fbpx

Do wód po zdrowie. O niesłabnącej popularności uzdrowisk opowiada prof. Irena Ponikowska

Do wód po zdrowie. O niesłabnącej popularności uzdrowisk opowiada prof. Irena Ponikowska
Uzdrowisko w Ciechocinku. Reprodukcja kartki pocztowej z ok. 1910. (Fot. Forum)

Jeżdżono do nich chętnie jeszcze w starożytności, ale dopiero pod koniec XIX wieku zaczęto badać, co sprawia, że kuracjusze modnych kurortów wracają stamtąd podniesieni na duchu i na zdrowiu. O to, skąd bierze się niesłabnąca popularność uzdrowisk prof. Irenę Ponikowską pyta Orina Krajewska.

SPA to skrót od starożytnego określenia sanus per aquam, które oznacza: zdrowie przez wodę. Wyjazdy do uzdrowisk zalecane były od najdawniejszych czasów, a pierwsze termy w Polsce odkryto w Cieplicach w XIII wieku. Domyślam się, że lecznictwo uzdrowiskowe z tamtych czasów nie przetrwało w tej samej formie. Jak bardzo się zmieniło?
Lecznictwo uzdrowiskowe zmieniło się diametralnie, i to pod każdym względem. Części metod zupełnie zaniechano, a część z nich przybrała dziś inne formy. Jedynie pojedyncze metody przetrwały w niezmienionym stanie. Poza tym, co istotne, ich skuteczność jest udowodniona naukowo. No i zmieniła się dostępność do leczenia uzdrowiskowego. Dawno temu ta forma leczenia znana była jedynie arystokracji i artystom. Stanowiła przywilej ludzi bogatych, a głównym celem ich pobytu w uzdrowisku były rekreacja i spotkania towarzyskie. Lecznicze, relaksujące i regenerujące zabiegi traktowano jako pewien dodatek. Po tym, nazwijmy go „okresie empirycznym”, pod koniec XIX wieku nastąpił okres badawczy, kiedy lekarze zauważyli realny wpływ na poprawę stanu zdrowia przyjezdnych: ustępowały dolegliwości, poprawiała się jakość życia. Zaczęto więc prowadzić badania, powstało mnóstwo podręczników. Ten okres wniósł elementy ściśle naukowe, które z lecznictwa uzdrowiskowego stworzyły dziedzinę naukową.

W pewnym momencie, w latach 90., lecznictwo uzdrowiskowe było jednak zagrożone. Wiedza praktykowana od setek lat mogła pójść w niepamięć.
Rzeczywiście wtedy lecznictwo uzdrowiskowe miało być całkowicie zlikwidowane. Balneologię, czyli jedną z najstarszych dziedzin medycyny uzdrowiskowej, zniesiono jako dziedzinę medycyny, a Instytut Medycyny Uzdrowiskowej w Poznaniu, w którym pracowałam, został włączony do Akademii Medycznej w Bydgoszczy. W ramach Katedry i Kliniki Balneologii i Medycyny Fizykalnej podjęłam działania zmierzające do odtworzenia chociażby częściowo działalności naukowej i dydaktycznej z dziedziny balneologii. Reanimowałam czasopismo „Balneologia Polska”, zaczęłam opracowywać standardy, podręczniki, zebrałam całą bibliografię o tematyce uzdrowiskowej z okresu ostatnich 70 lat, zostałam też krajowym konsultantem, którą to funkcję pełniłam ponad 25 lat. Przez 27 lat kierowałam też Katedrą Balneologii i Medycyny Fizykalnej Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu a w ostatnich latach napisałam „Wielką Księgę Balneologii, Medycyny Fizykalnej i Uzdrowiskowej” – jedyny w świecie tego rodzaju podręcznik. Dzięki naszym staraniom, by zachować i rozwijać tę dziedzinę medycyny, polskie lecznictwo uzdrowiskowe jest do przodu o około 20 lat w stosunku do innych krajów. Wiele z nich dopiero teraz odbudowuje tę tradycję, biorąc nas sobie za wzór. Dzisiaj lecznictwo uzdrowiskowe to dyscyplina naukowa. Badania pozwoliły na ustalenie standardów postępowania leczniczego. Jest to zupełnie inna, nowoczesna balneologia.

No właśnie, czym dokładnie jest balneologia? Samo słowo jest połączeniem łacińskiego balneum – łaźnia, z greckim lógos – słowo, nauka.
Balneologia to dziedzina medycyny, która zajmuje się leczeniem chorób przewlekłych za pomocą własnych, specyficznych, naturalnych metod leczniczych. Łączy tradycję z nowoczesnością. Najistotniejsze jest, żeby procedury miały charakter tradycyjny, ale w razie potrzeby wsparte były nowoczesnymi rozwiązaniami i technologią. Od nowoczesności nie wolno uciekać. Balneologia to dziś dziedzina interdyscyplinarna – oprócz metod stricte balneologicznych uwzględnia się też korygowanie stylu życia poprzez na przykład dietę. W zależności od potrzeb stosuje się zabiegi z innych dziedzin medycyny. Jeżeli mamy do czynienia z leczeniem choroby przewlekłej, gdzie w stałe leczenie wpisana jest farmakoterapia, to oczywiście jest kontynuowana, choć może być modyfikowana w trakcie leczenia uzdrowiskowego, jeśli u pacjenta zmniejszy się zapotrzebowanie na leki. Jako diabetolog chorym na cukrzycę, zwłaszcza otyłym, zmniejszam dawkę dobową insuliny nawet o 50 proc., bo podczas kompleksowego leczenia uzdrowiskowego zapotrzebowanie na insulinę spada. Lecznictwa uzdrowiskowego nie należy mylić z medycyną naturalną, która stosuje tylko własne, nie zawsze sprawdzone metody. My jesteśmy dziedziną komplementarną, która łączy różne metody, uwzględniając przede wszystkim postępy kliniczne.

Co wchodzi w skład zabiegów balneologicznych?
Czysta balneologia to metody lecznicze oparte na naturalnych surowcach leczniczych, do których należą wody mineralne, gazy i peloidy. Z wód mineralnych stosuje się kąpiele lecznicze, inhalacje i kurację pitną. Druga część to peloidoterapia, która w Polsce wykorzystuje głównie borowiny. Do grupy balneoterapii należą jeszcze zabiegi z gazów leczniczych, jak dwutlenek węgla, siarkowodór, ozon i radon. W lecznictwie uzdrowiskowym stosuje się też hydroterapię, to znaczy wodę, w której działają czynniki termiczne i mechaniczne. Będą to kąpiele w stopniowanej temperaturze, masaże podwodne i natryski zmiennocieplne. Poza tym stosuje się zabiegi z zakresu fizykoterapii w formie elektroterapii, światłolecznictwa, ultrasonoterapii, krioterapii oraz zupełnie nowe metody, jak ozonoterapia, haloterapia czy karboksyterapia. Bardzo ważna jest też klimatoterapia, czyli różne formy wykorzystania czynników klimatycznych, najlepiej połączone z kinezyterapią. Do niej zaliczamy np. nordic walking, czyli chodzenie ze specjalnymi kijkami – pacjenci przebywają na świeżym powietrzu, w otoczeniu natury, jednocześnie uprawiając aktywność fizyczną.

Czy rolą lecznictwa uzdrowiskowego jest również edukacja zdrowotna? Przyjezdni pacjenci, oprócz poddawania się zabiegom, zyskują wiedzę dotyczącą tego, jak dbać o siebie po wyjeździe?
Choroby przewlekłe oznaczają, że pacjenci najczęściej chorują do końca życia. Najważniejsze jest więc nauczyć ich, by postępowali zgodnie z zasadami medycznymi i prowadzili prawidłowy styl życia. W każdym programie uzdrowiskowym uwzględniona jest edukacja zdrowotna. Większość chorób przewlekłych wiąże się z nieprawidłowym trybem życia. Skorygowanie go znacznie łagodzi powikłania i umożliwia zahamowanie dynamiki rozwoju choroby. Możemy przeanalizować to na przykładzie cukrzycy, kiedy chory jest hospitalizowany przez kilka dni, wyrównuje się cukrzycę, ustala się leczenie farmakologiczne i na tym się kończy. Niestety, po wyjściu ze szpitala pacjent jest zazwyczaj niezorientowany, jak postępować dalej. Nie wie, jak skorygować żywienie, jaką aktywność fizyczną uprawiać, jak podawać insulinę. Zmianie ulega cała filozofia życia i on musi się jej nauczyć. Gdzie? Nie w szpitalu ani nawet w poradni diabetologicznej, gdzie spotkania odbywają się krótko i rzadko. To zbyt mało, żeby poznać indywidualne potrzeby pacjenta. W edukacji zdrowotnej lecznictwo uzdrowiskowe odgrywa więc ogromną rolę. Możemy nauczyć cukrzyka, jak posługiwać się glukometrem, jak prowadzić samokontrolę, jak i w które miejsca podawać zastrzyki, jak skoordynować leczenie farmakologiczne z aktywnością fizyczną i żywieniem. Myślę, że dużym ułatwieniem jest wykorzystanie wolnego czasu chorego oraz dostępności do zespołu pracowników uzdrowiska, w skład którego wchodzą dietetycy, fizjoterapeuci, lekarze, laboranci analityczni, psycholodzy. Oni wszyscy powinni brać udział w edukacji pacjentów podczas leczenia w uzdrowisku.

Ile powinien trwać pobyt, żeby efekty stosowanych zabiegów były odczuwalne i optymalne?
Mamy dwie grupy pacjentów, jeżeli chodzi o czas leczenia. Jedna z nich to osoby finansowane z Narodowego Funduszu Zdrowia. Ci pacjenci przebywają u nas 21 dni. I to jest bardzo dobry okres. Niestety, na to leczenie trzeba bardzo długo czekać, nawet do dwóch lat. A druga grupa to pacjenci komercyjni, którzy przyjeżdżają na leczenie przeważnie na dwa tygodnie, czasem nawet krócej. Tygodniowy pobyt w uzdrowisku nie ma żadnych naukowych i klinicznych uzasadnień, jest zbyt krótki. Niestety, długie oczekiwanie na skierowanie przez NFZ wyklucza z tej terapii osoby najbardziej potrzebujące. Jako krajowemu konsultantowi nie udało mi się wywalczyć, by były dwie kolejki pacjentów. Jedna dla potrzebujących leczenia w krótkim czasie, oni powinni mieć pierwszeństwo, a druga dla tych z chorobami przewlekłymi, którzy mogą czekać dłużej. To wielka szkoda, gdyż nie wykorzystuje się ogromnego potencjału, jakim dysponuje lecznictwo uzdrowiskowe w Polsce. Kolejną grupą przyjeżdżających do uzdrowiska są osoby zdrowe, których celem jest profilaktyka, a to temat niezwykle ważny, jednocześnie bardzo niedoceniony. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nie tylko w Polsce, ale też w krajach Unii Europejskiej nie ma prawidłowo zorganizowanej profilaktyki. Budżet przeznaczany jest na medycynę naprawczą, natomiast brakuje pieniędzy na medycynę zapobiegawczą. Gdybyśmy postawili na profilaktykę, napływ pacjentów z chorobami przewlekłymi byłby znacznie mniejszy.

A czy lecznictwo uzdrowiskowe może sprawdzić się podczas pandemii?
W tym kontekście możliwości lecznictwa uzdrowiskowego są naprawdę ogromne. W wyniku kwarantanny nasiliło się wiele chorób. Przede wszystkim choroby metaboliczne, jak cukrzyca czy otyłość. Według moich obserwacji prawie każdy z nas przytył w czasie izolacji. Osoby otyłe zwiększyły swoją masę ciała o średnio 4 kg, a to wiąże się z powikłaniami cukrzycowymi, nadciśnieniem i chorobami kardiologicznymi. Na skutek pandemii nasiliły się też czynniki ryzyka wielu chorób przewlekłych, jak brak ruchu, nadmierne odżywianie, stres, nałogi. Są one uznawane za najbardziej niebezpieczne w rozwoju wielu poważnych chorób metabolicznych, kardiologicznych i neurologicznych. Stres destabilizuje wszystkie funkcje człowieka. Układ autonomiczny zostaje zaburzony, a nadmierne wydzielanie kortyzolu sieje ogromne spustoszenie. Powikłania związane z nieprawidłowym stylem życia, izolacją, zamknięciem w domu to ważny aspekt pandemii. Lecznictwo uzdrowiskowe może spowodować zniwelowanie tych niebezpiecznych skutków ubocznych kwarantanny: obniżyć aktywność układu autonomicznego i sympatycznego, wydzielanie hormonów stresowych oraz zwiększyć odporność na infekcje poprzez systematyczne, indywidualnie dobrane zabiegi balneologiczne. W Balneoklinice w Ciechocinku opracowaliśmy program diagnostyczno-leczniczo-rekreacyjny właśnie dla osób z ubocznymi skutkami pandemii.

Orina Krajewska, aktorka, instruktorka teatralna, prezes Fundacji Małgosi Braunek „Bądź”, autorka książki „Holistyczne ścieżki zdrowia”.

Prof. dr hab. Irena Ponikowska, specjalistka balneologii i medycyny fizykalnej oraz diabetologii. Obecnie jest kierowniczką Balneokliniki St. George w Ciechocinku.