fbpx

Projekcje – klucz do prawdziwego ja

Projekcje - klucz do prawdziwego ja
fot. 123rf

Kim naprawdę jesteśmy? Pytanie stare jak ludzkość. Gdy nie szukamy na nie odpowiedzi, nie rozwijamy się. Carl Gustav Jung proponuje nam ułatwienie w procesie samopoznania – to projekcje. Są jak drogowskazy na drodze do odnalezienia swojego prawdziwego ja.
Poszerzanie świadomości poprzez autoanalizę nurtuje człowieka od zawsze. Po drodze błądzimy, wątpimy, ale pytanie – jaka jest nasza prawdziwa istota – będzie wracać zawsze. Chcemy wyjść poza to, co chcieli od nas nasi rodzice. Poza ich obraz na nasz temat. Na tym polega poszukiwanie własnej tożsamości i dalej – życie nią. Nie tak jak oni chcieli i nie na przekór im. Po swojemu. Zanim to się stanie, nasze poczucie siebie musi przestać być niejasne i nieukształtowane.

Narzędzie, które oferuje nam psychologia jungowska, a które pomoże nam poznać siebie, to analiza projekcji. Jung mawiał, że cała zawartość naszej podświadomości, jest stale widoczna w naszym otoczeniu. Co to oznacza? Że w innych osobach i zjawiskach widzimy tak naprawdę nas samych.

Projekcje istnieją przez cały czas. Ten facet jest naprawdę ohydny, taki zimny i wyrachowany, denerwujemy się całą sobą. A ta partia, to oszołomy, jak można być takimi fanatykami, wygrażamy. Projektujemy siebie na leniwych, outsiderów, blondynki, bo właśnie tych cech w sobie nie znosimy. Poprzez krytykę udajemy, że wcale tacy nie jesteśmy. Chodzi tu o to ziarenko prawdy o nas samych. W wyrachowanym mężczyźnie być może jest twój racjonalizm, którego się boisz, bo przyjemniej ci żyć tylko emocjami. W fanatykach być może zawiera się twój ogień, z jakim potrafisz zaangażować się w słuszną sprawę, tylko nie masz odwagi. A w blondynce pewien wdzięk.

Także, gdy kogoś lub coś podziwiamy i uwielbiamy, stoją za tym projekcje. Ależ on jest silny, mówimy, oglądając mistrza olimpijskiego. Chwalimy teściową za rodzinność, koleżankę z pracy za konfrontacyjność, mężczyznę, w którym się zakochałyśmy, za twórczość. Bo te wszystkie aspekty są w nas, ale nieużywane. Ciągle projektujemy swoją wewnętrzną prawdę na innych. Jest w tym pułapka i to dość groźna. Kiedy na przykład podziwiamy ambitną osobę, możemy zaniedbywać własne pasje i marzenia. Gdy pozostaniemy w miejscu kogoś, kto tylko wielbi podróżników, nigdy nie wytkniemy nosa za peryferia własnego miasta. Według Junga ci ludzie to obiekty, które noszą w sobie haczyk, o który zaczepia się nasza projekcja. To, co warto zrobić, to skoncentrować się na tym, co jest w środku nas. Budować najpierw siebie, a dopiero potem patrzeć na innych. Tym sposobem rozwiniemy siebie, a nasze relacje staną się autentyczne, bo nie będziemy używać innych do tego, by chować w nieświadomości trudne i piękne części siebie. Jung obiecuje, że to droga do pełni.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze