Można rzucić z lekkim uśmiechem, że wszystko jest okej, ale w środku skrywać bardzo trudne emocje. Mimo coraz większej otwartości w społeczeństwie na mówienie o swoich uczuciach, wielu z nas nadal woli je ukrywać. Czasem jest to sposób na ochronę przed zranieniem, czasem lęk, że ktoś nas nie zrozumie albo że stracimy kontrolę nad tym, co wiedzą o nas inni. Jak rozpoznać, że ktoś skrywa prawdziwe emocje?
Powodów takiego zachowania jest tyle, ile osób. Niektórzy już od najmłodszych lat uczą się, że okazywanie emocji jest czymś niewłaściwym, inni boją się, że gdy pokażą, co naprawdę czują, staną się bezbronni. Jeszcze inni po prostu nie mają dobrego kontaktu ze swoimi emocjami i trudno im je nazwać, a tym bardziej wyrazić.
Jednym z najczęstszych powodów jest lęk. Możemy obawiać się odrzucenia, wyśmiania, konfliktu albo tego, że nasze emocje będą dla kogoś zbyt trudne. W takiej sytuacji łatwiej powiedzieć „nic się nie stało”, niż przyznać: „jest mi przykro”. Lęk może dotyczyć także utraty kontroli. Osoba, która boi się, że płacz, złość czy wzruszenie ją „zaleją”, może próbować za wszelką cenę utrzymać spokojny, niewzruszony wizerunek.
Duże znaczenie ma także to, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie. Jeśli w domu panowało przekonanie, że nie powinno się płakać, głośno śmiać czy złościć, możemy nieść ten sposób myślenia w dorosłość. To proces nieświadomy i niemal automatyczny. Zamiast powiedzieć o smutku czy zranieniu, człowiek zaciska zęby, zmienia temat albo udaje, że nic się nie wydarzyło.
Ukrywanie emocji może być również sposobem radzenia sobie z trudnym doświadczeniem. Jeśli kiedyś okazywanie uczuć wiązało się z bólem, zawstydzeniem albo konfliktem, człowiek może zacząć je tłumić, żeby poczuć się bezpieczniej. Emocje jednak nie znikają tylko dlatego, że przestajemy je pokazywać. Mogą pojawić się w postaci napięcia, rozdrażnienia, wycofania czy trudności w nawiązywaniu bliskości.
Zwykle intuicyjnie czujemy, że ktoś nie pokazuje nam swojego prawdziwego wnętrza. Oto zachowania, które pokazują, że ktoś ukrywa swoje uczucia.
Czytaj także: Budda miał prosty sposób na trudne emocje. Ta jedna zmiana w myśleniu może przynieść ogromną ulgę
Ktoś mówi, że jest spokojny, ale jednocześnie zaciska dłonie, nerwowo porusza nogą albo unika kontaktu wzrokowego. Twierdzi, że nic go nie ruszyło, ale ma wyraźnie spięty głos.
Chociaż zwykle wydaje nam się, że to sygnał, że ktoś kłamie, to nie zawsze tak jest. Takie zachowanie może sugerować, że dana osoba sama próbuje opanować emocje albo nie chce ich ujawniać.
Szczególnie istotne są zmiany względem jej typowego zachowania. Jeśli ktoś zwykle mówi swobodnie, a podczas konkretnego tematu nagle zaczyna się jąkać, ścisza głos lub odwraca wzrok, warto potraktować to jako sygnał, że akurat ten temat może być dla niego trudny.
Czytaj także: Złość, lęk, smutek i zazdrość nie są twoimi wrogami. Psycholożka tłumaczy, jak sprawić, by nieprzyjemne emocje mobilizowały
Osoba, która natychmiast żartuje po otrzymaniu trudnej wiadomości, obraca każde pytanie o uczucia w dowcip albo regularnie śmieje się z rzeczy, które wyraźnie ją dotykają, może w ten sposób rozładowywać napięcie.
Humor pozwala zachować dystans. Można powiedzieć coś prawdziwego, a jednocześnie natychmiast się od tego odsunąć.
Zwykle kojarzymy ludzi o dużym poczuciu humoru jako lekkoduchów, którzy niczym się nie przejmują i niczego nie biorą do siebie. Tymczasem część z nich używa żartu, aby odwrócić uwagę rozmówców, szybko zmienić temat lub zbagatelizować coś, co wydaje się zagrażające. Warto zwracać na to uwagę, bo jest to nieoczywisty, a bardzo wyraźny sygnał ukrywania uczuć.
Mimo zachęt do komunikowania swoich potrzeb, wielu z nas jeszcze nie potrafi tego robić automatycznie - i w pierwszym odruchu wybiera unik lub ucieczkę.
Osoby, które ukrywają swoje uczucia mogą nagle potrzebować więcej czasu dla siebie, ograniczać spotkania, odpowiadać zdawkowo albo przestawać inicjować kontakt. Wycofanie może być dla nich próbą uporządkowania emocji, ale również sposobem na uniknięcie sytuacji, w której trzeba byłoby je nazwać i o nich porozmawiać.
Dlatego warto patrzeć nie tylko na to, co ktoś robi, ale też na moment, w którym zaczyna to robić. Fakt, że ktoś zajmuje się pracami w ogródku jest zupełnie normalny, ale fakt, że robi to akurat przy momencie omawiania ocen dziecka z wywiadówki - to symptomatyczne.
Ukrywanie emocji może wiązać się z fizycznym napięciem. Cała energia idzie w ukrywanie uczuć. Ktoś, kto coś ukrywa może stać się więc bardziej niespokojny, mówić szybciej, bawić się przedmiotami, zmieniać pozycję, zaciskać szczękę albo wykonywać więcej ruchów niż zwykle.
Może też szybciej wybuchać gniewem, łatwiej się irytować lub reagować w sposób dużo bardziej porywczy niż zwykle.
To jeden z ważniejszych sygnałów. Jeśli ktoś zawsze był otwarty, a nagle staje się chłodny i zdystansowany, albo przeciwnie - osoba zwykle spokojna nagle wybucha potokiem słów - mogło się wydarzyć coś istotnego. Jeśli osoba, która zwykle dużo żartuje, nagle przestaje, albo ktoś bardzo komunikatywny zaczyna odpowiadać pojedynczymi słowami - warto mieć na to czujne oko.
Nie oznacza to jednak, że od razu wiemy, dlaczego nastąpiła zmiana. Możemy jedynie zauważyć, że coś jest inaczej niż zwykle.
Najlepszą reakcją nie jest wówczas próba rozszyfrowania drugiej osoby, lecz stworzenie jej przestrzeni do szczerej rozmowy. Rozpoznawanie cudzych emocji nie powinno przypominać śledztwa. Najwięcej możemy dowiedzieć się nie z pojedynczego gestu czy spojrzenia, lecz z uważności, znajomości drugiej osoby i gotowości do spokojnej rozmowy. Czasem ktoś naprawdę potrzebuje tylko poczuć, że nie zostanie oceniony, jeśli wreszcie zdecyduje się powiedzieć, co tak naprawdę czuje.