1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Jak hormony wpływają na organizm i psychikę?

Jak hormony wpływają na organizm i psychikę?


Wiele kobiet chciałaoby służyć w wojsku i to w najbardziej wymagających jednostkach. Jednak często prowadzi to do zaburzeń hormonalnych, przez nadmierne wydzielanie testosteronu. (Ilustracja: iStock)
Wiele kobiet chciałaoby służyć w wojsku i to w najbardziej wymagających jednostkach. Jednak często prowadzi to do zaburzeń hormonalnych, przez nadmierne wydzielanie testosteronu. (Ilustracja: iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Często są oskarżane o wywoływanie chorób i rozchwianie emocjonalne. Jednak bez wielu z nich praktycznie nie można żyć, a bez innych nie można żyć w zdrowiu. Decydują o naszym charakterze, a nawet wyglądzie. Orina Krajewska pyta prof. Janusza Naumana, jak dbać o hormony, by one dbały o nas.

Równowaga emocjonalna, libido, wzrost, płeć, waga, owłosienie, wygląd… Czy hormony faktycznie odpowiedzialne za tak wiele? Hormony są bardzo ważne, ponieważ regulują wszystkie procesy w organizmie człowieka, utrzymują go przy życiu. Bez niektórych praktycznie nie można żyć, bez innych nie można żyć w zdrowiu. Może też dojść do zaburzenia procesu wzrostu czy dojrzewania. Kiedy młody człowiek prawidłowo się rozwija, to tylko dlatego, że działa hormon wzrostu i aktywuje on insulinopodobny czynnik wzrostowy. Jest to jednak na tyle złożony proces, że współpracują przy nim również hormony nadnerczy i tarczycy. Z kolei jeżeli mówimy o tworzeniu cech fizycznych typowych dla płci, dzieje się to w wyniku działania hormonów płciowych.

Można powiedzieć, że działanie hormonów jest tak uniwersalne, że zależy od nich nie tylko jakość naszego życia, ale życie samo w sobie. Co ciekawe, do niedawna sądzono, że hormony są związkami chemicznymi tworzonymi i wydzielanymi przez gruczoły dokrewne lub komórki endokrynne zawarte w innych narządach człowieka. W ciągu ostatnich 40 lat okazało się jednak, że źródłem hormonów są też narządy, m.in. przewód pokarmowy, żołądek, trzustka, jelita i nerki. Z biegiem czasu liczba znanych nam hormonów wzrosła. Obecnie również tkankę tłuszczową uważa się za źródło przynajmniej kilku z nich.

Skoro hormony to tak ważny czynnik determinujący nasze funkcjonowanie, jakie zaburzenia i choroby grożą nam przy ich rozchwianiu? Odpowiedni poziom i zachowana równowaga hormonów właściwie decydują o tym, czy jesteśmy zdrowi, czy chorzy. Nie ma takiego pojęcia jak rozchwianie hormonalne, jest tylko pojęcie niedoczynności, nadczynności lub oporności tkanek na działanie hormonu lub hormonów. Możliwa jest też nadmierna reakcja na określony poziom hormonu. Następstwem niedoczynności lub nadczynności gruczołu dokrewnego jest określona choroba, której przebieg może zagrażać życiu lub zdrowiu, ale nawet w przypadku lekkich zaburzeń jakość życia ulega obniżeniu. Nieleczona niedoczynność nadnerczy może prowadzić do śmierci.

Dlatego wszystkie mniej i bardziej poważne zaburzenia hormonalne powinny być jak najszybciej rozpoznane i leczone. W większości przypadków wymaga to pomocy endokrynologa i wykonania złożonych badań dodatkowych. Kiedy mamy do czynienia z zaburzeniem hormonalnym, możemy oczekiwać zaburzeń ze strony całego organizmu i to zaburzeń bardzo różnorodnych.

Dzisiejsze czasy chyba sprzyjają tym zaburzeniom… Żyjemy w okresie pogłębiających się zmian środowiskowych i zmieniających się zasad życia. Te czynniki wpływają na całe nasze funkcjonowanie, w tym na układ endokrynny. W dzisiejszych czasach na przykład wiele kobiet chciałoby służyć w wojsku i to w najbardziej wymagających jednostkach. Jednak służba w tych formacjach często prowadzi u nich do zaburzeń hormonalnych (nadmierne wydzielanie testosteronu, czyli tzw. zespołu hiperandrogenizacji).

Czy Hashimoto, czyli choroba o podłożu hormonalnym, którą diagnozuje się obecnie coraz częściej, też ma związek z obecną sytuacją środowiskową? Choroba Hashimoto jest chorobą uwarunkowaną genetycznie, czyli występuje ona rodzinnie. Kobiety chorują na nią 10 do 14 razy częściej niż mężczyźni, a choruje ich mniej więcej 70 na 10 000. To bardzo dużo i ta ilość będzie się zwiększać w związku z genetycznym uwarunkowaniem choroby. Podejrzewa się, że zachorowalność na chorobę Hashimoto wzrosła w związku z unormowaniem stężenia jodu w diecie, ale nie do końca zgadzam się z tą teorią. Myślę, że rzecz polega na przekazywanych mutacjach genetycznych i w związku z tym tendencji do zachorowania. Mutacje genów tworzą podatność na zachorowanie. Natomiast powstanie choroby jest zależne od działania czynników endogennych (płeć) i środowiskowych u ludzi z taką podatnością.

Jakie czynniki aktywują taki zmutowany gen? Jest ich bardzo dużo. Do czynników środowiskowych zaliczamy stres psychiczny czy czynniki występujące w okresie poporodowym, niektóre infekcje wirusowe i bakteryjne.

Coraz częściej chorujemy na chorobę Hashimoto, ponieważ obciążających czynników jest coraz więcej i nie umiemy ich wyeliminować. Co gorsza, skażenie środowiska może oznaczać, że liczba szkodliwych czynników wzrośnie. W wyniku ich działania dochodzi do zaburzenia czynności układu immunologicznego, który zaczyna traktować tarczycę jako narząd wrogi. Zatem choroba Hashimoto jest jedną z chorób autoimmunologicznych. Naturalnym jej następstwem (i jedynym udokumentowanym) jest niedoczynność tarczycy, która pogłębia się w miarę trwania choroby. Niestety nie ma leku na bardzo złożone przyczyny tej choroby, umiemy leczyć tylko jej skutki.

Pocieszające jest, że dziś Hashimoto możemy rozpoznać w bardzo początkowym stadium, a niedoczynność tarczycy skutecznie leczyć syntetycznymi hormonami tarczycy.

Stres psychiczny, którego mamy w naszym życiu zdecydowanie za dużo, może prowadzić do zaburzenia czynności gonad, które skutkuje osłabieniem libido i sprawności seksualnych. (Ilustracja: iStock) Stres psychiczny, którego mamy w naszym życiu zdecydowanie za dużo, może prowadzić do zaburzenia czynności gonad, które skutkuje osłabieniem libido i sprawności seksualnych. (Ilustracja: iStock)

Z jakimi zaburzeniami hormonalnymi zmagamy się ze względu na płeć? U kobiet zaburzenia czynności gonad objawiają się zwykle brakiem miesiączek i ich nieregularnością albo pojawieniem się owłosienia typu męskiego. Towarzyszą temu cykle bezowulacyjne. Najczęstszą przyczyną tych zaburzeń jest zespół policystycznych jajników (PCO). Stosunkowo częste są przypadki hyperprolaktynemii.

A u mężczyzn? Mężczyźni rzadziej niż kobiety chorują na choroby układu dokrewnego. Stres psychiczny, którego mamy w naszym życiu zdecydowanie za dużo, może prowadzić do zaburzenia czynności gonad, które skutkuje osłabieniem libido i sprawności seksualnych. W większości przypadków zaburzenia te wymagają kontaktu z seksuologiem.

Do tego dochodzi bezpłodność – coraz częstszy problem, diagnozowany zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Do tej pory zaburzenia płodności były głównie diagnozowane u kobiet. Od co najmniej 10 lat zwiększa się niepłodność pochodzenia męskiego, wynikająca z zaburzenia anatomii lub różnorodnych funkcji plemnika. Przypuszcza się, że zaburzenia spermy są odpowiedzialne za około 52 proc. przypadków niepłodności.

Przyczyny tego zjawiska, czyli pogorszenia jakości spermy, nie są jeszcze znane, a stosowane leczenie nierzadko jest zawodne. Przynajmniej w części winę ponosi stres psychiczny, szkodliwe czynniki środowiskowe, w tym mikrocząsteczki plastiku, ale również przegrzewanie jąder poprzez noszenie obcisłych spodni czy podgrzewane fotele w samochodach.

Poprzez zmianę naszego stylu życia możemy mieć na te wszystkie procesy realny wpływ? Przy tak złożonych i niebezpiecznych sprawach, jakimi są zaburzenia hormonalne, człowiek nie jest w stanie poradzić sobie sam. Ogólne dbanie o siebie i wzmocnienie organizmu może pomóc przy zaburzeniach hormonalnych, ale na pewno potrzebny będzie endokrynolog, by z nim ustalić linię leczenia.

A czy jest coś, co sami możemy zrobić, by pomóc regulować pracę hormonów? Na przykład nie powinniśmy być otyli i powinniśmy się prawidłowo odżywiać. Skoro czynność układu endokrynnego zależy nie tylko od samych czynności gruczołów dokrewnych czy komórek endokrynnych, ale również od tego, jak hormony odbierają komórki pozostałych narządów człowieka, powinniśmy dbać o to, żeby nasze narządy były w dobrej formie. Ale i tutaj pojawia się cały szereg problemów.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) niedawno zdefiniowała najważniejsze czynniki prozdrowotne, w tym przynajmniej 30-minutowy marsz co drugi dzień. Ale choć ruch jest bezsprzecznie ważny, to skoro mamy takie powietrze, jakie mamy, zastanawiam się, czy powinniśmy rekomendować ludziom zdrowym marsz w smogu. Trzeba pamiętać, że ciężkie zaburzenia czynników środowiskowych, do jakich doprowadził człowiek, będą miały kluczowy wpływ na wszystko. W ostatnich latach zmagamy się na przykład z niedoborem witaminy D3, który towarzyszy nam nie dlatego, że rzadko świeci u nas słońce, ale ze strachu przed czerniakiem. Słusznie stosujemy kremy z ochronnymi filtrami, ale pamiętajmy też, że wystarczy mała ochronna warstwa, żeby zaburzyć prawidłowy metabolizm witaminy D3. Jak widać, problem jest złożony i trzeba brać różne rzeczy pod uwagę.

Ruch jest oczywiście czynnikiem niesamowicie prozdrowotnym. I wreszcie wiele chorób, w tym choroby autoimmunologiczne, jest zależnych od głowy i tego, jak przyjmujemy stres.

Stres może wywoływać lub wzmagać zaburzenia endokrynologiczne? Oczywiście. Jest to kolejny i jeden z ważniejszych czynników środowiskowych, o których mówiliśmy wcześniej. Samego stresu nie wyeliminujemy, ale możemy pracować nad reakcją na niego. Pewne ćwiczenia, takie jak na przykład medytacja czy techniki relaksacyjne, pozwalają zwiększyć odporność na stres psychiczny.

Niektóre czynniki możemy wyeliminować całkowicie, bo są od nas zależne. Będzie to na przykład palenie papierosów czy nadużywanie alkoholu. Wiadomo, że są one absolutnie szkodliwe dla całego zdrowia i dla poszczególnych układów endokrynnych. Definitywnie możemy poprawić również sposób odżywiania. Zdrowa dieta powinna zawierać wszystkie ważne dla naszego zdrowia czynniki, czyli i białka, i tłuszcze, i w odpowiednich ilościach węglowodany, ale z ograniczeniem cukrów prostych.

 

4 kobiece typy hormonalne. Którym jesteś ty? Kształt naszej sylwetki w dużej mierze zależy od aktywności dominujących u nas hormonów. To one wpływają na rozmieszczenie tkanki tłuszczowej w ciele, co z kolei zwiększa podatność na konkretne choroby

TYP ESTROGENOWY (GYNOIDALNY)

Sylwetka: krągłe biodra i pośladki, znacznie mniejszy obwód talii w stosunku do bioder. Nadmiar tkanki tłuszczowej odkłada się wokół miednicy, na biodrach i udach, z tendencją do powstawania cellulitu. Bardzo lubi słodycze. Grożące choroby: mięśniaki i przerost śluzówki macicy, nowotwory kobiece: piersi, jajników, macicy. Zalecana dieta: niełączenie tłuszczu i węglowodanów w diecie sprzyja utrzymaniu wagi. Tkanka tłuszczowa to dodatkowe źródło estrogenów.

TYP NADNERCZOWY (ANDROIDALNY)

Sylwetka: klatka piersiowa i brzuch szerokie, miednica wąska. Brak kobiecych zaokrągleń, muskularne uda i pośladki. Kobiecie z tym typem sylwetki grozi otyłość brzuszna. Nie lubi słodyczy, gustuje w daniach tłustych i słonych. Grożące choroby: Sercowo-naczyniowe, cukrzyca typu II, nowotwory układu pokarmowego: żołądka, trzustki, jelit, wątroby. Łysienie typu męskiego. Zalecana dieta: bogata w roślinne estrogeny – zneutralizuje męskie hormony.

TYP LIMFATYCZNY

Sylwetka: ogólna grubość. Wygląda na pulchniejszą, niż jest w rzeczywistości. Zatrzymywanie wody w kończynach sprawia, że ramiona i ręce są niemal tej samej grubości. Tkanka tłuszczowa odkłada się równomiernie na całym ciele. Grożące choroby: problemy z układem limfatycznym skutkują spadkiem odporności. Podatność na infekcje oddechowe, nadmierna produkcja śluzu – katar. Zalecana dieta: należy wykluczyć produkty śluzotwórcze – mleko, przetwory mleczne i słodycze, ograniczyć ilość zatrzymującej wodę soli. 2 litry wody dziennie poprawią bilans wodny.

TYP TARCZYCOWY

Sylwetka: długie i szczupłe ramiona i nogi, palce rąk i nóg oraz szyja. Tłuszcz odkłada się na brzuchu, górna część ciała pozostaje szczupła. Sięga po produkty podnoszące poziom energii: kawę, słodycze. Grożące choroby: depresja, migrena, problemy z sercem i nerkami. Ponadto fibromialgia i choroby z autogresji. Zagrożenie osteoporozą. Zalecana dieta: węglowodany złożone (kasze, warzywa) i białko (jajka, ryby, chude mięso) w posiłku wykluczą chęć sięgania po dodatkowe źródła energii.

 

Orina Krajewska - aktorka, instruktorka teatralna, współzałożycielka i prezes Fundacji Małgosi Braunek „Bądź”, autorka książki „Holistyczne ścieżki zdrowia”. Co miesiąc w rubryce "Sensowne Ścieżki Zdrowia" na łamach magazynu „Sens” pyta specjalistów z różnych dziedzin o ich przepis na zdrowie.

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zdrowie

Czy da się "dogadać" z hormonami?

Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. (Ilustracja: iStock)
Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. (Ilustracja: iStock)
Chcesz zapanować nad swoim życiem? Zapanuj nad hormonami – mawia amerykańska terapeutka holistyczna Alisa Vitti, autorka książki „Kod kobiety”. To właśnie poziom hormonów sprawia, że każdy tydzień czy wręcz dzień z życia kobiety jest inny.

Buzują i szaleją. Wiadomo: hormony. Tymczasem to nie tylko one sterują nami. My też możemy na nie wpływać, na przykład poprzez dietę.

Wpływają na nasz nastrój, szanse na zajście w ciążę, wyniki badań laboratoryjnych, gotowość do aktywności fizycznej. A nawet umiejętność podejmowania decyzji, kreatywnego myślenia i wyrażania siebie. Cykl miesiączkowy to nie tylko jego główna bohaterka, owulacja. To też pozostałe dwa, trzy tygodnie, a zmianom poziomu hormonów płciowych w ich trakcie towarzyszą zmiany podstawowych markerów zdrowia. Mimo to niewiele jest badań poświęconych cyklowi i temu, jaki ma wpływ na ogólny stan zdrowia, optymalną dietę, styl życia. Wyjątkiem jest badanie BioCycle, które w latach 2005–2007 przeprowadzono na próbie 259 kobiet ze stanu Nowy Jork.

Sprzątanie estrogenu

Każda z uczestniczek była obserwowana przez dwa cykle, w trakcie których notowała swoją dietę, aktywność fizyczną, sen i odczuwany poziom stresu, a także ośmiokrotnie pobierano jej krew, którą poddawano analizom. Zebrano dane, z których naukowcy wyciągają wnioski do dziś. Jednym z najważniejszych celów regulacji hormonów jest redukcja poziomu estrogenów. Mamy ich zwykle za dużo, bo wątroba zbyt ospale się ich pozbywa, a ksenoestrogeny (metale ciężkie, pestycydy i inne substancje chemiczne, leki) „czytane” są przez organizm jak hormony.

Nadmiar estrogenu w stosunku do progesteronu nasila PMS i PMDD (cięższy rodzaj zespołu napięcia przedmiesiączkowego, wykazujący wiele cech depresji), a w długim okresie może zwiększać ryzyko wystąpienia nowotworów piersi. Im więcej w diecie cukru, produktów rafinowanych (np. mącznych) i tłuszczów zwierzęcych, a mniej pełnoziarnistych zbóż i warzyw, tym gorzej. Pełna gama minerałów i witamin pochodzących ze zdrowego pełnowartościowego jedzenia pomaga regulować pracę gruczołów. Błonnik zaś ułatwia „sprzątnięcie” nadmiaru estrogenów (i innych hormonów płciowych) krążących w organizmie i zabezpiecza przed ich ponownym wchłonięciem. Wyniki badania BioCycle potwierdzają tę prawidłowość, ale pojawia się jedno zastrzeżenie istotne dla kobiet pragnących zajść w ciążę. Im więcej błonnika, tym niższy poziom estradiolu i większa częstotliwość cykli bezowulacyjnych. Dotyczy to jednak tylko błonnika pochodzącego z owoców, ten z warzyw nie ma takiego wpływu.

Znachorka od hormonów

Danych i zaleceń nauka ma dla nas sporo, ale jak je wdrożyć, by wyzdrowieć i nie zwariować? Motywacji, żeby dogadać się wreszcie ze swoimi hormonami, może być wiele – od nieregularnych czy bolesnych miesiączek, przez problemy z zajściem w ciążę, zespół policystycznych jajników, po profilaktykę raka.

W planowaniu miesiąca dzień po dniu, a przynajmniej tydzień po tygodniu, pomocna okazuje się tzw. medycyna integracyjna, łącząca konwencjonalną medycynę zachodnią z naturalną. Na świecie przybywa tzw. trenerek hormonalnych. To osoby, które często same borykały się z tzw. problemami kobiecymi, niekoniecznie absolwentki uczelni medycznych, raczej specjalistycznych kursów. Wchodzą w tradycyjną rolę kobiet znachorek. O ich skuteczności świadczy grono wyleczonych pacjentek.

Mieszkająca w Australii Miranda Bond dzięki radykalnej zmianie stylu życia zaszła w ciążę mimo endometriozy, a później założyła firmę produkującą naturalne kosmetyki. Dziś dzieli się wiedzą, prowadząc seminaria dla kobiet na całym świecie, radami dzieli się na łamach „Vogue’a”, „Cosmopolitana” czy „GoodHealth”. U A we wczesnej młodości zdiagnozowano zespół policystycznych jajników. Dziś jest matką, autorką tłumaczonej na wiele języków książki „Kod kobiety”, a jej wystąpienie na TEDxFiDi obejrzało milion osób. Vitti stworzyła aplikację mobilną o nazwie MyFlo (jej cena to 1,99  dol.), która dzień po dniu przypomina kobietom, co jest dla nich dobre.

Osobistą programistkę hormonalną możemy zainstalować w swoim telefonie od zaraz. Im więcej powiemy jej o sobie, tym większa szansa, że dobrze doradzi nam np., co jeść, aby wydłużyć cykl, na kiedy zaplanować seks, a kiedy trening na siłowni zamienić na szybki marsz lub łagodną jogę. Aplikacja rejestruje też informacje o niepokojących symptomach, takich jak plamienia, bóle piersi, drażliwość, kłopoty ze snem. Użytkowniczki otrzymują od razu podstawowe porady, jak im zapobiegać, a jeśli potrzebują indywidualnej konsultacji, mogą ją zamówić przez aplikację. Pierwszy w Polsce ośrodek leczniczo-integracyjny założyła pochodząca z Indii ginekolog-położnik dr Preeti Agrawal. W swojej praktyce łączy medycynę akademicką i naturalną, ajurwedę, medycynę chińską, ziołolecznictwo. W 2009 roku za działalność na rzecz kobiet otrzymała Kryształowe Zwierciadło.

Wdrożenie wszystkich zaleceń terapeutów integracyjnych to wyzwanie. Zmian warto dokonywać powoli, pamiętając, jaką mamy motywację. Kobiety podejmujące dietę mają wyższy poziom kortyzolu we krwi, a tego dla zdrowia nie chcemy.

Cztery pory cyklu (na podstawie książki „Kod kobiety”)

Faza folikularna, czas trwania 7–10 dni Poziom energii: wysoki. Dobry moment na robienie planów na przyszłość, działalność twórczą i rozstrzyganie ważnych kwestii. Dobry moment na zbieranie nowych doświadczeń (również seksualnych) i spotkania towarzyskie. Dieta: najlepiej lekka, żeby nie obciążać organizmu, który w tym czasie jest naturalnie pobudzony. Stężenie hormonów we krwi dopiero wzrasta, więc można sięgać po produkty bogate w fitoestrogeny. Włącz do jadłospisu kiszonki, dużo warzyw, chude białka, skiełkowane strączki i pełne zboża. Wskazane gotowanie na parze i stir-fry. Ruch: dobry moment na bardziej intensywne ćwiczenia.

Owulacja i faza okołoowulacyjna, czas trwania 3–5 dni W tym czasie wzrasta poziom testosteronu, który odpowiada za apetyt na seks, więc warto go wykorzystać. Para estrogen i testosteron stymuluje też części mózgu odpowiedzialne za komunikację werbalną i szybkie podejmowanie decyzji – są one wówczas nawet o 25 proc. sprawniejsze niż przeciętnie. Dobry czas na randki, rozmowę o podwyżce i ustalanie ważnych kwestii z partnerem. Dieta: poziom energii jest naturalnie wysoki, podobnie jak stężenie estrogenu, więc nie należy przesadzać z węglowodanami. Dużo warzyw i owoców pomoże usunąć nadmiar estrogenu i zapobiegnie uczuciu pełności w następnej fazie cyklu. Ruch: każdy jest dobry. Jeśli chcemy zajść w ciążę, unikajmy większego wysiłku fizycznego, bo ten podnosi poziom hormonu stresu, kortyzolu.

Faza lutealna, czas trwania 10–14 dni Poziom estrogenu nadal rośnie, aż do zaniknięcia ciałka żółtego i zatrzymania produkcji progesteronu. Pod koniec tej fazy wzrasta też lekko poziom testosteronu. Poziom energii: spadkowy, mogą się pojawić symptomy PMS: drażliwość, bóle głowy, wahania nastroju, napady zachcianek. Dobry moment za zajęcie się sprawami domowymi, przeglądem szaf, rachunków, gotowanie. W pracy w tym czasie zamiast planować, lepiej odhaczać jedno drobne zadanie za drugim. Warto pomyśleć o przyjemnościach, takich jak masaż, kąpiel czy wieczór z książką. Dieta: czas przygotować się do menstruacji, uzupełnić zapas mikroelementów, a zwłaszcza witaminy B, wapnia, magnezu, żelaza. Skrzyp, fenkuł, czereśnie i zielona herbata jako diuretyki zapobiegną zatrzymaniu wody w organizmie. Żeby zaspokoić zapotrzebowanie na smak słodki, sięgaj po warzywa korzeniowe, zwłaszcza pieczone. Ruch: zależnie od samopoczucia, ćwiczenia bardziej wymagające lub łagodniejsze, np. joga lub spacer.

Faza menstruacyjna, czas trwania 3–7 dni Poziom energii: zmienny. Bóle i skurcze menstruacyjne wkrótce ustąpią miejsca uczuciu ulgi i ponownemu przypływowi chęci do życia. Prawa i lewa półkula mózgu dobrze się teraz ze sobą komunikują, więc warto posłuchać tego, co mówi nam intuicja. Powracające tematy, jak np. odczuwane regularnie niezadowolenie z relacji, to ważne sygnały. Dieta: warto wybierać warzywa bogate w wodę, gotować zupy i dodawać do nich bogate w mikroelementy algi. Ruch: Spacery, łagodna joga i ćwiczenia rozciągające.

  1. Zdrowie

Hashimoto. Obrońca i wróg w jednym

Hashimoto należy do obszernej grupy schorzeń autoimmunologicznych. Układ odpornościowy, zamiast zwalczać bakterie i wirusy, zwraca się przeciwko własnym komórkom. (Fot. iStock)
Hashimoto należy do obszernej grupy schorzeń autoimmunologicznych. Układ odpornościowy, zamiast zwalczać bakterie i wirusy, zwraca się przeciwko własnym komórkom. (Fot. iStock)
Czy niedoczynność tarczycy równa się hashimoto? Okazuje się, że to tylko jeden z objawów tej ogólnoustrojowej choroby i… czubek góry lodowej. U jej podnóża legł pokonany system immunologiczny. Organizm atakuje własne komórki, myląc je z bakteriami oraz wirusami.

Kiedy w 1912 roku opisał ją japoński chirurg Hakaru Hashimoto, nie przypuszczał, że stanie się chorobą cywilizacyjną XXI wieku, najczęściej spotykanym schorzeniem autoimmunologicznym. Na hashimoto zapada 4–12 proc. populacji. I choć to dolegliwość tak częsta, pozostaje niezbadana przez naukowców. Zwykle bywa bagatelizowana przez pacjentów i lekarzy. Przez wiele lat słyszymy od endokrynologów, że TSH w normie i „taki nasz urok”. Lekarze i otoczenie posądzają nas o hipochondrię lub problemy psychiczne. Zdezorientowani przestajemy sobie ufać. Ale organizm nie kłamie.

Hashimoto - generator energii

Pacjentowi zajmuje sporo czasu powiązanie wszystkich objawów, a lekarzom – diagnoza. Średnio 12 lat. Na swojej stronie www.hashimoto.pl Hanna Chmielewska, hashimotka, pisze o własnych 16-letnich poszukiwaniach i „drodze przez mękę”. Jej i bliskich: – Miałam zdiagnozowaną chorobę afektywną dwubiegunową. Przyjmowałam leki przeciwdepresyjne, byłam też osiem lat w terapii. Hashimoto charakteryzuje się rzutami hormonalnymi: fazami, kiedy się ma dużo hormonów i dużo „pustej” energii, oraz gdy następuje ich spadek i często stany depresyjne. Daje to podobne objawy jak w chorobie dwubiegunowej.

Jadwiga Mandziewska, internistka i specjalistka medycyny rodzinnej z warszawskiej placówki Grupy LuxMed, ma sporą praktykę w prowadzeniu takich osób. Przyznaje, że uwagę lekarza pierwszego kontaktu powinna zwrócić różnorodność objawów: – Ciągłe zmiany nastroju, depresja, lęki, kołatanie serca, nieregularne obfite miesiączki lub ich brak, zaparcia bądź biegunki, bóle stawów, drżenie mięśni, brak powietrza. U różnych osób w różnych konfiguracjach.

Hashimoto należy do obszernej grupy schorzeń autoimmunologicznych. Układ odpornościowy, zamiast zwalczać bakterie i wirusy, zwraca się przeciwko własnym komórkom. W przypadku hashimoto, zwanego też limfocytarnym lub autoimmunologicznym zapaleniem tarczycy, wytwarza on m.in. przeciwciała anty-TPO i anty-TG przeciw enzymom tarczycy. Autoagresja oraz przewlekłe zapalenie tarczycy zmniejszają produkcję jej hormonów (tyroksyny T4 i trójjodotyroniny T3). Skutkuje to niedoczynnością tarczycy, czyli spowolnieniem metabolizmu w organizmie. Mówi się o tarczycy jako generatorze energii (dystrybutorem tej energii są nadnercza). Wytwarzając mniej energii, wywołuje uczucie zimna, spowolnienie psychiczne i fizyczne, stąd osłabienie, zmęczenie, nagły wzrost wagi utrzymujący się mimo wyrównania hormonów.

Ważny w zrozumieniu mechanizmu schorzenia jest jego złożony charakter: objawy wynikają i z samego zapalenia tarczycy, i niedoczynności, i autoagresji układu odpornościowego, i innych współistniejących z hashimoto chorób autoimmunologicznych. Niedoczynność tarczycy jest najczęstszym objawem choroby Hashimoto (zwykle błędnie używa się tych terminów jako równoznacznych). Można się pogubić?

Drugi mózg - jelita czy tarczyca?

Osoby z nadwagą cierpią zwykle na insulinooporność (czyli nieprawidłową reakcję komórek na insulinę). Ona często bywa, jak określa Hanna Chmielewska, łyżeczką do cukrzycy. Nierozpoznana i nieleczona prowadzi do cukrzycy typu 2. Szczupli zaś nie mogą przytyć, bo dolega im hipoglikemia, czyli z kolei brak cukru. Zwykle mają też problemy z dysbiozą jelita (patogenna flora bakteryjna), nieszczelnym jelitem, upośledzeniem wchłaniania. To sygnały, że ognisko zapalne ma źródło w układzie pokarmowym. Dr Anna Romaniuk, mikrobiolog, psychodietetyk z CMDiK PAN wyjaśnia: – Wszystko zaczyna się w jelitach. 80 proc. sygnałów do naszego mózgu biegnie stamtąd. A tylko 20 proc. – z mózgu do jelit.

One nie tylko odpowiadają za trawienie pokarmów, to bariera ochronna układu immunologicznego i… nasz drugi mózg. W zdrowych – kosmki jelitowe tworzą powierzchnię 400 mkw., czyli sporego boiska. W uszkodzonych jelitach zostaje tylko jedna piąta tej powierzchni wchłaniania. Odpowiedzialne m.in. za zniszczenie owej bariery w jelicie są gluten (białko zbóż) i kazeina (białko mleka). Wnikają wtedy przez nią fragmenty obcych białek, które pobudzają układ immunologiczny do wytwarzania przeciwciał przeciw własnym białkom. Przeciwciała te powodują z kolei stany zapalne m.in. w tarczycy, co jest przyczyną jej niedoczynności. W konsekwencji taka zniszczona tarczyca produkuje za mało T3 i T4, które powinny dotrzeć do wszystkich komórek organizmu  jako wolne hormony (fT3  i fT4). W chorym organizmie tylko w ograniczonym zakresie będą przetworzone.

W śluzówce jelit produkowane jest również 80 procent serotoniny. Jej ilość w mózgu wpływa na nastrój, sen, potrzeby seksualne i libido. Z kolei w mózgu dwa gruczoły: podwzgórze i przysadka (za pomocą swojego hormonu TSH), dają sygnały tarczycy, by produkowała więcej lub mniej T3 i T4. Potrzebujemy więc dobrego paliwa (jedzenia), by turbiny generatora (tarczycy) produkowały dostateczną ilość energii, a drugi mózg był szczelną barierą immunologiczną.

Leczyć pacjenta, nie wyniki

Laboratoryjne wyniki badań nie zawsze obrazują faktyczny stan chorego. Z obserwacji dr Mandziewskiej wynika, że zapalenie może już występować (np. pokrzywka, astma) na poziomie tkankowym pomimo prawidłowego wyniku badania USG i mieszczących się w normie wartości TSH. Bo hashimoto jest podstępne. Brak danych i badań naukowych, dlatego lekarz musi wziąć pod uwagę objawy kliniczne, czyli samopoczucie chorego. Jadwiga Mandziewska puentuje: – Nie leczymy wyników badań, tylko pacjenta.

Badania pomagają w diagnozie i zaaplikowaniu dawki hormonów (trzeba pamiętać, że hormon przyjmuje się z powodu niedoczynności tarczycy, a nie samego hashimoto). Ale przy ogólnoustrojowym przebiegu choroby należy szukać jej źródła. Pacjent musi notować dolegliwości, wyniki badań. Hanna Chmielewska przestrzega, żeby nie fiksować się tylko na objawach pochodzenia tarczycowego w hashimoto. A odpowiedzialność za własne zdrowie spada i na pacjentów, i na lekarzy. Może czas, by ci pierwsi zaczęli pytać, zdobywać wiedzę, a drudzy zeszli z piedestału, nabrali pokory i traktowali pacjentów jak partnerów.

Koniec z dietą

Nie dajmy się zwieść zapewnieniom sporej części endokrynologów, że możemy jeść wszystko. Hanna Chmielewska protestuje: – Nie da się leczyć zaburzonej autoimmunologii bez holistycznego spojrzenia na człowieka. Także na sposób żywienia. I nie chodzi o kolejną dietę cud, raczej o zmianę stylu życia. Na stronie www.hashimoto.pl czytamy, że chorzy powinni pożegnać się z produktami wysoko przetworzonymi, cukrem, fruktozą, z glutenem (zbożami), kazeiną i laktozą (produktami mlecznymi). No i pić wodę – 2 litry dziennie, by jelita do pracy nie pobierały produktów przemiany materii. Oprócz tego istnieje wiele składników, które nam szkodzą. Najlepiej z dietetykiem ustalić gamę produktów bezpiecznych, które przez pewien czas można spożywać (indywidualna diagnoza diety), a potem dodawać nowe.

Hanna Chmielewska proponuje, by z każdej diety wybierać to, co nam służy. Należy suplementować witaminę D, warto zbadać jej poziom. Jadwiga Mandziewska potwierdza, że jako prohormon odpowiada ona nie tylko za gospodarkę wapniowo-fosforanową. Wycisza procesy zapalne, podnosi odporność. Indywidualna suplementacja tej i innych witamin oraz mikroelementów (np. B6, cynku, magnezu), dobre jedzenie, sen uspokoją autoimmunologię i pozwolą endokrynologowi ustalić odpowiednią dawkę hormonu. Suplementację należy wprowadzać stopniowo, indywidualnie i pod nadzorem lekarza. Sprawdzajmy też skład leków. Największy wpływ na swoje zdrowie mamy my sami.

Hashimoto - brak energii czy nadpobudliwość?

Dorosłych dopada brak energii, dzieci z hashimoto są zaś nadpobudliwe, rozkojarzone. Mają problemy z nauką. Zwykle diagnozuje się u nich ADHD, ale doktor Mandziewska radzi: – Dobrze byłoby każde dziecko ze zdiagnozowanym ADHD badać w kierunku hashimoto, bo objawy są identyczne.

Trzeba m.in. dokładnie ocenić wielkość tarczycy, zlecić badania hormonu wzrostu. U dzieci to istotne, ponieważ wiele zmian w porę wykrytych można cofnąć. Hanna Chmielewska opowiada, że u jej syna błędnie zdiagnozowano ADHD. W rzeczywistości ma właśnie hashimoto i KPU, czyli zaburzenie metabolizmu hemu, co doprowadza do niedoboru m.in. cynku i witaminy B6. Matka i syn zapłacili ogromną cenę za brak prawidłowej diagnozy. – Syn miał problemy z nauką, depresję jak ja. Wcześniej dobrze się uczył. W wieku dziewięciu lat na dwa i pół roku przestał się rozwijać, rosnąć – nie bez emocji relacjonuje Hanna Chmielewska.

Zazwyczaj i u dzieci, i u dorosłych z hashimoto współwystępują inne choroby autoimmunologiczne. Jadwiga Mandziewska do najczęstszych, także u dzieci, zalicza bielactwo (Vitiligo) widoczne w postaci białych plam na skórze, twarzy i rękach, insulinooporność i cukrzycę typu 1, miastenię. Zdarza się również, że hashimoto poprzedza stan nagłego wyrzutu hormonów, objawiający się krótkotrwałą nadczynnością (choroba Gravesa-Basedowa), następnie przechodzi w niedoczynność. Hashimotowcy są bardziej narażeni na choroby zakaźne, odkleszczowe (borelioza).

Nie wyjaśniono do tej pory przyczyn tego rozległego schorzenia. Atakuje zwykle w okresach przestrojów hormonalnych, takich jak dojrzewanie, czas po ciąży i przekwitanie. Przypuszcza się, że jest też przekazywana genetycznie, nazywa się ją chorobą rodzinną: chorują matki, ojcowie, dzieci i wnuki. Niewykluczone, że hashimoto wyzwalają wirusy i bakterie. Nie pomaga w uzdrowieniu długotrwały stres, nieodpowiednie odżywianie, chemia w kosmetykach i środkach czystości, ale również czynniki środowiskowe, jak używanie telefonów komórkowych, mieszkanie w okolicy linii wysokiego napięcia czy stosowane przez wiele lat plomby amalgamatowe. Parowała z nich do naszych organizmów rtęć.

Trudne dziedzictwo

Hashimotki niepokoją się zwykle, czy będą mogły zajść w ciążę. Niedoczynna tarczyca upośledza także pracę jajników, obniża libido. Zdarza się, że hashimoto współistnieje z zespołem policystycznych jajników (PCO), który objawia się m.in. niepłodnością. Jadwiga Mandziewska podkreśla: – Ważne, by kobieta, zanim zajdzie w ciążę, miała zdiagnozowane hashimoto, przyjmowała hormony. Inaczej może poronić lub urodzić autystyczne lub niepełnosprawne umysłowo dziecko. Autorzy książki „Jak żyć z hashimoto?” podają, że „jedno z ostatnich badań pokazuje trzy-, pięciokrotnie wyższe ryzyko w porównaniu z kobietami zdrowymi”. Dzieci matek z hashimoto mają ok. 50 proc. szans na odziedziczenie go, przyznaje Jadwiga Mandziewska.

Kotwica

Na forach chorzy powtarzają jak mantrę: sięgnęli dna, wielu choroba zniszczyła życie zawodowe i prywatne, ale znaleźli światełko w tunelu. Dla Hanny Chmielewskiej, która straciła swoją firmę, bo nie mogła pracować, kotwicą i celem stało się wydanie (wspólnie z Marcinem Baryszem) książki „Jak żyć z hashimoto?” dr Leveke Brakebusch i prof. Armina Heufeldera. Zyskała nowe życie dzięki założonej przez siebie fundacji JakMotyl, stronie www.hashimoto.pl, pomocy ludziom z hashimoto, zagubionym jak ona niegdyś. Pracuje z dziećmi w szkołach, edukuje rodziców, pacjentów i lekarzy na warsztatach w całej Polsce. Spłaca, jak twierdzi, dług wobec rzeczywistości, która obeszła się z nią łaskawie.

Hashimoto jest przewlekłą chorobą ogólnoustrojową. W diagnozie należy wziąć pod uwagę wszystkie objawy kliniczne.

Podstawowe badania: Pierwszy krok: TSH, fT3, fT4, PRL, TPO, TG i USG tarczycy; morfologia (ilość białych krwinek), lipidogram (cholesterol) i cukier – często są podwyższone. Ważne! TSH powyżej 2,5 może już wskazywać na niedoczynność tarczycy. Wyniki badań „w normie” nie oznaczają zdrowia (zakresy referencyjne wyników na www.hashimoto.pl).

Drugi krok: KyberKompakt: ilościowe badanie flory bakteryjnej, test na zaburzenie metaboliczne HPU/KPU, test na nietolerancje pokarmowe.

Gluten czyni spustoszenie w jelitach, wzmagając apetyt i upośledzając wchłanianie. Według Wiliama Daviesa („Dieta bez pszenicy” – za www.hashimoto.pl) wpływa na funkcjonowanie naszego mózgu. Polipeptydy (egzorfiny) uwalniane z niego podczas trawienia łączą się w mózgu z receptorami dla morfiny i wywołują działanie podobne do kokainy. A mózg każe nam jeść więcej kalorii. Po odstawieniu glutenu odczuwamy jasność myśli. Wpływa on nie tylko na chemię myśli, zachowanie, uzależnienia. Może dokonać nieodwracalnych zmian: wpłynąć na budowę mózgu i układu nerwowego (brak koordynacji ruchów, demencja).

  1. Moda i uroda

Być kobietą po czterdziestce - jak pielęgnować cerę, aby starzeć się ładnie

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Nazwa hormon wzięła się od greckiego słowa oznaczającego „pędzić”, „wprawiać w ruch”. Nic dziwnego. System hormonalny ma potężny wpływ na funkcjonowanie ludzkiego organizmu, a od jego stabilności zależy nie tylko nasze zdrowie i samopoczucie, lecz także wygląd.

Jednym z najpopularniejszych spektakli w Warszawie jest od lat „Klimakterium... i już”. Choć grany już długo, bilety nadal trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Na żadnym też chyba innym przedstawieniu widownia (złożona w większości z kobiet w bardzo różnym wieku) się tak nie śmieje. A mowa jest o rzeczach nieprzyjemnych – rozmaitych dolegliwościach ciała i ducha towarzyszących menopauzie. Spektakl pełni najwyraźniej funkcję zbliżoną do grupowej terapii – to jedna z rzadkich okazji, by pośmiać się z wahań nastroju, siódmych potów i uderzeń gorąca. A przy okazji spojrzeć z sympatią i zrozumieniem na postać określaną powszechnie mianem „klimakterycznej baby”, nieprzewidywalnej histeryczki we władzy hormonów. Z przyjemnością patrzę, jak menopauza przestaje być tematem tabu. Na pewno pomagają w tym również kampanie społecznościowe – na przykład te, w których o swoich doświadczeniach opowiadają piękne aktorki, kojarzone raczej z erotyką na ekranie niż spadkiem poziomu estrogenów. Oswojenie się z klimakterium jest ważne. Ze statystyk wynika bowiem, że prawie jedna trzecia życia współczesnej kobiety przypada na lata po menopauzie.

„Katuje nas ciało i wszystko się zmienia”

Hormony pobudzają wzrost organizmu, ustawiają biologiczny zegar, mają wpływ na ciśnienie krwi i przemianę materii, dodają albo odejmują nam urody. Proces starzenia, który rusza po 25. roku życia, po czterdziestce osiąga całkiem szybkie tempo. Związane jest to między innymi ze spowolnieniem produkcji hormonów. Pogarsza się wymiana informacji między skórą właściwą a naskórkiem. Na coraz mniej elastycznej skórze zaczyna też wyciskać piętno nerwowy tryb życia. W okolicach menopauzy poziom estrogenu i progesteronu dramatycznie spada. A ponieważ procesy odnowy skóry zależą od ilości estrogenu, obumarłe komórki złuszczają się dwa razy wolniej niż w skórze młodej. W trakcie pięciu lat po menopauzie tracimy też prawie jedną trzecią kolagenu i elastyny. – Ponieważ warstwa rogowa naskórka coraz bardziej grubieje, skóra dojrzała staje się szorstka i podatna na odwodnienie – mówi dr Didier Guerrero, dermatolog z laboratoriów dermatologicznych Avène. – Zmniejszenie produkcji naturalnych substancji natłuszczających skórę, niektórych nawet o prawie połowę, skutkuje osłabieniem barierowej funkcji skóry – tłumaczy dr Guerrero. Niedobory powstałe w wyniku spadku ilości hormonów pomagają uzupełnić – poza doustnymi preparatami – odpowiednie zabiegi i kosmetyki.

„I botoks, kolagen, masaże klap, klap”

W XVIII-wiecznej Anglii księżna Newcastle zalecała przemywać twarz kwasem siarkowym, by zyskać nowa skórę. Dzisiaj istnieje wiele mniej drastycznych sposobów, aby się odmłodzić. W cenie drogiego kremu można sobie zrobić prostujący bruzdy na skórze zastrzyk z toksyny botulinowej, odświeżającą cerę mezoterapię (czyli obstrzykiwanie skóry odżywczymi substancjami) czy wypełnić zmarszczki i wymodelować twarz za pomocą zastrzyków z kwasem hialuronowym. Zwolenniczkom metod mniej radykalnych warto polecić shiatsu lub refleksologie twarzy. Zabiegi te nie wyprasują zmarszczek, lecz dobrze zrobiony masaż pobudza krążenie, poprawia kolor skóry i likwiduje obrzęki. Potrzebami kobiet zajęli się też producenci kosmetyków. Jako jedni z pierwszych przejęli się statystykami mówiącymi o tym, że rośnie populacja kobiet określana „40 plus”, dlatego wybór preparatów do skóry dojrzałej jest wielki jak nigdy dotąd.

„Jesień życia bywa piękna”

Zadaniem kosmetyków do skóry dojrzałej jest niwelowanie skutków menopauzy – mówi dr Guerrero. – Zapewniają one ochronę przed wolnymi rodnikami, dostarczają skórze lipidów, by zwalczyć jej suchość, oraz cząsteczek kwasu hialuronowego, by wspomóc naturalną syntezę tego kwasu przez skórę. Rezultaty badań nad procesami starzenia wykorzystuje sie w recepturach kosmetyków. Odkrycie sirtuin zaowocowało powstaniem spowalniających starzenie kremów Clinique i Estée Lauder. Badania nad komórkowymi czynnikami wzrostu w laboratoriach Vichy kremu NeoVadiol Gf. Ciekawą nowością są też „czynniki indukujące”. – Glikoleol w kremie Avène Sérénage to czynnik indukujący – mówi Muriel Morelli, biochemik odpowiedzialna za dział badawczo- rozwojowy w laboratoriach dermatologicznych Avène.

Nałożony na skórę glikoleol jest metabolizowany, a substancje powstające w wyniku tego procesu są użyte do syntezy struktur tłuszczowych ochraniających skórę. Niektóre kosmetyki zawierają tzw. fitoestrogeny, czyli naturalne substancje występujące w roślinach. – Oddziałują one na receptory estradiolu w skórze – tłumaczy dr n. med. Krzysztof Dynowski, specjalista ginekologii i endokrynologii. – Łącząc się z nimi, wywołują podobny efekt (choć nieco słabszy) do tego, jaki miałby naturalny hormon. Skóra staje się bardziej elastyczna i nie traci swoich właściwości w takim tempie jak u kobiety, która nie stosuje kosmetyku z fitoestrogenem. Oczywiście, nawet najbardziej nowoczesne kremy nie zatrzymują czasu, ale pozwalają starzeć się wolniej i ładniej.

Warto je stosować, bo – jak śpiewają aktorki z teatru Capitol – „Być kobietą po czterdziestce/To jest ulga i nagroda/Jesień życia bywa piękna,/Chociaż lata trochę szkoda”.

Wszystkie śródtytuły pochodzą z wiersza „Lokomotywa dziejów” Elżbiety Jodłowskiej, który jest przeróbka „Lokomotywy” Tuwima, ze spektaklu warszawskiego teatru Capitol „Klimakterium... i już!”.

  1. Zdrowie

Selen – wzmacnia odporność, wspomaga pracę tarczycy, ma właściwości antynowotworowe

Głównym źródłem selenu jest żywność: ryby morskie, wołowa lub cielęca wątroba, nieoczyszczone produkty zbożowe, mąka z pełnego przemiału, jarzyny, a zwłaszcza brokuły. (Fot. iStock)
Głównym źródłem selenu jest żywność: ryby morskie, wołowa lub cielęca wątroba, nieoczyszczone produkty zbożowe, mąka z pełnego przemiału, jarzyny, a zwłaszcza brokuły. (Fot. iStock)
Selen usuwa z naszego organizmu toksyny i pomaga zachować młody wygląd. Znajdziesz go w brokułach!

Niektórzy nazywają go pierwiastkiem młodości, bo spowalnia proces starzenia się tkanek i zapobiega utracie ich elastyczności. Szczury, którym podawano selen, dożyły sędziwego – jak na swój gatunek – wieku czterech lat. Choć selenu niewiele w naszym organizmie, to jest niezbędny do życia. Słynie z właściwości antyoksydacyjnych, a jego działanie jest wręcz zbawienne w dzisiejszej, mocno zanieczyszczonej cywilizacji, ponieważ neutralizuje wiele toksycznych metali ciężkich, takich jak ołów czy rtęć. Jego stosowanie zaleca się między innymi kobietom w okresie menopauzy, bo łagodzi występujące dolegliwości. U mężczyzn gromadzi się w jądrach i jest łatwo wydalany ze spermą, dlatego i oni powinni wzbogacić nim swoją codzienną dietę. Selen neutralizuje wolne rodniki, dodaje się go także do kosmetyków, np. szamponów przeciwłupieżowych.

Życie w ciągłym pędzie, w coraz bardziej zanieczyszczonym środowisku naturalnym zwiększa zużycie tego cennego pierwiastka. Gdy mamy go w organizmie za mało, czujemy się osłabieni i często się przeziębiamy, jesteśmy też bardziej podatni na zakażenia. Zmiany reumatoidalne, łamliwe paznokcie, bladość skóry i oznaki starzenia to najłatwiej zauważalne objawy.

Jedzmy brokuły

Głównym źródłem selenu jest żywność: ryby morskie, wołowa lub cielęca wątroba, nieoczyszczone produkty zbożowe, mąka z pełnego przemiału, jarzyny, a zwłaszcza brokuły. Te ostatnie zaczęły nawet uchodzić za najbardziej zalecane do spożycia, najzdrowsze warzywo. Oczywiście, jeśli wyrosły na bogatej w minerały glebie. Niedawno japońscy naukowcy wyhodowali brokuły na wzbogaconej w selen glebie, a następnie poddali laboratoryjnym badaniom ich wpływ na tkanki nowotworowe pobrane z prostaty. Okazało się, że znacząco zmniejszyły rozwój raka w porównaniu z pędami pochodzącymi z przeciętnej jakości gleby. Czy selen chroni zatem przed rakiem?

Co mówią badania

Naprawdę głośno zrobiło się o nim kilkadziesiąt lat temu, kiedy po raz pierwszy podjęto próbę udowodnienia jego wpływu na zmniejszenie ryzyka zachorowalności na raka. Badanie przeprowadzone w latach 1985−1991 w chińskiej prowincji Linxian wykazało kilkuprocentowy spadek umieralności na nowotwory złośliwe u osób, którym podawano suplementy witaminowe z dodatkiem selenu, witaminę E oraz beta-karoten. Pacjenci zostali zbadani ponownie w roku 2001 i wyniki się potwierdziły.

Nadzieję budziły także badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych, powtórzone w prawie 20 innych krajach, które wykazały wyraźną zbieżność między zawartością selenu w glebie a występowaniem chorób nowotworowych. Niektórzy wiążą niską zapadalność na raka piersi u Japonek właśnie z bogactwem tamtejszych gleb w selen. Znamienne jest, że Japonki, które wyemigrowały do Stanów, o wiele częściej zapadały na tę chorobę.

Bardziej sceptyczni naukowcy studzą jednak te nadzieje, a w europejskim kodeksie walki z nowotworami złośliwymi z roku 2003 czytamy, że obecnie dostępne są jedynie słabe dowody wskazujące na znaczenie suplementacji selenem.

Jedno jest pewne – to pierwiastek niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, a w oczekiwaniu na przeprowadzenie kolejnych badań naukowych nie zaszkodzi zjadać codziennie dużą porcję świeżych warzyw hodowanych na zdrowym, bogatym w selen, gruncie, tym bardziej, że są pyszne!

Warto przeczytać: Alfreda Walkowska, „Powrót do harmonii”, wydanie drugie, wydawnictwo Polskie Centrum św. Hildegardy, 2008.

  1. Zdrowie

Produkty do pielęgnacji blizn – jakie wybrać?

Fot. materiały prasowe partnera
Fot. materiały prasowe partnera
Blizna powstaje w miejscu, gdzie przerwana została ciągłość skóry – to ostatni etap procesu gojenia się rany. Jednym z czynników korzystnie wpływających na tworzenie się blizn jest odpowiednia ich pielęgnacja. Dzięki właściwie dobranym preparatom możliwe jest poprawienie wyglądu blizny i zmniejszenie jej widoczności na każdym etapie, dotyczy to także blizn dojrzałych. Warto zastosować odpowiednie produkty do pielęgnacji jak najwcześniej, by poprawić komfort fizyczny i maksymalnie zmniejszyć widoczność blizny.

Jak przebiega proces tworzenia się blizn?

Tworzenie się blizny rozpoczyna się w ostatniej fazie gojenia się rany. Powstają wówczas nowe włókna kolagenowe tworzące na powierzchni zasklepionej rany tkankę, która będzie pełnić funkcję skóry. Nowa tkanka, czyli blizna, różni się od skóry w nieuszkodzonych miejscach – nie ma na niej mieszków włosowych ani gruczołów łojowych i potowych. Blizna nie opala się i nie jest unerwiona. Jest mniej elastyczna od pozostałej skóry i różni się od niej kolorem. Z początku zazwyczaj jest od niej ciemniejsza (może być czerwona lub sina, a nawet fioletowa), z czasem zaczyna blednąć. Proces tworzenia się blizny rozpoczyna się zwykle po kilku dniach, a jej dojrzewanie może trwać nawet dwa lata.

Od czego zależy wygląd blizn?

Na to, jak wygląda blizna, wpływ ma wiele czynników. Ważny jest m.in. wiek pacjenta. U osób młodych obserwuje się częstsze występowanie blizn przerostowych, wypukłych i keloidów; ma to związek z nadprodukcją kolagenu. Z kolei osoby starsze są bardziej narażone na powikłania w czasie gojenia się ran, co ma ujemny wpływ na wygląd powstającej blizny. Ryzyko przerostów i innych nieprawidłowości w tworzeniu się blizny wzrasta, gdy proces gojenia się rany przebiega dłużej, na przykład z powodu infekcji albo wtórnych uszkodzeń. Na wygląd blizny duży wpływ ma również sposób jej pielęgnacji. Warto odpowiednio wcześnie rozpocząć mobilizację blizny, co zapobiegnie tworzeniu się zrostów i blizn wypukłych, oraz zastosować odpowiednie produkty zmniejszające widoczność blizny i poprawiające jej kolor oraz elastyczność.

Jakie preparaty do pielęgnacji blizn wybrać?

Wybór odpowiedniego produktu do pielęgnacji blizn to ważna sprawa. W przypadku zarówno świeżych blizn jak i tych dojrzałych nawet 9-letnich właściwym wyborem będzie żel z silikonem oraz plastry z silikonem (np. Sutricon). Produkty te wspomagają proces prawidłowej przebudowy blizny i poprawiają komfort fizyczny w tym czasie.

Plastry z silikonem zapewniają właściwe nawilżenie nowej tkanki i skóry wokół blizny, co łagodzi uczucie ściągania. Redukują też ryzyko tworzenia się zrostów i bolesnych przykurczów. Zmiękczają i uelastyczniają nową tkankę oraz regulują wytwarzanie kolagenu, co zapobiega tworzeniu się keloidów i blizn przerosłych. Zaleca się stosowanie plastrów z silikonem przez cały proces tworzenia się blizny. To dodatkowo ochrona przed wtórnymi uszkodzeniami i urazami.

Żel z silikonem tworzy na powierzchni blizny elastyczną powłokę ochronną, która gwarantuje właściwe nawilżenie. Świetnie nadaje się do masażu i mobilizacji blizny, co poprawia jej elastyczność i zapobiega tworzeniu się zrostów. Pamiętajmy przy tym, by masaże i mobilizację blizny rozpocząć dopiero wówczas, gdy rana w pełni się zagoi. To ważne, ponieważ zbyt wczesne zabiegi mobilizujące nową tkankę mogą spowodować wtórne urazy. Żel z silikonem stosować można także na stare blizny, by za pomocą masażów i wygładzającej powłoki nawilżająco-ochronnej poprawić ich wygląd i elastyczność.