Zmień swoje nawyki żywieniowe z Katarzyną Błażejewską-Stuhr

Dieta, czyli nie cud
Zmiana nawyków żywieniowych to początek. Chodzi o to, by była to zmiana trwała. (Fot. iStock)

Zmiana nawyków to początek. Bo chodzi o to, by była to zmiana trwała. by cieszyła i motywowała. Da się zrobić!

Zacznę od złej wiadomości. Noworoczne postanowienia o regularnych treningach, chodzeniu na basen, sprawdzaniu poziomu cholesterolu i niejedzeniu pizzy zazwyczaj kończą żywot około 6 stycznia. A w dodatku nie ma diety cud! Diety, czyli okresowe zmiany sposobu żywienia, prawie nie działają w dłuższej perspektywie. Po tygodniach wyrzeczeń wracają stare nawyki, cieszymy się tym, czego odmawialiśmy sobie dotąd, i… „sama wiesz co”.

Skuteczna za to jest trwała zmiana. Taka, którą lubimy. Która nas cieszy i motywuje. Ale jak ją wprowadzić w nasze życie?

Najlepiej wyznaczyć sobie zadanie. I mówić o nim w taki sposób, jakby to już się działo. W 2020 roku jem zdrowo i czerpię z tego radość. Ale to początek. Bo zacisnąć zęby i osiągnąć cel można, ale jak ten stan utrzymać? Rada jest prosta. Utrwalenie efektu trzeba postawić sobie jako kolejne zadanie. I już! I to jest ta dobra wiadomość. A teraz od początku i po kolei.

Nie zaczynaj w poniedziałek. To najtrudniejszy dzień w tygodniu. Powrót do rzeczywistości po weekendzie jest już wystarczającym kłopotem. Zacznij w niedzielę! W sobotę możesz zaplanować, co chcesz jeść, zrobić zakupy, ugotować zdrowe dania. Zwykle w niedzielę osiągamy zadowalający nas stan wyspania, mamy czas na chwilę sportu i przygotowanie czegoś do zjedzenia na jutro. Osiągamy sukces, duma nas rozpiera, a energia pcha w kolejne dni z radością!

Małe kroczki. Podobno słonia można zjeść, ale po kawałeczku. Ja mówię, żeby słoni nie jeść, bo przyniesie to skutek odwrotny do zamierzonego. Ale metodę polecam. Każdy chyba miał pomysł, żeby od jutra jeść pięć zdrowych posiłków, uprawiać sport przynajmniej przez godzinę, spać osiem godzin na dobę i być miłym dla wszystkich… Znamy efekt. Małe cele są łatwiejsze i prowadzą nas do gigantycznego sukcesu.

  • Dziś wypiję 1,5 litra wody i tylko jeden słodki napój.
  • Przejdę 10 000 kroków (większość telefonów ma krokomierze).
  • Zjem śniadanie przed wyjściem z domu, a drugie zabiorę ze sobą.
  • Zamiast tabliczki czekolady zjem tylko pół.
  • Kupię razowe pieczywo zamiast białego.

Zrealizowanie takich celów jest stosunkowo łatwe, daje radość i satysfakcję. Pomaga budować dobre nawyki.

Bądź dobry dla siebie. Stwórz listę rzeczy dla ciebie przyjemnych. Takich, po których zrobi ci się miło i dobrze. I na tej liście nie powinno być pączków, chipsów ani lodów. Mogą się za to znaleźć: przeczytanie rozdziału książki, spacer, telefon do znajomej, zrobienie maseczki, pocałowanie ukochanego, zrobienie makijażu, obejrzenie serialu, kupienie drobiazgu, kąpiel w pianie. Gdy jest ci źle i już prawie, prawie się łamiesz, wybierz punkt z listy i zrób sobie przyjemność.

Znajdź pomocnika. Do niego wykonasz emergency call. Ja dzwonię do mojego, mijając cukiernię z ciepłymi pączkami. Rozmawiam z nim całą drogę, aż dojdę do kolejnych świateł. I nie kupuję pączka. Piszę mu, że dziś jednak nie poćwiczę, a on odpowiada: „Pomyśl, jak będziesz się potem świetnie czuć, poćwicz chociaż kwadrans”. I ja ćwiczę. A potem świetnie się czuję.

Na początek wprowadź kilka niewielkich zmian. Zastąp jasne pieczywo pełnoziarnistym. Bułka kajzerka ma 178 kcal i 1 g błonnika (dzięki któremu czujesz sytość), a kromka chleba żytniego razowego to tylko 79 kcal i 3 g błonnika (oraz sporo magnezu, żelaza i witamin z grupy B, których w białym pieczywie brak). Zamiast banana jedz jabłka (90 kcal zamiast 116; 18 g węglowodanów zamiast 26).

Słodycze? Wybieraj te z naturalnymi słodzikami zamiast cukru (unikniesz wahań glikemii i napadów głodu). Staraj się jeść przynajmniej 500 g warzyw dziennie. Powodzenia!

  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze