1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Zdrowie
  4. >
  5. Aktywności fizycznej potrzebuje nie tylko ciało, ale i mózg

Aktywności fizycznej potrzebuje nie tylko ciało, ale i mózg

Regularne uprawianie sportu obniża cynizm i neurotyczność, wzmacnia poczucie więzi z innymi, ponadto wzmacnia siły twórcze. (Fot. iStock)
Regularne uprawianie sportu obniża cynizm i neurotyczność, wzmacnia poczucie więzi z innymi, ponadto wzmacnia siły twórcze. (Fot. iStock)
Aktywności fizycznej potrzebuje nie tylko nasze ciało, ale i mózg, któremu dziś o wiele częściej brak gimnastyki niż analiz i zagadek logicznych. Zatem im bardziej czujesz się zapracowany, zestresowany i zmęczony – tym więcej się ruszaj.

Lęki, troski, zmartwienia nie zależą wcale od tego, co nam się przytrafia, a od tego, jak zareaguje na to nasz mózg, który jest głównym regulatorem dobrego samopoczucia fizycznego i psychicznego. A mózg potrzebuje nie tylko treningu umysłowego, ale i ćwiczeń fizycznych.

„Pomimo wszystkich korzyści materialnych, jakie dał nam osiadły tryb życia, tkwi w nas pewien niepokój, poczucie niespełnienia” – brzmi motto książki „W zdrowym ciele zdrowy mózg” napisanej przez szwedzkiego psychiatrę Andersa Hansena. Owo poczucie niespełnienia, wewnętrzne rozedrganie dotyka coraz młodszych ludzi. Lekarze, psychiatrzy i terapeuci od lat szukają przyczyn pogarszającej się kondycji fizycznej i psychicznej swoich pacjentów. Powstają nowe jednostki chorobowe, takie jak tężyczka, fibromialgia, Hashimoto, których objawy są w zasadzie bardzo podobne: chroniczne zmęczenie, brak sił witalnych, problemy z pamięcią i koncentracją, okresowe spadki energii, mgła umysłowa, niska odporność na stres albo ataki paniki. Pogarszające się samopoczucie, brak diagnozy i bezradność prędzej czy później doprowadzają zdesperowanego człowieka do gabinetu psychiatry albo psychoterapeuty. Dobrze dobrany antydepresant czy lek przeciwlękowy mogą poprawić komfort życia, ale poczucie oddzielenia: „głowa swoje, a ciało swoje” – pozostaje. Nadmierne obciążenie układu nerwowego przy jednoczesnym zmniejszeniu aktywności układu ruchowego to największa bolączka naszych czasów. Siedzący tryb życia i przeżywanie go – w dużym stopniu – w myślach, zamiast realizowania w działaniu, prowadzą do tego, że mózg staje się coraz bardziej niespokojny i szybciej się starzeje.

W ruchu

Pierwsze komórki mózgowe powstały 600 milionów lat temu. Prawdopodobnie miały koordynować ruchy prymitywnych zwierząt, co oznacza, że podstawowa funkcja pierwotnych neuronów była związana z poruszaniem się. Być może najważniejszym zadaniem mózgu jest skłonić nas do ruchu, a nie do myślenia. Bezruch sprawia, że nasz mózg powoli umiera.

Autor wspomnianej książki przytacza badania 60-latków, z których jedna grupa kilka razy w tygodniu chodziła na spacery, a druga wykonywała spokojne ćwiczenia, w czasie których ich puls nie przyspieszał. Okazało się, że spacerowicze mieli nie tylko lepszą kondycję, ale ich mózgi pracowały bardziej efektywnie (co potwierdzono w trakcie rozwiązywania testów psychologicznych). Zaobserwowano, że wzmocniły się połączenia pomiędzy różnymi płatami mózgu, a to poprawia jego efektywność. Hipokamp – część mózgowia odpowiedzialna przede wszystkim za pamięć i odczuwanie emocji, wręcz się zwiększa. Hansen pisze, że codzienny spacer zmniejsza ryzyko demencji o 40 proc. Jest o wiele istotniejszy niż krzyżówka, nie tylko jako ochrona przed otępieniem, lecz także jako czynnik poprawiający nasze zdolności poznawcze. No cóż, już Hipokrates powiedział, że najlepszym lekarstwem dla człowieka jest chodzenie.

Jak plastelina

Mózg rozwija się przez całe życie. To efekt neuroplastyczności, czyli zdolności tkanki nerwowej do tworzenia nowych połączeń, mających na celu ich reorganizację, adaptację, zmienność i samonaprawę oraz procesy uczenia się i pamięć. Badania nad neuroplastycznością mózgu pokazały, że niewiele rzeczy stymuluje ją równie skutecznie jak aktywność fizyczna – już 20–30 min ruchu dziennie poprawia podatność mózgu na zmiany. Jednym z mechanizmów odpowiedzialnych za ten proces jest GABA – aminokwas, który działa w mózgu jak hamulec spowalniający jego nadaktywność. Mniej aktywny mózg staje się bardziej elastyczny i podatny na reorganizację.

Regularna aktywność fizyczna uczy także nasz organizm „wyważonej” reakcji na stres. To dlatego, że podczas regularnych treningów, które dla organizmu są również w pewien sposób źródłem niepokoju, kortyzol (hormon stresu) wytwarza się stopniowo, w coraz mniejszej ilości przy każdym kolejnym treningu, a po jego zakończeniu spada do poziomu niższego niż przed ćwiczeniami, co powoduje normalizację wydzielania kortyzolu także w innych sytuacjach stresowych.

Aktywność ruchowa dobrze działa również na na płat czołowy, a bardziej aktywny płat czołowy sprawia, że w nagłej sytuacji reagujemy mniej emocjonalnie i mniej irracjonalnie. Lepsza integracja płata czołowego z ciałem migdałowatym (odpowiadającym za emocje) prowadzi do lepszego zarządzania emocjami w obliczu trudnych wyzwań.

Odporność na stres zwiększa także masa mięśniowa, ponieważ mięśnie pełnią funkcję oczyszczalni, która uwalnia organizm od szkodliwych substancji trafiających do krwiobiegu w sytuacji walki lub ucieczki, tzw. chemii stresu. Jedną z nich jest kinurenina – niebezpieczny dla mózgu metabolit. Zatem im bardziej czujesz się zapracowany, zestresowany, zmęczony psychicznie i fizycznie – tym więcej i częściej się ruszaj.

Bieg o przetrwanie

Owo wspomniane wcześniej wewnętrzne rozedrganie, napięcie czy poczucie niespełnienia to… efekt niespokojnego mózgu. Ponieważ do jego podstawowych zadań należy zapewnienie nam przetrwania, wszystkie zmysły nastawione są na wytropienie potencjalnego niebezpieczeństwa. Mózg wzbudza się, gdy tylko „zwietrzy” zagrożenie, i uspokaja pod wpływem ruchu, bo ruch zwiększał szanse człowieka na przeżycie. Tak to wymyśliła natura i pomimo rozwoju cywilizacji, niewiele się w tej sprawie zmieniło. Nie musimy już uciekać przed groźnym dinozaurem ani polować, żeby zdobyć pożywienie, jednak nadal kiedy biegamy (nawet po bieżni w siłowni), mózg interpretuje aktywność właśnie w taki sposób: robisz coś, by zwiększyć szanse na przetrwanie – zatem twój niepokój i stres się zmniejszają.

Zaburzenia lękowe są efektem zbyt dużej aktywności układu stresowego w mózgu i dostrzeganiu przez ciało migdałowate nieistniejącego zagrożenia. Intensywne ćwiczenia fizyczne wzmacniają mechanizmy hamujące niepokój, które wyciszają ciało migdałowate, obniżając poziom lęku. Odwrażliwiają nasz organizm na podwyższone tętno, które występuje zarówno w trakcie reakcji lękowych, jak i ćwiczeń fizycznych. Uczymy się, że przyspieszona akcja serca i oddech nie muszą być niczym niebezpiecznym. Po intensywnym ruchu odczuwamy spokój i dostajemy nagrodę w postaci endorfin i dopaminy, czyli hormonów zadowolenia i szczęścia. Jeśli cierpisz na ataki paniki, koniecznie zacznij ćwiczyć, ale najpierw powoli i spokojnie, stopniowo podnosząc poprzeczkę tak, by przyzwyczaić swój organizm do wysiłku i odczuć zmiany w ciele z nim związane.

Z badań przytoczonych w książce „W zdrowym ciele zdrowy mózg” wynika, że w depresji aktywność fizyczna może przynosić takie same efekty jak antydepresanty – podnosi poziom serotoniny, noradrenaliny i dopaminy. Poza tym regularna aktywność ruchowa zmniejsza ryzyko nawrotu. Najskuteczniejszą formą ruchu okazuje się bieganie: minimum 30 minut, najlepiej trzy razy w tygodniu. Można zacząć od spaceru, stopniowo zwiększając jego czas i intensywność. Jest tylko jedno „ale”… samo podniesienie poziomu neuroprzekaźników (za pomocą antydepresantów czy ruchu) to za mało. Cudownym „lekarstwem” na depresję, młodość i poprawę funkcji poznawczych jest tak naprawdę BDNF – substancja wytwarzana przez mózg, m.in. w korze mózgowej i hipokampie. Chroni neurony, zapobiega niszczeniu komórek, uczestniczy też w powstawaniu nowych. Wzmacnia połączenia między neuronami, wpływa na zdolność uczenia się i pamięć. Oczywiście poziom BDNF podwyższa aktywność ruchowa, szczególnie wtedy, gdy nasze tętno znacząco przyspiesza.

Wrażliwy, bo solidny

Ale to nie wszystko. Regularne uprawianie jakiejś aktywności sportowej zmienia podstawowe cechy osobowości, np. obniża cynizm i neurotyczność, zwiększa poczucie więzi z innymi. Wzmacnia także siły twórcze; japoński pisarz Haruki Murakami podobno wstaje o czwartej rano, pracuje do dziesiątej, potem je lunch, przebiega 10 km i pływa, popołudnie przeznacza na czytanie i słuchanie muzyki. Twierdzi, że siła fizyczna czerpana z treningu jest równie ważna jak wrażliwość artystyczna. I kreatywność, na którą większy wpływ od zmiany otoczenia ma właśnie spacer i bieg. Podczas intensywnego ruchu zwiększa się przepływ krwi w naszym mózgu, a to potęguje zdolności poznawcze. Jeśli jednak ruch jest zbyt intensywny, krew zostaje przekierowana z mózgu do mięśni.

Wszyscy zgadzamy się z tym, że ruch to nie tylko aktywność fizyczna. Jeśli trzy razy w tygodniu przebiegasz 10 km, a pozostały czas spędzasz przed monitorem komputera albo w fotelu, efekty zdrowotne treningów znacznie się obniżają. Mózg zbyt długo zajęty myśleniem, ale też „bezmyśleniem” (np. przed telewizorem), do tego pozostający w bezruchu, zaczyna się niepokoić. Ruch to także na przykład cogodzinne przerwy od pracy i krzątanie się po domu. Podobnie jak praca na przemian w fotelu i na stojąco, np. przy biurku, przy którym można stać. Regularne „wychodzenie z głowy” i wracanie do ciała; obserwacja oddechu, skanowanie ciała czy choćby rozprostowywanie nóg.

Każdy najmniejszy ruch jako przeciwwaga do aktywności umysłowej przywołuje nas do ciała, ożywia je, przenosi uwagę z myślenia na czucie, uwalnia emocje i pozwala zrealizować podstawową potrzebę człowieka – potrzebę przyjemności.

To działa!

Ruch jest najprostszym, najskuteczniejszym i najłatwiej dostępnym lekarstwem na bolączki ciała, umysłu i duszy we współczesnym świecie. Pamiętaj, że:

  • trening kondycyjny jest bardziej skuteczny niż trening siłowy, czyli: szybki marsz, bieganie, jazda na rowerze, skakanka czy wspinaczka - ważne, by tętno było szybsze niż normalnie;
  • najlepiej zacząć od 20-minutowego treningu, stopniowo zwiększając czas i intensywność ćwiczeń;
  • warto raz w tygodniu dać sobie porządnie w kość, np. wybierając trening interwałowy - tj. krótkotrwałe intensywne ćwiczenia na przemian z lżejszymi;
  • najlepiej ćwiczyć regularnie, min. dwa, trzy raz w tygodniu;
  • jeśli z jakiegoś powodu nie możesz intensywnie trenować, to przynajmniej codziennie spaceruj.

Polecamy: „W zdrowym ciele zdrowy mózg”, Anders Hansen, wyd. Znak

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze