Przyjaciółka twojego faceta – rywalka czy sojuszniczka? Czy można jej zaufać?

Boisz się, że twój facet ma dobrą relację ze swoją przyjaciółką? Zastanów się, czego brakuje waszej. (Fot. iStock)

Przyjaźń między mężczyzną a kobieta istnieje. Jest też prawdziwym testem dla kobiecej solidarności. Według psychoterapeutki Katarzyny Miller to, czy postrzegasz przyjaciółkę swojego faceta jako sojuszniczkę czy rywalkę, świadczy tak naprawdę o tym, jak pewnie czujesz się w związku.

Czy można nie być zazdrosną o przyjaciółkę swojego faceta?
A czy naprawdę dziewczyny chcą, żeby w ich związku nic się nie działo? Czy naprawdę chcą, by wszystko było proste, wiadome i nudne? Na zasadzie: wszedł, siedzi, nie wychodzi, z nikim innym nie rozmawia i jest mój? Czy naprawdę są tak bardzo bez wyobraźni, by nie doceniać całego kosmosu uczuć, jakie są związane z byciem z kimś w związku? Jeśli są zaniepokojone tym, że ich facet ma stały kontakt z inną dziewczyną, no to o czymś to świadczy, prawda?

O czym?
Zazdrość bierze się zwykle z potrzeby kontroli, która wynika z kolei z braku poczucia własnej wartości i pełni. Tylko skoro nie czujesz się pewnie, zamiast ciosać mu kołki na głowie, zadbaj o siebie, stan się na tyle ciekawa, żeby dobrze się bawił w twoim towarzystwie, a może nawet na tyle ciekawa, by zostać przyjaciółką innego faceta, który ma partnerkę. Zrozumiesz wtedy, co to znaczy znaleźć się w sytuacji „przyjaciółki mojego faceta”. Ale też po prostu znajdź w sobie coś takiego, żebyś mogła pełnić wiele ról, żebyś była różnoraka i by wszyscy, którzy z tobą są, mieli poczucie, że owszem, inne osoby są ważne, ale ty jesteś najważniejsza. A poza tym… czy naprawdę chcesz być z facetem, który nikogo innego nie ma w życiu? Kto się z nikim innym nie przyjaźni? Albo który inne dziewczyny tylko puka? Denerwuje mnie to wynikające z pustki wewnętrznej chore przekonanie, że jak mi jest z czymś niewygodnie, jak mnie coś kosztuje – to wtedy ktoś powinien coś zrobić, żeby to się skończyło. No i na koniec – nawet jeśli twój chłop tej przyjaciółce się podoba, to co w tym złego? Jakby nie był atrakcyjny, sama byś go nie chciała.

Prawda! Jak dostajesz od losu fajnego faceta, to dostajesz go z całym jego bogactwem, a w tym bliskimi.
Oczywiście, ale to nie jest w smak wielu kobietom. Dochodzą do wniosku, że mamusia jest dla niego za ważna, siostra za ważna, była zona za ważna, nawet dzieci z pierwszego małżeństwa staja się za ważne. A ja?! – pytają. No własnie, gdzie w tym wszystkim jesteś ty? I kim ty znowu takim wyjątkowym jesteś, że te wszystkie osoby ci przeszkadzają? To tak jakby własnemu dziecku życzyć, żeby inni go nie lubili. Może jeszcze oburzasz się, że twój facet lata na paralotni albo czyta godzinami w bibliotece, zamiast siedzieć w domu z tobą?

Tak jakby jego dotychczasowe życie miało się skończyć, bo poznał ciebie.
Mało tego, na pewno powinny się skończyć jego wszystkie relacje z kobietami, bo – i tu poruszamy ulubiony wątek kolorowych gazet – prawdziwa przyjaźń miedzy mężczyzną a kobietą nie jest możliwa. Mnie to zawsze przypomina moją mamusię, która powtarzała w kółko, że mi tylko jedno w głowie, podczas gdy ja się interesowałam tysiącem spraw i z moim chłopakiem chodziłam na spacery, do kina i do biblioteki, a nie jak moja mama mi zarzucała – żeby się ciupciać. To jej było jedno w głowie! Ale w ten sposób myśli wiele kobiet – że jak on i ona się kolegują, to na pewno coś do siebie czują. Ależ oczywiście,
że coś do siebie czują. Na pewno się też sobie podobają, bo jak kogoś lubisz, to zwykle też ci się podoba. Ja się koleguję z kobietami, na które miło mi się patrzy, co w tym złego? Jeśli jesteś chora z zazdrości, to zastanów się nad sobą. Chciałabyś być dla niego wszystkimi kobietami? Naprawdę? Byłabyś wtedy w stanie odpowiedzieć na wszystkie jego potrzeby? Znać się na wszystkim, o czym on lubi rozmawiać? Jeśli boisz się, że twój facet buduje fajniejszą relację z inną kobietą, to zastanów się, czego brakuje w waszej relacji. Możesz z nim o tym porozmawiać, zapytać się. Ja jestem bardzo zadowolona, gdy przychodzą do nas moje przyjaciółki i gadają z moim Edkiem o tym, o czym ja nie lobie z nim gadać. A gadają, że aż furczy! Ja sobie wtedy leżę i książkę czytam. I wszyscy są szczęśliwi. Choć prawda, to są moje przyjaciółki, nie jego. On ma za to ulubiona kuzynkę, którą ja też bardzo polubiłam. Bo zwykle tak działa, że jeśli nasz facet kogoś lubi, to jest to po prostu fajna osoba. Chyba że jakimś cudem okaże się, że nie nadajecie na tych samych falach.

Chcesz powiedzieć, że naturalnym odruchem wobec przyjaciółki partnera powinna być chęć zaprzyjaźnienia się z nią?
Jak najbardziej. Choć czasem się to nie udaje, z przyczyn osobowościowych. Nie każdego człowieka, którego ja lubię, musi lubić mój facet. Wiadomo.

Ale pojawia się cień takiej myśli, że jeśli się nie lubicie, to dlatego, że ona jest o ciebie zazdrosna.
Jeśli taka myśl się pojawia, to pobądź trochę z nimi, zobacz, jak się zachowują. Czy ona go uwodzi, czy raczej gadają sobie normalnie? Oczywiście, że może się tak zdarzyć, że miedzy nim a jego dajmy na to koleżanką z pracy nawiąże się bliska więź, bo w pracy pojawiają się czasem bardzo silne uczucia związane z przeżywaniem samej pracy, które mocno ludzi. I może do tego miedzy nimi pojawi się jakaś chemia, która zaprowadzi ich do sypialni. Ale przed tym nic cię, kochana, nie uchroni oprócz tego, że wasz związek jest na mur beton. No a to, że się sobie podobają i padają sobie w ramiona z radości, że własnie udało im się doprowadzić do transakcji na milion dolarów, nie musi oznaczać, że dojdzie miedzy nimi do seksu. Przecież tobie też się podobają inni mężczyźni, a nie chodzisz z nimi do łózka. Chyba że masz klapki na oczach i żadnych innych mężczyzn poza swoim nie dostrzegasz, co jest niekorzystne i dla ciebie, i dla związku, bo przestałaś być normalną kobieta.

Myślę, że może boleć fakt, iż nasz ukochany ma z przyjaciółka jakąś sferę, do której my nie jesteśmy dopuszczone.
Ale przecież my też nie dopuszczamy swojego faceta do stref, do których dopuszczamy nasze przyjaciółki. Jest taki typ mężczyzn, związanych bardziej z matką lub wychowanych
w domu pełnym kobiet, którzy zawsze będą przyjaźnić się z kobietami. Oni są bardziej empatyczni, potrafią słuchać, rozmawiać. Jeśli masz takiego faceta, nie dziw się, że będzie miał szerokie grono koleżanek. Są też tacy mężczyźni, którzy z kobietami się w ogóle nie przyjaźnią, bo nie czują z nimi żadnych „styków“. Ale jest wtedy ryzyko, że jedyny styk to dotyk i będą je chętniej widzieć w roli kochanki.

Wiele kobiet myśli: „jak się kolegują, to na pewno coś do siebie czują”. Pora zerwać z tym myśleniem. (Fot. iStock)

Pomyślcie o tym, jakie profity możecie czerpać z tego, że on ma przyjaciółkę.
A tych profitów jest mnóstwo! Możesz mu powiedzieć np. tak: „Kochanie, ja wiem, że ty pewnych rzeczy ode mnie nie przyjmiesz. Przegadaj to z Zosią. Spytaj, czy ona uważa tak jak ty, czy tak jak ja“. Zosia jest nieoceniona również w sytuacjach, kiedy nie możecie się porozumieć w jakiejś kwestii – ona objaśni mu, jak ta sama sytuacja wygląda z kobiecej perspektywy, czemu ty reagujesz tak, a nie inaczej. Zrobi to, bo jak prawdziwej przyjaciółce zależy jej, by przyjaciel był szczęśliwy. Oczywiście istnieje też możliwość, że jakaś dama podkochuje się w twoim mężczyźnie, ale ponieważ wie, że może dostać od niego tylko tzw. przyjaźń, godzi się na taki układ, chcąc być blisko niego. Wtedy z jej strony ta przyjaźń jest naciągana i nieszczera.

Ale czy powinnyśmy w takiej sytuacji jakoś zareagować?
Ja bym zareagowała. Powiedziałabym mu, że moim zdaniem jego „przyjaciółka” jest nieszczera i nieprawdziwa. On pewnie by protestował: przecież jej zależy tylko na jego dobru, zawsze go wspierała. Wtedy odpowiedziałabym, że może on tak na to patrzy, bo lubi, żeby mu pochlebiać. Jeśli ona mu mówi same miłe rzeczy, to nie jest to przyjaźń, tylko uwodzenie.

A z nią byś porozmawiała?
Gdybym miała tego dosyć, to tak. Mało tego, potrafiłabym jej bardzo ostro powiedzieć, że nie będę się zgadzała na mącenie w naszym związku i mogę postawić sprawę na ostrzu noża. Ale powiedzmy sobie jasno: taka dama to nie jest przyjaciółka, tylko rywalka. I trzeba to jasno rozgraniczyć. Bo, niestety, kobiety zwykle prędzej są skłonne ujrzeć w drugiej kobiecie związanej z jej ukochanym rywalkę niż sojuszniczkę.

Tak jesteśmy wychowywane przez społeczeństwo, które nas przeciwko sobie nastawia. Kiedy pomyślę o jakimś przykładzie z literatury lub kina, bohaterce, która potrafiła się wznieść ponad tę walkę o mężczyznę, to znajduję jeden jedyny przykład z „Przeminęło z wiatrem”. Mianowicie Melanię.
Ach, Melania. Uwielbiam ją. Wiedziała, że Scarlett kocha się w jej mężu, wiedziała też, że Scarlett podoba się jej mężowi. Zresztą trudno, żeby się nie podobała, bo była piękna i intrygująca. Ale wiedziała też, że Ashley bez niej nigdzie nie pójdzie. Poza tym Melania samą Scarlett szczerze lubiła i podziwiała, a nawet jej współczuła, że ma takie nierealne marzenie o miłości, które nigdy się nie spełni. Bo Scarlett miała syndrom pod tytułem „chcę takiego pana, który nie może być mój”.
Melania miała niezachwianą wiarę w wartości, co wyglądało jakby była pierwszą naiwną, a tak naprawdę była bardzo mądra. Nie śpieszyła się z osądami, wiedziała, że Scarlett jest głupiutka, ale dobra i nie zrani jej romansem z Ashleyem.

Musiała mieć duże zaufanie do niej. I do niego. Tego chyba nam brakuje…
No ale skoro ona jest jego przyjaciółką, a ty partnerką, to on chyba już dokonał wyboru. Poza tym skoro ona chce jego dobra, to chyba więcej was łączy niż dzieli. Nie musicie razem chodzić na kawę i na siłę się przyjaźnić. Po prostu bądź dla niej życzliwa i ciesz się, że masz w niej sojuszniczkę. Może to dobrze, że oni mają własne sekrety, bo po co ci wiedzieć że np. jakaś dziewczyna w pracy go podrywa. Chyba tylko dla kontroli. Poza tym wiedzieć nie znaczy rozumieć. To wielki dar mieć faceta, który potrafi się przyjaźnić i który ma bliskie osoby.

A jeśli jesteśmy w roli przyjaciółki, na którą nowa partnerka groźnie patrzy czy wręcz zabrania kontaktu? Jak się zachować? Porozmawiać z nią? Z nim? A może delikatnie się wycofać?
Przeczekać. Zobaczyć, co on na to. Czy umie jej się spokojnie postawić i nie dać sobie odebrać przyjaźni. Wtedy i jego sprawdzisz. Z nią ewentualnie można pogadać na zasadzie: „Przecież on jest twój i życzę wam szczęścia!”, ale głównie to on powinien umieć to załatwić. W końcu to z nim mamy relację. Moi przyjaciele przeważnie dawali sobie z tym radę. A z jednej ważnej przyjaźni ostała mi się właśnie ona, a nie on.