Zespół napięcia przedmiesiączkowego – jak sobie pomóc

Zespół napięcia przedmiesiączkowego – jak sobie pomóc
123rf.com

PMS – ten skrót zna każda kobieta. Przed miesiączką masz wahania nastroju, nadmierny apetyt, a może puchniesz jak balon? Określ swoją dolegliwość, a my podpowiemy, jakie zastosować lekarstwo.
Widziałam niedawno na ulicy dziewczynę w koszulce z napisem „Dobrze radzę: nie podchodź! Mam PMS”. Jak dobrze ją rozumiem… Premenstrual Syndrome, czyli zespół napięcia przedmiesiączkowego, potrafi skutecznie utrudnić życie. Wahania nastroju, drażliwość, nadmierny apetyt, bóle głowy, zmęczenie, problemy z koncentracją i tendencja do puchnięcia. U jednych kobiet występuje kilka z powyższych objawów, u innych – jeden dominujący. Są jeszcze szczęściary, które zdają się nie odczuwać żadnych. Wiadomo, każda z nas jest inna. Lekarzom udało się jednak wyodrębnić cztery typy „osobowości PMS” – w zależności od objawów oraz skuteczności metod, które pomagają je łagodzić.

Pani Furia

Ten typ to PMS-owa złośnica. Fizycznie nie odczuwa większych dolegliwości – ale emocjonalnie już tak. Przed miesiączką gorzej znosi stres i pośpiech. Łatwo ją rozdrażnić czy zirytować. Wybucha złością także bez istotnego powodu. Miewa huśtawki nastrojów, wszystko ją denerwuje. Przyczyn należy upatrywać w zbyt niskim poziomie serotoniny i dopaminy, neuroprzekaźników odpowiedzialnych za dobre samopoczucie.

Doskonałą bronią przeciwko PMS będzie w przypadku Furii ruch i relaks. Sprawdzi się każdy rodzaj aktywności, który lubisz, bo ruch doskonale rozładowuje napięcie. Emocje świetnie wyciszy joga. Pomogą także ciepłe, relaksujące kąpiele, najlepiej z dodatkiem olejku z melisy, lawendowego lub neroli; możesz dolać do wody także napar z chmielu. Postaraj się, by na twoim talerzu nie zabrakło wspierających układ nerwowy witamin z grupy B oraz kojącego nerwy magnezu. Przed okresem jedz więcej ryb i kup w aptece preparat zawierający wyciąg z wiesiołka. Odstaw kawę i inne zawierające kofeinę napoje. Dobrze byłoby wprowadzić zwyczaj popijania przed okresem herbatki z melisy, a w trakcie – przyjmowania ziołowego środka na nerwy.

Łasuchowa

Osoba prezentująca ten typ „osobowości PMS” ma przed okresem wzmożony apetyt – zwłaszcza na słodycze. Głód atakuje czasem jak złośliwy terrorysta: znienacka i z całą mocą. Pociąg do słodkości rośnie w momentach stresu. Łasuchowa czuje się zmęczona i pozbawiona energii, miewa tendencje do bólu, a czasem także zawrotów głowy. No i te pryszcze! Wszystkiemu winne wahania poziomu cukru we krwi.

Co robić? Przede wszystkim dbać o stały poziom cukru we krwi. Pomoże w tym jedzenie niewielkich, ale częstych i regularnych posiłków. Powinny się one składać z produktów pełnoziarnistych, chudego białka i warzyw. Zamiast po czekoladę, lepiej sięgnąć po suszone morele, sorbet, nektarynkę lub owocowy jogurt. Preparat z chromem pomoże uregulować poziom cukru i zmniejszy apetyt na słodycze, a ten z koenzymem Q10 poprawi przemianę materii i sprawi, że komórki wyprodukują więcej energii. Z bólem głowy rozprawi się dowolny środek z grupy niesterydowych przeciwzapalnych oraz akupresura. Herbatka z pokrzywy doda energii i usunie zmęczenie.

Płaczka

Na kilka dni przed okresem Płaczkę dopada głęboka melancholia. Czuje się niezrozumiana i niekochana. Ma poczucie samotności i ogólnego bezsensu, bywa smutna i zagubiona. Potrafi znienacka wybuchnąć płaczem. Do tego dręczą ją problemy z koncentracją, zdarzają się też kłopoty ze snem. Czemu? Z powodu zaburzeń w produkcji serotoniny i beta-endorfin. Można podnieść ich poziom, zażywając ruchu.

Jesteś Płaczką? Przed okresem biegaj, pływaj, tańcz zumbę, graj w tenisa… Ruch, zwłaszcza połączony z wysiłkiem, powoduje wzmożoną produkcję endorfin. Najlepiej ćwicz na świeżym powietrzu – dotleniony mózg sprawniej pracuje. Wprowadź do menu produkty zawierające tryptofan – to aminokwas, który organizm przetwarza w serotoninę. Znajdziesz go w bananach, awokado, rybach morskich, ziarnach słonecznika i dyni, jajach. Kup także preparat z kwasem foliowym, niepokój i smutek bywają objawem jego niedoboru. Na problemy ze snem pomoże ci woreczek chmielowych szyszek wsunięty pod poduszkę lub łagodne środki ziołowe ułatwiające zaśnięcie. Jeśli jednak chandra jest wyjątkowo dokuczliwa lub trwa niepokojąco długo, odwiedź psychoterapeutę.

Kobieta Gąbka

Przed okresem za małe wydają ci się pasujące na co dzień pierścionki? Kostki u nóg lub stopy czasem puchną, a wieczorami stopy wydają się „wylewać” z butów, które rano leżały idealnie? Waga pokazuje od kilograma do trzech więcej niż zwykle? Piersi stają się obrzmiałe, tkliwe i bolesne, a brzuch wzdęty i powiększony? Sprawa jest prosta: jesteś Kobietą Gąbką. Przyczyną twoich problemów jest zatrzymywanie wody przez organizm.

Możesz zminimalizować te dolegliwości na dwa sposoby. Pierwszy – zmniejsz dawkę soli, potrawy staraj się doprawiać ziołami. Odstaw zwykłą sól, sięgaj po tzw. sól potasową (kupisz w aptece), nie daje efektu zatrzymywania wody. Drugi – pij przynajmniej półtora litra płynów dziennie. To zmusza do pracy nerki. Szybciej też „wyciśniesz” z siebie wodę, jeśli będziesz się ruszać – pomaga nawet zwykły spacer.

Wprowadź też zmiany w menu. Przyprawy, takie jak kminek, bazylia, gorczyca czy pieprz, zapobiegają wzdęciom. Natka pietruszki, truskawki i zielona herbata działają moczopędnie, a produkty zawierające witaminę B6 poprawiają przemianę materii. Pij herbatki z pokrzywy czy skrzypu. Jeśli jednak jesteś po trzydziestce, a twoje miesiączki się spóźniają, są krótsze czy niepokojąco obfite, odwiedź ginekologa. Niewykluczone, że pomoże ci zażywanie tabletek antykoncepcyjnych lub progesteronu w drugiej fazie cyklu.

Skąd te problemy?

Cykl miesięczny sterowany jest za pomocą dwóch kobiecych hormonów płciowych: estrogenu i progesteronu. Estrogen to hormon pierwszej połowy cyklu – jego zadaniem jest spowodować owulację. Ma pozytywne skutki uboczne: sprawia, że czujemy się kobiece, jesteśmy w szczytowej formie, a mężczyźni odbierają nas jako atrakcyjne i pociągające. Hormon drugiej fazy cyklu, progesteron, ma za zadanie przygotować macicę na przyjęcie zapłodnionego jajeczka, a cały organizm do ciąży. Niestety, gdy w naszej krwi krąży spora dawka progesteronu, nie czujemy się najlepiej – a szczyt kiepskiego samopoczucia osiągamy właśnie w czasie tych kilku dni przed miesiączką, kiedy to poziom estrogenu jest najniższy, a progesteronu najwyższy. Wtedy właśnie dopada nas PMS.