fbpx

Coaching twórczości: jak odblokować potencjał

Coaching twórczości: jak odblokować potencjał
fot.123rf

Podobno wszyscy jesteśmy artystami, ale nie każdy ma odwagę tworzyć. Piszesz, malujesz, fotografujesz? Coach twórczości pomoże ci znaleźć inspirację, odblokować się i zmobilizować, ale też zadbać o zyski z twojej pracy.
Spotkanie zaczyna się zwykle od przedstawienia własnej twórczości. W dość nietypowy sposób. Coach Magda Fres rozkłada przed klientem karty z gry dla dzieci „Dixit”. Prosi o wybranie obrazka, który najtrafniej reprezentuje jego pierwiastek twórczy. Może będzie to labirynt – bo lubisz dygresje, skojarzenia. Albo dziewczynka z balonikiem – bo obserwujesz świat z dziecięcej perspektywy, cenisz sobie lekkość i zabawę. A może wulkan – bo twórczość to wentyl bezpieczeństwa dla twoich emocji.

– To typowo coachingowa praca z metaforą – tłumaczy Magda Fres. – Jeśli mam się zajmować czyjąś twórczością, chcę ją poznać. Oczywiście, nigdy jej nie oceniam, to nie moja rola, ale dobrze jest wiedzieć, o czym rozmawiamy. Bez nazywania stylu malarskiego czy streszczania powieści… Takie metaforyczne ujęcie daje też nową perspektywę, pozwala od razu wyjść poza problem. Zobaczyć to, co działa.

Potem można się pochylić nad wyzwaniami. Popracować z różnymi tematami, chociażby wyjścia do świata, dzielenia się swoim dziełem, konfrontacji z oceną. – Zdarza się, że ktoś otrzymuje sprzeczne komunikaty na temat swojej twórczości. Jedni chwalą, inni krytykują. Czuje się więc zdemotywowany – mówi Magda Fres. Czego potrzebuje? Głębokiego przekonania, że tworzenie ma sens, niezależnie od tego, co myślą na ten temat inni. Że to, co robi, jest wartościowe, nawet jeśli nikt nie przyjdzie na jego wystawę. – Nie mamy wpływu na ocenę innych, ale od nas zależy, co z tą oceną zrobimy. Chodzi o to, żeby centrum zawiadywania emocjami było w środku, nie na zewnątrz – wyjaśnia coach. I przyznaje, że czasem potrzeba nawet kilkudziesięciu lat, by wypracować sobie rozpoznawalny styl, zostać docenionym. – Sęk w tym, skąd wziąć tyle energii, samozaparcia i pewności siebie.

Proces twórczy

Magda Fres napisała siedem książek. Trzy zostały wydane, cztery czekają „w szufladzie” na lepszą koniunkturę. Dobrze wie, z jakimi trudnościami zmaga się twórca: począwszy od organizacji czasu, poprzez szukanie inspiracji (zwanej w pewnych kręgach „natchnieniem”), a skończywszy na sprzedaży gotowego dzieła (czy, jak kto woli, produktu).

Pracuje z pisarzami, malarzami, fotografami, rękodzielnikami… Towarzyszy im w osiąganiu różnych celów: wystawa, wyjście z impasu, wybór między dwiema dziedzinami sztuki… – Oczywiście, mógłby się tego podjąć każdy inny coach – przyznaje. – Ale coaching twórczości ma swoją specyfikę. Bierze pod uwagę złożoność procesu twórczego, jego głęboki, intrapsychiczny wymiar. Dysponuje specjalnymi narzędziami, których na próżno by szukać chociażby w coachingu sportowym. Wiele z nich „importowałam” ze Stanów Zjednoczonych. Inne stworzyłam sama, bazując na swojej wiedzy i doświadczeniu.

Wyrosła w domu, w którym czytało się, komentowało i kochało literaturę… Rodzice uczyli języka polskiego, potem zaangażowali się w pisanie, zaczęli wydawać kolejne książki. – Szybko dostrzegli mój talent, wzmacniali chęć pisania. Już w szkole podstawowej brałam udział w różnych konkursach literackich – opowiada. Wybrała studia psychologiczne, ale najbardziej pociągała ją psychologia twórczości. Na trzecim roku wiedziała już, o czym napisze pracę dyplomową: „Rola lęku w procesie twórczym”. – Okazało się, że w Polsce nie ma żadnych opracowań na ten temat – wspomina. – Na szczęście miałam przyjaciół studiujących w Szkocji. Pojechałam do Edynburga, trzy tygodnie spędziłam w miejscowej bibliotece.

Po studiach, pracując jako trener w korporacji, zaczęła interesować się treningami kreatywności dla menedżerów. Wciąż pisała. Za namową mamy zebrała opowiadania i 10 lat temu wydała „Do piekła kuchenną windą”. Potem przyszedł czas na powieść dla młodzieży („Bulgur”) i zabawno-intymny dziennik świeżo upieczonej matki („Mama, smoczek!”). Wreszcie zapragnęła scalić dotychczasowe doświadczenia. Coaching i tworzenie: jak to połączyć? Okazało się, że w Nowym Jorku istnieje stowarzyszenie coachów kreatywności (Creativity Coaching Association). Żeby zostać jego członkiem, trzeba być coachem z dorobkiem twórczym. Spełniała warunki, została przyjęta. Odważyła się napisać do założyciela stowarzyszenia, czołowego coacha twórczości, Erica Maisela. Wiedziała, że pracuje z gwiazdami hollywoodzkimi, autorami światowych bestsellerów. Nieoczekiwanie Maisel zaprosił ją do współpracy nad swoją książką, „Secret of Creativity Coach”. Stał się też mentorem, z którym pracowała nad organizacją swojego czasu. Właśnie: bardziej mentorem niż coachem… – Coaching jest z założenia niedyrektywny, wyklucza doradzanie, sugerowanie, narzucanie – tłumaczy Magda Fres. – Wiedziałam, że Eric ma inny styl, od początku to akceptowałam. Ale kiedy zalecił mi wstawać o piątej rano, żeby pisać, nie posiadałam się z oburzenia. To brzmiało jak prowokacja: „Spielberg może, a ty nie możesz?”. Byłam wściekła, ale posłuchałam.

Autocoaching

Coach twórczości zobaczy ogniska zapalne, twoje zapętlenie, pomoże ci z niego wyjść. Potem możesz zacząć stosować to, co się nazywa autocoachingiem. Rozmawiać ze sobą, stawiać pytania. – Jeśli od miesiąca niczego nie napisałam i brakuje mi pomysłów, wiem, jakie czynności wykonać, żeby przyszła inspiracja, a za nią ekscytacja i motywacja do działania – mówi Magda Fres. – Potrzebuję spędzić trochę czasu sama, wejść w określony rytm poprzez spacer, jazdę na rowerze, pływanie… Poszukiwanie inspiracji to też chodzenie po mieście, odwiedzanie oryginalnych miejsc, przyglądanie się ludziom. Wyciszenie się, danie przestrzeni temu, co może się pojawić, otworzenie się na to.

Na wzbudzanie entuzjazmu działa na przykład trzymanie przez 20 minut ołówka w zębach (będziesz zmuszona do uśmiechu, wyzwoli się serotonina). Na wątpliwości lepsza będzie technika dualistycznego myślenia. Załóżmy, że pojawia się myśl: „Pisanie powieści jest trudne”. Można wtedy zapytać: „A co jest mi łatwo napisać?”. Opowiadania. A przecież powieść to zbiór opowiadań! – Chodzi o wybieranie myślenia, które wspiera – tłumaczy Magda Fres. – Ale najważniejsze to podjąć decyzję, że twoja twórczość jest dla ciebie ważna. Że będziesz pisać, malować, robić zdjęcia, nawet gdybyś miała nigdy niczego nie wydać, nie wystawić, nie sprzedać.

Jak się w niej umocnić? Wypisz siedem celów życiowych. Wybierz trzy najważniejsze. Teraz umieść je w jednym zdaniu i połącz ze stwierdzeniem „Moja twórczość jest dla mnie ważna”. Dla ułatwienia Magda Fres dzieli się swoimi celami. Chce wychować syna, kochać i być kochaną, no i tworzyć. Jej „motywator” brzmi więc: „Moja twórczość jest dla mnie ważna, ponieważ chcę wychować syna w atmosferze twórczości i miłości”. – To proste ćwiczenie wprowadza spójność celów, eliminuje potencjalne konflikty – podsumowuje coach. – Dobrze jest powtarzać sobie swoją afirmację, by wniknęła głęboko w świadomość, zaczęła porządkować życie. Jeśli coś rzeczywiście jest dla ciebie ważne, na pewno znajdziesz czas i energię, żeby to robić.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
?>