Seks na Oscarach, czyli mocne sceny w nagrodzonych filmach

American Beauty
kadr z filmu

Gorączka oscarowej nocy już za nami. Przy tej okazji możemy zacząć małe erotyczne poszukiwania. Spróbujmy znaleźć trochę seksu w oscarowych perełkach.
Wszystkie social media oplotkowały już sukienki zaprezentowane na czerwonym dywanie oraz wybory Akademii – zarówno te słuszne, jak i nietrafione.

Trzeba powiedzieć, że pruderyjna Akademia Filmowa zasadniczo nie nagradza filmów szczególnie odważnych obyczajowo. Dla odmieńców jest festiwal filmowy w Sundance. Dlatego też moje spontaniczne poszukiwania sensownych, oscarowych filmów z dobrą sceną erotyczną wcale nie są takie łatwe. Ciężko do przełomowych lub chociaż interesujących przedstawień napięcia erotycznego między ludźmi zaliczyć „Przeminęło z wiatrem”, „Casablankę”, czy znakomite, ale bardzo przyzwoite w obrazach „Pożegnanie z Afryką”. To prawda, Redford tak zmysłowo myje jej włosy, ale to nadal nie jest erotyka.

Obecna w amerykańskim kinie autocenzura obyczajowa redukuje śmiałe eksperymenty, zarówno z ukazywaniem nagości, jak i współżycia damsko – męskiego, że o współżyciu osobników płci jednakiej nie wspomnę. Wystarczy przypomnieć zapowietrzenie, jakie szanowne gremia zaliczyły na okoliczność „Brokeback Mountain”, w którym to filmie więcej dzieje się w wyobraźni widza niż na ekranie. Cóż, Ameryka Północna to nie Azja i kult ciała ma tam zupełnie inne znaczenie.