fbpx

Brzuch to nie tylko nasz drugi mózg, ale i magazyn trudnych doświadczeń

Brzuch to nie tylko nasz drugi mózg, ale i magazyn trudnych doświadczeń
Brzuch w obrazie objawów jest czytelny jak mało która dolegliwość. Pod skurczami, wzdęciami, gnieceniem, zaparciami, biegunkami czy bólem ukrywają się uczucia, często bardzo trudne do przeżycia. (Fot. iStock)

Brzuch to nie tylko nasz drugi mózg, ale i magazyn trudnych doświadczeń, które – nieprzepracowane – ujawniają się w postaci bolesnych objawów, nieznajdujących pokrycia w wynikach badań. Terapeutka Ewa Klepacka-Gryz łamie szyfr zaburzeń psychosomatycznych.

Miłka zadzwoniła z pytaniem o terapię jednego spotkania. Kiedy wyjaśniłam jej, na czym polegają takie sesje, zapytała: – Czy przy zespole jelita drażliwego (IBS) warto stosować antydepresanty? – A jak ty czujesz? – Boję się, że lekarstwa mnie znieczulą, choć może na tym właśnie polega problem z jelitem wrażliwym? – powiedziała z wahaniem.

Cóż, jeśli pacjent myli jelito drażliwe z jelitem wrażliwym, jestem zachwycona, a jeśli na dodatek boi się znieczulenia, to wiem, że terapia jednego spotkania jest właśnie dla niego.

Krok 1. Słuchamy, co się dzieje w brzuchu

Na IBS Miłka cierpiała od pięciu lat, dokładnie tak powiedziała: „cierpię”, zamiast na przykład „choruję”. Od początku była mi bliska – doskonale ją czułam, w zasadzie od rozmowy telefonicznej wiedziałam, że to będzie ważna sesja, a ważna często oznacza poruszająca, a nawet bolesna. Jej „cierpię” doskonale wpisywało się w ten scenariusz, który w zasadzie był książkowy – z podręcznika dla lekarzy, którzy nie lubią diagnozy IBS, ale często zbyt pochopnie ją stawiają i bezrefleksyjnie, zwykle na do widzenia, informują pacjenta, że na to nie ma lekarstwa.

Przez lata Miłka wędrowała od lekarza do lekarza, zrobiła mnóstwo badań, często nieprzyjemnych i inwazyjnych, usłyszała wiele diagnoz: „wyniki w normie” albo: „tam nic nie ma”, stosowała kolejne diety cud i nieraz bardzo drogie suplementy. Diety i lekarstwa pomagały na krótko, dając złudną nadzieję, że może tym razem choroba odejdzie na dobre. Nie odeszła, jedynie dolegliwości zmieniały się jak w kalejdoskopie. – Już sama nie wiem, czy bardziej mnie męczą zaparcia i godziny spędzane na sedesie z nadzieją, że może tym razem się uda, czy biegunki, które przynoszą chwilową ulgę w bólu, za to nie pozwalają zbytnio oddalać się od toalety – zwierzyła się Miłka i przyznała, że ostatnio zaprzestała poszukiwań lekarza cudotwórcy, próbowała za to korzystać z rad innych chorych, zamieszczanych na forach jelitowców. – Przynajmniej można się wyżalić. Każdy kolejny lekarz, który ogląda moje badania i nie odnajduje w nich niczego „z grubej rury”, typu guz, przestaje się mną interesować – podsumowała efekty dotychczasowego leczenia. – Ta choroba, a właściwie reakcje na nią doskonale pokazują jej przyczyny: cierpienie, bezradność, złość – to emocje, które ukryte są pod jej symptomami. Albo jesteś gotowa czuć emocje, albo odczuwasz symptomy – zaczęłam. – Chcesz powiedzieć, że sama jestem sobie winna? – Absolutnie nie, poczekaj, a zrozumiesz, o co chodzi.

Na grupach chorych polecano psychiatrę, który dla wielu okazał się ostatnią deską ratunku. Miłka również go odwiedziła. Kiedy powiedziała, że boi się, że leki ją znieczulą, lekarz stwierdził, że jak nie będzie roztkliwiać się nad emocjami, to i ból zniknie.

– I? – spytałam. – Chyba nie chcę nie czuć i chcę roztkliwiać się nad sobą, bo czasami naprawdę jest mi trudno. – Rozumiem. To jak się dziś czuje twój brzuch? – Nie jest najgorzej. – A dokładniej? Połóż dłoń na brzuchu i posłuchaj. W końcu to on jest bohaterem naszego dzisiejszego spotkania – zaproponowałam. Proszę, żeby odsłoniła brzuch i położyła rękę na odkrytym ciele. Robi to z wyraźną ciekawością. – Nigdy nie dotykasz swojego brzucha? – Jedna dietetyczka kazała mi masować brzuch po jedzeniu, ale to jest… takie raczej obrzydliwe. – A co robisz, kiedy boli cię brzuch? – Biorę tabletkę rozkurczową.

Podpowiedziałam, żeby położyła jedną dłoń w okolicach pępka, drugą na klatce piersiowej w pobliżu serca, a potem zamknęła oczy i spokojnie oddychała. I posłuchała, co się dzieje. – O kurczę, to dziwne, brzuch mi się kurczy w rytm bicia serca. Czy to możliwe? – wydawała się szczerze zaskoczona.

Krok 2. Odkrywamy, że „lekarstwo” może być gorsze od choroby

Kiedy obrzydzenie Miłki do brzucha zamieniło się w kierunku ciekawości, wiedziałam, że to dobry trop. Przyzwyczailiśmy się traktować zarówno ból, jak i inne dolegliwości fizyczne tak samo instrumentalnie jak większość lekarzy (niestety). Kiedy boli, to trzeba zbadać: ponaciskać, często zadając dodatkowy ból, czy dać tabletkę, która zlikwiduje objawy.

– Pamiętasz, co robiła twoja mama, kiedy bolał cię brzuch? – Mówiła, że paluszek i główka to szkolna wymówka. Czasami babcia mi masowała brzuch albo dawała takie krople miętowe na łyżeczce cukru. Te krople były nawet smaczne i słodkie.

Poprosiłam, żeby Miłka opowiedziała mi o wszystkich sposobach diagnozy i leczenia, których doświadczyła do tej pory. Najbardziej nie lubiła dotykania brzucha: – Lekarz zwykle miał zimne ręce i był mało delikatny. Kiedy syczałam z bólu, nierzadko rzucał jakiś mało przyjemny komentarz. Pamiętam, jeden uszczypnął mnie w brzuch i powiedział, że taki śliczny brzusio, a taki niegrzeczny. To miał być chyba komplement.

Jeśli chodzi o diety, to na początku były dla niej atrakcją, sprawiały, że czuła się wyjątkowa, ale szybko zaczynały być uciążliwe. – Kiedy spotykałam się na mieście ze znajomymi, moje ograniczenia jedzeniowe wszystkich wkurzały, niektórzy się ze mnie nabijali albo ignorowali moją obecność. Chyba najgorsza była dla mnie dieta bez cukru. Pamiętam, raz się popłakałam, tak bardzo chciało mi się zjeść coś słodkiego. Dietetyczki są chyba gorsze od lekarzy, każde najmniejsze odstępstwo od normy traktują jak przestępstwo, które niweczy wszystkie starania. Tylko czyje? Bo chyba nie ich, a moje – Miłka nie kryje złości.

Kolejny raz pomyślałam, że bolący brzuch, choć tak trudny do zdiagnozowania, w obrazie objawów jest czytelny jak mało która dolegliwość. Pod skurczami, wzdęciami, gnieceniem, zaparciami, biegunkami czy bólem ukrywają się uczucia, często bardzo trudne do przeżycia. Działania mające przynieść ulgę – właśnie je wyzwalają, uruchamiają.

– Myślę, że skoro do tej pory nie trafiłaś na nikogo, kto by ci na dłuższą metę pomógł, musisz pomóc sobie sama. Co ty na to? – spytałam. – Super, tylko jak? – Miłka nie dowierzała, ale czułam, że mój pomysł jej się podoba. – Zastanówmy się, co możesz zrobić dla swojego brzucha.

Najpierw mówiłam ja; opowiadałam, czym się różni głód od apetytu, dlaczego cukier kojarzy nam się z nagrodą, co to oznacza, że nawyki żywieniowe wynosimy z domu. Potem mówiła Miłka, opowiadała o najwcześniejszych zapamiętanych z dzieciństwa smakach, o tym, kiedy i dlaczego przestała lubić gotować i na co miałaby teraz największą ochotę.

Gdyby starczyło czasu, być może przeniosłybyśmy sesję do kuchni i wspólnie coś upichciły. Sama perspektywa bardzo nam się podobała. Potem razem pooddychałyśmy, pamiętając, by w trakcie oddechu poruszał się brzuch, a klatka piersiowa znacznie mniej (oddychanie torem brzusznym). Miłka interesuje się kamieniami, skończyła też kurs aromaterapii. Sama wpadła na pomysł, żeby łącząc te dwie pasje, zrobić własnoręcznie olejek relaksacyjny do masażu brzucha. Zauważyłam, że z coraz większą przyjemnością dotyka tego rejonu ciała; głaszcze go, napina, a potem puszcza luźno, śmiejąc się przy tym jak mała dziewczynka.

– Wiesz, mam takie zdjęcie z dzieciństwa, na którym jestem na golasa, a na brzuchu mam namalowaną śmiejącą się buźkę. Bardzo je lubię. – Jestem pewna, że twój brzuch bardzo lubi się śmiać. – Pod warunkiem że się niczym nie stresuję.

Krok 3. Odczarowujemy stres

Obwinianie wyłącznie stresu o dolegliwości brzuszne, ale i wiele innych problemów jest, moim zdaniem, przesadzone. Zwłaszcza stresu zewnętrznego. Nawet jeśli uważasz, że twój IBS jest skutkiem stresującego życia, to co możesz z tym zrobić? Życie jest, jakie jest; nie zmienisz szybkiego tempa, pracy, w której nie zawsze jest czas na spokojne zjedzenie posiłku, więc nie ma po co się tym zajmować. Nasze brzuchy najbardziej na świecie nie lubią narzekania, nie zajmuj się więc tym, na co nie masz wpływu, zmień to, co zmienić możesz. Kiedyś zmagaliśmy się z zagrożeniami zewnętrznymi, stresem były drapieżniki czy okres suszy i głodu, dziś największe zagrożenia płyną z własnej głowy. Chodzi głównie o nasze przekonania na temat nas samych i świata. Obecnie największym stresorem jest sposób, w jaki traktujemy samych siebie: perfekcjonizm, brak akceptacji, niski poziom autoempatii.

– Czy to znaczy, że mam przestać stosować diety, odstawić suplementy? – spytała Miłka. – Nie, rób wszystko, co czujesz, że jest dla ciebie najlepsze i przede wszystkim zwracaj uwagę na to, czym się karmisz, i nie chodzi mi jedynie o jedzenie, ale o wszystko, co przyjmujesz ze świata.

Miłka nie do końca rozumiała, co mam na myśli. Wytłumaczyłam jej, że jeśli na przykład widuje się z ludźmi, po spotkaniu z którymi boli ją brzuch, albo robi coś, a na samą myśl o tym już jej niedobrze – to karmi się wtedy czymś, co jej szkodzi.

– Myśląc w ten sposób, powinnam zrezygnować z mnóstwa znajomych i z wielu obowiązków, które muszę wykonywać. To nierealne – zaprotestowała. – Wiem, że nie jesteś w stanie w jednej chwili wywrócić życia do góry nogami, ale chciałabym, żebyś zdała sobie sprawę z faktu, że wszystko, co robisz wbrew sobie, szkodzi ci tak samo albo nawet bardziej niż jedzenie glutenu. Sama dieta czy probiotyki nikogo nie wyleczą trwale z IBS. IBS, inaczej ZJD, to tylko nazwa symptomów, a każdy symptom to ważny komunikat od naszego ciała – na przykład świadczący o tym, że pozwalamy się ranić.

Widziałam, że ostatnie zdanie bardzo poruszyło Miłkę, zgięła się wpół, jakby chciała ochronić brzuch przed ciosem. – Dokładnie tak powinnaś się chronić przed wszystkim, co ci nie służy. Twoje ciało zareagowało genialnie. Przypomnij sobie przynajmniej kilka sytuacji, na myśl których zgina cię w pół – poprosiłam.

Myślałam, że będzie potrzebowała dużo czasu, by odgrzebać z pamięci dawne historie, ale okazało się, że wystarczył jej dosłownie moment; Miłka zaczęła łapać powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg, rękami objęła brzuch i zaczęła kiwać się jak dziecko z chorobą sierocą. – O kurczę, jak mnie ścisnęło – prawie krzyknęła. – Oddychaj spokojnie, pozwól poprowadzić się ciału.

Ledwie skończyłam ostatnie zdanie, Miłka wybuchła szlochem, takim głębokim, z dna brzucha. – A myślałam, że ta chora relacja już mnie tak nie boli.

Krok 4. Okazuje się, że w brzuchu Miłki tkwiła bolesna historia miłosna

Nasze brzuchy ukrywają wiele traumatycznych, przynoszących cierpienie historii. Historii przydarzających się nam od najwcześniejszego dzieciństwa. Ich motyw przewodni zwykle jest ten sam: niespełniona miłość, odrzucenie, niekochanie, rany na sercu. Przypadek Miłki to klasyka gatunku; romans z żonatym, według znanego scenariusza: kocha – nie wybiera, porzuca i wraca jak bumerang, chce i nie chce, a potem obwinia za to, że tak bardzo chce, ale przecież nie może.

Ostatnie minuty sesji Miłka spędziła, leżąc na kanapie; szlochając i krzycząc na przemian, jej brzuch drżał, wibrował, zaciskał się i puszczał, w pewnej chwili pojawił się odruch wymiotny. Mogłam jedynie siedzieć obok i cicho szeptać, że teraz będzie już tylko lepiej. Byłam tego pewna i Miłka też to czuła. – Teraz mój brzuch się uśmiecha – powiedziała, wstając. Jej twarz też była cała rozświetlona.

Autoterapia dla cierpiących na brzuszne dolegliwości

  • Jeśli nie masz medycznie potwierdzonych nietolerancji pokarmowych, stosuj żywienie intuicyjne – jedz to, na co naprawdę masz ochotę. Nie funduj sobie frustracji związanych ze sztywnym trzymaniem się diety i ciągłym myśleniem o ,,zakazanych owocach”. Jeśli nie masz naprawdę silnej alergii, może okazać się, że ból brzucha po zjedzeniu czegoś, czego ci nie wolno, jest w rezultacie mniej raniący niż poczucie niesprawiedliwości, żalu czy czucia się odmieńcem.
  • Kiedy boli cię brzuch, zanim sięgniesz po tabletkę, połóż dłoń w miejscu, gdzie boli najbardziej, i zastanów się, co powiedziałby ci ten ból, gdyby umiał mówić. Jeśli to będzie za trudne, spróbuj opisać, jakie to doznanie: ucisk, skurcz, ciągły czy przerywany, chłodny czy gorący. Nie chodzi o to, żeby ignorować ból, ale lepiej go rozpoznać. Kiedy nabierzesz wprawy – zacznij łączyć np. zimny ucisk z wydarzeniem, który go poprzedzał. Może okazać się, że tego typu bólem reagujesz na przekraczanie granic, np. kiedy ktoś wścibski zadaje ci zbyt intymne pytania. Brzuch jest doskonałym testerem naszych granic.
  • Jak najczęściej rób sesje oddechowe. Nie musisz stosować żadnej specjalnej techniki. Po prostu usiądź spokojnie, połóż dłoń na brzuchu (jedną albo obydwie – jak ci będzie wygodniej) i oddychaj w swoim rytmie. Nie myśl o niczym szczególnym, bądź ze swoim oddechem. Jeśli poczujesz napięcie w brzuchu albo w jakiejkolwiek innej części ciała, po prostu skieruj tam oddech.

Ewa Klepacka-Gryz, psycholog, terapeutka, autorka poradników psychologicznych, trenerka warsztatów rozwojowych dla kobiet.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze