Jak ożywić seks w długoletnich związkach?

fot. iStock

Jeśli się lubicie i jesteście dumni z tego, co osiągnęliście, to te same umiejętności, które włożyliście w budowanie dobrobytu, włóżcie w rozwój seksu. Ale jeśli jest między wami złość, musicie się najpierw z nią uporać – mówi Katarzyna Miller w rozmowach z Beatą Pawłowicz.

Beata: Seks par z długim stażem to często świetny pretekst do żartów. Uważa się, że po latach związku namiętność czy erotyczne zabawy są już za nami. Skąd biorą się takie przekonania?

Kasia: Z życia, niestety. Kiedy dzieci podrosną, kobieta często nie wie, co robić. Dom stał się pusty. A partner? On jej nie pomoże, jeśli przez lata dostawał jasny przekaz: dzieci są od ciebie ważniejsze. Jemu więc do niej nie staje. On się nawet do niej nie zaleca, bo jak i po co zalecać się do matki dzieciom, porządnej kobiety? Zresztą on jej już nie podnieca – właśnie dlatego, że przestał się do niej zalecać. No i teraz, gdy mają te chałupę tylko dla siebie, nie wiedzą, co robić. Cała rzecz więc w tym, żeby oboje poczuli, że mogą tę sytuację wykorzystać i mieć to, czego im przez lata brakowało.

Beata: Pamiętam scenę z jakiegoś filmu: dorosły syn chce na jakiś czas wrócić do domu, a tam spotyka ojca, który nagi stoi przy akwarium i karmi rybki. Ojciec mówi, że czekał przez lata, kiedy syn się wyprowadzi, żeby móc chodzić po domu, jak chce, i być blisko z żoną.

Kasia: Na początku syn jest przerażony i zawstydzony, ale potem dociera do niego, że on też ma prawo do radości seksu i to ratuje jego małżeństwo. Wraca do żony i żyją długo i szczęśliwie, często się bzykając. O, taki mógłby być ciąg dalszy. Ale to trudne, bo kiedy para nareszcie jest sama, pojawia się wstyd, niepewność i to jest najtrudniejsze. Dlatego reaktywację seksu trzeba zacząć od stworzenia miłego domu. Nie od rzeczy seksualnych, bo tego się boimy i wstydzimy, ale od pysznej herbatki z sokiem malinowym. Nie mówię o świecach i specjalnych kolacjach z gęsimi pipkami nadziewanymi kawiorem, ale o tym, że zaczynamy o siebie nawzajem dbać. Ona powie: „Widzę, że jesteś zmęczony”. A on na to: „O, jak miło, dawno nie zwróciłaś na to uwagi”. „To może ja ci, kochanie, wymasuję barki” i ona mu te barki masuje – na początek przez ubranie. A potem on mówi: „To ja ci teraz zrobię herbatkę” i razem przy tej herbacie oglądają sobie film…

Beata: Komedię romantyczną „Bezsenność w Seattle” z Meg Ryan i Tomem Hanksem…

Kasia: Albo „Masz wiadomość” z tą samą parą aktorów. To dobry pomysł, mężczyźni lubią się rozkleić, tylko na początku się bronią. Mój na przykład mówi: „Coś ty? Znowu będzie coś o miłości?! Lepiej by postrzelali!”. Ale jak się nie poddam i on się wciągnie, to zaczyna być wzruszony, co uwielbiam. A ponieważ nauczyłam się przy nim beczeć, to on się wzrusza, jak płaczę. Jest wtedy jeszcze bardziej miły i robi się cudownie. To ważne: pozwalać sobie na okazywanie miękki stron, bo wtedy słodki przednówek zaprowadzi nas prosto w lato gorących zbliżeń…

Beata: Mamy tyle czasu czekać na seks? Od lutego do lata?

Kasia: Genitalia mają znowu zapragnąć. Nasz mózg, bo przecież cipkę i fiutka tak naprawdę mamy w mózgu, a więc nasz mózg, który przez lata oddalania się od siebie oduczył się skojarzeń seksualnych z tą drugą połową, ma z powrotem te skojarzenia mieć. Dostałam ostatnio list od mężatki, pisze… że jest szczęśliwa, ma dom, dzieci i wspólnie z mężem firmę, która odnosi sukces. Tylko seks jakoś im się rozmył. Odpisałam jej: „Jeśli się jeszcze nie znielubiliście, jeśli macie poczucie dumy z tego, co zdobyliście, jeśli chcecie żyć ze sobą, to te same umiejętności, które włożyliście w wychowanie dzieci, w budowanie dobrobytu – włóżcie w rozwój relacji erotycznej, a macie przed sobą upojne lata”.

Beata: Co jednak zrobić, kiedy się nie lubimy? Jesteśmy skłóceni, mamy do siebie żal…

Kasia: Choćbyśmy nie wiem jakie przepisy podały na ożywienie seksu, nie skorzysta z nich ten, kto czuje żal, kto przeżył tak samo wielki zawód, jak wielką miał nadzieję na szczęście. Póki nie odreagujecie złości, nie ma się co zabierać do oswajania bliskości. Można pójść razem do terapeuty, można osobno – i nagadać na partnera. Dzięki temu po jakimś czasie zobaczymy dobre strony związku. Ale niechęci i złości trzeba dać upust. Trzeba znaleźć w sobie przyzwolenie na to, żeby było nam razem dobrze. Jeśli się to uda i zapragniemy poczuć się znów ludźmi pełnymi ognia, poczekajmy, aż nam przyjdzie na seks ochota, nie poganiajmy się, poczujmy się przy sobie bezpiecznie i blisko.

Beata: 30 dni bez stosunków, ale z okazywaniem czułości i z pieszczotami radzi swoim pacjentom mój ulubiony amerykański seksuolog Ian Kerner w książce „Seks od nowa”.

Kasia: Mogą być i dwa miesiące, byle powolutku zwiększać erotyczne akcenty. Na początek – często zmieniać pościel. Wówczas, kiedy kładziemy się do łóżka, pojawia się pomruk zadowolenia: jak miło jest razem położyć się i poczytać. Postarajcie się kłaść wcześniej, żeby chwilkę pogadać, ale koniecznie o czymś miłym: „Co cię dziś miłego spotkało?”. Miłego, bo jakie kobiety pociągają mężczyzn? Zadowolone. Potem można powiedzieć: „Dziś jest mój wieczór i chciałabym, żebyś zdjął ze mnie koszulkę i tym puszkiem mnie całą pogłaskał”. I to wszystko. A na drugi dzień: „Dziś jest twój wieczór i ty mi powiedz, czego chcesz?”. A on, żeby mu wymasować plecy. Więc ona siada na jego pupie i masuje mu plecy jakimś pachnącym balsamem. Powinna wiedzieć, jaki zapach lubi. Mój na przykład nie znosi geranium i cholera by go wzięła, gdybym go użyła. Można razem iść do drogerii wybierać smarowidło. Post pobudza apetyt. Seks ma być naturalnym kolejnym etapem poczucia, że jest wam razem dobrze.

(…)

 

Więcej w książce „Seksownik, czyli mądrze i pikantnie” Katarzyny Miller w rozmowach z Beatą Pawłowicz, wyd. Zwierciadło. Książka dostępna w naszym sklepie internetowym.