można z niego zrezygnować, jeśli ktoś nie przepada za tą przyprawą.

Składniki:

  • 300 g mąki kasztanowej
  • Około ½ l wody
  • 3 łyżki oliwy
  • 100 g orzeszków piniowych
  • 100 g rodzynek
  • 1 łyżka cukru (opcjonalnie)
  • Szczypta soli
  • Świeży rozmaryn (opcjonalnie)
Namaczamy rodzynki w ciepłej wodzie. Mąkę kasztanową przesiewamy do dużej miski i dodajemy szczyptę soli i cukru. Wlewamy powoli wodę mieszając ciasto, aż uzyskamy jednolitą, gładką masę. Odsączone rodzynki dodajemy do masy, razem z orzeszkami piniowymi. Oliwą smarujemy blachę do pieczenia i wylewamy masę. Placek nie powinien być zbyt wysoki (około 1 - 2 cm). Pieczemy w 200 st. przez około pół godziny, aż na wierzchu utworzy się popękana skorupka. Ozdabiamy rozmarynem (jeśli ktoś lubi rozmaryn, może dodać wcześniej trochę listków do surowego ciasta).

  1. Zdrowie

Ksylitol a cukier. Jakie są właściwości i indeks glikemiczny ksylitolu?

Ksylitol – co to jest dokładnie za substancja? Czy wiemy o niej wszystko? Z dotychczasowych badań i obserwacji wynika, że ksylitol wykazuje wiele ciekawych właściwości. (fot. iStock)
Ksylitol – co to jest dokładnie za substancja? Czy wiemy o niej wszystko? Z dotychczasowych badań i obserwacji wynika, że ksylitol wykazuje wiele ciekawych właściwości. (fot. iStock)
Zobacz galerię 1 Zdjęcie
Ksylitol, substancja pochodząca głównie z brzozy, stała się w ostatnich latach popularnym zamiennikiem zwykłego cukru. Wiele osób ma jednak liczne wątpliwości dotyczące jej stosowania. Czy ksylitol jest zdrowy? Ile ksylitolu zamiast cukru można używać? Czy ksylitol jest w pełni bezpieczny dla dzieci?

W Europie ksylitol produkowany jest w Finlandii. Finowie, z powodu niedoboru cukru, zaczęli produkować ksylitol na dużą skalę od czasów II Wojny Światowej. Ich technologia opiera się na przetwarzaniu masy drzewnej z drzew liściastych, a używa się w tym celu przede wszystkim brzozy – stąd nazwa „cukier brzozowy”. Jednak ksylany (rodzaj polisacharydów) występują w ścianach komórkowych prawie wszystkich roślin. Dużą ich zawartość mają kolby kukurydzy, z których ksylitol produkują Chińczycy (przy użyciu jednak innej technologii, mniej przyjaznej dla środowiska).

Ksylitol - co to jest?

Ksylitol to pięciowęglowy alkohol cukrowy. Należy do grupy polioli, czyli alkoholi cukrowych, podobnie jak erytrol (co nie oznacza oczywiście, że ma jakiekolwiek „alkoholowe” właściwości po spożyciu i przyprawi nas o zawrót głowy). Stosuje się go powszechnie jako słodzik w wyrobach cukierniczych. Poza tym występuje również naturalnie w owocach i warzywach (śliwkach, truskawkach, jagodach, kalafiorze, czy dyni). Ma słodkawy smak, podobnie jak sacharoza. Gdy zdecydujesz się wprowadzić do diety ksylitol, możesz zastępować nim cukier, tym bardziej, że ma mniej kalorii i dużo niższy indeks glikemiczny.

Ksylitol – właściwości

Około połowa spożytego ksylitolu jest wchłaniana przez organizm i ogólnie dobrze tolerowana. Jednak, podobnie jak w przypadku wszystkich alkoholi cukrowych, nadmierne spożycie (powyżej 20 g) wiąże się z objawami ze strony układu pokarmowego, takimi jak wzdęcia i luźne stolce.

Niezwykle ciekawe okazały się doświadczenia dotyczące działania ksylitolu na skórę. Ksylitol wykazuje tu właściwości wzmacniające. W doświadczeniach, na modelu skóry przypominającym naskórek, zaobserwowano, że ksylitol poprawia płynność lipidów w najwyższej warstwie ziarnistej, przyspieszając tym samym odbudowę bariery przepuszczalności naskórka. Ksylitol zwiększał ekspresję mRNA białek biorących udział w tworzeniu ścisłych połączeń w skórze. Wiązało się to ze zwiększonym nawodnieniem, zmniejszoną utratą wilgoci oraz zwiększoną grubością skóry i naskórka. Wykazano zatem, że miejscowa ekspozycja skóry na ksylitol zmniejsza utratę wilgoci przez skórę. Wydaje się, że mechanizm ten wiąże się z bardziej zacieśnionym połączeniem białek. Doniesienia z badań świadczą więc o tym, że ksylitol ma właściwości, które poprawiają funkcję bariery w skórze i hamują wzrost potencjalnych patogenów skórnych.

Czy ksylitol jest zdrowy?

Ksylitol ma wiele prozdrowotnych właściwości. Do najlepiej udokumentowanych należy pozytywne działanie ksylitolu na zęby. Ksylitol zastępuje próchnicogenną sacharozę i może stymulować wydzielanie śliny. Poza tym ogranicza powstawanie płytki nazębnej. Dzięki temu, że ksylitol zmniejsza ryzyko próchnicy, dodaje się go obecnie do większości past do zębów. Ksylitol nie tylko nie stanowi pożywki dla bakterii powodujących próchnicę, ale działa też antybakteryjnie.

Podobnie jak ksylitol wzmacnia barierę skórną, poprawia również funkcję błony śluzowej, zwłaszcza w części ustnej gardła. Może też wywierać wpływ na układ odpornościowy - pośrednio przez działanie prebiotyczne lub bezpośrednio, wpływając na metabolizm komórek gospodarza. Ksylitol moduluje układ odpornościowy, przyczyniając się, m.in. poprzez działanie antybakteryjne, do zmniejszenia ryzyka infekcji dróg oddechowych, zapalenia zatok i zapalenia ucha środkowego.

Ksylitol jest substancją, która podlegała (i nadal podlega) wielu badaniom. Wykazano m.in. przeciwpatogenne działanie ksylitolu na niektóre patogeny górnych dróg oddechowych. Donoszono także, że aerozol do nosa z ksylitolem poprawia jakość życia pacjentów z niealergicznym przekrwieniem błony śluzowej nosa.

Czy ksylitol jest zdrowy dla układu pokarmowego?

Ksylitol nie jest trawiony przez ludzkie enzymy, a około 50% spożywanego ksylitolu wchłania się poprzez bierną dyfuzję w jelicie cienkim. Pozostałe 50% dostaje się więc do okrężnicy, gdzie ksylitol może służyć jako źródło energii i węgla dla mikroflory jelitowej (prowadzi to do powstania krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych, które dostarczają gospodarzowi energii i wspomagają homeostazę układu odpornościowego) – są to właściwości ksylitolu bardzo podobne do tych, jakie wykazują prebiotyki (czyli mamy substrat, który jest selektywnie wykorzystywany przez mikroorganizmy żywiciela, przynoszący korzyści zdrowotne).

Niestrawny, ale podatny na fermentację charakter ksylitolu przyczynia się również do łagodzenia zaparć i poprawy gęstości mineralnej kości.

Ksylitol a cukrzyca

Tutaj przede wszystkim warto przyjrzeć się zależności: ksylitol a indeks glikemiczny. Wielu dietetyków zaleca ksylitol, jako względnie bezpieczny środek słodzący, zarówno przy insulinooporności jak i cukrzycy.

Ksylitol ma niski indeks glikemiczny (IG = 13, a niektóre źródła podają nawet IG = 7), więc jego spożycie powoduje niewielki wzrost poziomu glukozy we krwi. Jest metabolizowany bez udziału insuliny. Dlatego w małych ilościach może być spożywany przez cukrzyków.

Ksylitol i kalorie

Niektórym ciężko jest przetrwać bez słodyczy, więc trudno się dziwić, że szukają mniej kalorycznych zamienników cukru. Ksylitol zaleca się osobom będącym na diecie odchudzającej, ponieważ jest o 40 procent mniej kaloryczny i ma o 75 procent mniej węglowodanów od tradycyjnego cukru. Dostarcza 2,4 kcal na 1g, podczas gdy zwykły biały cukier dostarcza 4 kcal.

Ksylitol dla dzieci

Przy tym zagadnieniu warto wrócić do tematu zdrowych zębów. W tej dziedzinie ekspertami są Finowie, którzy praktycznie nie borykają się z wątpliwościami, czy klylitol dla dzieci jest zdrowy czy nie. Już sam fakt, że fińskie dzieci nie mają próchnicy mówi sam za siebie. Ksylitol dodawany jest do cukierków dla dzieci, gum do żucia i innych słodyczy. Pierwsza guma do żucia słodzona ksylitolem pojawiła się na fińskim rynku w 1975 roku. Żucie gum, lub ssanie tabletek z ksylitolem, po posiłkach jest powszechnie stosowane przez dzieci i dorosłych jako profilaktyka próchnicy. Ksylitol neutralizuje kwasy w jamie ustnej i ma działanie antyseptyczne. Podaje się, że 5-10 g ksylitolu w ciągu dnia skutecznie przeciwdziała próchnicy (zresztą badania na Uniwersytecie w Turku wykazały, że regularne stosowanie gum do żucia z ksylitolem obniża ryzyko próchnicy zębów mlecznych o 70%).

Ksylitol dla dzieci jest nie tylko antidotum na próchnicę. Badania wykonane na Uniwersytecie w Oulu wykazały, że żucie gumy z ksylitolem może również obniżać ryzyko infekcji uszu u dzieci i zmniejszać suchość śluzówki w jamie ustnej. W przypadku ostrego zapalenia ucha środkowego u dzieci istnieją dość przekonujące dowody na potencjalne korzyści w zmniejszaniu ryzyka infekcji dzięki spożywaniu ksylitolu. Są źródła, które podają, że ksylitol dla dzieci nie powinien być stosowany bez żadnych limitów ilościowych (maksymalnie do 3 łyżek w ciągu dnia).

Ile ksylitolu zamiast cukru?

Ksylitol ma podobną intensywność słodkości do sacharozy. Można więc zastępować go w skali 1:1 (czyli jedna łyżeczka ksylitolu, zamiast jednej łyżeczki cukru), chyba że nasze jelita wykazują nadwrażliwość i odczuwamy dyskomfort w układzie pokarmowym.

Ksylitol – szkodliwość

Ksylitol po raz pierwszy został otrzymany w 1891 roku przez niemieckich i francuskich naukowców. W 1963 roku, w USA, został dopuszczony do stosowania jako składnik żywności przez Agencję Żywności i Leków (FDA), z kolei w Europie w 1986 roku przez Naukowy Komitet ds. Żywności (SCF). Ponieważ został on uznany za substancję naturalną, bezpieczną do spożycia, nie wyznaczono dopuszczalnej dziennej dawki. Należy jednak pamiętać, że zjedzenie większej ilości ksylitolu może spowodować ból brzucha, wzdęcia, a w większej ilości ma on nawet efekt przeczyszczający. Dlatego też wielu dietetyków zaleca, aby spożywanie ksylitolu zacząć od 1-3 łyżeczek dziennie i w ten sposób przyzwyczajać jelita.

Nie ma badań, które potwierdzałyby, że ksylitol wykazuje jakąkolwiek szkodliwość dla organizmu.

Ksylitol w ciąży

Ponieważ ksylitol jest uznany za bezpieczną substancję słodzącą, nie ma żadnych przesłanek do tego, żeby ksylitol w trakcie ciąży należało wyeliminować z diety. Ksylitol w ciąży może być nawet wskazany, ze względu na niski indeks glikemiczny, co wiąże się z mniejszymi wahaniami glukozy we krwi - jest to szczególnie istotne w przypadku ryzyka wystąpienia cukrzycy ciążowej. Ksylitol w ciąży może być więc najlepszym zamiennikiem cukru, tym bardziej, że przeciwdziała zaparciom (z tym problemem boryka się wiele ciężarnych). Kolejnym problemem ciężarnych są rozpulchnione dziąsła i przez to większa podatność na próchnicę. Dlatego ksylitol stosowany w ciąży (jako dodatek do gum, cukierków) będzie dodatkowo chronił przyszłą mamę przed próchnicą.

Źródła dotyczące właściwości zdrowotnych ksylitolu i doświadczeń: Narodowa Biblioteka Medyczna Stanów Zjednoczonych/ Narodowy Instytut Zdrowia. Źródła dotyczące Finlandii: Ronja.pl

  1. Kuchnia

Sernik Oreo - niebo w gębie

Sernik Oreo (Fot. Getty Images)
Sernik Oreo (Fot. Getty Images)
Zobacz galerię 4 Zdjęcia
Kto choć raz jadł ciasteczka Oreo, ten wie, że niełatwo jest im powiedzieć "nie". Zwykle zaczyna się od niewinnego kęsa, by skończyć pochłonięciem całego opakowania. Dlaczego tak jest? Postanowiłam sprawdzić.

Okazało się, że fenomenem Oreo zainteresowali się także naukowcy. Odpowiedź na pytanie, czemu ludzkość oszalała na punkcie dwóch czekoladowych herbatników przełożonych kremem, przyniosły całkiem poważne badania. Pewien amerykański psychiatra zapragnął pokazać światu, że ciasteczka potrafią uzależnić  w stopniu równym jak heroina czy kokaina. Zbadał więc zmiany zachodzące w mózgu szczurów raczonych Oreo. Wyniki w znacznym stopniu potwierdziły jego tezę - uzależniają i... już. Spieszcie się więc z tym sernikiem, zanim ciasteczka nie znajdą się na liście substancji zakazanych.

Sernik Oreo

800 g serka śmietankowego 250 g ciasteczka Oreo 100 g czekolady białej 100 g czekolady mlecznej 1,5 łyżki żelatyny 6 łyżek wrzątku 3 łyżki cukru pudru 2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii

Czekolady łamiemy na kawałki, wrzucamy do rondelka, roztapiamy w kąpieli wodnej i studzimy, nie dopuszczając do całkowitego stężenia. Serek łączymy z czekoladą, cukrem pudrem oraz ekstraktem z wanilii. W 6 łyżkach wrzątku rozpuszczamy żelatynę i dodajemy ją do masy serowej. Ciasteczka Oreo łamiemy na nieduże kawałki i mieszamy je z pozostałymi składnikami. Masę wykładamy do tortownicy o śr. 22-23 cm i wkładamy na co najmniej kilka godzin do lodówki.