Choroba Hashimoto – czym jest? Jak ją zdiagnozować?

Zmęczenie, senność, arytmia, wypadanie włosów, a nawet problemy psychiczne – autoimmunologiczne zapalenie tarczycy może dawać przeróżne objawy. (fot. i Stock)

Szwankują żołądek, serce, stawy, brak sił do życia… to może być przewlekłe zapalenie tarczycy, czyli choroba Hashimoto. Jak je rozpoznać i leczyć? Tłumaczy dr Marta Barlik-Rysa, specjalistka endokrynolog.

Nasz organizm atakuje własne zdrowe tkanki? Jak to możliwe?
Chorób z autoagresji znamy dziś ponad 80. Choroba Hashimoto jest wśród nich niechlubnym liderem.

Co kryje się pod pojęciem „choroba z autoagresji”?
Nie chodzi o schorzenie konkretnego narządu, ale całego organizmu. Wszystko przez wadliwe zachowanie układu odpornościowego. Gdy jest on w dobrej kondycji, broni nas przed wirusami, bakteriami i pasożytami. Ale jeśli nie działa prawidłowo, rozpoznaje zdrowe komórki – na przykład tarczycy – jako obce, groźne patogeny. Zdrowe tkanki traktuje jak sobowtóry wirusów, bakterii czy grzybów. Wysyła więc na ratunek przeciwciała, które dosłownie je zjadają. To może spowodować, że wydzielanie hormonów tarczycy Ft3 i Ft4 zostanie zaburzone. A one są dla nas jak silnik. Produkują najwięcej energii w komórkach. Bez nich organizm nie działa prawidłowo.

Dlaczego i kiedy dochodzi do choroby?
Na czoło wysuwają się czynniki środowiskowe i cywilizacyjne – zatrucie otoczenia, przetworzona żywność, pełna prozapalnej chemii, antybiotyków, sterydów, metali ciężkich, które wchłaniamy, a układ odpornościowy musi je zneutralizować. Groźne substancje są też w chemii gospodarczej, kosmetykach, spalinach. Do tego ciągłe nerwy i napięcia, które aktywują hormon stresu – kortyzol sabotujący równowagę hormonalną. Nawet jeśli tarczyca prawidłowo produkuje hormony, nie są one odpowiednio przyswajane przez inne narządy. Powstają stany zapalne, a przemęczony układ immunologiczny błędnie interpretuje potrzeby organizmu i rozpoczyna atak na zdrowe tkanki.

Choroba dotyka głównie kobiety?
Tak. Mamy bardziej aktywny układ immunologiczny, który musi reagować częściej na liczne zmiany hormonalne – podczas dojrzewania, cyklu miesiączkowego, ciąży. Przez to przeczulenie traci częściej umiejętność rozpoznawania celu, wysyła niepotrzebnie antyciała. Ale zgłaszają się do mnie i mężczyźni, szczególnie młodzi. Przyczyną Hashimoto jest w ich przypadku najczęściej niezdrowa dieta, używki i permanentny stres.

Dlaczego tak trudno zdiagnozować przewlekłe zapalenie tarczycy?
Choroba potrafi latami pozostawać w ukryciu i przybierać różne maski. Nie ma jednego objawu, który łączy pacjentów. Najczęściej szwankuje narząd czy układ, który jest słabym ogniwem. Gdy jednocześnie nie dostaje odpowiedniej dawki hormonów z zaatakowanej tarczycy, pojawiają się objawy. U jednej osoby będzie to przewlekłe zmęczenie, senność, obniżenie nastroju. Inna będzie narzekać na dolegliwości gastryczne – zgagę, naprzemienne zaparcia i biegunki. Albo na problemy kardiologiczne – kołatanie serca, arytmię. Bywają kłopoty ze skórą, przyrost masy ciała, zimne dłonie i stopy, wypadanie włosów, zaburzenia miesiączkowania, spadek libido, obrzęki, niemożność zajścia w ciążę. Pacjent na ogół wiedzy medycznej nie ma, więc gdy męczą go na przykład kłopoty żołądkowe, zgłasza się do gastrologa. Ten zleca badania, które nic nie wykazują. Albo stwierdza zespół jelita drażliwego. Bierzemy zapisane leki rozkurczowe, probiotyki…

I nadal cierpimy, nieświadomi, że to może być choroba Hashimoto?
Trafiają do mnie kobiety, którym psychiatra zalecił leki antydepresyjne, a te nie pomagają. „Płaczę, wściekam się na rodzinę, rano nie mam siły wstać z łóżka…” – słyszę. Niektóre z pacjentek podejrzewają u siebie chorobę afektywną dwubiegunową. Wytłumaczeniem jest znowu gra hormonów tarczycy w ukrytej fazie Hashimoto. Zaburzony układ odporności wysyła nadmiar przeciwciał, które powodują pękanie komórek tarczycy. Uwolnione hormony zalewają organizm i mamy wtedy rzut nadczynności. Pacjentki są pobudzone. Po pewnym czasie rozerwane komórki goją się, spada poziom wydzielanych hormonów. Wtedy kobieta skarży się na apatię, wyczerpanie. Należy postawić na nogi układ odpornościowy, ustabilizować tarczycę, a dzięki temu wahania nastroju. Niestety, często bywa tak, że chore latami nie mają postawionej właściwej diagnozy.

Udręka. Jak zatem prawidłowo rozpocząć diagnozę choroby Hashimoto?
Istotne są nie tylko objawy, ale historia chorób. Bo jeśli ktoś wcześniej cierpiał na chroniczne infekcje, przewlekły stres, jego układ odpornościowy był wystawiony na powtarzające się ciosy, doprowadziło to do jego dysfunkcji. Pytam pacjentów o inne choroby z autoagresji – choćby bielactwo, reumatoidalne zapalenie stawów czy łuszczycę. One często poprzedzają Hashimoto. To znak, że układ odpornościowy od dawna nie działa prawidłowo i może atakować zdrowe narządy i układy.

Jakie badania należy zrobić?
Takie, które pokażą nam stan tarczycy i, równolegle, kondycję układu odpornościowego. Już na pierwszej wizycie wykonuję USG tarczycy. Kiedy widzę powiększony gruczoł, zmiany ogniskowe gruczołu, wiem, że powinnam pogłębić diagnostykę. Sprawdzam poziom hormonów tarczycy Ft4 i Ft3 oraz TSH – hormon przysadki, który je reguluje. Jeśli TSH jest wysokie, często świadczy to o niedoborze hormonów tarczycy. I odwrotnie – niskie TSH może wskazywać na ich nadmiar. Jednak to niekoniecznie potwierdza chorobę, znacznie ważniejszy jest test poziomu anty-TPO – przeciwciał atakujących tarczycę. Jeśli pacjent ma ich za dużo, może to wskazywać na Hashimoto. Istotnym badaniem powinna być analiza flory bakteryjnej jelit ze stolca. Jelita odpowiednio zaopatrzone w bakterie są ważną barierą odpornościową. Nieprawidłowo działające mogą przepuszczać prozapalne drobnoustroje i toksyny do organizmu. A to kolejne ciosy dla odporności. Dodatkowo analiza pierwiastkowa włosa wskaże poziom mikro- i makroelementów. Ich niedobory bądź nadmiary wywołują stany zapalne. Dlatego odpowiednia suplementacja pierwiastków to także istotny krok w uzdrawianiu odporności. Podobnie jak wykrycie i eliminacja pasożytów i grzybów. Dzięki temu układ immunologiczny wraca do formy.

Dobre leczenie to kompleksowe leczenie?
Konwencjonalne podejście, niestety, często skupia się na terapii Hashimoto tylko syntetycznymi hormonami tarczycy. To może nie wystarczyć. Jeśli pacjent zgłasza się, gdy choroba jest już zaawansowana, musi stosować leki hormonalne. Regulują poziom hormonów, ale nie leczą źródła choroby, tylko objawy. Terapię zaczynamy od uzupełniania witamin, mikroelementów, kwasów tłuszczowych i białek. Odporność odzyskuje narzędzia do działania. Próbujemy likwidować przyczynę dysfunkcji układu immunologicznego, skupiając się także na jelitach – ich zły stan osłabia odporność. Kluczowa jest dieta.

Do czego może prowadzić nieleczona choroba Hashimoto?
Będą się pojawiać kolejne choroby z autoagresji – reumatoidalne zapalenie stawów, łuszczyca, bielactwo i, niestety, groźniejsze schorzenia, takie jak toczeń.

Pacjentki skarżą się, że latami nie mogą zajść w ciążę. Dlaczego?
Bo chaos hormonalny prowadzi do zaburzeń pracy jajników, zdarza się, że owulacja jest nieregularna lub zanika. Bywa też, że we wczesnej fazie choroby tarczyca raz wydziela za dużo, a raz za mało hormonów. Etap nadczynności jest brzemienny w skutki, bo wpływa na kurczenie się narządów, także macicy, która może wypchnąć zarodek. Dzięki odpowiedniemu leczeniu problemy można rozwiązać. Dowodem są wiszące w moim gabinecie dwie tablice zdjęć dzieci urodzonych przez chore kobiety.

Czy Hashimoto można całkowicie wyleczyć?
Nie da się przywrócić stanu tarczycy sprzed choroby, ale możemy zatrzymać schorzenie. Pod warunkiem że zwalczymy źródło choroby – czyli wskrzesimy siły odporności. Hormony się ustabilizują, liczba przeciwciał spadnie, a organizm nie będzie dalej niszczony. Wrócimy do dobrej formy, odzyskamy energię. Jeśli po pierwszych sukcesach wrócimy do niezdrowego trybu życia, mamy gwarancję, że choroba Hashimoto znowu nasili dolegliwości. A co za tym idzie – pojawią się kolejne choroby.