Czas naprawdę leczy rany

Optymalny stan psychiczny to taki, w którym codzienność nie wyklucza i nie zakłamuje przeszłości (Fot. iStock)
Optymalny stan psychiczny to taki, w którym codzienność nie wyklucza i nie zakłamuje przeszłości (Fot. iStock)

Terapia równoważeniem perspektyw postrzegania czasu powstała z myślą o pacjentach cierpiących na zespół stresu pourazowego, ale świetnie sprawdza się też w przypadku depresji, zaburzeń lękowych i silnego stresu oraz pomaga radzić sobie z codziennymi problemami. Jak zauważa Robert Rient, za skomplikowaną nazwą stoi niezwykle prosta metoda łącząca w sobie zdobycze współczesnej psychologii.

Czas został stworzony przez ludzi jako forma strukturalizowania codzienności, która miała pomóc nie tylko w spotkaniach, ale i realizacji różnych zadań, w tym pracy i edukacji. Czas jako taki jest iluzją, ale dzięki temu, że praktycznie wszyscy ludzie uznali go za rzeczywisty – zaczął wywierać ogromny wpływ na nasze życie. Zazwyczaj pomaga w stawianiu celów i ich realizacji, pozwala dotrzeć w odpowiednim momencie na dworzec kolejowy i lotnisko. Ale może też zmienić się w uciążliwą, chorobotwórczą presję.

Sześć perspektyw postrzegania czasu

Zdaniem psychologa Philipa G. Zimbarda, znanego w Polsce przede wszystkim dzięki więziennemu eksperymentowi stanfordzkiemu, każdy z nas ma zdefiniowaną perspektywę radzenia sobie z czasem. Owa perspektywa określa „proces, w ramach którego każdy z nas segreguje swoje osobiste doświadczenia, zaliczając je do różnych kategorii czasowych. Każda z trzech podstawowych subiektywnych stref czasowych – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – dzieli się na dwie kolejne podstrefy, tworząc w ten sposób sześć głównych perspektyw postrzegania czasu” (wszystkie cytaty pochodzą z książki Rosemary K.M. Sword i Philipa G. Zimbarda „Żyj lepiej, kochaj mądrzej”).

1. Pozytywna przeszłość

Ludzie o tej orientacji lubią przeszłość, tradycję, kolekcjonują pamiątki i zapiski z przeszłości, zbierają zdjęcia i chętnie do nich wracają, trzymają się również przyjaźni zawartych w dzieciństwie. Osoby z tą perspektywą chętnie wspominają. „Ludzie o przeszłej pozytywnej perspektywie postrzegania czasu skupiają się na przyjemnych doświadczeniach seksualnych zamiast na złych czy przeciętnych doznaniach. Analizują, oceniają i reagują na chwilę obecną w kontekście szczęśliwych wspomnień i miłych przeżyć”. Bez względu na to, czy osoby takie postrzegają rzeczywistość, czy wyłącznie jej zniekształcony przez optymizm obraz – zazwyczaj żyją dłużej i są zdrowsze. Nie trzymają się kurczowo tragedii, traum i lęków, wykazując tendencję, by z przeszłości zabierać tylko to, co wartościowe, cenne i sprawiające radość.

2. Negatywna przeszłość

Perspektywy tej używają osoby, które uważają, że spotkały ich największe tragedie i traumy, bez względu na to, jakie tragedie i traumy spotkały innych. Nie wspominają, a raczej rozpamiętują przeszłość. Odczuwają również bolesny żal, że wydarzenia nie przebiegały inaczej. Pomimo że doświadczyły cierpienia i nawet wtedy, gdy nie doświadczają go w teraźniejszości – chętnie trzymają się tego, co było złe w przeszłości. Ludzie z tej kategorii lubią myśleć o sobie jako o realistach, chociaż zazwyczaj są pesymistami. „Niektóre osoby z przeszłą negatywną perspektywą postrzegania czasu były molestowane i zaniedbywane, inne przeżyły zdradę partnera lub same się jej dopuściły, jeszcze inne wychowywały się w bardzo religijnej rodzinie. Być może ich rodzice nie dali im przykładu zdrowego związku, rozwiedli się lub mieli narcystyczną osobowość”. W konsekwencji doświadczają psychicznego cierpienia , spodziewają sie najgorszego, a czasami są przekonane, że nie zasługują na miłość.

3. Teraźniejszy hedonizm

Ludzie, którzy żyją obecną chwilą tylko po to, by poszukiwać przyjemności, cechuje trzecia perspektywa. Za cel życia stawiają doświadczanie radości, nowych wrażeń, wyjątkowych sytuacji. Zdarza się, że są uzależnione od substancji zmieniających świadomość. „Dla teraźniejszych hedonistów liczy się tylko rozrywka w chwili, która właśnie trwa! Niestety, czasem cena za moment lekkomyślnej rozkoszy bywa ogromna”. Niekiedy jest to wypadek, choroba, utrata cennej relacji. Takie osoby dążą przede wszystkim do doznań, nie ma znaczenia trwałość, normy, sumienie, ale też planowanie i realizacja strategicznych celów. Od tych, którzy w pełni potrafią żyć w teraźniejszości, różnią się pomijaniem niewygodnych aspektów rzeczywistości. Teraźniejsi hedoniści często boją się bycia wykorzystanymi i mają problemy z odczytywaniem intencji innych ludzi i zrozumieniem tego, na czym im zależy.

4. Teraźniejszy fatalizm

To postawa, którą można zarysować słowami: będzie, co ma być. „Teraźniejsi fataliści mają poczucie, że podejmowanie decyzji nie ma sensu, ponieważ światem steruje predeterminacja i/lub los. Zamiast próbować przejąć kontrolę nad sytuacją, starają się jej nie przejmować, ponieważ wielu uważa, że życie potoczy się w określony sposób, niezależnie od naszych działań”. Fatalizm znacznie osłabia wiarę w siebie i możliwość wpływania nie tylko na innych, wykonywaną pracę, ale również samych siebie. Czasami jest to konsekwencja wychowania, czasem przekonań religijnych, niekiedy wynika z pragnienia ucieczki przed odpowiedzialnością. Zdarza się również tak, że postawa ta jest konsekwencją dorastania w określonym, trudnym środowisku, na przykład ubóstwie, zależności od innych osób, które podejmowały ważne życiowo decyzje lub stosowały przemoc. W wewnętrznym świecie osoby z tą perspektywą czują się często bezradne, przytłoczone i smutne.

5. Przyszłość

Perspektywa ta dotyczy osób, które mają zwyczaj wybiegać myślami do przodu. „Planują przyszłość i ufają, że podejmują dobre decyzje; w skrajnych przypadkach mogą stać się pracoholikami, którym zostaje niewiele czasu na cieszenie się tym, co przyszło im z takim trudem. Najczęściej jednak odnoszą sukcesy i trzymają się z dala od kłopotów”. Osoby ukierunkowane na przyszłość nie potrafią przez dłuższy czas odpoczywać, medytować, zanurzyć się w spokojnym, leniwym dniu; potrzebują ruchu, kartki papieru, planowania, telefonu w dłoni.

Perspektywa ta dzieli się na dwie podkategorie – są osoby, które spodziewają się pozytywnej, jaśniejszej przyszłości, i ci, którzy przewidują, że będzie ona negatywna, fatalistyczna. Obie perspektywy w podobny sposób wpływają na przekonanie o konieczności zaangażowania się w obecną sytuację, tak by zmienić ją na pożądaną lub by uchronić siebie przed potencjalnym nieszczęściem.

6. Przyszłość transcendentalna

Perspektywy tej doświadczają przede wszystkim osoby wierzące, które uważają, że prawdziwe życie rozpocznie się po śmierci. Z tego powodu koncentrują się przede wszystkim na swojej duchowości, tak by zasłużyć na nagrodę w wieczności. Są również tacy, którzy odrzucają religię, ale uważają, że obecne życie jest wyłącznie budowaniem przyszłości dla dzieci, wnuków i przyszłych pokoleń. Za każdym jednak razem perspektywa ta zaprzecza lub neguje teraźniejszość.

Zrównoważona perspektywa

Terapię równoważeniem perspektyw postrzegania czasu po raz pierwszy stosowali Richard i Rosemary Sword w 2008 roku, pracując głównie z osobami doświadczającymi PTSD, depresji, stanów lękowych, ale też przeżywających żałobę. Zimbardo dołożył do tej terapii swoją teorię czasu zawierającą opisane sześć perspektyw.

Weterani, którzy wrócili z wojny w Iraku i Afganistanie, nie potrafili odnaleźć się w codzienności, ponieważ cierpieli na PTSD, czyli zespół stresu pourazowego. Jak zauważył Richard Sword w korespondencji z prof. Zimbardem, utknęli oni w przeszłej negatywnej i w teraźniejszej fatalistycznej perspektywie postrzegania czasu, kosztem perspektyw teraźniejszej oraz przyszłej. Celem ich leczenia była zrównoważona perspektywa postrzegania czasu, czyli „możliwość swobodnego emocjonalnego i intelektualnego przemieszczania się między myślami na temat przeszłości, teraźniejszości i przyszłości”. Jak piszą Rosemary Sword i Philip Zimbardo, TPT (Time Perspective Therapy) sprawdza się także w przypadku depresji, zaburzeń lękowych i silnego stresu oraz pomaga radzić sobie z codziennymi problemami. I może być stosowana zarówno w terapii krótko-, jak i długoterminowej. „Ta prosta metoda sprawdza się wyjątkowo dobrze, jeśli nie potrafimy przestać rozpamiętywać przeszłości, a zwłaszcza przykrych doświadczeń. Chociaż na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, te przeszłe negatywne wydarzenia mogą kłaść się cieniem na naszych obecnych myślach, spostrzeżeniach i uczuciach, a także na naszej wizji przyszłości. Negatywne doświadczenie z przeszłości może sprawić, że przyjmiemy teraźniejszą fatalistyczną perspektywę postrzegania czasu, przez którą zaczniemy się zachowywać w nietypowy dla siebie sposób albo odczuwać smutek, kiedy powinniśmy być szczęśliwi” – wyjaśniają.

Bo optymalny stan psychiczny to taki, w którym codzienność nie wyklucza i nie zakłamuje przeszłości, nawet jeśli ta była trudna i bolesna; nie zmusza do poszukiwania wyłącznie przyjemności lub uległości i opadania w czarne myśli; nie buduje nawyku życia w przyszłości, do której trzeba dotrzeć lub przed którą trzeba się chronić.

Robert Rient, trener interpersonalny, dziennikarz, autor książek „Świadek” i „Duchy Jeremiego”