1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Jak hormony wpływają na organizm i psychikę?

Jak hormony wpływają na organizm i psychikę?


Wiele kobiet chciałaoby służyć w wojsku i to w najbardziej wymagających jednostkach. Jednak często prowadzi to do zaburzeń hormonalnych, przez nadmierne wydzielanie testosteronu. (Ilustracja: iStock)
Wiele kobiet chciałaoby służyć w wojsku i to w najbardziej wymagających jednostkach. Jednak często prowadzi to do zaburzeń hormonalnych, przez nadmierne wydzielanie testosteronu. (Ilustracja: iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Często są oskarżane o wywoływanie chorób i rozchwianie emocjonalne. Jednak bez wielu z nich praktycznie nie można żyć, a bez innych nie można żyć w zdrowiu. Decydują o naszym charakterze, a nawet wyglądzie. Orina Krajewska pyta prof. Janusza Naumana, jak dbać o hormony, by one dbały o nas.

Równowaga emocjonalna, libido, wzrost, płeć, waga, owłosienie, wygląd… Czy hormony faktycznie odpowiedzialne za tak wiele? Hormony są bardzo ważne, ponieważ regulują wszystkie procesy w organizmie człowieka, utrzymują go przy życiu. Bez niektórych praktycznie nie można żyć, bez innych nie można żyć w zdrowiu. Może też dojść do zaburzenia procesu wzrostu czy dojrzewania. Kiedy młody człowiek prawidłowo się rozwija, to tylko dlatego, że działa hormon wzrostu i aktywuje on insulinopodobny czynnik wzrostowy. Jest to jednak na tyle złożony proces, że współpracują przy nim również hormony nadnerczy i tarczycy. Z kolei jeżeli mówimy o tworzeniu cech fizycznych typowych dla płci, dzieje się to w wyniku działania hormonów płciowych.

Można powiedzieć, że działanie hormonów jest tak uniwersalne, że zależy od nich nie tylko jakość naszego życia, ale życie samo w sobie. Co ciekawe, do niedawna sądzono, że hormony są związkami chemicznymi tworzonymi i wydzielanymi przez gruczoły dokrewne lub komórki endokrynne zawarte w innych narządach człowieka. W ciągu ostatnich 40 lat okazało się jednak, że źródłem hormonów są też narządy, m.in. przewód pokarmowy, żołądek, trzustka, jelita i nerki. Z biegiem czasu liczba znanych nam hormonów wzrosła. Obecnie również tkankę tłuszczową uważa się za źródło przynajmniej kilku z nich.

Skoro hormony to tak ważny czynnik determinujący nasze funkcjonowanie, jakie zaburzenia i choroby grożą nam przy ich rozchwianiu? Odpowiedni poziom i zachowana równowaga hormonów właściwie decydują o tym, czy jesteśmy zdrowi, czy chorzy. Nie ma takiego pojęcia jak rozchwianie hormonalne, jest tylko pojęcie niedoczynności, nadczynności lub oporności tkanek na działanie hormonu lub hormonów. Możliwa jest też nadmierna reakcja na określony poziom hormonu. Następstwem niedoczynności lub nadczynności gruczołu dokrewnego jest określona choroba, której przebieg może zagrażać życiu lub zdrowiu, ale nawet w przypadku lekkich zaburzeń jakość życia ulega obniżeniu. Nieleczona niedoczynność nadnerczy może prowadzić do śmierci.

Dlatego wszystkie mniej i bardziej poważne zaburzenia hormonalne powinny być jak najszybciej rozpoznane i leczone. W większości przypadków wymaga to pomocy endokrynologa i wykonania złożonych badań dodatkowych. Kiedy mamy do czynienia z zaburzeniem hormonalnym, możemy oczekiwać zaburzeń ze strony całego organizmu i to zaburzeń bardzo różnorodnych.

Dzisiejsze czasy chyba sprzyjają tym zaburzeniom… Żyjemy w okresie pogłębiających się zmian środowiskowych i zmieniających się zasad życia. Te czynniki wpływają na całe nasze funkcjonowanie, w tym na układ endokrynny. W dzisiejszych czasach na przykład wiele kobiet chciałoby służyć w wojsku i to w najbardziej wymagających jednostkach. Jednak służba w tych formacjach często prowadzi u nich do zaburzeń hormonalnych (nadmierne wydzielanie testosteronu, czyli tzw. zespołu hiperandrogenizacji).

Czy Hashimoto, czyli choroba o podłożu hormonalnym, którą diagnozuje się obecnie coraz częściej, też ma związek z obecną sytuacją środowiskową? Choroba Hashimoto jest chorobą uwarunkowaną genetycznie, czyli występuje ona rodzinnie. Kobiety chorują na nią 10 do 14 razy częściej niż mężczyźni, a choruje ich mniej więcej 70 na 10 000. To bardzo dużo i ta ilość będzie się zwiększać w związku z genetycznym uwarunkowaniem choroby. Podejrzewa się, że zachorowalność na chorobę Hashimoto wzrosła w związku z unormowaniem stężenia jodu w diecie, ale nie do końca zgadzam się z tą teorią. Myślę, że rzecz polega na przekazywanych mutacjach genetycznych i w związku z tym tendencji do zachorowania. Mutacje genów tworzą podatność na zachorowanie. Natomiast powstanie choroby jest zależne od działania czynników endogennych (płeć) i środowiskowych u ludzi z taką podatnością.

Jakie czynniki aktywują taki zmutowany gen? Jest ich bardzo dużo. Do czynników środowiskowych zaliczamy stres psychiczny czy czynniki występujące w okresie poporodowym, niektóre infekcje wirusowe i bakteryjne.

Coraz częściej chorujemy na chorobę Hashimoto, ponieważ obciążających czynników jest coraz więcej i nie umiemy ich wyeliminować. Co gorsza, skażenie środowiska może oznaczać, że liczba szkodliwych czynników wzrośnie. W wyniku ich działania dochodzi do zaburzenia czynności układu immunologicznego, który zaczyna traktować tarczycę jako narząd wrogi. Zatem choroba Hashimoto jest jedną z chorób autoimmunologicznych. Naturalnym jej następstwem (i jedynym udokumentowanym) jest niedoczynność tarczycy, która pogłębia się w miarę trwania choroby. Niestety nie ma leku na bardzo złożone przyczyny tej choroby, umiemy leczyć tylko jej skutki.

Pocieszające jest, że dziś Hashimoto możemy rozpoznać w bardzo początkowym stadium, a niedoczynność tarczycy skutecznie leczyć syntetycznymi hormonami tarczycy.

Stres psychiczny, którego mamy w naszym życiu zdecydowanie za dużo, może prowadzić do zaburzenia czynności gonad, które skutkuje osłabieniem libido i sprawności seksualnych. (Ilustracja: iStock) Stres psychiczny, którego mamy w naszym życiu zdecydowanie za dużo, może prowadzić do zaburzenia czynności gonad, które skutkuje osłabieniem libido i sprawności seksualnych. (Ilustracja: iStock)

Z jakimi zaburzeniami hormonalnymi zmagamy się ze względu na płeć? U kobiet zaburzenia czynności gonad objawiają się zwykle brakiem miesiączek i ich nieregularnością albo pojawieniem się owłosienia typu męskiego. Towarzyszą temu cykle bezowulacyjne. Najczęstszą przyczyną tych zaburzeń jest zespół policystycznych jajników (PCO). Stosunkowo częste są przypadki hyperprolaktynemii.

A u mężczyzn? Mężczyźni rzadziej niż kobiety chorują na choroby układu dokrewnego. Stres psychiczny, którego mamy w naszym życiu zdecydowanie za dużo, może prowadzić do zaburzenia czynności gonad, które skutkuje osłabieniem libido i sprawności seksualnych. W większości przypadków zaburzenia te wymagają kontaktu z seksuologiem.

Do tego dochodzi bezpłodność – coraz częstszy problem, diagnozowany zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Do tej pory zaburzenia płodności były głównie diagnozowane u kobiet. Od co najmniej 10 lat zwiększa się niepłodność pochodzenia męskiego, wynikająca z zaburzenia anatomii lub różnorodnych funkcji plemnika. Przypuszcza się, że zaburzenia spermy są odpowiedzialne za około 52 proc. przypadków niepłodności.

Przyczyny tego zjawiska, czyli pogorszenia jakości spermy, nie są jeszcze znane, a stosowane leczenie nierzadko jest zawodne. Przynajmniej w części winę ponosi stres psychiczny, szkodliwe czynniki środowiskowe, w tym mikrocząsteczki plastiku, ale również przegrzewanie jąder poprzez noszenie obcisłych spodni czy podgrzewane fotele w samochodach.

Poprzez zmianę naszego stylu życia możemy mieć na te wszystkie procesy realny wpływ? Przy tak złożonych i niebezpiecznych sprawach, jakimi są zaburzenia hormonalne, człowiek nie jest w stanie poradzić sobie sam. Ogólne dbanie o siebie i wzmocnienie organizmu może pomóc przy zaburzeniach hormonalnych, ale na pewno potrzebny będzie endokrynolog, by z nim ustalić linię leczenia.

A czy jest coś, co sami możemy zrobić, by pomóc regulować pracę hormonów? Na przykład nie powinniśmy być otyli i powinniśmy się prawidłowo odżywiać. Skoro czynność układu endokrynnego zależy nie tylko od samych czynności gruczołów dokrewnych czy komórek endokrynnych, ale również od tego, jak hormony odbierają komórki pozostałych narządów człowieka, powinniśmy dbać o to, żeby nasze narządy były w dobrej formie. Ale i tutaj pojawia się cały szereg problemów.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) niedawno zdefiniowała najważniejsze czynniki prozdrowotne, w tym przynajmniej 30-minutowy marsz co drugi dzień. Ale choć ruch jest bezsprzecznie ważny, to skoro mamy takie powietrze, jakie mamy, zastanawiam się, czy powinniśmy rekomendować ludziom zdrowym marsz w smogu. Trzeba pamiętać, że ciężkie zaburzenia czynników środowiskowych, do jakich doprowadził człowiek, będą miały kluczowy wpływ na wszystko. W ostatnich latach zmagamy się na przykład z niedoborem witaminy D3, który towarzyszy nam nie dlatego, że rzadko świeci u nas słońce, ale ze strachu przed czerniakiem. Słusznie stosujemy kremy z ochronnymi filtrami, ale pamiętajmy też, że wystarczy mała ochronna warstwa, żeby zaburzyć prawidłowy metabolizm witaminy D3. Jak widać, problem jest złożony i trzeba brać różne rzeczy pod uwagę.

Ruch jest oczywiście czynnikiem niesamowicie prozdrowotnym. I wreszcie wiele chorób, w tym choroby autoimmunologiczne, jest zależnych od głowy i tego, jak przyjmujemy stres.

Stres może wywoływać lub wzmagać zaburzenia endokrynologiczne? Oczywiście. Jest to kolejny i jeden z ważniejszych czynników środowiskowych, o których mówiliśmy wcześniej. Samego stresu nie wyeliminujemy, ale możemy pracować nad reakcją na niego. Pewne ćwiczenia, takie jak na przykład medytacja czy techniki relaksacyjne, pozwalają zwiększyć odporność na stres psychiczny.

Niektóre czynniki możemy wyeliminować całkowicie, bo są od nas zależne. Będzie to na przykład palenie papierosów czy nadużywanie alkoholu. Wiadomo, że są one absolutnie szkodliwe dla całego zdrowia i dla poszczególnych układów endokrynnych. Definitywnie możemy poprawić również sposób odżywiania. Zdrowa dieta powinna zawierać wszystkie ważne dla naszego zdrowia czynniki, czyli i białka, i tłuszcze, i w odpowiednich ilościach węglowodany, ale z ograniczeniem cukrów prostych.

 

4 kobiece typy hormonalne. Którym jesteś ty? Kształt naszej sylwetki w dużej mierze zależy od aktywności dominujących u nas hormonów. To one wpływają na rozmieszczenie tkanki tłuszczowej w ciele, co z kolei zwiększa podatność na konkretne choroby

TYP ESTROGENOWY (GYNOIDALNY)

Sylwetka: krągłe biodra i pośladki, znacznie mniejszy obwód talii w stosunku do bioder. Nadmiar tkanki tłuszczowej odkłada się wokół miednicy, na biodrach i udach, z tendencją do powstawania cellulitu. Bardzo lubi słodycze. Grożące choroby: mięśniaki i przerost śluzówki macicy, nowotwory kobiece: piersi, jajników, macicy. Zalecana dieta: niełączenie tłuszczu i węglowodanów w diecie sprzyja utrzymaniu wagi. Tkanka tłuszczowa to dodatkowe źródło estrogenów.

TYP NADNERCZOWY (ANDROIDALNY)

Sylwetka: klatka piersiowa i brzuch szerokie, miednica wąska. Brak kobiecych zaokrągleń, muskularne uda i pośladki. Kobiecie z tym typem sylwetki grozi otyłość brzuszna. Nie lubi słodyczy, gustuje w daniach tłustych i słonych. Grożące choroby: Sercowo-naczyniowe, cukrzyca typu II, nowotwory układu pokarmowego: żołądka, trzustki, jelit, wątroby. Łysienie typu męskiego. Zalecana dieta: bogata w roślinne estrogeny – zneutralizuje męskie hormony.

TYP LIMFATYCZNY

Sylwetka: ogólna grubość. Wygląda na pulchniejszą, niż jest w rzeczywistości. Zatrzymywanie wody w kończynach sprawia, że ramiona i ręce są niemal tej samej grubości. Tkanka tłuszczowa odkłada się równomiernie na całym ciele. Grożące choroby: problemy z układem limfatycznym skutkują spadkiem odporności. Podatność na infekcje oddechowe, nadmierna produkcja śluzu – katar. Zalecana dieta: należy wykluczyć produkty śluzotwórcze – mleko, przetwory mleczne i słodycze, ograniczyć ilość zatrzymującej wodę soli. 2 litry wody dziennie poprawią bilans wodny.

TYP TARCZYCOWY

Sylwetka: długie i szczupłe ramiona i nogi, palce rąk i nóg oraz szyja. Tłuszcz odkłada się na brzuchu, górna część ciała pozostaje szczupła. Sięga po produkty podnoszące poziom energii: kawę, słodycze. Grożące choroby: depresja, migrena, problemy z sercem i nerkami. Ponadto fibromialgia i choroby z autogresji. Zagrożenie osteoporozą. Zalecana dieta: węglowodany złożone (kasze, warzywa) i białko (jajka, ryby, chude mięso) w posiłku wykluczą chęć sięgania po dodatkowe źródła energii.

 

Orina Krajewska - aktorka, instruktorka teatralna, współzałożycielka i prezes Fundacji Małgosi Braunek „Bądź”, autorka książki „Holistyczne ścieżki zdrowia”. Co miesiąc w rubryce "Sensowne Ścieżki Zdrowia" na łamach magazynu „Sens” pyta specjalistów z różnych dziedzin o ich przepis na zdrowie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Czy da się "dogadać" z hormonami?

Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. (Ilustracja: iStock)
Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. (Ilustracja: iStock)
Chcesz zapanować nad swoim życiem? Zapanuj nad hormonami – mawia amerykańska terapeutka holistyczna Alisa Vitti, autorka książki „Kod kobiety”. To właśnie poziom hormonów sprawia, że każdy tydzień czy wręcz dzień z życia kobiety jest inny.

Buzują i szaleją. Wiadomo: hormony. Tymczasem to nie tylko one sterują nami. My też możemy na nie wpływać, na przykład poprzez dietę.

Wpływają na nasz nastrój, szanse na zajście w ciążę, wyniki badań laboratoryjnych, gotowość do aktywności fizycznej. A nawet umiejętność podejmowania decyzji, kreatywnego myślenia i wyrażania siebie. Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. Mimo to niewiele jest badań poświęconych cyklowi i temu, jaki ma wpływ na ogólny stan zdrowia, optymalną dietę, styl życia. Wyjątkiem jest badanie BioCycle, które w latach 2005–2007 przeprowadzono na próbie 259 kobiet ze stanu Nowy Jork.

Sprzątanie estrogenu

Każda z uczestniczek była obserwowana przez dwa cykle, w trakcie których notowała swoją dietę, aktywność fizyczną, sen i odczuwany poziom stresu, a także ośmiokrotnie pobierano jej krew, którą poddawano analizom. Zebrano dane, z których naukowcy wyciągają wnioski do dziś. Jednym z najważniejszych celów regulacji hormonów jest redukcja poziomu estrogenów. Mamy ich zwykle za dużo, bo wątroba zbyt ospale się ich pozbywa, a ksenoestrogeny (metale ciężkie, pestycydy i inne substancje chemiczne, leki) „czytane” są przez organizm jak hormony.

Nadmiar estrogenu w stosunku do progesteronu nasila PMS i PMDD (cięższy rodzaj zespołu napięcia przedmiesiączkowego, wykazujący wiele cech depresji), a w długim okresie może zwiększać ryzyko wystąpienia nowotworów piersi. Im więcej w diecie cukru, produktów rafinowanych (np. mącznych) i tłuszczów zwierzęcych, a mniej pełnoziarnistych zbóż i warzyw, tym gorzej. Pełna gama minerałów i witamin pochodzących ze zdrowego pełnowartościowego jedzenia pomaga regulować pracę gruczołów. Błonnik zaś ułatwia „sprzątnięcie” nadmiaru estrogenów (i innych hormonów płciowych) krążących w organizmie i zabezpiecza przed ich ponownym wchłonięciem. Wyniki badania BioCycle potwierdzają tę prawidłowość, ale pojawia się jedno zastrzeżenie istotne dla kobiet pragnących zajść w ciążę. Im więcej błonnika, tym niższy poziom estradiolu i większa częstotliwość cykli bezowulacyjnych. Dotyczy to jednak tylko błonnika pochodzącego z owoców, ten z warzyw nie ma takiego wpływu.

Znachorka od hormonów

Danych i zaleceń nauka ma dla nas sporo, ale jak je wdrożyć, by wyzdrowieć i nie zwariować? Motywacji, żeby dogadać się wreszcie ze swoimi hormonami, może być wiele – od nieregularnych czy bolesnych miesiączek, przez problemy z zajściem w ciążę, zespół policystycznych jajników, po profilaktykę raka.

W planowaniu miesiąca dzień po dniu, a przynajmniej tydzień po tygodniu, pomocna okazuje się tzw. medycyna integracyjna, łącząca konwencjonalną medycynę zachodnią z naturalną. Na świecie przybywa tzw. trenerek hormonalnych. To osoby, które często same borykały się z tzw. problemami kobiecymi, niekoniecznie absolwentki uczelni medycznych, raczej specjalistycznych kursów. Wchodzą w tradycyjną rolę kobiet znachorek. O ich skuteczności świadczy grono wyleczonych pacjentek.

Mieszkająca w Australii Miranda Bond dzięki radykalnej zmianie stylu życia zaszła w ciążę mimo endometriozy, a później założyła firmę produkującą naturalne kosmetyki. Dziś dzieli się wiedzą, prowadząc seminaria dla kobiet na całym świecie, radami dzieli się na łamach „Vogue’a”, „Cosmopolitana” czy „GoodHealth”. U A we wczesnej młodości zdiagnozowano zespół policystycznych jajników. Dziś jest matką, autorką tłumaczonej na wiele języków książki „Kod kobiety”, a jej wystąpienie na TEDxFiDi obejrzało milion osób. Vitti stworzyła aplikację mobilną o nazwie MyFlo (jej cena to 1,99  dol.), która dzień po dniu przypomina kobietom, co jest dla nich dobre.

Osobistą programistkę hormonalną możemy zainstalować w swoim telefonie od zaraz. Im więcej powiemy jej o sobie, tym większa szansa, że dobrze doradzi nam np., co jeść, aby wydłużyć cykl, na kiedy zaplanować seks, a kiedy trening na siłowni zamienić na szybki marsz lub łagodną jogę. Aplikacja rejestruje też informacje o niepokojących symptomach, takich jak plamienia, bóle piersi, drażliwość, kłopoty ze snem. Użytkowniczki otrzymują od razu podstawowe porady, jak im zapobiegać, a jeśli potrzebują indywidualnej konsultacji, mogą ją zamówić przez aplikację. Pierwszy w Polsce ośrodek leczniczo-integracyjny założyła pochodząca z Indii ginekolog-położnik dr Preeti Agrawal. W swojej praktyce łączy medycynę akademicką i naturalną, ajurwedę, medycynę chińską, ziołolecznictwo. W 2009 roku za działalność na rzecz kobiet otrzymała Kryształowe Zwierciadło.

Wdrożenie wszystkich zaleceń terapeutów integracyjnych to wyzwanie. Zmian warto dokonywać powoli, pamiętając, jaką mamy motywację. Kobiety podejmujące dietę mają wyższy poziom kortyzolu we krwi, a tego dla zdrowia nie chcemy.

Cztery pory cyklu (na podstawie książki „Kod kobiety”)

Faza folikularna, czas trwania 7–10 dni Poziom energii: wysoki. Dobry moment na robienie planów na przyszłość, działalność twórczą i rozstrzyganie ważnych kwestii. Dobry moment na zbieranie nowych doświadczeń (również seksualnych) i spotkania towarzyskie. Dieta: najlepiej lekka, żeby nie obciążać organizmu, który w tym czasie jest naturalnie pobudzony. Stężenie hormonów we krwi dopiero wzrasta, więc można sięgać po produkty bogate w fitoestrogeny. Włącz do jadłospisu kiszonki, dużo warzyw, chude białka, skiełkowane strączki i pełne zboża. Wskazane gotowanie na parze i stir-fry. Ruch: dobry moment na bardziej intensywne ćwiczenia.

Owulacja i faza okołoowulacyjna, czas trwania 3–5 dni W tym czasie wzrasta poziom testosteronu, który odpowiada za apetyt na seks, więc warto go wykorzystać. Para estrogen i testosteron stymuluje też części mózgu odpowiedzialne za komunikację werbalną i szybkie podejmowanie decyzji – są one wówczas nawet o 25 proc. sprawniejsze niż przeciętnie. Dobry czas na randki, rozmowę o podwyżce i ustalanie ważnych kwestii z partnerem. Dieta: poziom energii jest naturalnie wysoki, podobnie jak stężenie estrogenu, więc nie należy przesadzać z węglowodanami. Dużo warzyw i owoców pomoże usunąć nadmiar estrogenu i zapobiegnie uczuciu pełności w następnej fazie cyklu. Ruch: każdy jest dobry. Jeśli chcemy zajść w ciążę, unikajmy większego wysiłku fizycznego, bo ten podnosi poziom hormonu stresu, kortyzolu.

Faza lutealna, czas trwania 10–14 dni Poziom estrogenu nadal rośnie, aż do zaniknięcia ciałka żółtego i zatrzymania produkcji progesteronu. Pod koniec tej fazy wzrasta też lekko poziom testosteronu. Poziom energii: spadkowy, mogą się pojawić symptomy PMS: drażliwość, bóle głowy, wahania nastroju, napady zachcianek. Dobry moment za zajęcie się sprawami domowymi, przeglądem szaf, rachunków, gotowanie. W pracy w tym czasie zamiast planować, lepiej odhaczać jedno drobne zadanie za drugim. Warto pomyśleć o przyjemnościach, takich jak masaż, kąpiel czy wieczór z książką. Dieta: czas przygotować się do menstruacji, uzupełnić zapas mikroelementów, a zwłaszcza witaminy B, wapnia, magnezu, żelaza. Skrzyp, fenkuł, czereśnie i zielona herbata jako diuretyki zapobiegną zatrzymaniu wody w organizmie. Żeby zaspokoić zapotrzebowanie na smak słodki, sięgaj po warzywa korzeniowe, zwłaszcza pieczone. Ruch: zależnie od samopoczucia, ćwiczenia bardziej wymagające lub łagodniejsze, np. joga lub spacer.

Faza menstruacyjna, czas trwania 3–7 dni Poziom energii: zmienny. Bóle i skurcze menstruacyjne wkrótce ustąpią miejsca uczuciu ulgi i ponownemu przypływowi chęci do życia. Prawa i lewa półkula mózgu dobrze się teraz ze sobą komunikują, więc warto posłuchać tego, co mówi nam intuicja. Powracające tematy, jak np. odczuwane regularnie niezadowolenie z relacji, to ważne sygnały. Dieta: warto wybierać warzywa bogate w wodę, gotować zupy i dodawać do nich bogate w mikroelementy algi. Ruch: Spacery, łagodna joga i ćwiczenia rozciągające.

  1. Zdrowie

Hashimoto. Obrońca i wróg w jednym

Hashimoto należy do obszernej grupy schorzeń autoimmunologicznych. Układ odpornościowy, zamiast zwalczać bakterie i wirusy, zwraca się przeciwko własnym komórkom. (Fot. iStock)
Hashimoto należy do obszernej grupy schorzeń autoimmunologicznych. Układ odpornościowy, zamiast zwalczać bakterie i wirusy, zwraca się przeciwko własnym komórkom. (Fot. iStock)
Czy niedoczynność tarczycy równa się hashimoto? Okazuje się, że to tylko jeden z objawów tej ogólnoustrojowej choroby i… czubek góry lodowej. U jej podnóża legł pokonany system immunologiczny. Organizm atakuje własne komórki, myląc je z bakteriami oraz wirusami.

Kiedy w 1912 roku opisał ją japoński chirurg Hakaru Hashimoto, nie przypuszczał, że stanie się chorobą cywilizacyjną XXI wieku, najczęściej spotykanym schorzeniem autoimmunologicznym. Na hashimoto zapada 4–12 proc. populacji. I choć to dolegliwość tak częsta, pozostaje niezbadana przez naukowców. Zwykle bywa bagatelizowana przez pacjentów i lekarzy. Przez wiele lat słyszymy od endokrynologów, że TSH w normie i „taki nasz urok”. Lekarze i otoczenie posądzają nas o hipochondrię lub problemy psychiczne. Zdezorientowani przestajemy sobie ufać. Ale organizm nie kłamie.

Hashimoto - generator energii

Pacjentowi zajmuje sporo czasu powiązanie wszystkich objawów, a lekarzom – diagnoza. Średnio 12 lat. Na swojej stronie www.hashimoto.pl Hanna Chmielewska, hashimotka, pisze o własnych 16-letnich poszukiwaniach i „drodze przez mękę”. Jej i bliskich: – Miałam zdiagnozowaną chorobę afektywną dwubiegunową. Przyjmowałam leki przeciwdepresyjne, byłam też osiem lat w terapii. Hashimoto charakteryzuje się rzutami hormonalnymi: fazami, kiedy się ma dużo hormonów i dużo „pustej” energii, oraz gdy następuje ich spadek i często stany depresyjne. Daje to podobne objawy jak w chorobie dwubiegunowej.

Jadwiga Mandziewska, internistka i specjalistka medycyny rodzinnej z warszawskiej placówki Grupy LuxMed, ma sporą praktykę w prowadzeniu takich osób. Przyznaje, że uwagę lekarza pierwszego kontaktu powinna zwrócić różnorodność objawów: – Ciągłe zmiany nastroju, depresja, lęki, kołatanie serca, nieregularne obfite miesiączki lub ich brak, zaparcia bądź biegunki, bóle stawów, drżenie mięśni, brak powietrza. U różnych osób w różnych konfiguracjach.

Hashimoto należy do obszernej grupy schorzeń autoimmunologicznych. Układ odpornościowy, zamiast zwalczać bakterie i wirusy, zwraca się przeciwko własnym komórkom. W przypadku hashimoto, zwanego też limfocytarnym lub autoimmunologicznym zapaleniem tarczycy, wytwarza on m.in. przeciwciała anty-TPO i anty-TG przeciw enzymom tarczycy. Autoagresja oraz przewlekłe zapalenie tarczycy zmniejszają produkcję jej hormonów (tyroksyny T4 i trójjodotyroniny T3). Skutkuje to niedoczynnością tarczycy, czyli spowolnieniem metabolizmu w organizmie. Mówi się o tarczycy jako generatorze energii (dystrybutorem tej energii są nadnercza). Wytwarzając mniej energii, wywołuje uczucie zimna, spowolnienie psychiczne i fizyczne, stąd osłabienie, zmęczenie, nagły wzrost wagi utrzymujący się mimo wyrównania hormonów.

Ważny w zrozumieniu mechanizmu schorzenia jest jego złożony charakter: objawy wynikają i z samego zapalenia tarczycy, i niedoczynności, i autoagresji układu odpornościowego, i innych współistniejących z hashimoto chorób autoimmunologicznych. Niedoczynność tarczycy jest najczęstszym objawem choroby Hashimoto (zwykle błędnie używa się tych terminów jako równoznacznych). Można się pogubić?

Drugi mózg - jelita czy tarczyca?

Osoby z nadwagą cierpią zwykle na insulinooporność (czyli nieprawidłową reakcję komórek na insulinę). Ona często bywa, jak określa Hanna Chmielewska, łyżeczką do cukrzycy. Nierozpoznana i nieleczona prowadzi do cukrzycy typu 2. Szczupli zaś nie mogą przytyć, bo dolega im hipoglikemia, czyli z kolei brak cukru. Zwykle mają też problemy z dysbiozą jelita (patogenna flora bakteryjna), nieszczelnym jelitem, upośledzeniem wchłaniania. To sygnały, że ognisko zapalne ma źródło w układzie pokarmowym. Dr Anna Romaniuk, mikrobiolog, psychodietetyk z CMDiK PAN wyjaśnia: – Wszystko zaczyna się w jelitach. 80 proc. sygnałów do naszego mózgu biegnie stamtąd. A tylko 20 proc. – z mózgu do jelit.

One nie tylko odpowiadają za trawienie pokarmów, to bariera ochronna układu immunologicznego i… nasz drugi mózg. W zdrowych – kosmki jelitowe tworzą powierzchnię 400 mkw., czyli sporego boiska. W uszkodzonych jelitach zostaje tylko jedna piąta tej powierzchni wchłaniania. Odpowiedzialne m.in. za zniszczenie owej bariery w jelicie są gluten (białko zbóż) i kazeina (białko mleka). Wnikają wtedy przez nią fragmenty obcych białek, które pobudzają układ immunologiczny do wytwarzania przeciwciał przeciw własnym białkom. Przeciwciała te powodują z kolei stany zapalne m.in. w tarczycy, co jest przyczyną jej niedoczynności. W konsekwencji taka zniszczona tarczyca produkuje za mało T3 i T4, które powinny dotrzeć do wszystkich komórek organizmu  jako wolne hormony (fT3  i fT4). W chorym organizmie tylko w ograniczonym zakresie będą przetworzone.

W śluzówce jelit produkowane jest również 80 procent serotoniny. Jej ilość w mózgu wpływa na nastrój, sen, potrzeby seksualne i libido. Z kolei w mózgu dwa gruczoły: podwzgórze i przysadka (za pomocą swojego hormonu TSH), dają sygnały tarczycy, by produkowała więcej lub mniej T3 i T4. Potrzebujemy więc dobrego paliwa (jedzenia), by turbiny generatora (tarczycy) produkowały dostateczną ilość energii, a drugi mózg był szczelną barierą immunologiczną.

Leczyć pacjenta, nie wyniki

Laboratoryjne wyniki badań nie zawsze obrazują faktyczny stan chorego. Z obserwacji dr Mandziewskiej wynika, że zapalenie może już występować (np. pokrzywka, astma) na poziomie tkankowym pomimo prawidłowego wyniku badania USG i mieszczących się w normie wartości TSH. Bo hashimoto jest podstępne. Brak danych i badań naukowych, dlatego lekarz musi wziąć pod uwagę objawy kliniczne, czyli samopoczucie chorego. Jadwiga Mandziewska puentuje: – Nie leczymy wyników badań, tylko pacjenta.

Badania pomagają w diagnozie i zaaplikowaniu dawki hormonów (trzeba pamiętać, że hormon przyjmuje się z powodu niedoczynności tarczycy, a nie samego hashimoto). Ale przy ogólnoustrojowym przebiegu choroby należy szukać jej źródła. Pacjent musi notować dolegliwości, wyniki badań. Hanna Chmielewska przestrzega, żeby nie fiksować się tylko na objawach pochodzenia tarczycowego w hashimoto. A odpowiedzialność za własne zdrowie spada i na pacjentów, i na lekarzy. Może czas, by ci pierwsi zaczęli pytać, zdobywać wiedzę, a drudzy zeszli z piedestału, nabrali pokory i traktowali pacjentów jak partnerów.

Koniec z dietą

Nie dajmy się zwieść zapewnieniom sporej części endokrynologów, że możemy jeść wszystko. Hanna Chmielewska protestuje: – Nie da się leczyć zaburzonej autoimmunologii bez holistycznego spojrzenia na człowieka. Także na sposób żywienia. I nie chodzi o kolejną dietę cud, raczej o zmianę stylu życia. Na stronie www.hashimoto.pl czytamy, że chorzy powinni pożegnać się z produktami wysoko przetworzonymi, cukrem, fruktozą, z glutenem (zbożami), kazeiną i laktozą (produktami mlecznymi). No i pić wodę – 2 litry dziennie, by jelita do pracy nie pobierały produktów przemiany materii. Oprócz tego istnieje wiele składników, które nam szkodzą. Najlepiej z dietetykiem ustalić gamę produktów bezpiecznych, które przez pewien czas można spożywać (indywidualna diagnoza diety), a potem dodawać nowe.

Hanna Chmielewska proponuje, by z każdej diety wybierać to, co nam służy. Należy suplementować witaminę D, warto zbadać jej poziom. Jadwiga Mandziewska potwierdza, że jako prohormon odpowiada ona nie tylko za gospodarkę wapniowo-fosforanową. Wycisza procesy zapalne, podnosi odporność. Indywidualna suplementacja tej i innych witamin oraz mikroelementów (np. B6, cynku, magnezu), dobre jedzenie, sen uspokoją autoimmunologię i pozwolą endokrynologowi ustalić odpowiednią dawkę hormonu. Suplementację należy wprowadzać stopniowo, indywidualnie i pod nadzorem lekarza. Sprawdzajmy też skład leków. Największy wpływ na swoje zdrowie mamy my sami.

Hashimoto - brak energii czy nadpobudliwość?

Dorosłych dopada brak energii, dzieci z hashimoto są zaś nadpobudliwe, rozkojarzone. Mają problemy z nauką. Zwykle diagnozuje się u nich ADHD, ale doktor Mandziewska radzi: – Dobrze byłoby każde dziecko ze zdiagnozowanym ADHD badać w kierunku hashimoto, bo objawy są identyczne.

Trzeba m.in. dokładnie ocenić wielkość tarczycy, zlecić badania hormonu wzrostu. U dzieci to istotne, ponieważ wiele zmian w porę wykrytych można cofnąć. Hanna Chmielewska opowiada, że u jej syna błędnie zdiagnozowano ADHD. W rzeczywistości ma właśnie hashimoto i KPU, czyli zaburzenie metabolizmu hemu, co doprowadza do niedoboru m.in. cynku i witaminy B6. Matka i syn zapłacili ogromną cenę za brak prawidłowej diagnozy. – Syn miał problemy z nauką, depresję jak ja. Wcześniej dobrze się uczył. W wieku dziewięciu lat na dwa i pół roku przestał się rozwijać, rosnąć – nie bez emocji relacjonuje Hanna Chmielewska.

Zazwyczaj i u dzieci, i u dorosłych z hashimoto współwystępują inne choroby autoimmunologiczne. Jadwiga Mandziewska do najczęstszych, także u dzieci, zalicza bielactwo (Vitiligo) widoczne w postaci białych plam na skórze, twarzy i rękach, insulinooporność i cukrzycę typu 1, miastenię. Zdarza się również, że hashimoto poprzedza stan nagłego wyrzutu hormonów, objawiający się krótkotrwałą nadczynnością (choroba Gravesa-Basedowa), następnie przechodzi w niedoczynność. Hashimotowcy są bardziej narażeni na choroby zakaźne, odkleszczowe (borelioza).

Nie wyjaśniono do tej pory przyczyn tego rozległego schorzenia. Atakuje zwykle w okresach przestrojów hormonalnych, takich jak dojrzewanie, czas po ciąży i przekwitanie. Przypuszcza się, że jest też przekazywana genetycznie, nazywa się ją chorobą rodzinną: chorują matki, ojcowie, dzieci i wnuki. Niewykluczone, że hashimoto wyzwalają wirusy i bakterie. Nie pomaga w uzdrowieniu długotrwały stres, nieodpowiednie odżywianie, chemia w kosmetykach i środkach czystości, ale również czynniki środowiskowe, jak używanie telefonów komórkowych, mieszkanie w okolicy linii wysokiego napięcia czy stosowane przez wiele lat plomby amalgamatowe. Parowała z nich do naszych organizmów rtęć.

Trudne dziedzictwo

Hashimotki niepokoją się zwykle, czy będą mogły zajść w ciążę. Niedoczynna tarczyca upośledza także pracę jajników, obniża libido. Zdarza się, że hashimoto współistnieje z zespołem policystycznych jajników (PCO), który objawia się m.in. niepłodnością. Jadwiga Mandziewska podkreśla: – Ważne, by kobieta, zanim zajdzie w ciążę, miała zdiagnozowane hashimoto, przyjmowała hormony. Inaczej może poronić lub urodzić autystyczne lub niepełnosprawne umysłowo dziecko. Autorzy książki „Jak żyć z hashimoto?” podają, że „jedno z ostatnich badań pokazuje trzy-, pięciokrotnie wyższe ryzyko w porównaniu z kobietami zdrowymi”. Dzieci matek z hashimoto mają ok. 50 proc. szans na odziedziczenie go, przyznaje Jadwiga Mandziewska.

Kotwica

Na forach chorzy powtarzają jak mantrę: sięgnęli dna, wielu choroba zniszczyła życie zawodowe i prywatne, ale znaleźli światełko w tunelu. Dla Hanny Chmielewskiej, która straciła swoją firmę, bo nie mogła pracować, kotwicą i celem stało się wydanie (wspólnie z Marcinem Baryszem) książki „Jak żyć z hashimoto?” dr Leveke Brakebusch i prof. Armina Heufeldera. Zyskała nowe życie dzięki założonej przez siebie fundacji JakMotyl, stronie www.hashimoto.pl, pomocy ludziom z hashimoto, zagubionym jak ona niegdyś. Pracuje z dziećmi w szkołach, edukuje rodziców, pacjentów i lekarzy na warsztatach w całej Polsce. Spłaca, jak twierdzi, dług wobec rzeczywistości, która obeszła się z nią łaskawie.

Hashimoto jest przewlekłą chorobą ogólnoustrojową. W diagnozie należy wziąć pod uwagę wszystkie objawy kliniczne.

Podstawowe badania: Pierwszy krok: TSH, fT3, fT4, PRL, TPO, TG i USG tarczycy; morfologia (ilość białych krwinek), lipidogram (cholesterol) i cukier – często są podwyższone. Ważne! TSH powyżej 2,5 może już wskazywać na niedoczynność tarczycy. Wyniki badań „w normie” nie oznaczają zdrowia (zakresy referencyjne wyników na www.hashimoto.pl).

Drugi krok: KyberKompakt: ilościowe badanie flory bakteryjnej, test na zaburzenie metaboliczne HPU/KPU, test na nietolerancje pokarmowe.

Gluten czyni spustoszenie w jelitach, wzmagając apetyt i upośledzając wchłanianie. Według Wiliama Daviesa („Dieta bez pszenicy” – za www.hashimoto.pl) wpływa na funkcjonowanie naszego mózgu. Polipeptydy (egzorfiny) uwalniane z niego podczas trawienia łączą się w mózgu z receptorami dla morfiny i wywołują działanie podobne do kokainy. A mózg każe nam jeść więcej kalorii. Po odstawieniu glutenu odczuwamy jasność myśli. Wpływa on nie tylko na chemię myśli, zachowanie, uzależnienia. Może dokonać nieodwracalnych zmian: wpłynąć na budowę mózgu i układu nerwowego (brak koordynacji ruchów, demencja).

  1. Moda i uroda

Być kobietą po czterdziestce - jak pielęgnować cerę, aby starzeć się ładnie

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Nazwa hormon wzięła się od greckiego słowa oznaczającego „pędzić”, „wprawiać w ruch”. Nic dziwnego. System hormonalny ma potężny wpływ na funkcjonowanie ludzkiego organizmu, a od jego stabilności zależy nie tylko nasze zdrowie i samopoczucie, lecz także wygląd.

Jednym z najpopularniejszych spektakli w Warszawie jest od lat „Klimakterium... i już”. Choć grany już długo, bilety nadal trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Na żadnym też chyba innym przedstawieniu widownia (złożona w większości z kobiet w bardzo różnym wieku) się tak nie śmieje. A mowa jest o rzeczach nieprzyjemnych – rozmaitych dolegliwościach ciała i ducha towarzyszących menopauzie. Spektakl pełni najwyraźniej funkcję zbliżoną do grupowej terapii – to jedna z rzadkich okazji, by pośmiać się z wahań nastroju, siódmych potów i uderzeń gorąca. A przy okazji spojrzeć z sympatią i zrozumieniem na postać określaną powszechnie mianem „klimakterycznej baby”, nieprzewidywalnej histeryczki we władzy hormonów. Z przyjemnością patrzę, jak menopauza przestaje być tematem tabu. Na pewno pomagają w tym również kampanie społecznościowe – na przykład te, w których o swoich doświadczeniach opowiadają piękne aktorki, kojarzone raczej z erotyką na ekranie niż spadkiem poziomu estrogenów. Oswojenie się z klimakterium jest ważne. Ze statystyk wynika bowiem, że prawie jedna trzecia życia współczesnej kobiety przypada na lata po menopauzie.

„Katuje nas ciało i wszystko się zmienia”

Hormony pobudzają wzrost organizmu, ustawiają biologiczny zegar, mają wpływ na ciśnienie krwi i przemianę materii, dodają albo odejmują nam urody. Proces starzenia, który rusza po 25. roku życia, po czterdziestce osiąga całkiem szybkie tempo. Związane jest to między innymi ze spowolnieniem produkcji hormonów. Pogarsza się wymiana informacji między skórą właściwą a naskórkiem. Na coraz mniej elastycznej skórze zaczyna też wyciskać piętno nerwowy tryb życia. W okolicach menopauzy poziom estrogenu i progesteronu dramatycznie spada. A ponieważ procesy odnowy skóry zależą od ilości estrogenu, obumarłe komórki złuszczają się dwa razy wolniej niż w skórze młodej. W trakcie pięciu lat po menopauzie tracimy też prawie jedną trzecią kolagenu i elastyny. – Ponieważ warstwa rogowa naskórka coraz bardziej grubieje, skóra dojrzała staje się szorstka i podatna na odwodnienie – mówi dr Didier Guerrero, dermatolog z laboratoriów dermatologicznych Avène. – Zmniejszenie produkcji naturalnych substancji natłuszczających skórę, niektórych nawet o prawie połowę, skutkuje osłabieniem barierowej funkcji skóry – tłumaczy dr Guerrero. Niedobory powstałe w wyniku spadku ilości hormonów pomagają uzupełnić – poza doustnymi preparatami – odpowiednie zabiegi i kosmetyki.

„I botoks, kolagen, masaże klap, klap”

W XVIII-wiecznej Anglii księżna Newcastle zalecała przemywać twarz kwasem siarkowym, by zyskać nowa skórę. Dzisiaj istnieje wiele mniej drastycznych sposobów, aby się odmłodzić. W cenie drogiego kremu można sobie zrobić prostujący bruzdy na skórze zastrzyk z toksyny botulinowej, odświeżającą cerę mezoterapię (czyli obstrzykiwanie skóry odżywczymi substancjami) czy wypełnić zmarszczki i wymodelować twarz za pomocą zastrzyków z kwasem hialuronowym. Zwolenniczkom metod mniej radykalnych warto polecić shiatsu lub refleksologie twarzy. Zabiegi te nie wyprasują zmarszczek, lecz dobrze zrobiony masaż pobudza krążenie, poprawia kolor skóry i likwiduje obrzęki. Potrzebami kobiet zajęli się też producenci kosmetyków. Jako jedni z pierwszych przejęli się statystykami mówiącymi o tym, że rośnie populacja kobiet określana „40 plus”, dlatego wybór preparatów do skóry dojrzałej jest wielki jak nigdy dotąd.

„Jesień życia bywa piękna”

Zadaniem kosmetyków do skóry dojrzałej jest niwelowanie skutków menopauzy – mówi dr Guerrero. – Zapewniają one ochronę przed wolnymi rodnikami, dostarczają skórze lipidów, by zwalczyć jej suchość, oraz cząsteczek kwasu hialuronowego, by wspomóc naturalną syntezę tego kwasu przez skórę. Rezultaty badań nad procesami starzenia wykorzystuje sie w recepturach kosmetyków. Odkrycie sirtuin zaowocowało powstaniem spowalniających starzenie kremów Clinique i Estée Lauder. Badania nad komórkowymi czynnikami wzrostu w laboratoriach Vichy kremu NeoVadiol Gf. Ciekawą nowością są też „czynniki indukujące”. – Glikoleol w kremie Avène Sérénage to czynnik indukujący – mówi Muriel Morelli, biochemik odpowiedzialna za dział badawczo- rozwojowy w laboratoriach dermatologicznych Avène.

Nałożony na skórę glikoleol jest metabolizowany, a substancje powstające w wyniku tego procesu są użyte do syntezy struktur tłuszczowych ochraniających skórę. Niektóre kosmetyki zawierają tzw. fitoestrogeny, czyli naturalne substancje występujące w roślinach. – Oddziałują one na receptory estradiolu w skórze – tłumaczy dr n. med. Krzysztof Dynowski, specjalista ginekologii i endokrynologii. – Łącząc się z nimi, wywołują podobny efekt (choć nieco słabszy) do tego, jaki miałby naturalny hormon. Skóra staje się bardziej elastyczna i nie traci swoich właściwości w takim tempie jak u kobiety, która nie stosuje kosmetyku z fitoestrogenem. Oczywiście, nawet najbardziej nowoczesne kremy nie zatrzymują czasu, ale pozwalają starzeć się wolniej i ładniej.

Warto je stosować, bo – jak śpiewają aktorki z teatru Capitol – „Być kobietą po czterdziestce/To jest ulga i nagroda/Jesień życia bywa piękna,/Chociaż lata trochę szkoda”.

Wszystkie śródtytuły pochodzą z wiersza „Lokomotywa dziejów” Elżbiety Jodłowskiej, który jest przeróbka „Lokomotywy” Tuwima, ze spektaklu warszawskiego teatru Capitol „Klimakterium... i już!”.

  1. Zdrowie

Nadwaga a zamrożone w ciele emocje

Jeśli masz pomysł, by zadbać o siebie i zrzucić kilka, twoim zdaniem, zbędnych kilogramów, pamiętaj, że sama dieta to za mało. Odchudzanie to proces, który zachodzi dopiero wtedy, gdy odkryjesz język swojego ciała i przeżyjesz zamrożone w nim historie.

Stań przed lustrem, nago albo w samej bieliźnie i spójrz na siebie jak na kogoś widzianego pierwszy raz w życiu. Kim jest ten ktoś?

Ciało jest jak księga życia albo mapa. Sylwetka, mimika twarzy, sposób oddychania, kolor skóry – to wszystko jest twoją historią spisywaną od momentu narodzin, a nawet jeszcze wcześniej... Wygląd, sposób poruszania się to przede wszystkim opowieść o twoich uczuciach; zwłaszcza tych niezauważonych, zamrożonych, nieprzeżytych, niewypowiedzianych. Każdy lęk zatrzymuje oddech, napina przeponę; każdy wstyd zaciska pośladki, ciężar ciała przenosi ze śródstopia na pięty, co usztywnia uda; każdy zawód napina mięśnie kręgosłupa. Te reakcje napinania, zamykania, zaciskania, zachodzące dzień po dniu – usztywniają poszczególne partie ciała, tworząc bloki mięśniowe. Sprawiają, że ciało jest mniej ruchome, tkanka gorzej ukrwiona i dochodzi do gromadzenia się w tych obszarach tkanki tłuszczowej…

Jak zbroja

Z punktu widzenia totalnej biologii automatyczny mózg, czyli podświadomy umysł robi wszystko, aby zapewnić przetrwanie, czyli zachowanie ciała jak najdłużej przy życiu. Każda sytuacja, z której wyszłaś cało, zostaje zapisana na twoim „twardym dysku”, czyli w mózgu. I we wszystkich podobnych sytuacjach pokładowy komputer automatycznie odpala program: przetrwanie. Śmiało można powiedzieć, że owe wzorce zachowań (nie tylko twoje, ale także twoich przodków) tak naprawdę sterują twoim życiem. I tak np. wzorzec przybierania na wadze w sytuacji realnego bądź potencjalnego zagrożenia i konieczności walki – jest zgodny z założeniem, że zawsze wygrywa większy i silniejszy. Odkładanie się tkanki tłuszczowej w okolicach barków, ramion i karku ma na celu obronę przed atakiem, a umięśnione uda ułatwiają ci ucieczkę, kiedy robi się zbyt niebezpiecznie, albo zamarcie – z nadzieją, że agresor zrezygnuje. Tkanka tłuszczowa chroni również przed kontaktem, który może być niebezpieczny emocjonalnie: muszę być większa, żeby chronić się przed zranieniem. Bywa, że fałdki tłuszczu na brzuchu to komunikat: „Popatrz, nie jestem wcale atrakcyjna, nie zbliżaj się”.

Tłuszcz to pancerz, który ma chronić twoje podświadome obszary lęków, wstydu, bezsilności. Może dotyczyć traumatycznych historii z przeszłości, kiedy czułaś bezpośrednie zagrożenie życia, np. tonięcie – tłuszcz chroni przed podobnym incydentem w przyszłości, poronienie – kobieta emocjonalnie nadal nosi dziecko w postaci nadwagi, dotkliwe pobicie – muszę być większa, żeby się obronić.

Z biologicznego punktu widzenia nadwaga jest efektem konfliktu porzucenia – być może w twoim ciele zapisana jest opowieść o małym dziecku, które zostaje opuszczone i, aby przetrwać, jego mózg uruchamia odpowiedni program zwiększenia masy ciała: „muszę stać się bardziej widoczne, aby matka mogła mnie łatwiej zauważyć”. Ten sam mechanizm obrony włącza się, kiedy np. w relacji z mężczyzną czujesz się niezauważana przez niego.

Tłuszcz manifestuje także konflikt związany z niedostatkiem i brakiem – jesteś przekonana, że w życiu dostajesz zwykle to, czego nie chcesz i nie masz tego, czego chcesz najbardziej na świecie. A gdy czujesz się samotna, twój mózg włącza alarm, bo „sama” znaczy „mało bezpieczna”. Gromadzimy zapasy, żeby przeżyć.

Tkanka tłuszczowa jako ważna ochrona gromadzi się zwykle w miejscach, które coś oznaczają. Mózg wysyła sygnał, że dane miejsce jest szczególnie podatne na zranienie i trzeba je otoczyć ochroną. Umownie każda strefa na ciele jest przypisana konkretnym emocjom:

  • talia – może dotyczyć problemów z podejmowaniem decyzji,
  • biodra – być może czujesz się niepewnie w rodzinie,
  • uda – zachwiane poczucie bezpieczeństwa,
  • brzuch – problemy z odczuwaniem emocji,
  • pośladki – strach,
  • duże łydki – lęk przed upadkiem,
  • grube ramiona – chęć uderzenia albo obrony przed ciosem,
  • podwójny podbródek – niezgoda na to, jak wygląda życie, chęć ucieczki do świata marzeń,
  • cellulit – może symbolizować obawę przed utratą domu lub czyjejś ochrony.

Terapia

Tkanka tłuszczowa to efekt gorszego ukrwienia, a jeszcze wcześniej napinania i bezruchu. Owo napięcie i bezruch powstały w celu obrony przed czuciem, bo tak bardzo boli… Masaż, sauna, ćwiczenia fizyczne, leżenie na macie z kolcami czy techniki oddechowe stosowane regularnie – sprawią, że napięcie mięśniowe powoli zacznie puszczać a ty zaczniesz czuć. Prawdopodobnie na początku pojawią się trudne emocje: przestraszysz się, zaczniesz płakać, poczujesz ból i rozpacz. Będziesz miała ochotę wrócić do napięcia: zacisnąć pośladki, zatrzymać oddech, spiąć łopatki, schować brzuch. Jeśli do tego dojdzie, spróbuj pobujać się na boki, pomasować napięte mięśnie ramion, kilka razy delikatnie wciągnąć i wypuścić mięśnie brzucha. Cały czas spokojnie oddychaj, staraj się, by w trakcie oddechu pracował brzuch, a klatka piersiowa była mniej ruchoma. Przyjmij każde doznanie, które pojawi się w ciele.

Zaufaj mu!

O czym szumi ciało?

Wróć do lustra i jeszcze raz popatrz na swoje ciało, z miłością. Te wszystkie krągłości, pomarańczowe skórki, fałdki i oponki są jak ślady po zranieniach. Możesz w nieskończoność je rozdrapywać albo pielęgnować z czułością. Ale najpierw musisz je z uważnością odczytać. Poniżej znajdziesz kilka wskazówek, jak to zrobić, bo tłuszcz najczęściej odkłada się w sześciu obszarach. Pamiętaj jednak, że każde ciało ma indywidualny język, którego nikt poza tobą nie zna.

Cała górna część ciała, od pasa w górę:

  • zdaniem dietetyków takie tycie najczęściej nie jest związane z chorobami, ale błędami żywieniowymi, gdy w diecie pojawia się dużo słodyczy i nadmierna ilość kalorii oraz brakuje ćwiczeń;
  • z psychologicznego punktu widzenia mocniejsza górna połowa ciała może być konsekwencją braku miłości ze strony matki, zbyt wymagającego i zimnego emocjonalnie ojca;
  • mocne barki i ramiona z nadmiarem tkanki tłuszczowej mogą symbolizować zatrzymaną potrzebę wyciągnięcia rąk ,,po miłość”, chęć pokazania „poradzę sobie sama”, obawa przed zależnością i podporządkowaniem albo gotowość do walki.

Oponka na brzuchu:

  • w tej okolicy znajduje się ośrodek stresu (komórki reagujące w sytuacji walki lub ucieczki);
  • nadmiar tkanki tłuszczowej symbolizuje problemy z radzeniem sobie ze stresem;
  • zdarza się, że w zachowaniu dominuje zajadanie stresu i zagłuszanie problemów alkoholem;
  • oponce często towarzyszy podciągnięta przepona, która jest efektem zatrzymania oddechu z powodu lęku;
  • to także solidna ochrona wrażliwości i delikatności, które z pewnością nieraz były atakowane;

Cały brzuch:

  • prawdopodobnie otłuszczone są także narządy wewnętrzne – co może mieć negatywne konsekwencje dla zdrowia i wymaga konsultacji dietetyka i lekarza;
  • tłuszcz w tej okolicy może być konsekwencją zaburzonego poczucia bezpieczeństwa, czasami sięgającego czasów dzieciństwa;
  • nadwaga może być związana z zaniedbaniami w dzieciństwie – niedokarmienie (emocjonalne lub/i fizyczne), które utrwala przekonanie, że świat nie zaspokaja potrzeb i nigdy nie dostaje się tyle, ile się potrzebuje, i tego, czego się pragnie;
  • tłuszcz może być tu tarczą ochronną, na skutek pamięci ciosu zadanego w brzuch (fizycznego lub emocjonalnego) – stąd rodzą się wspomnienia: „kiedy powiedział mi, że odchodzi, poczułam się tak, jakby walnął mnie pięścią w brzuch”.

Biodra, pośladki, uda:

  • bywa, że nadwaga w tej okolicy jest pierwszym objawem zaburzeń hormonalnych albo skutkiem objadania się np. tuż przed miesiączką;
  • psychologicznie może symbolizować zniechęcenie – ciało zamiera i wydatkuje mało energii, tłumione impulsy seksualne, wstyd czy pamięć nadużycia seksualnego;
  • tłuszcz okolicy pośladków symbolicznie chroni przed upadkiem albo kopnięciem czy uderzeniem w pupę (pamięć przemocy w dzieciństwie – bicie, albo przemocy seksualnej czy odrzucenia).

Otyłość w dolnej części ciała, od pasa w dół:

  • duża, ociężała, mało ruchliwa miednica może być skutkiem traumy seksualnej;
  • brzuch, boczki i plecy – to często efekt nadmiaru kalorii i fizycznej bezczynności;
  • nadwaga w tej części ciała często towarzyszy obniżonemu nastrojowi – zajadanie smutku i złości;
  • ciężkie nogi – przekonanie, że życie jest tak mało satysfakcjonujące, że trudno je unieść, ogólna niechęć do jakichkolwiek działań, czasami skutek traumy – wydarzyło się coś strasznego, a ty nie byłaś w stanie uciec.

Zacznij nowe życie w nowym kształcie

Czym jest otyłość? Jakie są jej przyczyny? Jak ją leczyć? Czy otyłość jest chorobą ? Odpowiedzi na te pytania przynosi kampania społeczna „W nowym kształcie”.

Jeśli uważasz, że masz za dużo kilogramów i mimo prób nie jesteś w stanie się ich pozbyć – przestań działać samotnie i dołącz do kampanii. Dzięki pomocy specjalistów dowiesz się, na czym naprawdę polega twój problem, i zyskasz wsparcie na drodze do zdrowego życia. Znajdziesz pomoc w wyborze metody leczenia otyłości oraz certyfikowanego ośrodka, w którym możesz liczyć na fachowe leczenie. Częścią kampanii jest personalizowana aplikacja wspierająca proces leczenia otyłości oraz webinary live z ekspertami, m.in. na temat metod leczenia otyłości, wsparcia w procesie leczenia oraz emocji i roli psychoterapii. Kampanię współtworzą m.in. lekarze, naukowcy zajmujący się otyłością, dietetycy oraz psycholodzy.

Zapraszamy na stronę kampanii www.wnowymksztalcie.pl.

  1. Zdrowie

Zapalenie zatok - przyczyny, objawy i leczenie

Zapalenie zatok objawia się przeszywającym bólem głowy, kaszlem, chrząkaniem i osłabionym węchem. (Fot. iStock)
Zapalenie zatok objawia się przeszywającym bólem głowy, kaszlem, chrząkaniem i osłabionym węchem. (Fot. iStock)
Często objawiają się nietypowo – porannym kaszlem, chrząkaniem, osłabionym węchem. Zapalenia zatok „kochają” nasz klimat. 

Pierwsze skojarzenie z hasłem „zapalenie zatok”? Ból. Rzeczywiście, jest charakterystyczny. Przeszywający, pulsujący. Na początku doskwiera głównie rano i w ciągu dnia trochę ustępuje, nasilając się przy pochylaniu głowy lub nagłych zmianach temperatury. Uczucie rozpierania wokół oczu, potęgujące się przy kaszlu, może świadczyć o problemach z zatokami sitowymi, położonymi po obu stronach nosa. Uciśnij nasadę grzbietu nosa między brwiami. Jeśli ból się nasila, można podejrzewać zapalenie. Kiedy boli cię twarz w pobliżu skroni i policzków, dociśnij miejsce tuż nad górnym kłem. Jest gorzej? Zaatakowane mogą być zatoki szczękowe. W zapaleniu zatok czołowych boli środkowy odcinek górnej ściany oczodołu, tuż pod łukiem brwiowym.

Po kilku dniach ból może przybrać na sile. Pojawiają się też objawy dodatkowe: drapanie w uszach, ból zębów, chrapanie. Śluzowa wydzielina spływa po tylnej ścianie gardła, wywołując chrapanie, kaszel i chrząkanie. A wszystko z powodu… specyficznej budowy czaszki.

Przydatne przestrzenie

– Zatoki przynosowe to wypełnione powietrzem przestrzenie w kościach przedniej części czaszki – mówi dr Norbert Górski, otolaryngolog. Ich wnętrze wyścielone jest błoną śluzową, delikatną i pokrytą rzęskami. W ciągu doby potrafi ona wyprodukować niemal cztery szklanki śluzu! Kiedy wszystko działa normalnie, wydzielina miarowo i spokojnie spływa do jamy nosa, z którą zatoki są połączone kanalikami. – Tam oczyszcza i nawilża powietrze wciągane podczas wdechu – tłumaczy lekarz. To pierwsze zadanie zatok. Kolejne są równie ważne. Dzięki nim głowa jest lżejsza, co umożliwia nam chodzenie w postawie wyprostowanej, i jednocześnie odporna na uderzenia. Puste przestrzenie w twarzoczaszce działają jak amortyzatory, a układ beleczek kostnych ograniczający zatoki tworzy mocną konstrukcję.

Ostatnia funkcja zatok to wzmacnianie głosu. Tworzą one komory akustyczne, dzięki którym mowa staje się dźwięczna. Słychać to szczególnie podczas kataru. Powoduje on obrzęk błony śluzowej i zwężenie kanalików utrudniające odpływ śluzu. Wypełnione zatoki zmieniają akustykę mowy, a głos robi się przytłumiony. O ile ujścia są wąskie, ale drożne, pokichasz, poprychasz, a po kilku dniach sytuacja wróci do normy. Jeśli jednak zatoka się całkowicie zatka, a wydzielina nie będzie miała ujścia, pojawi się zapalenie. – Trwające ponad 12 tygodni nazywamy zapaleniem przewlekłym – dodaje lekarz.

Wirus czy pyłek?

Najczęściej przyczyną zapalenia jest infekcja. Ciepłe i wilgotne środowisko zatok sprzyja namnażaniu się wirusów, za którymi często podążają bakterie, i pojawia się nadkażenie. Zakażeniom sprzyjają jesień, ciepła zima i wczesna wiosna – czyli okresy, które charakteryzują się dużą zmiennością temperatury. Dlaczego u niektórych byle katar kończy się zawsze zapaleniem zatok, a u innych nigdy? Są przyczyny anatomiczne, ale są i środowiskowe. Kłania się smog, czyli wdychanie zanieczyszczonego powietrza, ale też palenie czy nurkowanie. Jednak coraz częściej przyczyną zapalenia są alergie. Klasyczny katar sienny także powoduje obrzęk błony śluzowej i zwężenie kanalików, co sprzyja zakażeniom wirusowym i bakteryjnym. I mamy błędne koło. Im silniejsza alergia i większy obrzęk, tym lepsze warunki dla infekcji. Według badania PBS ponad 25 procent osób cierpiących na katar sienny uskarża się na bóle zatok, a zatem nawet co czwarty alergik z takimi objawami może chorować na zapalenie zatok o podłożu alergicznym. Główną przyczyną takiego zapalenia zatok są sezonowe pyłki roślin, ale i całoroczne alergeny kurzu, pleśń oraz sierść zwierząt. Niekiedy pacjenci niewiedzący o uczuleniu miesiącami leczą się niepotrzebnie i nieskutecznie antybiotykami. Dlatego jeśli kuracja nie przynosi efektów, warto zasięgnąć opinii alergologa.

Sposób na zapalenie

Antybiotyki stłumią jedynie zakażenie bakteryjne. To alergiczne potrzebuje innego potraktowania. Przede wszystkim warto wyeliminować źródło uczulenia, podczas wiosny i latem unikać długich spacerów, okna otwierać wieczorem, brać kąpiel po powrocie do domu. Konieczne jest również stosowanie leków przeciwalergicznych i sterydów. Dlaczego się ich boimy? Kojarzą się nam ze sportowcami stosującymi doping. Niesłusznie, gdyż przyjmują oni zupełnie inne środki, tzw. sterydy anaboliczne. Te używane do leczenia alergii to glikokortykosteroidy. Czy utyjesz po nich lub spuchniesz? Nie po tych do nosa. Ich stężenie jest znacznie niższe niż leków w tabletkach czy zastrzykach. Poza tym podaje się je miejscowo i w niewielkich dawkach.

Nadużywamy z kolei leków obkurczających śluzówkę nosa, nie wiedząc, że mogą doprowadzić na przykład do… zwiększenia ciśnienia krwi. Po ich odstawieniu podwyższone ciśnienie może się zmniejszyć. Dlatego krople do nosa można stosować jedynie kilka dni przed zastosowaniem sterydu, by ułatwić mu dotarcie do zatok.

W każdym typie zapalenia polecane są irygacje, czyli płukanie nosa i zatok roztworem soli fizjologicznej. W aptekach dostępne są zestawy zawierające butelkę i sól do przygotowania roztworu z wodą. Wyjściem ostatnim jest ingerencja lekarza. Może on opróżnić zatoki z wydzieliny za pomocą nakłucia lub drenażu albo skierować na operację. Ważne, by metodę dopasować do źródła problemu.