Nawet gdy jesteście pozornie blisko, druga osoba może przez długie lata ukrywać przed tobą swoje cierpienie. Ale nawet najgłębiej „pogrzebany” ból od czasu do czasu daje o sobie znać przez małe gesty, a przede wszystkim słowa. Pewne zdania wymykają się niby mimochodem i znaczą więcej, niż sądzisz.
To zdanie jest typowym przejawem tzw. myślenia czarno-białego. Gdy regularnie skupiamy się przede wszystkim na negatywnych elementach naszego życia, zaczynamy „trenować” nasz umysł, aby to właśnie je dostrzegał szybciej i częściej niż wszystko inne. Po jakimś czasie mózg przestaje nawet „zauważać” inne kolory. Widzi tylko ocean czerni z małymi białymi plamkami. Tymczasem rzeczywistość jest tak naprawdę złożona z wielu kolorów. To co inni uznaliby za brąz, granat, a może szarość – my automatycznie rozpoznajemy jako czerń.
Każda krytyka to atak. Każda pomyłka to upokorzenie. Każda przeszkoda to porażka.
Jeśli to zdanie pada z ust bliskiej ci osoby, to bardzo możliwe, że jej umysł został „zaprogramowany”, aby koncentrować się na wszystkim, co złe. Co możesz powiedzieć, aby spróbować poszerzyć jej perspektywę chociaż o milimetr?
- Nie jesteś dobra we wszystkim, ale nikt nie jest. Pamiętaj, jak świetnie wychodzi ci…
- Każde doświadczenie czegoś uczy. To, że coś jeszcze nie działa, nie oznacza, że nie zadziała. Oznacza tylko, że jesteś w trakcie.
- Masz talenty, wiedzę i wrażliwość, których być może sama w sobie nie doceniasz, ale które ja widzę wyraźnie.
To zdanie zwykle pada w chwilach frustracji i zniechęcenia. Komuś bardzo na czymś zależy, a wciąż pojawiają się trudności. Może popełniać błędy, nie mieć wystarczających zasobów czy nie czuć się pewnie. To naturalne elementy procesu uczenia się i wychodzenia poza strefę komfortu – jednak w przypadku osób z niskim poczuciem własnej wartości stają się potwierdzeniem ich negatywnej narracji o sobie. Nie są lekcją tylko tylko wyrokiem.
Oczywiście nie jesteś psychoterapeutką i nie ponosisz odpowiedzialności za życie innej osoby, ale jeśli jest ci bliska, możesz okazać jej zainteresowanie i wsparcie. Jak to zrobić?
- spróbuj nazwać to, co widzisz – jej wysiłek, zaangażowanie i determinację.
- delikatnie przypomnij jej, w czym jest dobra i co już osiągnęła
- pomóż jej dostrzec realne dowody na to, że już sobie radziła w podobnych sytuacjach.
- zwróć uwagę na proces i postęp, który już zrobiła.
A może ta osoba po prostu jest w niewłaściwym miejscu? Czasem gdy coś stale nie wychodzi, to tylko sygnał, że czas zrobić krok do tyłu i zmienić kierunek.
Obie te wypowiedzi są próbą nadania sensu bólowi, a nie obiektywnym opisem rzeczywistości. Nie ujawniają żadnego tajemniczego prawa, które rządzi życiem uczuciowym tej osoby, lecz pokazują jej sposób interpretowania przeszłości. Co najważniejsze – zupełnie pomijają kontekst: dynamikę relacji, niedopasowania charakterów, traumy z dzieciństwa, wybieranie wciąż tego samego „typu” partnera, pozabezpieczny styl przywiązania i inne nieuświadomione schematy zachowań. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Na pewno nie da się tego podsumować jednym krótkim zdaniem. Poniżej tylko dwa przykłady sytuacji, które często pojawiają się w życiu tych „pechowców”.
- Psychoterapeuci ostrzegają: gdy wierzymy, że coś jest nieuniknione i musi skończyć się źle, możemy nieświadomie działać w sposób, który właśnie taki rezultat powoduje.
- Osoby z niskim poczuciem własnej wartości i czujące się niegodne miłości mają skłonność do wchodzenia w relacje, które potwierdzają ich najgłębsze obawy – godzą się na mniej, niż potrzebują, tolerują zachowania, które je ranią albo wybierają niedostępnych emocjonalnie partnerów. W ten sposób tworzą bolesne koło: przekonanie wpływa na wybory, a wybory utwierdzają w przekonaniu.
Ponownie podkreślam – nie jesteś psychoterapeutką i nie ponosisz odpowiedzialności za czyjeś życie uczuciowe. Jeśli jednak to bliska ci osoba, możesz próbować wprowadzać do waszych rozmów opisane wyżej wątki i stopniowo poszerzać jej perspektywę – delikatnie podważać utrwalone w jej umyśle uproszczenia czy pytać o konkretne sytuacje.
Czasem nawet jedno zdanie może sprawić, że w czyjejś czarno-białej narracji pojawi się „plamka koloru”.
To kolejne przekonanie z czarno-białej palety barw, w których „malują swój świat” osoby zranione, z niską samooceną czy noszące w sobie głęboki lęk przed odrzuceniem. Jak w przypadku wcześniejszych punktów, to założenie z obiektywnego punktu widzenia nie może być prawdziwe. Dlaczego?
Świat jest zbyt różnorodny, by tak kategoryczne zdanie mogło być prawdziwe. Tak jak nie istnieje osoba, która podoba się wszystkim – tak nie istnieje osoba, która nie podoba się nikomu. Za tak wyolbrzymionym stwierdzeniem stoi zwykle jedna lub kilka sytuacji, w których dana osoba poczuła się odrzucona.
„Poczuła” to tutaj słowo klucz. Bo między tym, co realnie się wydarzyło, a tym, jak zostało to zinterpretowane, często rozciąga się przestrzeń wypełniona domysłami i surową oceną samej siebie.
Możliwe, że tak naprawdę wcale nie chodziło o wygląd, tylko o stan psychiczny osoby, która rzekomego odrzucenia dokonała. Może to ona wcześniej poczuła się zraniona lub wycofała się z powodu, którego sama do końca nie rozumie?
Przekonanie, że „nikomu się nie podobam”, nie opiera się zatem na sprawdzalnym fakcie, lecz na emocjach. Delikatnie zwróć na to uwagę osobie, która wypowiedziała to zdanie, a może zasiejesz ziarno wątpliwości wobec tej fałszywej i wyjątkowo surowej narracji.
Te zdania nie sygnalizują, że bliska ci osoba została „przeklęta”, ale że wpadła w sidła wspomnianego już wcześniej myślenia selektywnego. Koncentruje się i rozpamiętuje trudne momenty, a marginalizuje te dobre.
Czerwoną flagą jest już samo użycie słów „zawsze” i „wszyscy”, które są językowym sygnałem, że ktoś ma skłonność do upraszczania rzeczywistości.
Jeśli ktoś regularnie używa słowa „zawsze” w negatywnym kontekście, może to być mechanizm obronny („Lepiej się poddać, bo i tak »zawsze« mi nie wychodzi”) albo oznaka wyuczonej bezradności (przekonania, że nasze działania nie mają realnego znaczenia).
Z kolei nadużywanie słowa „wszyscy” często wskazuje, że ktoś buduje wizję życia innych jedynie na pozorach. W social mediach widzimy tylko cudze „wystawki”, sukcesy, piękne chwile. „Kulisy”, czyli porażki, wątpliwości, łzy pozostają zwykle ukryte.
Ponadto poczucie bycia pechowcem może pojawiać się w okresach przemęczenia lub obniżonego nastroju. Niewyspanie, nadmiar obowiązków, szaruga za oknem sprawiają, że nawet drobne niepowodzenia wydają się gwoździem do trumny.
Jak rozmawiać z taką osobą? Otwarta sprzeczka nie ma sensu, bo nie można komuś na siłę zdjąć z nosa czarnych okularów. Jedyne, co możesz zrobić, to delikatnie podważać absolutyzm jej wizji i zadawać pytania: „Czy naprawdę zawsze?”, „Naprawdę wszyscy?”.
Ktoś usłyszał właśnie bolesne słowa od rodziców? Nie dostał awansu, na który pracował od roku? Dowiedział się o zdradzie? A gdy pytasz, jak się czuje, odpowiada tylko: „Spoko, nic się nie stało”? Nie chce rozmawiać. Nie chce żadnej pomocy ani wsparcia i uparcie twierdzi, że „wszystko jest ok”?
To może być przejaw minimalizowania i tłumienia emocji. W jakim celu? Czasem ta osoba czuje „nieważna” i nie chce być dla kogoś problemem. Czasem jest tak odizolowana i samotna, że wątpi, aby ktoś mógł naprawdę ją zrozumieć i wesprzeć.
Zdarza się też, że to mechanizm obronny – łatwiej udawać, że nic nie boli, niż przyznać, że boli aż za bardzo. Dzieje się tak zwykle w przypadku osób, które na co dzień noszą szczelną maskę śmieszków, zdystansowanych perfekcjonistów czy niewzruszonych siłaczy. Ich zdaniem pokazanie emocji byłoby szukaniem uwagi czy robieniem z siebie ofiary.
To podejście bywa efektem wychowania w domu, w którym uczucia traktowano jako oznakę bycia słabym. W rezultacie dorosła osoba nosi w sobie paraliżujący lęk przed pokazaniem „prawdziwej twarzy”. Może obawiać się na przykład, że ktoś ją oceni, odrzuci, odsunie się. Może też wierzyć, że mówienie o emocjach sprawi, że ból stanie się jeszcze silniejszy.
Co możesz zrobić? Przede wszystkim nie naciskaj, nie oceniaj. Bądź cierpliwa i uważna. Zostaw „uchylone drzwi”. Niektórzy potrzebują po prostu więcej czasu.
Artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie zastępuje konsultacji z wykwalifikowanym specjalistą. W przypadku problemów emocjonalnych, psychicznych lub trudności w codziennym funkcjonowaniu zalecamy kontakt z psychologiem, terapeutą lub lekarzem.
Tekst opracowany z wykorzystaniem: Roland Legge, „If Any Person In Your Life Uses These 14 Phrases, They're Likely Struggling More Than You Realize”, opublikowanego w serwisie yourtango.com [dostęp: 17.02.2026].