1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Gdy dziecko nie chce jeść

Gdy dziecko nie chce jeść

Dziecko musi jeść. Najlepiej dużo i bez protestów. Jedzenie to dowód, że rodzice o dziecko dbają. Trzeba jednak pamiętać, że jedzenie to także emocje.

Jedzenie kojarzy się zprzyjemnością, bezpieczeństwem i bliskością. Jedzenie jest nagrodą, pocieszeniem, przynosi ukojenie. Jedzenie jest przyjemne, zaspokaja nasze potrzeby.

Dlaczego zatem jedzenie dzieci tak oznacza problem? Dlaczego ignorują sygnały wysyłane przez dziecko: machanie rączkami, odwracanie głowy, nawet plucie? Oczywiście dlatego, że w trosce o dziecko dbają, aby jadło dostatecznie dużo. Stosują popularne metody: mały szantaż, niewielkie przekupstwo, zagadywanie.  Nawet, jeśli takie zachowanie przynosi jednorazowy efekt, warto pamiętać, że na dłuższą metę się nie sprawdzi. Dziecko zacznie postrzegać posiłek jako próbę sił i sposób manipulowania nim. Stąd już prosta droga do problemów z odmawianiem jedzenia przez dzieci, ale także do nadmiernego objadania się lub wybierania tylko kilku potraw.

Psychologia jedzenia

Jedzenie ma się odbywać w przyjaznej, neutralnej atmosferze, bez nacisków, bez odwracania uwagi – apelują psycholodzy. Eksperci żywieniowi przekonują, że dzieci, które są zmuszane i manipulowane, by jadły, zniechęcają się do jedzenia, a nawet zaczynają go unikać. Uszanowanie „nie” dziecka podczas posiłku to nie tylko kwestia jedzenia, to ważny sygnał dla małego człowieka, że jest wysłuchany. Przekonanie, że inni szanują jego zdanie przyda mu się w późniejszych, trudniejszych momentach życia.

Badania przeprowadzone wśród rodzin osób, które zachorowały na zaburzenia odżywania typu anoreksja czy bulimia, pokazują że może to być efektem nadmiernego kontrolowania jedzenia dzieci. Posiłek nie służy do okazywania przewagi dziecku, nie może stać się dowodem na miłość i posłuszeństwo.

Fakty

Fakty są takie, że wszystkie dzieci chcą jeść to, co lubią. Nawet małe dzieci potrafią same regulować ilość spożywanego jedzenia na podstawie wewnętrznych sygnałów, takich jak poczucie głodu, apetytu i sytości. Jeśli nie mają dostępu do słodyczy w przerwie między posiłkami, wcześniej czy później zjedzą tyle, żeby zaspokoić swoje potrzeby.

Większość dzieci na nowości w swoich posiłkach reaguje nieufnie. Jest to całkowicie normalne. Nową potrawę dziecko między 2 a 8 rokiem życia zjada dopiero po ok. 10-15 podejściach! Z obserwacji matek i dietetyków wynika, że dzieci potrafią intuicyjnie odmówić potraw, na które są uczulone. Dlatego nie zawsze namawianie do zjedzenia produktu, które dziecko odrzuca jest wskazane.

Rola opiekuna.

Najprościej rzecz ujmując rodzic jest odpowiedzialny za to co, kiedy i gdzie dziecko je. Dziecku pozostawiamy decyzję czy i ile zje w danym momencie. W osądzaniu, ile dziecko zjadło należy wziąć pod uwagę bilans dnia, a także bilans całego tygodnia. Jeśli dziecko ma gorszy apatyt w poniedziałek i wtorek, ale za to wspaniale je w pozostałe dni tygodnia, to nie ma powodu do obaw. Ważniejsza niż ilość jest zdecydowanie różnorodność posiłków. Znajomość podstawowych grup produktów żywieniowych, pozwoli łatwiej komponować różnorodną dietę i nie martwić się, jeśli dziecko, które lubi jabłka i pomidory, nie je szpinaku.

Problem w głowie

Problem z jedzeniem dzieci często ma swoje źródło w głowie u rodziców.

Mój synek był klasycznym niejadkiem, a ja go to tego jedzenia zmuszałam. Nie wiem dlaczego nie zapaliła mi się czerwona lampka, że robię dokładnie to, co moja i moja babcia– mówi Marta Sobiło, założycielka pierwszego polskiego portalu na temat samodzielnego jedzenia dzieci www.babyledweaning.pl - Przecież ja mam okropne przeżycia związanie z jedzeniem. Zasypiałam z mięsem w buzi i wszystkich to cieszyło, że ja się jeszcze z nim budzę.  Bo się bałam wypluć.

Agnieszka Szydłowska, dziennikarka prowadząca w programie 3 Polskiego Radia audycję Mama Nieidealna, tak pisze o pierwszej wizycie u psychologa ze swoim synkiem:

Psycholog zadała nam ćwiczenie - zero presji dotyczącej jedzenia, przyjazna atmosfera, wspólne posiłki, afirmowanie spotkania zamiast liczenia łyżek. I najdziwniejsze było dla nas to, że zadziałało! Od kiedy MY uczymy się "nie przejmować", Jurek chętniej próbuje nowych potraw. Bywają chwile, kiedy ponownie pogrążamy się w wytwarzaniu presji "musisz jeść", ale umiemy sami siebie zatrzymać.

Często myślenie dorosłych, ich własny stosunek do jedzenia, niemiłe wspomnienia z dzieciństwa są powodami komplikacji żywieniowych w domu. Najlepiej zacząć pracę od siebie.

Jedzenie jest zabawą

Dobrego jedzenia najłatwiej uczy się małe dzieci. Sześcio- czy siedmiomiesięczne dziecko podchodzi do jedzenia z ufnością i zabawą. Zazwyczaj wciąż jest karmione mlekiem, więc jego „nie” łatwiej zaakceptować. Ewentualne niedobory uzupełni posiłek mleczny.

Ze starszymi dziećmi jest znacznie trudniej, zwłaszcza, jeśli postrzegają jedzenie jako formę manipulacji. Jeśli damy dziecku odczuć, że nie jest do jedzenia zmuszane, w końcu przekona się do niego. „Starszaki” można zaangażować do wspólnego przyrządzania posiłków, co stanowi doskonałą okazję do spróbowaniu nowości.

Dla sceptycznych rodziców pouczająca może okazać się zabawa w „odwrócenie ról” przy stole.  Jeśli dziecko zacznie namawiać do jedzenia i wpychać komuś na siłę łyżkę do ust, szybko można się przekonać, że najsmaczniejszy posiłek może zupełnie stracić smak.

 

 

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze