Nowy film Netflixa to najlepszy dowód na to, że negatywne recenzje nie zawsze zniechęcają widzów do sięgnięcia po nowości, a czasem jest wręcz odwrotnie. Thriller katastroficzny „Morderczy żywioł”, mimo wyjątkowo niskich ocen od widzów i krytyków, bije obecnie rekordy oglądalności. Co więcej, produkcja w zaledwie dobę od premiery stała się najchętniej oglądanym tytułem platformy.
Thriller katastroficzny „Morderczy żywioł” w błyskawicznym tempie zdobył globalną popularność – już w pierwszej dobie od debiutu trafił na szczyt listy najpopularniejszych filmów Netflixa w 91 krajach, w tym m.in. w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Niemczech (obecnie jest numerem jeden w 82 państwach). Te wyniki nie przełożyły się jednak na pochlebne recenzje – zarówno krytycy, jak i widzowie nie kryją rozczarowania produkcją, a na Rotten Tomatoes nowość platformy na zaledwie 37 proc. pozytywnych opinii. Co zatem poszło nie tak?
Czytaj także: Nie tylko „Heweliusz”. Obejrzyj filmy i seriale katastroficzne na podstawie prawdziwych historii. Chwytają za gardło i trzymają w napięciu
(Fot. materiały prasowe Netflix)
Akcja filmu „Morderczy żywioł” rozgrywa się w nadmorskim miasteczku w Karolinie Południowej, gdzie po przejściu huraganu mieszkańcy muszą zmierzyć się z nowym zagrożeniem – stadem żarłaczy tępogłowych, które opanowują zalane ulice. Reżyserem i scenarzystą filmu jest Tommy Wirkola, a jego producentem – Adam McKay, twórca „Nie patrz w górę” i „Big Short”. W obsadzie znaleźli się natomiast m.in. Phoebe Dynevor („Bridgertonowie”), Whitney Peak („Plotkara”), Djimon Hounsou („Gladiator”) oraz Matt Nable („Susza”). Nazwiska twórców wskazywałyby zatem, że otrzymamy jakościowy thriller, który zbierze pozytywne oceny krytyków. Tak się jednak nie stało...
(Fot. materiały prasowe Netflix)
„»Morderczy żywioł« to agresywnie głupi film” – twierdzi krytyk Brian Tallerico. „The Guardian” przyznał filmowi 1 na 5 gwiazdek („od początku emanuje rozpraszającą nieautentycznością”), z kolei „The Travers Take” określił go jako przeciętny klon „Szczęk”, dodając, że Phoebe Dynevor „zasługuje na więcej”. „Digital Mafia Talkies” jest natomiast zdania, że „Thrash” nie potrafi się zdecydować, czym właściwie chce być. W gąszczu niepochlebnych recenzji możemy znaleźć jednak kilka bardziej przychylnych opinii. „Mashable” podkreśla, że „Morderczy żywioł” to solidny thriller survivalowy z dobrą obsadą i wciągającymi efektami, który umiejętnie łączy horror, akcję i komedię, a „Black Girl Nerds” pochwaliło film za trzymającą w napięciu fabułę i jasną wizję twórców.
Czytaj także: Krytycy go zmiażdżyli, widzowie uwielbiają. Netflix ma nowy globalny hit
(Fot. materiały prasowe Netflix)
Widzowie również są podzieleni. „Absurd goni absurd”, „ciężko dotrwać do końca”, „strata czasu”, „masa nieścisłości”, „bez logiki i sensu”, „rozczarowujące” – to sformułowania, które często przewijają się w recenzjach. Wielu zwraca też uwagę na słabe aktorstwo oraz przewidywalność i absurdalność fabuły, porównując film do „Rekinado” i zarzucając mu kopiowanie pomysłów z „Pełzającej śmierci”. Nie brakuje również ostrzejszych opinii: „To ujma dla intelektu, brak szacunku do kasy, jaką wydaje się na tę platformę streamingową i totalne zlekceważenie widza”; „Katastrofa. Lepiej popatrzeć przez okno”; „Najgorszy film w historii kina”; „Radzę omijać szerokim łukiem”.
(Fot. materiały prasowe Netflix)
„Spełnia oczekiwania”; „całkiem dobrze się oglądało”; „efekty specjalne zrobiły robotę”; „niezłe kino rozrywkowe”; „ma dobry początek i kilka niezłych momentów”; „budzi emocje i trzyma w napięciu” – to niektóre z pozytywnych głosów. Są też tacy, którzy przyznają, że chociaż „Morderczy żywioł” jest bez dwóch zdań zły, ma w sobie coś z uroku „dobrego-złego filmu”. Jak zatem podejść do seansu? Najlepiej opisał to jeden z użytkowników portalu Filmweb: „Nie traktować serio, nie oczekiwać drugich »Szczęk« i dobrze się bawić”.