Aromaterapia – rozpusta dla zmysłów

fot. iStock

Aromaterapia. Już samo słowo działa relaksująco. Jednak aromaterapia to coś więcej niż przyjemny zapach w mieszkaniu lub pachnąca kąpiel. Naturalne olejki eteryczne odmładzają skórę i uspokajają umysł. Dzięki nim łatwiej będzie przetrwać zimę.

Przeciętny człowiek wyczuwa zapach wanilii (właściwie waniliny, czyli substancji chemicznej stanowiącej zapach wanilii) w stężeniu 1 gram (mniej niż zawiera torebka cukru wanilinowego) w 100 000 000 metrów sześciennych powietrza. Pokój w bloku ma zwykle 50 metrów sześciennych, czytamy w „Pachnącej aptece” Iwony Konopackiej i Władysława Bruda. Istnieje wiele substancji, dla których próg wyczuwalności jest miliardy razy niższy, aż trudno to sobie wyobrazić. Bodźce węchowe są najszybciej przenoszonymi do mózgu bodźcami zewnętrznymi. Dziś nasze przetrwanie nie zależy już od dobrego węchu w tak dużym stopniu jak u ludzi pierwotnych. Często uświadamiamy sobie dopiero gwałtowne zmiany zapachu w naszym otoczeniu. Jednak mimo że nie zdajemy sobie z tego sprawy, zapach wpływa na nasze samopoczucie. W kabinach pierwszych statków kosmicznych zdarzały się agresywne zachowania wśród członków załogi oraz irracjonalne stany lękowe i depresyjne. Okazało się, że taki wpływ wywierało niedokładnie oczyszczone powietrze i unoszący się w nim zapach innych ludzi, w tym tzw. zapach strachu. Lepszy system filtrowania powietrza wyeliminował te odczucia. Z drugiej strony – z doświadczenia wiemy, że zapach świeżych kwiatów, trawy po deszczu, lasu nastraja optymistycznie i rozluźnia. I nie jest to kwestia ruchu na świeżym powietrzu. Naukowcy stwierdzili, że nawet jeśli wyeliminujemy wszystkie inne bodźce, nasz organizm odpowiada identycznie na sam zapach.

Co dokładnie znaczy aromaterapia

Ludzie wykorzystywali olejki eteryczne w celach terapeutycznych od bardzo dawna. Najstarszy dokument mówiący o leczniczych właściwościach zapachów pochodzi z państwa Sumerów i jest datowany na ok. 3000 r. p.n.e. W dokumencie zapisanym pismem klinowym na tabliczce wymieniono m.in. mirt, tymianek, pączki i liście drzew wraz z opisem, jak się nimi posługiwać. Hipokrates i jego uczniowie używali olejku różanego do leczenia wielu schorzeń ginekologicznych i układu pokarmowego. Twórcą określenia „aromaterapia” był francuski chemik René-Maurice Gattefossé. W czasie pierwszej wojny światowej, opatrując rannych żołnierzy, z braku środków dezynfekujących zastosował olejek lawendowy. Zauważył, że nie tylko działa antyseptyczne, ale również znakomicie przyspiesza gojenie się ran i oparzeń. Dziś aromaterapią określa się zastosowanie naturalnych olejków eterycznych wprowadzanych przez drogi oddechowe (wąchanie, inhalacje) i poprzez skórę (masaż, kąpiel, kompres). „Mówimy o terapii czy oddziaływaniu olejkami eterycznymi, a nie o leczeniu, ponieważ aromaterapia nie zastępuje tradycyjnej medycyny, ale wspomaga organizm, poprawia ogólną kondycję psychiczną i fizyczną – mówi kosmetolożka Ewa Dobrowolska współpracująca z marką ILI OLA. – Olejki eteryczne stosowane w czasie masażu bardzo szybko, w ciągu kilku, kilkunastu minut dostają się do krwiobiegu i są rozprowadzane po całym ciele. Ich działanie można porównać do ziołolecznictwa”. Ich fenomen nie został jeszcze do końca poznany, ponieważ mają one bardzo skomplikowaną budowę. Jeden olejek eteryczny może się składać z kilkuset związków chemicznych połączonych w różnych proporcjach. Olejki występują we wszystkich częściach roślin – kwiatach, korzeniach, łodygach, owocach, a nawet w korze. Najpowszechniejszym sposobem ich pozyskiwania jest destylacja parą wodną, np. płatków, kawałków drewna czy korzeni. Para porywa drobiny olejku, a następnie – po wychłodzeniu – olejek oddziela się od wody. „Kupując olejki eteryczne, trzeba zwrócić uwagę, żeby były dobrej jakości. Niestety, często nie są one tanie, ponieważ występują w roślinach w bardzo małej ilości. Żeby pozyskać pół litra olejku różanego, potrzeba tony płatków. Dlatego jego cena w tej chwili wynosi około 800 zł za 10 ml, czyli tyle, ile za flakon perfum z wyższej półki”, wyjaśnia kosmetolożka.

Prawdziwe właściwości aromaterapeutyczne mają tylko olejki naturalne, nierozcieńczone i bez syntetycznych domieszek. Dlatego dobrze jest sprawdzić, czy dany producent ma gwarancję zgodności z normami Farmakopei Polskiej (F.P.), British Pharmacopoeia (B.P.) lub Międzynarodowej Organizacji Normalizacyjnej (ISO). W Polsce wszystkim normom odpowiadają olejki Dr Beta produkowane od lat 50. przez Pollenę Aroma.

Piękna strona olejków eterycznych

Maleńkie molekuły, z których składają się olejki eteryczne, przenikają przez skórę i poprawiają jej wygląd. Tonizują, koją oczyszczają, normalizują produkcję sebum, hamują procesy starzenia się. Ze względu na swoje właściwości przeciw­bakteryjne i antygrzybicze w naturalnych kosmetykach mogą zastępować konserwanty. Olejki eteryczne są też bogate w anty-oksydanty – witaminy A, C, E. „Należy rozgraniczyć kosmetyki naturalne kupowane z olejkami od tych przygotowywanych samodzielnie w domu. Gotowe produkty będą miały mniejsze stężenia olejków i nadają się do codziennej pielęgnacji. Robione w domu będą silniejsze i można je stosować co kilka dni – dwa, trzy razy w tygodniu – mówi Anna Grela, kosmetolożka, ekspert Warsztatu Piękna. – To nie znaczy, że gotowe kosmetyki organiczne są mniej efektywne. Olejki eteryczne są w nich tak dobrane, aby były kompatybilne z pozostałymi składnikami i wspierały ich działanie”.

Zajęcia praktyczne

„Przede wszystkim olejków eterycznych nie można stosować na skórę w formie skoncentrowanej, ponieważ mogą mieć wręcz toksyczne działanie. Zawsze trzeba je połączyć z olejem bazowym. Najlepiej sprawdzą się tłoczone na zimno oleje roślinne. Do skóry suchej może to być olejek z zarodków pszenicy lub z awokado, do skóry tłustej olej migdałowy lub z pestek winogron”, radzi Anna Grela. Kombinację olejków zapachowych dobieramy według tego, co w danej chwili nam się podoba. „Rano wolę pobudzające zapachy ziołowe, wieczorem chętnie sięgam po olejek do masażu z nutami drzewa sandałowego, ylang-ylang. Cały czas eksperymentuję”, mówi Anna Grela. „Mieszanka aromaterapeutyczna nie powinna przekraczać pięciu olejków eterycznych – mówi Ewa Dobrowolska. – Warto też zaznaczyć, że olejki eteryczne to cenne składniki pielęgnacyjne, ponieważ są dobrymi promotorami substancji odżywczych. To znaczy, że ułatwiają przenikanie składników odżywczych w głąb skóry”. Jak powinny wyglądać proporcje? Do kominka aromaterapeutycznego dodajemy pięć–dziesięć kropli olejków. Do 50 ml oleju bazowego do masażu ciała dodajemy 15–20 kropli olejków eterycznych. Do masażu twarzy powinno to być mniej, około dziesięciu kropli, żeby nie podrażniły np. delikatnej okolicy oka. „Często stosuję też kompresy aromaterapeutyczne na obolałe mięśnie ramion i karku. W 100 ml ciepłej wody rozpuszczam pięć kropli olejku cyprysowego, zanurzam w płynie ręcznik i przykładam do obolałych miejsc – szybko przynosi ulgę”, zdradza Ewa Dobrowolska. Zimą przyjemnie będzie też skorzystać z pachnących kąpieli. Wcześniej dobrze wziąć prysznic i umyć ciało. Z ilością olejków wlewaną do wanny nie warto przesadzać – dziesięć kropli olejku w zupełności wystarczy na całą wannę.

Co wybrać

Oferta olejków eterycznych jest bardzo duża. Jakie wybrać na początek przygody z aromaterapią? Eksperci zwykle powtarzają, że warto się kierować tym, co nam się podoba. Nasze ciało samo wie, czego nam potrzeba. Możemy też wesprzeć się nauką. Wiemy np., że olejek lawendowy ma udowodnione działanie antydepresyjne i ułatwia zasypianie. Pomaga też w bólach reumatycznych i migrenach. Wieczorem do kominka aromaterapeutycznego lub kąpieli możemy zastosować taką mieszankę: cztery krople olejku lawendowego, trzy krople melisowego i trzy krople mandarynkowego. Pomoże na bezsenność. Na nerwy w strzępkach i ogólną irytację można zastosować taką kompozycję: pięć kropli olejku lawendowego, trzy krople bergamotowego, dwie krople pomarańczowego i jedna melisowego. Zamiast wyciszenia potrzebujesz zastrzyku energii? Pobudzająco działa olejek rozmarynowy. Stosuje się go także jako afrodyzjak przy oziębłości seksualnej, zaburzeniach pamięci i apatii. Dodatkowo pomaga na cellulit. Mieszanka przeciw zmęczeniu: pięć kropli olejku rozmarynowego, dwie krople ylang-ylang, trzy krople cytrynowego. Na tę porę roku warto zaopatrzyć się także w olejki cytrusowe. Ich świeży zapach wprowadza w dobry nastrój. Mandarynkowy na przykład ma właściwości antyseptyczne, uspokajające i tonizujące. Należy go przechowywać w lodówce, bo szybko się utlenia. Nie można też wystawiać skóry na słońce po zabiegu z użyciem olejku cytrusowego, ponieważ jest fotouczulający. Z innymi zapachami można go połączyć np. w takiej kompozycji: olejek mandarynkowy, bazyliowy, rozmarynowy i z mięty pieprzowej.