fbpx

Życie seksualne singielki

Życie seksualne singielki
Seks przekłada się na funkcjonowanie całego organizmu. To najskuteczniejszy antydepresant – korzystajmy więc z niego. (Fot. iStock)

Jeszcze sto lat temu samotna kobieta niewiele mogła zrobić ze swoim libido. Stłamszona kobieca energia seksualna była przyczyną ataków melancholii i histerii, które leczono masażami. Jak jest dziś, w dobie emancypacji i nowych norm społecznych? Pytamy seksuologa Andrzeja Depko.

Choć trudno w to uwierzyć, jeszcze na przełomie XIX i XX wieku uważano, że dopiero sperma mężczyzny, wtłoczona do ciała kobiety, wyzwala u niej popęd seksualny. Na szczęście dziś wiemy już, że obydwie płci w jednakowym stopniu mają prawo do tego, żeby odczuwać potrzeby seksualne oraz je zaspokajać. Poza tym zanikło już stygmatyzujące pojęcie starej panny, a samotne życie nie wyklucza, a wręcz zakłada aktywność na różnych poziomach, w tym seksualną. Współczesne kobiety są wsłuchane w swoje potrzeby, choć zdarzają się też singielki, które z powodu wychowania będą starały się swoją seksualność wypierać. Zdecydowana większość wie jednak, że skoro ma potrzeby seksualne, to musi podjąć decyzję, w jaki sposób chce je zaspokoić. Nie da się rozładować napięcia seksualnego poprzez ćwiczenia na siłowni czy bieganie na bieżni. Taki wysiłek może zmęczyć i pomóc zasnąć, ale potrzeby seksualnej nie rozładuje.

Są singielki, które przeżywają dużo frustracji i stresu, bo z powodu braku partnera całkowicie tłamszą swoją seksualność. Nie decydują się na takie rozwiązania, jak pójście do łóżka z przypadkowym chłopakiem poznanym na imprezie czy zamówienie masażysty erotycznego, nie zarejestrują się też na portalu randkowym. Szukają kogoś, kogo będą mogły obdarzyć uczuciem i zaufaniem. Z kim będą mogły się realizować na różnych polach. Dopiero poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego przyczynia się do nasilania ich potrzeb erotycznych.

Część z nich żyje w wewnętrznym rozdarciu. Źle by się czuły, gdyby zdradziły własne zasady. Ale też źle się czują z tym, że nie zaspokajają swoich potrzeb seksualnych. Mają powtarzające się erotyczne sny i fantazje. W skrajnych przypadkach nawet masturbacja przestaje sprawiać im przyjemność – są niezadowolone z siebie, uważają się za ładne, ciekawe i niezależne, i nie chcą się same zaspokajać. Nie afirmują masturbacji jako wyrazu troski i dbałości o siebie, lecz traktują jako formę przymusu. To są potencjalne pacjentki do gabinetu seksuologa. W ich przypadku niezbędna jest zmiana podejścia do siebie – zaakceptowanie różnych form dbałości o sferę erotyczną, w tym masturbacji, jako zdrowego i normalnego zachowania. Tak jak dbamy o zęby, chodząc do dentysty, i o skórę, chodząc do kosmetyczki, tak samo możemy dbać o swoje ciało i umysł poprzez masturbację.

Sama i sfrustrowana

Jeżeli kobieta notorycznie kładzie się spać z niezaspokojoną ochotą na seks, może z czasem zacząć odczuwać problemy wynikające z przekrwienia biernego narządów miednicy małej. Skutkiem jest całonocny ucisk na pnie układu autonomicznego – w efekcie rano wstanie rozdrażniona, będzie łatwiej popadać w złość, stanie się płaczliwa, rozżalona na świat. I zapewne nie będzie potrafiła tych stanów połączyć z brakiem rozładowania seksualnego. Na dodatek po wielu latach może się pojawić zespół pięciu objawów Kehrera: skłonność do stanów zapalnych błony śluzowej pochwy, bóle brzucha i okolicy kości krzyżowej, stany napięcia, a po bardzo długim okresie żylaki w kończynach dolnych (blokada przepływu krwi w obszarze miednicy małej powoduje utrudnienie odpływu krwi z nóg, przepływ zwalnia i powstają żylaki) oraz obrzęk i zgrubienie macicy z towarzyszącymi zaburzeniami miesiączkowania.

Jeżeli nie zajmujemy się swoją seksualnością, to tracimy kontakt z ciałem i w efekcie – ze sobą. Zaczynamy gorzej funkcjonować psychicznie. Czujemy się mniej atrakcyjni, niezadowoleni, pojawiają się dolegliwości, które nas dodatkowo irytują, obniża się samoocena, pogarsza się jakość życia. Może to być prosta droga do depresji.

Kolejna ważna rzecz jest taka, że jeżeli kobieta rezygnuje z seksu i wchodzi w stan uśpienia, nie będzie potem w stanie od razu przejść w stan rozbudzenia i gotowości seksualnej. Uśpienie układu hormonalnego powoduje, że trudno potem rozruszać libido. A jego brak sprawia, że zmniejsza się ochota na seks. Więc nawet gdy kobieta znajdzie się w łóżku z partnerem, jego dotyk i czułości nie sprawią jej takiej przyjemności, bo będą dla niej obce. Trzeba przyzwyczajać się do zupełnie nowej sytuacji. I ten okres rozbudzenia może trwać krócej lub dłużej. A przecież lepiej cieszyć się seksem bez przerwy.

Afirmacja masturbacji

Co zatem robić? Najlepiej zacząć od myślenia o przyjemności, jaką chcemy sobie sprawić. Dopieśćmy wszystkie zmysły. Najpierw słuch. Może jakaś piękna muzyka? Teraz węch. Zmysłowe zapachowe świece? Smak. Ulubiona potrawa? Dotyk. Aromatyczny balsam, żeby ciało nabrało innego poczucia sensytywności i miękkości? Wzrok. Może jakiś film pornograficzny? Są kobiety, które lubią fantazjować i masturbować się przy tego rodzaju obrazach. Ale są też takie, które to wypierają. A warto spróbować.

Istnieje wiele odmian filmów pornograficznych. Są one tak różne, jak różne są nasze gusta i wrażliwości. Niektóre kobiety uwielbiają filmy delikatne, ledwie muskające erotyką. Są takie, które szukają pięknych ludzi w pięknych wnętrzach – jest namiętność, seks i pożądanie, ale nie ma dosłowności. Są też takie, które uwielbiają filmy bardzo dosadne, gdzie pięciu partnerów ejakuluje na całe ciało kobiety. Wtedy czują się, jakby kierowały emocjami tych mężczyzn. Są też panie, które podniecają filmy prezentujące zachowania erotyczne kobiety z innymi kobietami, bo wierzą, że tylko kobieta wie, jak zaspokoić potrzeby drugiej. Każdy może znaleźć coś, co będzie odpowiadało jego pragnieniom. Można wspomóc się filmem, ale można też pójść do wanny. Zrobić sobie kąpiel z pianą, przy zapalonych świecach i delikatnych dźwiękach pomasować się lub wyjść, nabalsamować się i sprawić sobie przyjemność w sypialni za pomocą wyobraźni i dłoni lub różnych gadżetów.

Potrzeby seksualne są ważne

Dla niektórych kobiet seks jest ważnym motorem w osiąganiu sukcesów w pracy zawodowej. Jeżeli wieczorem mają udany seks, następnego dnia prą do przodu, są bardzo kreatywne i mają poczucie satysfakcji. Nie szukają przygód, tylko same zajmują się swoją seksualnością. A jeżeli nie dostaną lub nie zapewnią sobie zaspokojenia, wszystko leci im z rąk, nie są w stanie podjąć sensownej decyzji, są nieprzyjemne dla współpracowników.

Ale są też kobiety, które doskonale potrafią wyciszyć swoje libido, bo jego poziom nigdy nie był wysoki. Brak partnera nie wywołuje w nich pobudzenia seksualnego, więc łatwo im się wycofać z aktywności seksualnej i dalej świetnie funkcjonować zawodowo i społecznie, zapominając niejako o seksie. Nie czują, żeby seksualność była im do czegoś potrzebna. A jednak…

Gdy prowadzimy aktywne życie seksualne, czy to z partnerem, czy samodzielnie, to reguluje się cykl miesięczny oraz aktywuje produkcja szeregu neuroprzekaźników, które dają poczucie zadowolenia i relaksacji. Dzięki temu pozytywnie postrzegamy świat i siebie, dobrze odnosimy się do innych, spokojnie śpimy, jesteśmy bardziej zrelaksowani. W czasie seksu intensywnie działa układ krążenia i oddychania, podnosi się ciśnienie krwi, zwiększa dotlenienie tkanek, przyspiesza praca nerek, poprawia się metabolizm, skóra jest lepiej dokrwiona i wyglądamy piękniej. Seks przekłada się na funkcjonowanie całego organizmu. To najskuteczniejszy antydepresant – korzystajmy więc z niego.

Andrzej Depko dr n. med., seksuolog, neurolog, certyfikowany seksuolog sądowy, autor książek.

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze