1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia

Wyczerpanie na życzenie. Jak wzmacniać odporność psychiczną?

Iwona Firmanty, psycholożka, socjolożka, coachka i certyfikowany konsultant odporności psychicznej. (Fot. archiwum prywatne)
Odporność psychiczna jest jak kierownica – nawiguje jakością naszego życia. Co zrobić, żeby utrzymać się we właściwych torach nawet na najtrudniejszych życiowych zakrętach? Rozmowa z psycholożką, socjolożką, coachką i certyfikowanym konsultantem odporności psychicznej Iwoną Firmanty.

Wielu z nas czuje wyczerpanie. Po dwóch latach pandemii tuż obok wybuchła wojna. Do tego szalejąca inflacja i kilka innych ciągnących się kryzysów (klimatyczny, polityczny, praw kobiet). Mogłoby się wydawać, że z każdym kolejnym „ciosem” będziemy bardziej odporni, ale tak nie jest. Są tacy, którzy z serią kryzysów radzą sobie całkiem dobrze, inni narzekają na przewlekłe zmęczenie. Dlaczego?
Na warsztatach z odporności psychicznej opowiadam często przypowieść o dwóch szczurkach. Może brzmi ona nie dość poważnie, ale dobrze oddaje istotę wyczerpania i pokazuje, dlaczego jedne osoby w trudnych warunkach odnajdują się i mają siłę, a inne biernie poddają się sytuacji, która je przygniata i ściąga na dno.

Dwa szczurki z przypowieści urodziły się z wrodzoną, naturalną zdolnością do interpretowania zdarzeń, reagowania na stres, podejmowania wyzwań – czyli jakąś odpornością psychiczną. Tak jak każdy z nas. Środowisko, w którym wzrastały, mogło tę odporność wzmocnić albo osłabić.
Historia jest taka, że oba gryzonie w tym samym czasie wpadły do wiader z tłustym wiejskim mlekiem.
Pierwszy szczurek, ratując się, zaczął machać łapkami na oślep, po omacku. Machał i machał. Nie bardzo mu to wychodziło, nie przynosiło żadnego efektu, po dłuższej chwili poddał się i utopił.

Drugi szczurek też początkowo machał bez ładu i składu, ale po chwili zorientował się, że może jednak dałoby się tak poruszać łapkami, żeby to miało jakiś sens. Pomyślał, postawił sobie cel. Dodatkowo miał wiarę w siebie i w otoczenie – to znaczy nie przyszło mu do głowy, że mleko, do którego wpadł, chce go zabić, tylko że skoro już się tu znalazł, to skupił się na tym, no co ma wpływ. I po dłuższej chwili machania zaobserwował, że z mleka tworzy się śmietana. A z czasem na powierzchni powstał gęsty, tłusty kożuch, po którym szczurek miał szansę wydostać się na powierzchnię lub czekać na okazje, aby się uratować.

Czego zabrakło pierwszemu szczurkowi?
Na pewno nie miał wystarczającego potencjału odporności na stres, bo taki się urodził, ale też wszystkich elementów, które budują odporność psychiczną, i nad którymi pracujemy przez całe nasze życie: wiara we własne umiejętności, pewność siebie w relacjach z innymi, nauka przez doświadczenie, podejmowanie ryzyka, poczucie wpływu na własne życie, kontrola emocji.

Można urodzić się od razu silnym psychicznie?
Ludzie rodzą się z większym bądź mniejszym potencjałem do bycia silnym, odpornym na stres. Doktor Boyle w swojej książce „Dziecko orchidea czy mlecz. Jak wspierać wrażliwe dzieci” ładnie nazwał te różnice. Orchidee to osoby wrażliwe. Dzieci mlecze są naturalnie bardziej odporne.

Łatwo to sobie wyobrazić, zadając sobie pytanie: co się stanie z łąką, na której rosną mlecze, po których zaczniemy biegać? Odpowiedź znamy – nic wielkiego, rośliny bardzo szybko się podniosą, odbudują. Na orchidei, na którą ktoś nadepnie, na zawsze zostanie ślad. Bo orchidee są bardziej wrażliwe, mają inną konstrukcję.
I to nie znaczy, że mlecze są lepsze. Ludzie rodzą się różni. Kiedy zadaję rodzicom pytanie, jakie chciałyby mieć dziecko: wrażliwe czy odporne, wiesz jaką najczęściej słyszę odpowiedź?

Z pewnością chcą mieć odporne dzieci.
No właśnie. A tu nie ma żadnej dobrej odpowiedzi, bo jeżeli rodziłyby się dzieci tylko superodporne psychicznie, to nie mielibyśmy sztuki, muzyki.
Osoby wrażliwe bardziej dostrzegają wszystko, co jest dokoła nich, inaczej postrzegają świat. Mają większą otwartość na piękno świata, dostrzegają detale, mają większą uważność na sztukę, muzykę, malarstwo, literaturę a bywa, że również na drugiego człowieka.
Jednostki z naturalnie wrodzoną wysoką odpornością dobrze sprawdzają się w sytuacjach kryzysowych. To są osoby, które nadają się do zarządzania, do wojska. Sprawdziły się na pierwszym etapie pandemii, bo nie sparaliżował ich strach, tylko od razu potrafiły przejść do działania w zupełnie innych, nowych warunkach.

Jak działają osoby z wysoką odpornością psychiczną w sytuacjach kryzysowych?
W sytuacjach stresowych one wcale nie mają poczucia, że wszystko jest OK. To, co je wyróżnia, to to, że potrafią podjąć działania, aby pomóc sobie oraz swojemu otoczeniu. Aktywnie reagują na trudną sytuację i potrafią adekwatnie dobrać środki i rozwiązania, które pomagają wrócić do normalnego lub lekko odmienionego życia.

Nie postrzegają siebie jako biernej ofiary zdarzeń, ale jako osobę, która doświadcza przeciwności, bo po prostu takie jest życie – raz jest pod górkę, a raz z górki. Życie przynosi nam radości i smutki. Każdy z nas rodzi się ze zdolnością reagowania i przetrwania.
To, co jest kluczowe – im bardziej poszukujemy informacji o tym, co nam może pomóc w problemach, a nie czekamy na przysłowiowe „ścięcie głowy”, tym mamy większą szansę na poczucie wpływu na sytuacje, poczucie, że trzymamy kierownicę, ster statku, jakim jest nasze życie. Jak czujemy, że trzymamy kierownicę, to wpływamy na nasze życie nawet na najbardziej ostrych zakrętach. Dlatego warto świadomie dbać o odporność psychiczną.

Jakie cechy osobowości sprzyjają wysokiej odporności psychicznej?
Wymienia się aż siedem cech charakteru, które pomagają budować odporność na stres. Ważne są: samodzielność – rozumiana również jako umiejętność utrzymywania psychicznego i fizycznego dystansu do przyczyny tragedii – oraz inicjatywa, czyli podejmowanie odpowiedzialności za rozwiązywanie swoich problemów. Kluczowe są poczucie własnej wartości i wgląd w siebie – umiejętność dialogu ze sobą. To, co wyróżnia osoby odporne na stres, to zdolność wyciągania wniosków z doświadczeń. Dla tych osób to, jak się mierzą z problemami, jest informacją o tym, jakie mają mocne strony, możliwości oraz o co powinni zadbać, aby się wzmocnić. Liczą się też związki z ludźmi. Jeżeli ktoś jest bardziej odporny na stres, to nie znaczy, że nie potrzebuje pomocy ze strony otoczenia. Im bardziej na tę pomoc się otwieramy, tym ponosimy mniejsze skutki, np. zdrowotne, stresujących sytuacji.

Ważna jest też inwencja, czyli nadawanie głębszego sensu trudnym przeżyciom i bolesnym uczuciom. Podejście zatrzymujące daną osobę na chwilę, by mogła świadomie się zastanowić, dlaczego tego doświadczam, jakie przesłanie za tym idzie, jaki jest dalszy sens tego, nawet jeżeli w danym momencie jeszcze tego nie wiem. Dodałabym jeszcze do tej listy poczucie humoru – które jest fundamentem psychologii pozytywnej pobudzającej pozytywne emocje, które wpływają na działania, samopoczucie czy też nasze hormony.

Czyli w odporności psychicznej chodzi również o stosunek do świata?
Bardzo bliskie jest mi podejście: skąd masz szczęście? Sam je sobie stworzyłem. O pozytywne emocje trzeba dbać i pielęgnować je w sobie jak np. wdzięczność za to co już mamy, a nie zadręczanie się tym, czego jeszcze nie mamy.

Wszystkie cechy, które wymieniłam wcześniej tworzą zespół, który buduje odporność psychiczną, determinuje w znacznym stopniu to, w jaki sposób reagujemy na stres, sytuacje kryzysowe.
Ale też nie można generalizować, że jak nie są one naszymi silnymi cechami osobowości, to nie da się z naszą odpornością nic zrobić. Zawsze można i warto ją wzmacniać.

Prowadzi pani warsztaty z odporności psychicznej. Czy da się zbadać jej poziom?
Jest w coachingu fenomenalne narzędzie do mierzenia odporności psychicznej – diagnoza psychiczna MTQ. Jest to psychometryczne narzędzie. Stosuję się je jako badanie w coachingu rozwojowym i zawodowym, coraz częściej na etapie rekrutacji.
Sama diagnoza ma ponad 68 punktów, jest dość szczegółowa – to głównie odpowiedzi na pytania, jak reagujemy w różnych sytuacjach.
Test MTQ jest też próbą odpowiedzi na pytanie, jak radzimy sobie z kontrolą w naszym życiu: jak zarządzamy emocjami i jakie mamy poczucie wpływu na własne życie. Test bada sferę poczucia pewności siebie, to, jak wierzymy we własne umiejętności i jaka jest nasza pewność siebie w relacjach interpersonalnych. To również próba odpowiedzi na pytania, jak radzimy sobie z wyzwaniami, jak wygląda nasza nauka przez doświadczenie i czy umiemy podejmować ryzyko. Narzędzie to bada również nasze zaangażowanie – to, czy jesteśmy zorientowani na ukończenie zadania, czy na osiąganie celów.

Pod każdym z 68 punktów jest sugestia, co da się z tym zrobić. Na przykład jeśli ktoś ma niską wiarę w siebie, warto zająć się pytaniem, skąd się to wzięło, jaka jest jego mapa sukcesów.
Narzędzie MTQ daje obraz tego, nad jakimi obszarami warto popracować, pozwala zobaczyć, jak jest, ustalić cele. Po zakończeniu pracy nad wybranymi zagadnieniami, ponownie robi się test sprawdzający postępy – np. za pół roku.

W jaki sposób każdy z nas na co dzień może wzmacniać swoją odporność psychiczną?
Kiedy uświadamiasz sobie, że chodzisz w niewygodnych butach, to już jest połowa sukcesu. Czyli jeśli masz świadomość, że jesteś wyczerpana, że sytuacje stresowe czy praca za mocno cię nadużywają, to znaczy, że masz szansę zmienić swoje życie.
Często na warsztatach rozwojowych opowiadam bajkę o dwóch drwalach, którzy otrzymali to samo zadanie: mieli rąbać drewno. Liczył się oczywiście wynik – im więcej porąbanego drewna, tym lepiej. Obaj mieli te same narzędzia i te same warunki.
Pierwszy drwal rąbał w interwałach, z przerwami. Drugi bez przerwy, ile sił w rękach. Spoglądał tylko na pierwszego, od czasu do czasu myśląc sobie tak: „Ja nie będę robił przerw, żeby więcej porąbać”. Jak myślisz, który drwal na koniec dnia porąbał więcej drewna?

Hmm. Myślę, że ten, który miał przerwy.
Właśnie tak. Nie tylko dlatego, że w czasie przerw wypoczywał, dobrze zjadł, nabrał sił, ale jeszcze naostrzył sobie siekierę.

Pierwszy drwal rąbał bez przerwy i w końcu „zarąbał siebie”. Kiedy zobaczył rywala, który ostatecznie wygrał, poczuł frustrację. A jak wiadomo, frustracja demotywuje i sprawia, że czujemy się źle. Był zły na tego, który wygrał rywalizację, a byłoby lepiej, gdyby zwycięzca stał się dla niego inspiracją do zmian, a nie obiektem zazdrości.

Czyli odporność psychiczna to radzenie sobie z wyzwaniami, ale też umiejętność wyciągania odpowiednich wniosków?
Tak, to też poczucie wpływu na własne życie i kontrola emocji. Osoba, która chce zaopiekować się własną odpornością psychiczną, powinna przede wszystkim być uważna na to, co się u niej dzieje, co czuje, być świadoma, czego doświadcza, co robi, wiedzieć, po co to robi. Potrafić nazwać swoje emocje. Ocenić, jak się czuje.

Przykładowo: jeśli doświadczam frustracji, czyli emocji, która jest korelowana z gniewem, to znaczy, że powinnam to rozładować – pokrzyczeć, powarczeć, przekopać ogródek, żeby mi wróciło logiczne myślenie. Emocja frustracja nie świadczy o mnie, ale ja jestem właścicielem tej emocji i skoro ona do mnie przyszła, to znaczy, że chce mnie przed czymś ostrzec albo ochronić, coś mi powiedzieć. Im bardziej mam świadomość tego, tym bardziej będę uważna i będę lepiej kierowała swoim życiem.
Wracając do naszego drwala, który przegrał rywalizację. Jeśli po porażce przepełni go zazdrość, to raczej nie pójdzie do przodu. Ale też może sobie pomyśleć: „OK, skoro mojemu rywalowi się udało, to co ja mogę czy muszę zmienić, żebym również odniósł sukces?”. Jeżeli wie, kim jest, co się w jego życiu dzieje, i wie, że życie czasem przynosi prezenty, a czasem bomby zegarowe – to skoncentruje się na zadaniu: poszuka pomocy, rozwiązań, wyciągnie wnioski, rozwinie się.

Trzymanie kierownicy swojego życia to nie tylko dbałość o to, żeby wiedzieć, gdzie się jedzie, i dociskać pedał gazu, ale też troska o regularną dostawę paliwa oraz zjechanie z trasy szybkiego ruchu na parking, żeby po prostu odpocząć.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze