Projekcje – klucz do prawdziwego ja

fot. 123rf

Kim naprawdę jesteśmy? Pytanie stare jak ludzkość. Gdy nie szukamy na nie odpowiedzi, nie rozwijamy się. Carl Gustav Jung proponuje nam ułatwienie w procesie samopoznania – to projekcje. Są jak drogowskazy na drodze do odnalezienia swojego prawdziwego ja.
Poszerzanie świadomości poprzez autoanalizę nurtuje człowieka od zawsze. Po drodze błądzimy, wątpimy, ale pytanie – jaka jest nasza prawdziwa istota – będzie wracać zawsze. Chcemy wyjść poza to, co chcieli od nas nasi rodzice. Poza ich obraz na nasz temat. Na tym polega poszukiwanie własnej tożsamości i dalej – życie nią. Nie tak jak oni chcieli i nie na przekór im. Po swojemu. Zanim to się stanie, nasze poczucie siebie musi przestać być niejasne i nieukształtowane.

Narzędzie, które oferuje nam psychologia jungowska, a które pomoże nam poznać siebie, to analiza projekcji. Jung mawiał, że cała zawartość naszej podświadomości, jest stale widoczna w naszym otoczeniu. Co to oznacza? Że w innych osobach i zjawiskach widzimy tak naprawdę nas samych.

Projekcje istnieją przez cały czas. Ten facet jest naprawdę ohydny, taki zimny i wyrachowany, denerwujemy się całą sobą. A ta partia, to oszołomy, jak można być takimi fanatykami, wygrażamy. Projektujemy siebie na leniwych, outsiderów, blondynki, bo właśnie tych cech w sobie nie znosimy. Poprzez krytykę udajemy, że wcale tacy nie jesteśmy. Chodzi tu o to ziarenko prawdy o nas samych. W wyrachowanym mężczyźnie być może jest twój racjonalizm, którego się boisz, bo przyjemniej ci żyć tylko emocjami. W fanatykach być może zawiera się twój ogień, z jakim potrafisz zaangażować się w słuszną sprawę, tylko nie masz odwagi. A w blondynce pewien wdzięk.