Po co nam plany?

W biznesie, rozumiem, ale w domu? Jak pogodzić plany z byciem tu i teraz? Co to jest „potencjalizm” i jak nie żyć planowaniem? – wyjaśnia Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta.

Jedni piszą codziennie rano plan dnia – co i kiedy dokładnie zrobią. Inni nie, bo czują, że plany ich ograniczają. No bo też nigdy nie wiadomo, co dzień przyniesie…

Plany nas ograniczają, krępują i wiążą – to prawda. Dlatego niechęć do planowania bywa wyrazem potrzeby wolności istnienia. Tej zapamiętanej z czasów dzieciństwa. Nieobecność planów umożliwia nam także zaangażowanie się w tę jedną niepowtarzalną chwilę, w tu i teraz. Reagowanie na to, co zmieniający się nurt życia niesie, a w każdej chwili może przynieść coś niezwykłego. I co zrobić, gdy nasz plan tego nie uwzględnia, ogranicza naszą percepcję, wybory i decyzje? Wolne od planu istnienie jest fascynujące. Co więcej, bez szczegółowych planów można żyć pożytecznie, a nawet szczęśliwie. Powiem więcej: szczęścia nie sposób zaplanować.

A więc plany tylko nas krępują?

Dojrzałość polega na tym, że świadomie i z własnej woli potrafimy ograniczać swoją wolność, by wypełnić zobowiązania wobec innych. Tak więc tylko wtedy, gdy nie mamy żadnych zobowiązań i odziedziczyliśmy ogromny majątek, gdy jesteśmy panami swojego czasu i drogi, możemy żyć bez planów. Większość z nas jednak żyje w sieci wielorakich społecznych zależności. Co więcej, ktoś gdzieś zawsze na nas czeka, czyjeś powodzenie, a nawet szczęście zależy od tego, czy wywiążemy się z naszych zobowiązań, umów i przysiąg.

Czyli plany to tyle, co dojrzałość i liczenie się z innymi?

Plany pomagają też nam, bo życie wciąż stawia nas przed różnymi wyborami, a bez planów stają się one szczególnie trudne. Plan bowiem wskazuje nam kierunek. Trzeba jednak wiedzieć albo choć przeczuwać, co jest naszym najważniejszym pragnieniem, celem i misją życia, żeby móc sensownie planować. A więc musimy najpierw wiedzieć, czego chcemy, do czego dążymy, by planować.

 

(…)

 

Więcej w styczniowym numerze magazynu Zwierciadło.

Wydanie 01/2019 dostępne jest także w wersji elektronicznej.