1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Stres a płeć. Czy kobiety gorzej radzą sobie ze stresem niż mężczyźni?

Stres a płeć. Czy kobiety gorzej radzą sobie ze stresem niż mężczyźni?

Kobiety mają większą skłonność do zamartwiania się, bardziej przejmują się drobiazgami i przemijaniem. (Fot. iStock)
Ciało nie lubi stresu – podobnie zresztą jak umysł i duch... Poddawane różnym naciskom będzie prosić, błagać, wreszcie krzyczeć! Dlatego tak ważne jest, by właściwie odczytać pierwsze symptomy. I od razu działać!

Nie ma się co oszukiwać – organizm kobiecy radzi sobie ze stresem gorzej niż męski. Mamy delikatną konstrukcję, jesteśmy bardziej wrażliwe, drażliwe. I bardzo obciążone. Weźmy choćby fizjologię i trzy złożone procesy, które mogą być tylko naszym udziałem: menstruacja, ciąża, menopauza. Weźmy presję, jakiej doświadczamy w związku z łączeniem różnych ról. Presję czasu, który – podobnie jak dwa wieki temu, kiedy tych ról było mniej – uparł się, żeby pozostać przy 24-godzinnej dobie. Jak podkreśla Georgia Witkin, autorka książki „Stres kobiecy”, kobiety muszą się tłumaczyć pracodawcy ze swojego stanu cywilnego. Wciąż są na cenzurowanym, jeśli chodzi o zachowania seksualne. Muszą radzić sobie ze sprzecznymi przekazami społecznymi: mają być seksowne, ale nie prowokujące; asertywne, ale nie agresywne; ambitne i rodzinne... Od najmłodszych lat wychowywane są tak, by umiały kontrolować swoje uczucia, zwłaszcza gniew.

Kobiety mają większą skłonność do zamartwiania się, bardziej przejmują się drobiazgami i przemijaniem. Co na to nasz organizm? Podwyższone ciśnienie krwi, szybkie tętno, nieregularny oddech, zimne (albo spocone) dłonie i stopy, bóle barków, zaschnięte usta, utrata apetytu, zaburzenia trawienia, bezsenność, niepokój, roztargnienie, wycofanie – to tylko niektóre z objawów, jakie dzielimy z mężczyznami. A przecież są jeszcze takie dolegliwości jak napięcie przedmiesiączkowe i zatrzymanie miesiączki, zarezerwowane dla kobiet. Do tego – znacznie częściej przez nas doświadczane – lęki napadowe, napięciowe bóle głowy, wreszcie anoreksja, bulimia i depresja.

Dzwonek na alarm

Źródła stresu są niezliczone. Każdy ma swoje „ulubione”. Są też tzw. dobre stresy, potrafiące spowodować niemałe zamieszanie w organizmie. Może je wywołać ślub, wyjazd wakacyjny, wysoka wygrana, spektakularny sukces, nawet pojednanie małżeńskie. W ostatnich latach bardzo wysokie notowania na tej liście mają święta Bożego Narodzenia... Stres może się pojawiać sporadycznie i być krótkotrwały – wówczas jest stosunkowo niegroźny, bo organizm ma dość czasu na regenerację. Najbardziej niebezpieczny jest stres długotrwały – sprzyjają mu takie okoliczności, jak mobbing w pracy, utknięcie w niezdrowej relacji, nieprzetrawione traumy. Ale też dużo mniejsze rzeczy, które z jakichś powodów permanentnie „działają nam na nerwy”.

Rozpoznaj sygnały, wprowadź zmiany

Georgia Witkin pisze o czterech podstawowych stadiach rozwoju stresu. I podaje strategie zaradcze.

Pierwsze stadium: Dezorganizacja Wiesz, że przed chwilą miałaś w ręku kluczyki do samochodu. A teraz zniknęły, zapadły się pod ziemię. Kiedy je w końcu dostrzegasz, okazuje się, że cały czas miałaś je pod nosem. Twoje zdrowie nie jest jeszcze zagrożone, ale zdolność rozwiązywania problemów może być ograniczona.

Drugie stadium: Trudności z podejmowaniem decyzji Te naprawdę poważne paradoksalnie nie stanowią problemu, za to rozważania na temat tego, co przygotować na obiad, mogą nawet przyjąć rozmiary obsesji. Jeśli przez pół dnia łamiesz sobie głowę nad tą kwestią albo na przykład zmieniasz piąty raz bluzkę przed wyjściem z domu, zastanów się, czy nie jesteś przeciążona stresem.

Trzecie stadium: Fantazje o zależności Pojawiają się, jeśli stres ma charakter długotrwały. Zaczynasz wyobrażać sobie sytuacje, które uzasadniałyby oddanie się pod opiekę innych osób. Na przykład taką, że skręcasz kostkę albo lądujesz w szpitalu z jakimś niegroźnym schorzeniem – wszystko po to, żeby wreszcie odpocząć, pooglądać filmy, dostać trochę troski i uwagi...

Czwarte stadium: Depresja, niekoniecznie kliniczna Być może jedzenie i spanie nie straciły jeszcze dla ciebie sensu, ale w sumie niewiele poza tym cię obchodzi. Optymizm i energia są w zaniku, wzmaga się odczuwanie bólu, a zdolność sprawowania kontroli nad własnym życiem słabnie. Jeśli nie zredukujesz stresu, depresja stanie się trwałym stanem twojego umysłu i przejdzie w bardziej zaawansowaną fazę.

Co się dzieje z twoim ciałem?

Pierwsze oznaki stresu można także łatwo zaobserwować po pogarszającym się wyglądzie. Pod wpływem stresu nasza skóra staje się przesuszona, szorstka i ziemista. Oczy puchną albo się zapadają. Włosy reagują przesuszeniem albo nadmiernym przetłuszczaniem, siwieją i wypadają. Aha, stres ma też wpływ na masę ciała. Na płodność. Wreszcie – na naszą odporność. Dość powiedzieć, że w warunkach stresu zmniejsza się liczba pewnych ciałek krwi, zabezpieczających nas przed infekcjami i nowotworami.

Jak widać, stres stresowi nierówny i warto go najpierw zidentyfikować, żeby wiedzieć, jak się z nim obchodzić. Zwykle zaczyna się od tego, co na powierzchni, by potem sięgać głębiej i głębiej... Pewnie – możesz odpowiednio zadbać o skórę (oczyszczenie, delikatny peeling), włosy (maski nawilżające, kuracje wzmacniające) i oczy (kompresy z rumianku, świetlika czy choćby herbaty), ale to raczej eliminowanie szkód... Jeśli przypadkiem nie jadasz śniadań, palisz tytoń, pijesz alkohol, nie stronisz od kofeiny, słodyczy i produktów mącznych – wiesz, co robić... Zmienić nawyki na zdrowe.

Co innego, kiedy znajdziesz się w sytuacji krótkotrwałego i nagłego stresu – takiego, który sprawia, że poziom adrenaliny gwałtownie wzrasta, oddech przyspiesza, serce wali... W zależności od okoliczności (i od tego, co wydaje ci się bardziej adekwatne w danym momencie) masz dwie drogi: spożytkować od razu nadmiar adrenaliny dzięki aktywności fizycznej albo powstrzymać jej przepływ poprzez techniki relaksacyjne. Lista takich działań może być długa i bardzo indywidualna. Najlepiej przygotować ją samodzielnie, uzupełniać i zawsze mieć pod ręką. Spacer, aerobik, pływanie, bieganie, taniec... Niektóre kobiety wysoko cenią sobie sporty oparte na współzawodnictwie – tenis, squash. Inne rzucają się do sprzątania albo przesadzają kwiaty. Szydełkują albo majsterkują. Ważne, by rozładować napięcie, obniżyć presję, zwiększyć poczucie kontroli. Jeśli wybrałaś relaks, możesz też wziąć ciepłą kąpiel z olejkami zapachowymi, sięgnąć po ulubioną lekturę, włączyć wyciszającą muzykę, zrobić automasaż – stóp, twarzy, głowy.

Bądź w centrum

Georgia Witkin przyznaje, że skuteczne radzenie sobie ze stresem nie sprowadza się do chwilowego uczucia ulgi. Wtóruje jej autorka dzieła „Ciało kobiety, mądrość kobiety”, dr Christiane Northrup: „Przestrzeganie specjalnej diety i przebiegnięcie pięciu kilometrów dziennie nie przywróci kobiecie dobrego samopoczucia, jeśli wciąż żyje ona z alkoholikiem czy pracoholikiem lub jeśli doświadczyła kazirodztwa i nie pozwoliła sobie na uwolnienie związanych z tym emocji”. Praca z objawami stresu na dłuższą metę nie wystarczy. Trzeba sięgnąć głębiej. Podjąć pracę z przyczynami. Być może niezbędna okaże się terapia... Zmiana myślenia, przekonań. Relacji z samą sobą.

Zadbaj o samoocenę, nie żałuj sobie komplementów, wyrazów uznania i zachęty, a nawet czułości (kiedy ostatni raz się głaskałaś?). Zaakceptuj swoje cechy, również te, które uważasz za wady. Spójrz na nie życzliwszym okiem. Nie musisz być chodzącą doskonałością! Zdaniem Georgii Witkin realistyczne postrzeganie siebie i własnych możliwości to główny warunek, by zacząć radzić sobie z zespołem stresu kobiecego. Nie traktuj niepowodzeń w kategoriach porażki. Nie pozwól, by Wewnętrzny Krytyk beształ cię, wpędzał w poczucie winy. Zamień samooskarżanie na obserwację. Zapytaj na przykład: „Ciekawe, dlaczego to zrobiłam?”. Albo uznaj: „Następnym razem wolałabym...”.

Ważne, byś przyjrzała się swoim priorytetom. Wyznaczyła granice, nauczyła się mówić „nie”. Wykreśliła część zadań z harmonogramu. Angażuj się w mniej spraw, pozwól sobie na relaks i rozrywkę. Odrzuć część oczekiwań, nie wchodź w kilka ról jednocześnie... Być może zdarza ci się czuć odpowiedzialną za nastrój otaczających cię osób, a kiedy są skwaszone, zadawać sobie pytania „co zrobiłam?” albo „co mogę zrobić?”. A może wciąż przepraszasz, mówisz, że ci przykro? Obserwuj ten impuls – a nuż uznasz, że w niektórych sytuacjach warto go powstrzymać... Albo po prostu zapytasz drugą osobę, czy ma ochotę porozmawiać o tym, co ją trapi. Jeśli będziesz szanowała cudze granice, twoje też będą rzadziej naruszane.

Pamiętaj, że we wszystkich kwestiach dotyczących twojego życia czy gustów nikt nie ma większych kompetencji od ciebie. Nie pozwól więc innym decydować o sobie. – Przestań mówić: „obojętnie”, gdy pytają cię, jaki film chciałabyś obejrzeć albo do jakiej pójść restauracji - podpowiada Georgia Witkin. – Przekonasz się wówczas, że wybór złego filmu lub kiepskiej restauracji nie oznacza jeszcze końca świata – tłumaczy. Pozwól, by zarówno twoje błędy, jak i sukcesy zapisywane były na twój rachunek. Wiąże się to z czymś, co autorka „Kobiecego stresu” nazywa „byciem w centrum swojego życia”. Jak często spoglądasz na siebie oczami innych, stajesz się widzem własnych zachowań? Nic dziwnego, że pojawiają się wątpliwości i skrępowanie, obawy „jak wypadnę?”, „co o mnie myślą?”. Przy takim podejściu możesz zmieniać nieustannie opinię na własny temat, rozpaczliwie szukać aprobaty. Kiedy nie jesteś sobą, prawdopodobnie jesteś zestresowana!

Przenieś uwagę z innych na siebie. Ale też z przyszłości do teraźniejszości. Nadmierne rozmyślanie o tej pierwszej to jedno ze źródeł długotrwałego stresu. Pewnie – planuj i spodziewaj się, co najlepsze – ale pamiętaj, że wszystko jest w ruchu, podlega zmianom i wymyka się przewidywaniom...

20 oddechów – sposób na szybkie uspokojenie

Weź 20 głębokich, wolnych oddechów, starając się przy co piątym nabrać więcej powietrza. Bardzo pomocne bywa też powolne rozluźnianie poszczególnych części ciała, poczynając od palców stóp aż do mięśni twarzy. By uzyskać głębsze rozluźnienie, możesz poprzedzić je napinaniem ciała: najpierw wolno, później (przy kolejnej rundzie) szybciej. Koncentruj się przy tym na różnicy między stanem napięcia a relaksu.

Ćwiczenie koncentracji na sercu obniżające poziom hormonów stresu

Krok 1. Zatrzymaj się i obserwuj swój stan emocjonalny.

Krok 2. Określ, co cię trapi – możesz to nawet zapisać albo wypowiedzieć na głos w obecności przyjaciółki lub przyjaciela.

Krok 3. Skoncentruj uwagę na okolicy serca; jeśli pomoże ci to w koncentracji, połóż tam dłoń.

Krok 4. Skieruj uwagę na szczęśliwe, zabawne lub krzepiące wydarzenie, osobę albo miejsce i spędź jakiś czas, wyobrażając je sobie dokładnie raz jeszcze.

Krok 5. Przypomnij sobie coś, co wzbudza w tobie poczucie bezwarunkowej miłości lub wdzięczności – na przykład małe dziecko lub ukochany zwierzak – utrzymuj to uczucie przez co najmniej 15 sekund (tutaj także pomaga trzymanie dłoni na sercu).

Krok 6. Zauważ, jak zmiana myśli i percepcji zmieniła twoje samopoczucie. Zauważ także, że masz siłę, by wyjść z negatywnych emocji, w które mogłaś się uwikłać.

Monitoruj, płacz i kochaj się

Czy wiesz, że kobieta przegląda się w lustrze średnio 17 razy dziennie? Każdy z tych razów to dobra okazja, by sprawdzić, czy czoło nie jest zmarszczone, szczęki zaciśnięte, ramiona zwieszone. Jeśli wyglądasz, jakby ktoś cię nastraszył, zatrzymaj się i zrelaksuj.

Inny sposób monitoringu to prowadzenie dzienniczka objawów. Notowanie, czym zajmowałaś się albo zamierzałaś się zająć, kiedy pojawił się jakiś niepokojący symptom: zimne poty, zawroty głowy, atak astmy, szybkie bicie serca... Co to było? Która była godzina? Czy rozpoznajesz jakiś wzorzec? Czy zmieniłoby się coś, gdybyś podejmowała daną czynność o innej porze? Czy nie poświęcasz jej zbyt dużo czasu i energii? Czy nie wywierasz na sobie presji?

Podczas tych badań i obserwacji wcześniej czy później przyjdzie ci się spotkać z twoimi myślami. Christiane Northrup nie ma wątpliwości: „Chcąc poprawić swoje życie i zdrowie, musimy uznać niezaprzeczalną jedność pomiędzy naszymi przekonaniami, sposobem postępowania i ciałem fizycznym. Musimy następnie wnikliwie się przyjrzeć wszelkim, niszczącym zdrowie, nieświadomie odziedziczonym po rodzicach i kulturze, przekonaniom i założeniom, które przyjęłyśmy jako własne, i zmienić je”.

Myśli generują emocje, emocje odciskają się na ciele... Ale Northrup przypomina, że pomagają nam one w pełni uczestniczyć w życiu. Że warto im zaufać. Poddać się im, zamiast mówić: „nie teraz, teraz nie wolno mi się smucić, muszę najpierw skończyć ten artykuł”. A przecież nie doświadczysz prawdziwej radości, jeśli nie będziesz gotowa poczuć głębi smutku. Niewyrażone emocje kumulują się w nas, tworzą blokady energetyczne. To jeszcze jedno źródło przewlekłego stresu. Co można z tym zrobić? Płakać. Usuniesz w ten sposób toksyny z ciała, uruchomisz przepływ energii. Uwolnisz ciało, umysł i ducha. „Wiele chorób to wynik emocji, które przez lata były tłumione, niezauważane i niewyrażane” – twierdzi dr Northrup. Ona sama zauważyła, że ból głowy nawiedza ją, kiedy przestaje o siebie dbać...

I jeszcze dwa słowa o seksie. Czy wiesz, że kobiety są bardziej wrażliwe na dotyk niż mężczyźni? Prawdopodobnie odnajdują więcej przyjemności w pieszczocie. Ponoć seks ma równie korzystny wpływ na układ krążenia jak lekki jogging. Pobudza wydzielanie oksytocyny (naturalnego środka uspokajającego), a także neuroprzekaźników o działaniu przeciwdepresyjnym i przeciwbólowym. Nie masz partnera? Masturbuj się – radzi Georgia Witkin. I pamiętaj, że nad najbardziej stresującymi wydarzeniami (śmierć, kataklizmy, utrata pracy) i tak nie masz kontroli. A skoro tak, próby wymuszenia czegokolwiek do niczego nie prowadzą, tylko pogłębiają frustrację... Może więc rzeczywiście mogłabyś się w końcu rozluźnić?

[newsletterbox]

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze