1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Psychologia
  4. >
  5. Osobowość narcystyczna – 9 cech, po których rozpoznasz narcyza

Osobowość narcystyczna – 9 cech, po których rozpoznasz narcyza

Osobowość narcystyczną cechują między innymi krytycyzm i egoizm (Fot. iStock)
Osobowość narcystyczną cechują między innymi krytycyzm i egoizm (Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
W nim łatwo można się zakochać. Najczęściej bowiem ma wdzięk oraz charyzmę, obdarzony jest talentami, odnosi sukcesy albo przynajmniej robi takie wrażenie. Zna sposoby, by zmanipulować i zdobyć zainteresowanie kobiety. Jak rozpoznać narcyza?

Narcyz to mężczyzna, w którym łatwo się zakochać. Najczęściej bowiem ma wdzięk oraz charyzmę, obdarzony jest talentami, odnosi sukcesy albo przynajmniej robi takie wrażenie. Facet narcyz zna sposoby, by zmanipulować i zdobyć zainteresowanie kobiety. Co to jest narcyzm oraz jak rozpoznać osobowość narcystyczną?

Narcyza cechuje krytycyzm i egoizm. Oraz brak szacunku do uczuć drugiego człowieka. Przy narcystycznym mężczyźnie źle się czujesz - spięta, zablokowana uczuciowo, zlekceważona, niepewna siebie. Jesteś atakowana nieprzewidywalnymi atakami złości, oburzenia i obojętności. Większość osób narcystycznych to zimni perfekcjoniści, odwołujący się do faktów, nie uczuć. Trudno do nich dotrzeć z tym, co się czuje. Potrafią obwiniać i wpędzać w poczucie niższości. Narcyz nie ma granic - ciebie traktuje jako przedłużenie siebie, służysz mu do tego, by zaspokajał swoje potrzeby. Ale nigdy go nie zadowolisz, jest bowiem jak czarna, zasysająca dziura. Osobowość narcystyczna potrzebuje podziwu, poklasku, dowodów oddania, a nawet poniżenia. Mężczyzna narcystyczny nie lubi słyszeć „nie”, lubi bezwzględnie dominować. Gdy czuje, że traci władzę znowu jest uroczy, obdarowujący miłymi gestami.

Wbrew pozorom narcyz wcale siebie nie kocha. (Fot. iStock) Wbrew pozorom narcyz wcale siebie nie kocha. (Fot. iStock)

Narcyz – cechy osobowości

Darlene Lancer, terapeutka małżeńska i rodzinna, wymienia za Amerykańskim Towarzystwem Psychiatrycznym 9 cech narcystycznych, które określają czym jest narcyzm.

1. Pretensjonalne poczucie własnej ważności, wyolbrzymianie osiągnięć i talentów. 2. Marzenia o: nieograniczonej władzy, sukcesie lub idealnej miłości. 3. Brak empatii dla uczuć i potrzeb innych osób. 4. Wymagania nadmiernego podziwu. 5. Uznanie dla prestiżu. 6. Roszczeniowość wobec swoich życzeń. 7. Wykorzystywanie innych dla osiągnięcia swoich celów. 8. Zazdrości innym lub uważa, że oni są o niego zazdrośni. 9. Arogancja. I choć wydaje się, że narcyz kocha tylko siebie, to nie jest prawda. Za perfekcjonizmem i arogancją osoby z osobowością narcystyczną kryje się wstręt do siebie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Psychologia

Toksyczny facet. Dlaczego łapiemy się na jego sztuczki?

Toksyczni kochankowie dużo obiecują, niewiele dają, często świadomie krzywdzą. (Fot. iStock)
Toksyczni kochankowie dużo obiecują, niewiele dają, często świadomie krzywdzą. (Fot. iStock)
Zobacz galerię 10 Zdjęć
Czarujący, przystojni, pociągający. Dużo obiecują, niewiele dają, często świadomie krzywdzą. Dlaczego więc łapiemy się na ich lep? Psychoterapeutka Katarzyna Miller przedstawia typologię najbardziej toksycznych partnerów i wyjaśnia, czym różnią się od tych dobrych, normalnych, ale niecieszących się takim powodzeniem.

Niejedna z nas zna ten scenariusz: toksyczny facet, który zmienia relację w toksyczny związek. Jak go rozpoznać? Jest czarujący, przystojny, pociągający. Dużo obiecuje, niewiele daje, często świadomie krzywdzi. Dlaczego więc łapiemy się na jego lep? Psychoterapeutka Katarzyna Miller przedstawia typologię najbardziej toksycznych partnerów i wyjaśnia, czym różnią się od tych dobrych, normalnych, ale niecieszących się takim powodzeniem. Pomaga zrozumieć, kiedy i dlaczego facet jest toksyczny oraz jakie są jego cechy.

W swojej książce „Instrukcja obsługi faceta” razem z Suzan Giżyńską odpowiadacie na wiele pytań kobiet. Mnie najbardziej zaintrygowało jedno: „Jak się czuje kobieta w związku z dobrym facetem?”. No i zobacz, jakie to wzruszające i smutne pytanie. Dziewczyna, która je zadaje, myśli, że może jest jakiś przepis, którego ona nie zna. A dlaczego tak myśli? Bo nie miała szansy ani popróbować, ani porozmawiać o tym z kimkolwiek. Oczywiście koleżanki w szkole gadają o facetach, ale ponieważ przeważnie mają ten sam poziom doświadczeń, więc to gadanie niewiele wnosi, nie mają się od kogo dowiedzieć, co powinno się robić, jak powinno się czuć. No, chyba że któraś wcześniej się całowała albo poszła z facetem do łóżka. To teraz ona strasznie dużo wie. Ale co ona tak naprawdę wie? Najwyżej może powiedzieć, jak jej było, jeśli w ogóle umie to nazwać. I nie przyzna się pewnie, że była rozczarowana, bo inne nie będą jej już tak zazdrościć. A nawet jeśli powie, że to nie jest taka bajka, jak innym się wydaje, to usłyszy: „No coś ty?! Czyli nie warto?”. I może nawet sama takie wnioski wyciągnie.

Dziś już na szczęście jest większe przyzwolenie na to, by mówić, że bywa też niedobrze. Że są mężczyźni, którzy krzywdzą. Psychopaci, socjopaci, sadyści, narcyzy, maminsynki - po prostu toksyczny mężczyzna. Jakiegoś pominęłam? Nie, nie, bardzo dobrze wymieniasz…

Co ich odróżnia od tzw. normalnych partnerów? W sumie te wszystkie typy są w jakimś sensie normalne. I występują w przyrodzie dość często. Czyli normalne w znaczeniu: powszechne.

A jak odróżnić normalnego od powszechnego, ale jednak toksycznego? W książce piszesz, że przeważnie najpierw trzeba się na takim przejechać, żeby nauczyć się go na przyszłość rozpoznawać. Ale też trzeba chcieć się tego nauczyć, umieć korzystać z życiowego doświadczenia. Może się zdarzyć, że dziewczyna jest tak uszkodzona, że za każdym razem daje się złapać na tych kilka dobrych słów. A potem, gdy facet zacznie ją maltretować psychicznie i, nie daj Boże, fizycznie, to jest za późno, bo już się dała wciągnąć. Oczywiście nigdy nie powinno być za późno, żeby się uratować, ale bywa różnie. Kiedy mówię o nabraniu doświadczenia, mam na myśli taką refleksję, że jeśli ten chłopak zachowuje się podobnie do poprzedniego, to wysnuwasz wniosek, że coś ich łączy. Zwykle chodzi o to, jak oni zachowują się potem. Bo na początku każdy ci powie „ach, och” i obieca, czego to ci nie zrobi dobrego. I czekasz, i czekasz na to, co obiecał.

Te wszystkie „typy“ albo „typki“ podświadomie wyczuwają, na jakie słowa jesteśmy najbardziej łase? Oczywiście, bo oni wszyscy, a zwłaszcza narcyzy i maminsynki, są zepsuci przez matki. Świetnie się orientują, na co mamusia najbardziej się nabierze, i ćwiczą to już od małego. Jak taki synek wraca późno do domu, a mamusia jest zła, to robi piękne oczy i mówi: „Ale ja nie mogę patrzeć, kiedy tobie jest przykro“. I ona od razu topnieje niczym masło: „Ale ten mój synek mnie kocha“. Oni wiedzą, jak babkę zbajerować.

A my, z naszymi dziurami emocjonalnymi, niezapełnionymi w dzieciństwie, jesteśmy dla nich łatwą zdobyczą. Mało tego, silnie reagujemy na takie właśnie typy, bo są podobne do naszych wczesnych oprawców, że użyję tak mocnego słowa, czyli rodziców. Przy nich czujemy się jak w domu, jak u siebie. Rozumiesz? Dziewczyna, która nie była szczęśliwa, czuje się normalnie, kiedy jest nieszczęśliwa. Ona nie wie, co to znaczy być szczęśliwą. Ona wie, co znaczy pragnąć, wyobrażać sobie. Ale to, co ona sobie wyobraża, zwykle jest nierealne. Trzeba by jej na przykład wytłumaczyć, że chłopak, który z nią idzie na spacer i który czasem coś mówi, a czasem milczy, czasem jest wesoły, a czasem niepewny – jest właśnie fajny i normalny. Bo nikogo nie udaje. No a jakie ona ma wrażenie? Że dziwny, bo jej ciągle nie zabawia. Za to taki, który umie się wokół niej zakręcić, zabawia świetnie, tyle tylko że kilka panienek naraz, a potem znika. Bo jego kręci zabawianie kolejnych, a ona jest już ugotowana. Klasyczny lowelas, taki fircyk w zalotach – działa głównie na uszy. Powie dokładnie to, co chcemy usłyszeć, obieca wszystko. Ma to oczywiście swój urok, bo przyjemnie jest słyszeć miłe rzeczy o sobie. A jeszcze jak facet umie cię rozśmieszyć... Najlepiej mieć takiego, co to potrafi cię rozśmieszyć, ale też jak obiecuje, że przyjdzie, to przychodzi. A nie najpierw pozabawia, a potem znika jak kamfora. I kiedy ona pyta, co się stało, on odpowiada, że był strasznie zajęty. „No tak, był zajęty” – myśli ona, zamiast uświadomić sobie, że tak naprawdę on ma ją w dupie. I może nawet za miesiąc umówi się z nią i przyjdzie, ale pewnie dlatego, że żadna inna panienka z tych, które teraz bajeruje, nie będzie miała dla niego czasu. Mówię teraz dość okrutne rzeczy, ale może warto ich posłuchać, by nie cierpieć bardziej. Jest taka świetna książka „Nie zależy mu na tobie” Grega Behrendta i Liz Tuccillo, która pozwala uświadomić wszystkim babkom, że nie spotyka ich nic innego jak to, co spotyka też inne kobiety.

Spróbujmy w kilku słowach określić symptomy, na które warto zwrócić uwagę, żeby zdefiniować swój związek jako toksyczny? Toksyczny facet - zacznijmy od maminsynka. Czym się różni od mężczyzny, który ma dobre relacje ze swoją matką? Na przykład tym, że fajny facet, jeśli zobaczy, że matka jest niezbyt sympatyczna wobec jego dziewczyny czy, nie daj Boże, stałej partnerki, to zawsze weźmie stronę partnerki. Powie: „Przepraszam cię, mamo, ale to jest moja kobieta. Nie musisz jej kochać jak córki, ale powinnaś chociaż szanować“. Najgorzej jeśli facet nie tylko nie staje w twojej obronie, ale się wycofuje, mówiąc: „To wy sobie to między sobą załatwcie” albo wręcz: „Przeproś mamę, wiesz, jaka ona jest wrażliwa”. Maminsynek nie naraża się mamusi i nigdy się jej nie stawia. Przykre to bardzo, ale mamusie nie wychowują odważnych mężczyzn. To znaczy te, które wychowują maminsynków. One nie mogą uczyć ich odwagi, bo wtedy oni będą się im stawiać. Taki maminsynek dla świętego spokoju będzie też ulegał żonie. Ale po cichu zrobi swoje. Będzie zwodził, obiecywał…

A po wszystkim ładnie przeprosi i zamruga oczkami. Ależ jak on zamruga! Tak zamruga, jak rzadko kto. I ona przez lata będzie się nabierała na te jego oczka, aż dotrze do niej, że tylko oczka tak naprawdę od niego dostaje.

Bywają teściowe, które ciągle czegoś chcą: a to trzeba im coś naprawić, a to są chore. Gdzie leży ta granica, kiedy jest to za częste? Trzeba powiedzieć, że wiele dziewczyn kompletnie nie wie, gdzie leży ta granica. Gdzie jest współczucie, bliskość, serdeczność. Bo same tego nie zaznały. Ale jeśli jego matka jest serdeczna wobec ciebie, zwykle to czujesz i mówisz wtedy: „Jedź do mamy” albo „Chodź, razem pojedziemy”.

Jak się czuje partnerka maminsynka? A do dupy (śmiech). Czuje się, jakby miała w domu dziecko. Do tego kompletnie bezradne. Bo on zwykle nie wie, co w takiej sytuacji zrobić, chce z nią być, ale jakże ma ugryźć dłoń, która przez lata go karmiła?

I wszystko jest na jej głowie? Oczywiście. No, chyba że tego wszystkiego nie weźmie. No ale jak chce się popisać przed teściową, że jest świetną żoną, to weźmie. Tylko że jeśli naprawdę ma do czynienia z matką maminsynka, to ona i tak nie da się przekonać, bo swoje wie. Baba zabrała jej dziecko i koniec.

Czy opór wobec matki i więzi, która łączy ją z synem, może zmienić maminsynka? Moja pierwsza teściowa potrafiła zadzwonić do mnie rano z pytaniem, czy Pawełek zjadł śniadanie. Z tym że ona była dla mnie bardzo miła i ją lubiłam, ale te telefony i matkowanie dorosłemu facetowi było dla mnie bardzo przesadzone i śmieszne. Kiedy przynosiła mu kanapki, to pytałam, czemu mu nie pogryzła, bo miałby jeszcze łatwiej. Polecam książkę „Mężczyzna pozwala kochać. Głód kobiety” Wilfrieda Wiecka. Napisana przez maminsynka, który przeszedł metamorfozę. Dzięki drugiej żonie, która była mądrą kobietą, bardzo wyraźnie stawiającą granice i jak sam pisze – bezwzględną. Dokładnie wiedział, czego ona chce, co jej się podoba, a co nie. I to go uratowało, ona go uratowała. Niektóre feministki powiedzą teraz: „Czyli znów cała robota spada na nas”. No a kto jak nie my ma to zrobić? Ja tam się bardzo dobrze czuję z tym, że jestem mądrą kobietą, oczywiście wolałabym, żeby mój facet też był mądrym facetem, ale skoro tak nie jest, to co mam zrobić?

Ale umówmy się: rzadko się zdarza, żeby spotkało się dwoje zdrowych, dorosłych i mądrych ludzi. Choć się zdarza. Tacy ludzie pochodzą ze zdrowych, ciepłych domów, w których drugiego się szanuje i kocha. Nie ma zbyt wielu takich domów. Czasem trafi się, że jedna osoba jest mądrzejsza i może podciągnąć drugą do swojego poziomu, jeśli ta ma wystarczająco dużo zasobów i motywacji. Ale większość to pogubieni w lesie Jaś i Małgosia.

Czyli toksyczny facet - maminsynek może się zmienić? Może, czasem sam bywa zmęczony dotychczasowym układem sił i pragnie tej zmiany. Mój mąż na przykład podziękował mi, że go uwolniłam od matki. Choć jakoś specjalnie na tym się nie skupiałam, po prostu jasno wyznaczałam granice jemu i jego mamie. Grałam z nią w antygrę. Polega to na tym, że idziesz za tym, co ona pozornie pokazuje. Na przykład teściowa szykowała dla nas stół tylko z dwoma nakryciami, a na pytanie: „No a ty z nami nie zjesz?“, odpowiadała, że nie, skąd, już się najadła, nie chce przeszkadzać. Wiele razy próbowałam ją nakłaniać do zmiany zdania, zapraszać, ale kiedy zobaczyłam, że to nie działa, powiedziałam: „Jeżeli nie chcesz przeszkadzać, to może idź do kuchni…”, i natychmiast usiadła z nami do stołu. Ludzie zwykle mówią: „O, ty to ostra jesteś”. Nie, ja po prostu wyciągam wnioski. Od dziecka czułam, że jeśli się o coś sama nie postaram, to prawdopodobnie nie będę tego miała. Bo dorosłych nie interesuje, czego chcą dzieci. Ich interesuje to, czego oni chcą od dzieci. Tylko przy niani mogłam być w pełni sobą.

Każdy chyba marzy o kimś, przy kim może być sobą. I nie musieć się starać. To pieprzone wieczne staranie się!

A ile się trzeba nastarać, by być z narcyzem... Narcyz to też toksyczny mężczyzna. Jest tak zajęty sobą, że nawet nie zwróci uwagi na to twoje staranie się. Jeśli go podziwiasz, to jeszcze jesteś potrzebna. A kiedy zaczynasz się zajmować sobą, następuje śmiertelna obraza i dostajesz po łapkach.

Ale na początku potrafi być uroczy i uwodzący? On nie uwodzi, a jedynie pokazuje: „Zobacz, kogo możesz mieć, jakiej dostąpić wspaniałości“. Jak w tym żarcie. Dziewczyna jest z chłopakiem na pierwszej randce i w pewnym momencie mówi: „Słuchaj, mam wrażenie, że ciągle mówisz o sobie“. On na to: „Przepraszam, zmieńmy temat i porozmawiajmy o tobie. Co o mnie myślisz?“.

No ale dlaczego dziewczyny i kobiety na to idą? Misiu, one się zwyczajnie łapią na wszystko. WSZYSTKO. Byle je ktoś chciał. Byle im się wydawało, że je chce. I zrobią dużo, żeby nie zobaczyć, jak on je chce, za jaką cenę je chce – cenę, którą one zapłacą. Co nie znaczy, że mężczyźni nie płacą ceny. Są przecież babki, które świetnie wiedzą, na co faceta rwać i czego od niego chcieć. Jeśli były od dziecka śliczne, wdzięczne i słodkie, to są wyedukowane w kwestii tego, co mogą w ten sposób zdziałać. Część traktuje więc seks bardzo instrumentalnie, a część bardzo go unika. Co może, ale nie musi znaczyć, że były też molestowane. A to są za trudne tematy, by je teraz w kilku zdaniach streścić. Dla osób, które tego nie doświadczyły, mogą być w ogóle niezrozumiałe. Ale ludzie wielu rzeczy nie rozumieją. Na przykład tego, jak można tkwić latami w toksycznym związku, gdzie jest facet, który obraża kobietę

W książce podajesz przykład dwóch myszek wrzuconych do beczki z wodą. Pierwsza męczy się, męczy, aż się utopi. Druga też się męczy, ale co jakiś czas dostaje patyczek, którego może się na chwilę uchwycić... ...i dostaje go bardzo nieregularnie. Raz po pięciu minutach, a raz po miesiącu. I ona ten miesiąc wytrzyma. Będzie się męczyć, ale wytrzyma. Przekładając to na związek: jeden facet zawodzi stale, umawia się i nie przychodzi. Ona się z nim pomęczy chwilę, ale ostatecznie odejdzie. Drugi facet najpierw umówi się z nią kilka razy i będzie przeuroczy, będzie ją bawił, komplementował i na koniec rzuci, że w sobotę zadzwoni. Ona czeka na darmo, wreszcie daje sobie z nim spokój. Aż tu nagle on znów dzwoni i obsypuje komplementami, kwiatami. I ona się cieszy: „Ach, jak cudownie, że się w końcu odezwał“. Nie dotrze do niej, że ją zawiódł i jeszcze nieraz zawiedzie. Nie mówię, że ona musi od razu go skreślać, może z nim co jakiś czas wyjść, nawet iść do łóżka, pod warunkiem że wie, że do poważnego związku on się nie nadaje, bo to toksyczny facet. Ja w ogóle zachęcam dziewczyny, żeby spotykały się z wieloma facetami, niekoniecznie z nimi jednocześnie sypiały, ale chodziły na randki, do kina, do knajpy. Żeby tak się strasznie nie nastawiały na tego jedynego, co ma im do końca życia wystarczyć i poza którym świata mają nie widzieć. I jeszcze się starać, żeby się nimi nie znudził.

Wracając do naszych typów, z tego, co mówisz, narcyz niewiele różni się od maminsynka. Bo znów wszystko jest na twojej głowie. I nie jesteś ważna. Choć dla maminsynka możesz być ważna, zwłaszcza gdy mamusi zabraknie, dla narcyza – nigdy. Dla niego ludzie nie są ludźmi, tylko cieniami. Jesteś najwyżej jego poduszeczką, wózeczkiem, na którym on jeździ.

Strasznie smutne musi być życie takiego narcyza. Owszem, ale ponieważ on jest bardzo zajęty sobą, a jeszcze może być do tego inteligentny, ładny i odnosić sukcesy, to w taki sposób tego nie odczuwa. Choć może być bardzo nieszczęśliwy, jeśli się nim nie będą zachwycać. Może wręcz znienawidzić ludzi.

Czyli jest jednak zależny od tych cieni. Ależ oczywiście, i to bardzo. Jeśli sama jesteś narcyzką i wspólnie dbacie o swój wizerunek, może wam być razem bardzo dobrze… Co się dziwisz? Nie widziałaś takich par, dwojga zapatrzonych w siebie narcyzów? A bo to wszystkie dziewczyny są normalne? One są tak samo pokrzywione jak faceci. Też bywają córeczkami tatusia lub mamusi, narcyzkami, egocentryczkami, psychopatkami... Jest oczywiście jakaś pula względnie normalnych i względnie zdrowych dziewczyn, tak jak i mężczyzn.

Przyznam, jest w tym jakaś sprawiedliwość, jak narcyz trafia na narcyzkę, a psychopata na psychopatkę. Tylko wtedy oboje muszą się ustawić w tym samym kierunku. On będzie prezydentem, a ona panią prezydentową, jak w „House of Cards“. I tak dochodzimy do kolejnego typu: toksyczny mężczyzna - psychopata i bardzo podobny do niego charakterologicznie socjopata. Na tle innych wyróżnia ich to, że nie znają uczuć wyższych. Z tym, że socjopatia to coś, co zostało wykształcone w trakcie wychowania lub raczej jego braku, a psychopatia to, jak wskazują badania, cecha, którą się ma już od urodzenia.

Czym pociąga toksyczny mężczyzna - psychopata? On wie, czego chce i jak ma to dostać. Postrzega innych ludzi, inaczej niż narcyz, jako tych, od których można dostać wszystko, co tylko się chce. Pod warunkiem, że się ich dobrze zażyje. A on świetnie wie, jak ich zażyć, bo psychopaci to często bardzo inteligentne osoby. Psychopaty nic nie boli, więc nie bardzo przejmuje się bólem innych. Dlatego może cię zwyczajnie wykorzystać. Ma władzę nad tobą i się nią upaja.

Umie być uroczy? Kupić kwiaty, recytować wiersze? Na początku tak. Potem odbierze sobie to, co zainwestował, i to w trójnasób. Jego nie da się zreformować, narcyza zresztą też. Przy narcyzie możesz tkwić, pod warunkiem że za bardzo cię nie niszczy i masz z nim jakieś wspólne cele, a razem łatwiej będzie wam je zrealizować. Natomiast psychopata cię zeżre. I powie jeszcze, że mało albo że byłaś żylasta.

Przy psychopacie czujesz się... ...jak ścierka. On jest właśnie tym, co daje te patyczki.

W książce piszesz: „w związku z psychopatą kobieta próbuje być idealna, cały czas pokazać się z dobrej strony, nie mówi, że czegoś nie zrobi czy nie ma na to ochoty, bo boi się jego reakcji“. Bo wtedy on huknie albo fuknie, albo złośliwie powie: „Nie no, ja myślałem, że ty jesteś wrażliwsza”. I jeśli ona nie jest pewna siebie, to strasznie się tym przejmie. Na dodatek często odcina ją od znajomych i przyjaciół, bo mu się nie podobają lub nie lubi, jak ona spędza bez niego zbyt dużo czasu, a tak naprawdę chce mieć nad nią kontrolę. Już on zadba o to, żeby być całym jej światem, a potem nie będzie miała komu się pożalić. W związku z psychopatą charakterystyczne jest też wieczne poczucie winy i przekonanie, że to z tobą jest coś nie w porządku. W takiej relacji kobieta traci swój blask, więdnie. Ile znasz pięknych kobiet, które przy mężusiu ledwo nogami powłóczą? On rośnie w siłę i muskulaturę, a one marnieją, tak jakby wysysał z nich życiową energię. I zostają tylko odruchy: wstać, uprać, kupić, ugotować, odwieźć dzieci, wyprasować mu koszulę.

Może zatem jeśli ktoś mówi ci, że więdniesz w tym związku – posłuchaj go i zastanów się, czy nie jesteś z kimś, kto cię niszczy. Oczywiście taka kobieta, żeby uratować iluzję, w której żyje, może sobie powiedzieć: „Mówi tak, bo mi zazdrości“, może też tak powiedzieć jej partner: „Nie słuchaj koleżanek, popatrz, jak na mnie lecą, przecież ja w każdej chwili mógłbym zamienić cię na każdą z nich” i ona czuje, że to prawda. Bo ani w szkole, ani w domu nikt nie zaszczepił jej nawyku myślenia o sobie ani dbania o siebie. Ma być zwierzątkiem, które jest na usługi.

A jaki jest ten normalny, nietoksyczny partner? Przede wszystkim jest wystarczająco miły, spokojny, zapobiegliwy, inteligentny i pracowity. Żaden heros czy George Clooney. Po prostu zwykły Grzesiek albo pan Czesiek.

A ty przy nim czujesz się jaka? W porządku, zwyczajna. Dobry związek to taki, w którym czujesz się normalnie, przeciętnie. Nie jesteś księżną Monako. I z tym najtrudniej się pogodzić. Że nie zabrał cię do Paryża i nie obsypał różami z helikoptera. Dlaczego babom tak się Grey podobał? Bo był przystojny i nieziemsko bogaty. A ona czuła się przy nim zawsze wyjątkowo.

To pragnienie wyjątkowości pcha nas tak w ramiona toksycznych kochanków? Samo pragnienie nie jest takie szkodliwe, tyle tylko że nie można czuć się wyjątkowo cały czas. Fajnie, jak mamy to od święta i umiemy się wtedy tym nakarmić, by starczyło też na ten czas, kiedy czujemy się zwyczajnie. A zwyczajnie znaczy bezpiecznie, normalnie, spokojnie, średnio, po prostu dobrze. Dużo ludzi nie zna tego stanu w ogóle, a te kobiety, które znają chaos uczuciowy lub lęk, nawet nie wiedzą, jak w nim można chcieć być, bo to dla nich nudne. Na szczęście można się tego nauczyć.

Jak rozpoznać, czy jesteś w dobrym, a nie toksycznym związku?

  • czujesz się psychicznie bezpieczna, co nie oznacza, że jesteś szczęśliwa 24 godziny na dobę, że nie ma kłótni i momentów samotności, tylko że ogólnie odczuwasz przy partnerze bezpieczeństwo emocjonalne;
  • możesz pokazywać swoje emocje, zarówno te pozytywne, jak i negatywne, możesz mówić prawdę, nawet jeśli jest ona dla partnera niemiła, nie boisz się, że go stracisz, umiesz się przed nim pokazać taka, jaka jesteś;
  •  czujesz się wartościowa, oczywiście czasami popełniasz błędy i nie jesteś idealna, ale twój rdzeń – poczucie bycia ważną – się nie zmienia;
  •  wasza relacja jest stabilna, nie chodzi o to, że zawsze odczuwacie fascynację, zazwyczaj jest „średnio“ z ewentualnymi romantycznymi momentami, ale na pewno nie ma w waszym związku skrajności;
  •  umiecie rozmawiać o kryzysach i przyznać się, jeśli coś się wypaliło, nie lubicie zadawać sobie bólu i się niszczyć, a kiedy uznacie, że związek nie czyni was szczęśliwymi, umiecie rozstać się po koleżeńsku;
  •  masz swoją wolność: możesz wychodzić z koleżankami, możesz zostawić z nim dzieci i spędzić czas tylko we własnym towarzystwie, pozwalasz też partnerowi na kontakty z innymi ludźmi i rozumiesz, że on także musi czasem samotnie spędzić czas, ludzie często i chętnie do was przychodzą, bo dobrze się czują w waszym towarzystwie;
  •  w waszym domu jest dobrze z finansami, nie chodzi o luksus, ale o to, że nikt nikogo nie utrzymuje, każdy ma własne pieniądze, lub macie je wspólne i od czasu do czasu robicie sobie jakieś miłe prezenty;
  •  masz ochotę dbać o siebie, czasem założyć szpilki, pomalować na czerwono usta, czujesz się lekko i dobrze także fizycznie;
  •   związek jest tylko częścią twojego życia, nawet jeśli najważniejszą.
Toksyczny mężczyzna to niestety pułapka, z której trudno się uwolnić. Tacy partnerzy tylko z pozoru wydają się idealni, w rzeczywistości jednak niszczą psychicznie i emocjonalnie, wypalają od środka. Powyżej Katarzyna Miller pomogła znaleźć odpowiedź na to, kiedy i dlaczego facet jest toksyczny oraz jak go rozpoznać, ale żeby zerwać taką relację, kobieta musi znaleźć na to siłę – choćby i z pomocą psychoterapeuty, przyjaciół czy rodziny.

Źródło: Katarzyna Miller, Suzan Giżyńska, „Instrukcja obsługi faceta”, Wydawnictwo Zwierciadło 2017

 

  1. Psychologia

Jak poradzić sobie z narcyzem, czyli co na temat narcystycznych osobowości mówi Katarzyna Miller

Czy można wychować do narcyzmu? Tak, jeśli się nie wymaga, nie stawia granic, nie uczy odpowiedzialności, zachwyca dzieckiem bez powodu. (fot. iStock)
Czy można wychować do narcyzmu? Tak, jeśli się nie wymaga, nie stawia granic, nie uczy odpowiedzialności, zachwyca dzieckiem bez powodu. (fot. iStock)
Jest taki dowcip. Na randce dziewczyna mówi do faceta: "Wiesz co, od dwóch godzin rozmawiamy i ty wciąż mówisz o sobie. Może dla odmiany pomówimy o mnie". Na co on: "Oczywiście. Powiedz mi, czy ci się podobam". On oddaje specyfikę związku z narcyzem.

A jednak kobiety, które nie są przyzwyczajone do tego, że mogą być ważne, często są narcyzem zachwycone. Taki mężczyzna ma prezencję, kasę, pozycję i najczęściej pracuje w show-biznesie, jest więc uwielbiany. Wiele obiecuje, ale nic nie daje. Przed narcyzem należy uciekać. Jednak dużo młodych dziewczyn, które nudzą się tym, że ktoś jest dla nich dobry, pociąga to, że nigdy nie można narcyza zdobyć.

Narcyzm to zaburzenie osobowości, a współczesna kultura, niestety, w dużym stopniu tworzy je i lansuje. Dzięki postępowi psychoterapii i psychologii doceniliśmy indywidualizm. Nawołujemy do rozwoju, asertywności, skupienia na sobie, mamy wręcz obowiązek zająć się sobą. Niestety, część ludzi sprowadza to do jednego nakazu - myśl tylko o sobie. To strywializowanie, wręcz wypaczenie tego przekazu. Nie uświadczysz już pracy nad sobą, bo ma być fajnie. Narcyzm potęguje również powszechny kult urody. Kiedyś wiadomo było, że ona przeminie, a zastąpi ją dojrzałość, doświadczenie. Dziś robimy wszystko, żeby uroda trwała, mało tego, staramy się, by ci, którym jej brakuje, stali się urodziwi. Masz być nie coraz mądrzejsza, tylko coraz młodsza i ładniejsza. To, że ktoś jest udany fizycznie, często zwalnia z wielu obowiązków, a swój udział mają w tym media. Uważa się, że każda piękna osoba powinna być pokazywana tak, jakby uroda sprawiała, że jest kimś szczególnym. Pozór staje się najważniejszy.

W latach 90. furorę zrobiła genialna książka Karen Horney "Neurotyczna osobowość naszych czasów", niemal wszystkich podejrzewano o neurotyzm. Dziś panuje narcystyczna osobowość naszych czasów. A przy narcyzie neurotyk to jest prawie całkiem zdrowa i społeczna jednostka. Neurotyk się strasznie przejmuje. Zastanawia się czy spełnia oczekiwania innych, ale przede wszystkim, czy jest wystarczająco kochany. Ważni są dla niego ludzie i relacje, np. czy jest dla kogoś wystarczająco ważny. Charakteryzuje go rodzaj nadwrażliwości i przynależność do społeczności. To podstawowa różnica między nim a narcyzem, bo ten ostatni społeczności nie widzi, nie czuje, ludzie są dla niego nieważni, a ich oceny istotne o tyle, o ile jest z nimi związany jakiś zysk. Inni mają narcyzowi służyć lub się do niego dostosować. Osoba narcystyczna chce być najważniejsza, podziwiana, wręcz ma poczucie, że taka jest, a jednocześnie brakuje jej empatii. Dla narcyza inni to są cienie, nie potrafi przyjąć ich perspektywy. Wymaga specjalnych praw: "Ja mogę, ale inni nie". Często krytykuje zachowania, które sam przejawia. Można by pomyśleć, że to nieszczęśliwa, samotna osoba, podczas gdy on czasem zakłada rodzinę. Piękny dom z piękną żoną lub mężem może być częścią wizji, która potwierdza jego wartość. Choć w tym związku nie będzie więzi i bliskości.

Czy można wychować do narcyzmu? Tak, jeśli się nie wymaga, nie stawia granic, nie uczy odpowiedzialności, zachwyca dzieckiem bez powodu. Gdy mamusia uwielbiała, a jednocześnie najchętniej by zżarła, dziecko musi się przed nią bronić. Na ogół ucieka, czyli w konsekwencji w dorosłym życiu ucieka przed związkiem, przed ludźmi, bliskością, wymaganiami. Można tu mówić o "kulcie dziecka". Niebezpieczne jest zresztą zarówno nadmierne chwalenie, jak i poniżanie, podkreślanie niedostatków lub wymaganie doskonałości. Właściwie wychowane dziecko potrafi przekroczyć fazę zainteresowania sobą samym, zauważyć swą odrębność i obecność innych. Dziecko nadmiernie zadufane w sobie lub nadmiernie poniżane, cierpiące nie widzi innych, zostaje tylko przy sobie.

Wielka sława i wielkie pieniądze, które przychodzą na osobę nieukształtowaną, muszą ją zniszczyć i pchnąć w stronę narcyzmu, ponieważ zaczyna wierzyć, że jest wyjątkowa, że jej się z tego tytułu wszystko należy, jak ktoś nie daje, to won. Taka osoba ma dwór, a więc nie ma bliskich, tworzą go ludzie, którzy chcą coś zyskać. Bez wstydu powiedzą każde pochlebstwo, a narcyz właśnie się tym karmi.

Jeżeli ktoś jest przeżarty narcyzmem, trudno go zmienić, bo dla takiej osoby nie ma sankcji. Dla neurotyka tą sankcją jest odrzucenie, ponieważ on się boi, że ktoś go nie zechce, że się wyda, jaki on jest niefajny, że ludzie się odwrócą. Narcyz się tym nie przejmie, powie: "To ty jesteś do dupy", choć to wcale nie znaczy że on się szczególnie ceni. Bo narcyz nie tylko nie szanuje innych, ale także siebie. Charakteryzuje go rozmazane poczucie tożsamości. Żyje fantazjami na swój temat, tworzy mity w rodzaju "my przeciwko światu" albo "tylko my jesteśmy wyjątkowi". Jeśli ktoś nie podziela tego przekonania, to znaczy, ze nie jest wyjątkowy, bo przecież narcyza mogą zrozumieć tylko wyjątkowe osoby.

Więcej na temat dojrzałości, samotności, wolności i tego, jak poradzić sobie ze zdradą znajdziecie w książce "Życie od A do Z" Katarzyny Miller i Dariusza Janiszewskiego, Wydawnictwo Zwierciadło.

  1. Psychologia

Co w życiu jest dla ciebie najważniejsze? - 10 inspiracji Bartona Goldsmith'a

W codziennym biegu łatwo zapomnieć o naprawdę ważnych sprawach. (Fot. iStock)
W codziennym biegu łatwo zapomnieć o naprawdę ważnych sprawach. (Fot. iStock)
Zastanawiasz się czasem, co w życiu jest naprawdę istotne? Co ma dla ciebie największą wartość? Dr Barton Goldsmith napisał listę 10 najważniejszych spraw, które zawsze warto mieć na uwadze. Czy zgadzasz się z nim?

Dr Barton Goldsmith jest znanym, wielokrotnie nagradzanym amerykańskim psychoterapeutą, pisarzem i publicystą. Regularne pojawia się w: CNN, Good Morning America, CBS News, NBC News, The Greg Behrendt Show. Od ponad 30 lat pracuje jako psychoterapeuta specjalizujący się w psychologii życia, miłości i dążeniu do szczęścia. Na podstawie swojego zawodowego i życiowego doświadczenia napisał listę 10 najważniejszych spraw, o których warto w życiu pamiętać i realizować je. Oto one:

1. Najważniejsze, co rodzice mogą zrobić dla swoich dzieci, to mieć dobre relacje z innymi. W ten sposób dzieci otrzymują lekcję, jak z kimś być.

2. Najważniejszą rzeczą, jaką człowiek może zrobić dla drugiego człowieka, to kochać. Jeśli twój partner czuje się kochany, powstaje silny fundament związku.

3. Najważniejsze, co kobieta może zrobić dla swojego partnera, to być jego cheerleaderką. Bądźcie gwiazdami w swoich oczach.

4. Najważniejsze, co możesz zrobić dla siebie, to czuć, że jesteś wystarczająco dobra. Nie musisz być najlepsza we wszystkim, aby mieć wspaniałe życie. Nie pozwól nikomu krytykować czegoś, co zrobiłaś, by czuć się dobrze.

5. Najważniejsze w życiu jest to, żeby czuć się kochanym. Naprawdę uważam, że bycie w związku to jedyny sposób, żeby naprawdę poczuć życie w pełni.

6. Najważniejszą rzeczą do zrobienia w życiu jest przyczynienie się do dobrobytu ludzkości. Wiedza o tym, iż będąc tu, sprawiłeś, że świat stał się choć trochę lepszy, powoduje, że życie ma głębszy sens.

7. Najważniejszą rzeczą do zapamiętania jest to, że jakaś szczególna osoba była dla ciebie dobra. Na przykład nauczyciel w szkole średniej pomógł odkryć ci talent pisarski albo babcia obdarzyła cię bezwarunkową miłością.

8. Najważniejsze jest, aby nie marnować czasu na ranienie siebie takimi emocjami jak: złość, gniew, żal, poczucie krzywdy, chęć odwetu. Praca wewnętrzna nad negatywnymi emocjami pozwoli ci nie tracić cennych minut życia.

9. Najważniejszą rzeczą na świecie są ludzie. Jeśli byłabyś tu sama, jak wyglądałaby ta planeta? Ceń swoje życie i dziel się nim z innymi.

10. Najważniejszą rzeczą w życiu jest poczucie, że żyje się najlepiej, jak się potrafi.

  1. Psychologia

Praktyka uważności w drodze do pracy

Zachowaj w sobie medytacyjny spokój i uważny kontakt z rzeczywistością. (Fot. iStock)
Zachowaj w sobie medytacyjny spokój i uważny kontakt z rzeczywistością. (Fot. iStock)
Być może ranna podróż do pracy pociągiem, tramwajem, autobusem czy metrem nie jest twoją ulubioną częścią dnia. Być może daje znać o sobie senność, może jest tłoczno lub duszno. Czasami drażnią cię zapachy, hałas, cudze rozmowy przez telefon i sygnały wiadomości, korki i dłużący się czas. Postaw na praktykę uważności.

(Z drobną modyfikacją poniższą praktykę możesz także zastosować, stojąc w kolejkach.)

Nie odcinaj się, nie dystansuj od tych przeżyć. Schowaj komórkę, zamknij książkę czy gazetę, wyłącz muzykę i ściągnij słuchawki. Chwilę zanurz się w aktualną sytuację, pozwól sobie doświadczyć wszystkiego, co aktualnie czujesz: komfortu i dyskomfortu w różnych postaciach. Nie oceniaj ani nie nazywaj pojawiających się doświadczeń. Nie zwracaj uwagi na jeden bodziec, daj sobie doświadczyć całości.

Zamknij oczy. Zwróć uwagę na swój oddech, obudź jego świadomość na poziomie ciała i psychiki. Poczuj, co przynoszą wdechy i co zabierają wydechy. Skup się na swoich odczuciach aktualnej sytuacji na poziomie ciała, emocji, zmysłów… Daj sobie doświadczyć dźwięków, które słyszysz (nie etykietując ich), miarowego stukotu tramwaju czy pociągu lub dźwięków jazdy autobusu, tego jak twój środek lokomocji się zatrzymuje, wysiadają i wsiadają pasażerowie itd. Nie nazywaj tego, co czujesz czy słyszysz, nie oceniaj, po prostu daj sobie to przeżyć bezpośrednio.

Jak masz trochę więcej czasu możesz przez kilka do kilkunastu minut kultywować w sobie przyjazne nastawienie, pełne akceptacji, życzliwości, a może nawet miłości. Wobec siebie i wobec innych. Posłuchaj, jakie życzenie do siebie samego wypływają twojego serca i wypowiedz je w myślach, np. Obym miał się dobrze… Obym był bezpieczny… Obym był spokojny… etc. Po każdym życzeniu, które się pojawi pozostań chwilę w uważnej ciszy, pozwalając, by przez 1-2 minuty wybrzmiewało w tobie… Następnie z życzliwością skieruj uwagę na osoby wokół ciebie i skup się na życzeniach do nich, które wypływają z twojego serca. Niech te życzenia staną się pewnego rodzaju nośnikiem życzliwości, przyjaznego nastawienia, dobrej woli dla innych pasażerów, np. Oby moi współpasażerowie mieli się dobrze… Oby czuli się bezpieczni i pewni siebie… etc. Po każdym życzeniu, które się pojawi pozostań chwilę w uważnej ciszy.

Następnie wróć jeszcze do świadomości oddechu i uważności siebie w tym miejscu i czasie. Powoli pozwól, by uwaga wracała do świata zewnętrznego, otwórz oczy, ale pozostań nadal uważny. Nie aktywizuj zmysłów, pozwól, by wzrok i inne zmysły powoli dostosowały się do świata zewnętrznego. Zachowaj w sobie medytacyjny spokój i uważny kontakt z rzeczywistością, jak również gotowość do nieoceniającego przyjmowania pojawiających się przeżyć.

  1. Psychologia

Jakie cechy mężczyźni lubią u kobiet? Bo chciałabym być perfekcyjna...

Nie ma takich cech, których chcą mężczyźni, bo każda kobieta ma w sobie coś specjalnego i ludzie się dobierają wedle wzoru, który jest nie do przewidzenia. (Fot. iStock)
Nie ma takich cech, których chcą mężczyźni, bo każda kobieta ma w sobie coś specjalnego i ludzie się dobierają wedle wzoru, który jest nie do przewidzenia. (Fot. iStock)
Ryzykując pokazanie się facetowi taką, jaka jesteś możesz zyskać go naprawdę, na długo. Udając kogoś innego, kogoś łatwego w życiu i przyjemnego do patrzenia skazujesz siebie na to, że cały czas trzeba będzie ten wizerunek pielęgnować i poświęcać mu dużo czasu i wysiłku.

Na pewno faceci mają kilka ulubionych cech u kobiet, ale chyba po prostu są to cechy, które są doceniane zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn. Do nich można zaliczyć: poczucie humoru, optymizm, ciekawą osobowość, dojrzałość emocjonalną, poczucie własnej wartości.

Najważniejsze, żeby najpierw polubić siebie i swoje wady, a nie tylko zalety! Żeby potem móc polubić kogoś innego, również z jego zaletami i wadami.
Jeżeli masz takie wysokie oczekiwania w stosunku do siebie – to nie będziesz też akceptować normalności i wad u mężczyzny – to obusieczna broń.

To, ile jesteśmy w stanie dać swobody innym – tyle możemy dać akceptacji sobie. I odwrotnie!
Nie pytaj więc, jak możesz być atrakcyjniejsza dla facetów, tylko jak być sobą w relacji z facetami..,

  • Mężczyzna może się w tobie zakochać, jeśli pokażesz mu siebie. Jeżeli będziesz się starała byś perfekcyjna, to zakocha się w idei, o ile w ogóle się zakocha, a nie w tobie.
  • Jeżeli pozwolisz mu na to, żeby mężczyzna się zakochał w koncepcie ciebie idealnej, to jesteś zamknięta w celu, w jaskimi, w klatce własnego wizerunku.
  • Bycie w tej celi oznacza, że musisz umniejszać swoje prawdziwe "ja" cały czas. Oznacza, że będziesz coraz bardziej rozgoryczona i ściśnięta.
  • Dlaczego tak się dzieje? I co powoduje, że kobiety same zamykają się w więzieniu, nie mówią i nie pokazują siebie, a co gorsze - boją się siebie?
  • Bierze się to z tego, że przez dłuższy czas lub całe życie twoje pragnienia nie były ważne i nikt nie zachęcał cię żebyś je okazywała, a wręcz przeciwnie: Twoje pragnienia były nieważne, a ty żeby przeżyć, musiałaś być nieobecna.
  • Kobiety z takim syndromem są często bardzo pomocne, chętne do dawania, bardzo miłe, chętnie do uśmiechu, wyglądają bosko, tak też się prezentują, a w środku jest lęk, że ktoś odkryje, że nie są takie świetne, że mają fałdkę na brzuchu.
  • Uwierz, że mężczyźni chcą poznać ciebie, a nie twój obraz ciebie. Bo przy kobiecie, która akceptuje się ze wszystkim i potrafi być wyluzowana i normalna - oni także mogą poczuć się swobodnie.
  • Musisz budować granice, a nie mieć ich coraz mniej, a twoje pytanie brzmi, jakbyś jeszcze i tę resztkę chciała usunąć.
  • Budowanie granic to uczenie się tego, co lubisz lub nie lubisz, chcesz lub nie chcesz, godzisz się lub nie godzisz, a potem okazywanie tego. Dla przykładu takie stwierdzenie "Nie lubię, jak mężczyzna moich marzeń mnie ignoruje. Nie chce być ignorowana". To jest hasło do ciebie, o tobie, to nie jest hasło, które ma zmienić jego. Jest związane z tobą. Ty musisz najpierw wiedzieć, czego nie chcesz i nie zgadzać się na to.
  • Masz się uczyć poznawać swoje potrzeby i wyrażać je. Wprost.
  • Z czasem będzie cię coraz bardziej drażnić, że nie masz czegoś, co chcesz lub masz coś, co cię nie spełnia. Coraz lepiej będziesz wiedziała, co robić. Ale na to potrzeba czasu, bo też przez długi czas zagłuszałaś swoje pragnienia.
  • Wracając do twojego pytania. Nie ma takich cech, których chcą mężczyźni, bo każda kobieta ma w sobie coś specjalnego i ludzie się dobierają wedle wzoru, który jest nie do przewidzenia. Ta sama wada u jednej kobiety jest zaletą według innego faceta. Trzeba trafić na swojego, na tego, który będzie lubił twoje duże biodra, to że śpisz do południa i to że lubisz się kochać po kilka razy dziennie lub odwrotnie.
  • To co jest ważne, to bycie sobą i stanie za sobą. Taka kobieta jest bardzo atrakcyjna, gdyż związek z nią ma duże szanse być długi i spełniający. Kobieta, która umie powiedzieć: "Nie, dziękuję" jest dla mężczyzny atrakcyjna. Oznacza, że jest silna i dba o swoje potrzeby przez co on nie musi się bać, że ją skrzywdzi.

Więcej w książce "Instrukcja obsługi faceta" Katarzyny Miller i Suzan Giżyńskiej, wyd. Zwierciadło.