fbpx

Rozpamiętywanie zatruwa nam życie. Jak przestać?

Czemu rozpamiętywanie jest złe?
Rozpamiętując przeszłość wpadamy zwykle w negatywny tok myślowy, który coraz bardziej nas pogrąża. (fot. iStock)

Susan Nolen-Hoeksema w swojej książce „Kobiety, które myślą za dużo. Jak uwolnić się od nadmiernego myślenia i osiągnąć spokój” – skupia się na problemie rozpamiętywania, znamiennym przede wszystkim dla kobiet. Na czym polega to ciągłe rozpamiętywanie i skąd wzięło się w naszych głowach?

W ciągu ostatnich czterech dekad doszło do bezprecedensowego wzrostu niezależności i możliwości rozwojowych dla kobiet. Mamy znacznie więcej swobody w podejmowaniu decyzji, w jakim związku chcemy być, czy i kiedy chcemy mieć dzieci, jaką pracę podjąć i jaki prowadzić styl życia – to wybór, o jakim poprzednim pokoleniom kobiet się nawet nie śniło. Dzięki postępowi medycznemu jesteśmy zdrowsze, niż kiedykolwiek wcześniej, i dłużej żyjemy. Mamy wiele powodów, by być szczęśliwe i pewne siebie.

Kiedy jednak w natłoku codziennych zadań mamy chwilę wolnego, wiele z nas pogrąża się w zmartwieniach, myślach i uczuciach, które wymykają się nam spod kontroli i wysysają z nas energię. Cierpimy z powodu zmory rozpamiętywania – tkwimy w pułapce negatywnych myśli i uczuć, które nas przytłaczają i zakłócają funkcjonowanie i dobrostan. Martwimy się o rzeczy fundamentalne – kim jestem? Co robię ze swoim życiem? Co myślą o mnie inni? Dlaczego nie jestem szczęśliwa i zadowolona? Odpowiedzi na te pytania nie przychodzą ani łatwo, ani szybko, a więc szukamy, analizujemy i martwimy się coraz bardziej. W miarę jak pogarsza się nam nastrój, zaczynamy dostrzegać coraz więcej większych i mniejszych problemów – czy mój syn bierze narkotyki? Dlaczego nadal pracuję w tym samym miejscu, chociaż nie mam tam perspektyw? Jak utrzymać zainteresowanie męża? Dlaczego nie potrafię się opanować, kiedy rozmawiam z matką? Intensywność tych myśli rośnie i słabnie wraz z wahaniami nastroju, ale rzadko kiedy dochodzimy do konstruktywnych wniosków.

Nawet pomniejsze zdarzenia potrafią wywołać trwające godziny, a nawet dni okresy rozmyślania i niepokoju. Szef zwrócił ci żartobliwie uwagę, a ty zamartwiasz się, co mógł mieć na myśli, i toniesz w poczuciu winy i wstydu. Przyjaciółka skomentowała twoją figurę, a ty godzinami analizujesz jej brak wrażliwości i własną sylwetkę. Twój mąż jednego wieczoru jest zbyt zmęczony na seks, a ty oka nie zmrużysz całą noc, zastanawiając się, co to oznacza dla waszego małżeństwa.

Ta epidemia ponurych myśli to choroba, na którą kobiety zapadają znacznie częściej niż mężczyźni. Moje badania regularnie wykazują, że kobiety wpadają w błędne koło rozpamiętywania i trudno im się z niego wydobyć. Weźmy na przykład Veronikę – 27-letnią, pełnoetatową matkę o kasztanowych włosach i roześmianych brązowych oczach. Veronica uwielbiała zajmować się swoimi bliźniakami, a także innymi dziećmi w rodzinnym miasteczku. Kiedy jednak nie uczyła bliźniąt pływać, nie uczestniczyła w spotkaniu organizacyjnym poprzedzającym zbiórkę funduszy na cele wspólnoty albo nie znalazła sobie jeszcze czegoś do zrobienia, natychmiast dopadały ją negatywne myśli i zaczynała się zamartwiać:

Co jest ze mną nie tak, że nigdy nie jestem w pełni zadowolona z tego, co robię? Ciągle tylko zgadzam się przystąpić do kolejnych komitetów organizacyjnych i planuję zabawy dla dzieciaków. Nic mnie jednak nie satysfakcjonuje. Co jest z moim życiem nie tak? Może to coś z hormonami… Ale trwa to cały miesiąc. Nie wiem, może podjęłam w życiu błędne decyzje. Mówię, że lubię być w domu z dziećmi, ale czy naprawdę to lubię? Czy Rick docenia to, co robię dla naszych dzieci?

W błędnym kole zamartwiania się myśli Veroniki przechodziły płynnie do jej wagi, małżeństwa, a następnie do czasów, zanim została pełnoetatową matką:

Już nigdy nie wrócę do wagi sprzed ciąży. Zawsze już będę siedem kilo za gruba, a z wiekiem będzie tylko gorzej. A co, jeśli Rick spotka w pracy jakąś młodą, śliczną dziewczynę i mu się znudzę? Jak ja sobie poradzę z dwójką dzieci? I jak niby miałabym znaleźć dobrą pracę? W końcu nie miałam błyskotliwej kariery przed urodzeniem dzieci. Nigdy nie lubiłam mojej pracy, a szef nie lubił mnie.

Kobiety zamartwiają się absolutnie wszystkim – wyglądem, rodziną, karierą, stanem zdrowia. Często wydaje się nam, że to po prostu element kobiecości – odzwierciedlenie naszej opiekuńczości. Może to i częściowo prawda, ale to także toksyczne zajęcie dla kobiety. Ingeruje w naszą zdolność i motywację do rozwiązywania problemów. Odpycha część przyjaciół i członków rodziny. Dodatkowo może zniszczyć nam zdrowie emocjonalne. Kobiety są dwukrotnie bardziej niż mężczyźni podatne na ciężkie postaci depresji czy stanów lękowych, a nasza tendencja do dzielenia włosa na czworo wydaje się być jedną z przyczyn tego stanu rzeczy.

Nie musi tak jednak być. Możemy wyzwolić się z epidemii emocjonalnej nadwrażliwości i huśtawki emocjonalnej i nauczyć się rozpoznawać i odpowiednio wyrażać własne emocje. Możemy także utrzymywać je pod odpowiednią kontrolą i radzić sobie skutecznie ze stresującymi sytuacjami. Możemy zachować spokój i wiarę we własne możliwości w obliczu konfliktów, tragedii czy chaosu. Możemy przetrwać najgorsze burze. Możemy panować nad własnym życiem emocjonalnym.

(…)

Zanieczyszczenie myśli

Co sprawia, że rozpamiętywanie jest dla nas tak niekorzystne? Wydawałoby się, że analiza własnych emocji jest dobra. W końcu to właśnie zalecają wszystkie popularne poradniki psychologiczne od lat 60. XX w., no i przecież po to chodzi się na terapię.

Problem z rozpamiętywaniem polega na tym, że nie pomaga ono nam odkryć najgłębiej skrywanych i najautentyczniejszych prawd i faktów o naszym życiu. Nie daje nam jasności i wglądu w przeszłość ani nie rozwiązuje bieżących problemów. Zamiast tego wszystkiego stopniowo zatruwa twoje myśli, aż dochodzisz do punktu, gdzie ponosisz porażkę, zanim jeszcze cokolwiek zaczniesz; unieruchomiona i zniechęcona pogrążasz się coraz głębiej w depresję.

Przeanalizowałam skutki rozpamiętywania w wielu kontrolowanych badaniach laboratoryjnych, które prowadziłam z Jannay Morrow z Vassar College, Sonją Lyubomirsky z University of Califomia, Riverside, oraz Andrew Wardem z Swarthmore College. (…)

W badaniach koncentrujących się na myślach o przeszłości stwierdziliśmy, że kiedy osoby przybite myślały zbyt wiele, generowały więcej negatywnych wspomnień z przeszłości niż osoby wykazujące objawy depresji, które rozpraszaliśmy neutralnymi zadaniami lub respondenci w dobrym nastroju.

Co to oznacza dla ciebie? Kiedy rozpamiętujesz swój smutek i zmartwienia, twoje myśli przemierzają wyłącznie mroczne i posępne ścieżki pamięci do okresów obfitujących w porażki, rozczarowania i utratę. Możesz na przykład przypominać sobie ze szczegółami momenty wstydu i bólu – wyśmiewanie przez inne dzieci, krytykę na oczach współpracowników, wrażenie obojętności ze strony rodziców. Te smutne wspomnienia zalewają twoją świadomość i potęgują przygnębienie. Dodatkowo wydają się uzasadniać twój aktualny nastrój – trudno się dziwić, że masz depresję, skoro tyle wycierpiałaś w przeszłości! To trochę tak, jakby blokady na radosnych ścieżkach pamięci uniemożliwiały ci podróżowanie nimi do innych wspomnień. W efekcie perspektywa własnej przyszłości staje się mocno skrzywiona i negatywna.

Sprawa nie ogranicza się jednak do skażenia przeszłości rozpamiętywaniem. Odkryliśmy także, że osoby przygnębione, które miały skłonność do rozpamiętywania, wykazały znacznie bardziej pesymistyczne nastawienie do przyszłości niż osoby przygnębione, które zdekoncentrowaliśmy, albo respondenci bez objawów depresji. Rozpamiętywanie sprawia, że osoby przybite nie wierzą, by w przyszłości mogły ich spotkać dobre rzeczy – na przykład długie i szczęśliwe małżeństwo czy związek, znalezienie interesującej pracy i odnoszenie sukcesów czy też długie życie w zdrowiu. Uważają natomiast, że mają duże szanse na złe życie (chorobę, kłopoty finansowe czy nieudane związki). Oczekiwanie wyłącznie złych wydarzeń w przyszłości sprawia, że nie masz nadziei, a beznadzieja ogromnie przyczynia się do długotrwałych objawów depresji.

Fragmenty pochodzą z książki „Kobiety, które myślą za dużo”.

Kobiety, które myślą za dużo
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze