Lista zażaleń mężatek

Rutyna w zwiazku
123rf.com

Kajdany, niewola, rutyna – owszem, to grozi każdemu związkowi. Ale będąc z kimś „na dobre i złe”, wiesz też pewnie, że to dobre wynagradza zwykle to złe. Psycholog Ewa Klepacka-Gryz ma kilka wskazówek dla rozczarowanych żon.
Od zawsze wiedziałaś, że będziesz mieć dom, męża, dzieci, prawda? W twojej rodzinie tak było od pokoleń. Najpierw ślub, potem wspólne mieszkanie, dzieci i wspólne konto – tak żyli twoi rodzice, dziadkowie… Kiedy nadszedł twój czas, wybrałaś tego Jedynego, w głębi duszy wierząc, że wasz związek będzie wyjątkowy. Mijają lata, między wami bywa różnie; raz lepiej, raz gorzej, jak to w życiu. A wokół ciebie mnóstwo singielek, które idą przez życie same, bez mężczyzny, i twierdzą, że to ich świadomy wybór. „Wolę być sama niż samotna” – usłyszałaś niedawno na babskim spotkaniu. „Jeśli mam ochotę napić się wina, nie muszę kupować całej winnicy” – to głos koleżanki z pracy, pożeraczki męskich serc i łowczyni cudzych mężów. Roześmiałaś się w duchu na myśl o tym, co by powiedział na to twój mąż, ale ziarenko niepewności zakiełkowało i w głowie pojawiły się niepokojące pytania: Jak bardzo musiałam zrezygnować z siebie dla naszego związku? Czy samej byłoby mi lepiej? Czy on dotrzymał obietnic, które mi składał przed ołtarzem? Skoro się kochamy, to dlaczego czasami czuję się taka samotna?

Zdaniem małżeńskich terapeutów po roku, dwóch albo trzech latach nawet w najlepszym związku pojawia się poczucie rozczarowania, opuszczenia, odrzucenia. – Jeśli jesteś z kimś w związku, to prawdopodobieństwo tego, że będziesz czasami doznawała stanów dojmującej samotności jest większe, niż kiedy żyjesz sama – twierdzi Zofia Milska-Wrzosińska, psycholog, psychoterapeutka. – Bo kiedy wchodzisz w bliską relację, otwiera się obszar związany z twoimi pragnieniami, tęsknotami, oczekiwaniami i nadzieją, że zranienia z przeszłości zostaną opatrzone, a to, co bolesne i trudne – ukojone. A to jest niemożliwe.

Czy lepiej żyć razem, czy w pojedynkę? Czy na to pytanie można w ogóle dać jednoznaczną odpowiedź? Czego tak naprawdę zazdrościsz koleżankom – singielkom? Jakie gorzkie prawdy sobie przyswoiłaś?

„Małżeństwo to koniec wolności”

Kochana, odkryłam cudowne SPA na Mazurach, może wybierzemy się tam w weekend? – rzuciła od niechcenia koleżanka. To kusząca propozycja, ale… kiedy ostatni raz po babskim spotkaniu zdecydowałaś się przenocować u przyjaciółki, twój ukochany nie był zachwycony. Nie robił ci wyrzutów, ale wiesz, że nie lubi, kiedy spędzasz noce poza domem. On jest typowym domatorem, nawet razem rzadko wychodzicie. Przyzwyczaiłaś się do tego, ale czasami z sentymentem wspominasz, że kiedyś byłaś duszą towarzystwa; uwielbiałaś imprezy, spontaniczne wyprawy za miasto, a dziś? A przecież w satysfakcjonującym związku życzenia, potrzeby i dobre samopoczucie partnera powinny być dla ciebie tak samo ważne jak twoje własne.

Przypomnij sobie, dlaczego przed laty zdecydowałaś się zrezygnować, a może bardziej – ograniczyć swoją wolność? Może dlatego, że poczucie bezpieczeństwa, wsparcia, zrozumienia, a także pragnienie dzielenia wspólnych planów i pasji, czyli część MY, stały się dla ciebie ważniejsze niż część JA? Twoja koleżanka singielka w każdej chwili może wyruszyć na koniec świata, nie pytając nikogo o zgodę, ale gdy ma problem, to do ciebie dzwoni w środku nocy. A kiedy, po wysłuchaniu jej szlochów, wracasz do łóżka, złodziej twojej wolności z miłością obejmuje cię ramieniem i zaspany pyta: „Wszystko w porządku?”. Zależy ci na tym wyjeździe do SPA? Może powiedz mu o tym? Małżeństwo to nie więzienie. To od was zależy, ile dacie sobie nawzajem wolności.

Artykuł pochodzi z archiwum magazynu SENS

ZOBACZ AKTUALNE WYDANIE »