Metrykalna dojrzałość a dojrzałość do związku

123rf.com

Dojrzały związek tworzymy wspólną pracą, wspólnym wysiłkiem i obecnością. O dojrzałości do budowania trwałych związków rozmawiamy z Martą Wołowską-Ciaś, terapeutką Gestalt.

Czy dojrzałym ludziom łatwiej stworzyć trwały związek?

Jeśli dojrzałość rozumiemy jako świadomość siebie, swoich potrzeb i pragnień oraz umiejętność odpowiedzi na pytanie: „kim jestem?” to z pewnością tak. Ale taka świadomość nie łączy się z wiekiem. Znam osoby bardzo młode, po 25 roku życia, które na przykład w procesie terapii mają odwagę uczyć się siebie i poszerzać samoświadomość, znam  też osoby, po 55 roku życia, które posługują się mechanizmami unikania kontaktu, które  zaburzają relację ze sobą samym i partnerem. Kiedy w związku obie strony potrafią definiować siebie, swoje uczucia i potrzeby, komunikacja i przepływ są łatwiejsze. Mniej jest zakłóceń, rozstań i rozczarowań.

Czymże jest trwały związek, w którym brak jest spotkania, bliskości, wsparcia, zaufania, szczerości? Według mnie dojrzałość polega także na umiejętności sięgnięcia po profesjonalną  pomoc.

Czy miłość musi dojrzewać w związku, czy związek może być dojrzały od początku?

Dojrzała miłość jest jak ognisko. Najpierw zbieramy patyczki, gałęzie, grube pnie, musimy poszukać sianka albo suchego igliwia. Układamy stosik, podpalamy, osłaniamy od wiatru. Udało się nam zapalić („słomiany zapał”), teraz musimy dokładać coraz to grubsze patyki, by utrzymać ogień, dmuchamy, wachlujemy, podsycamy. I w końcu mamy piękne dużo ognisko. Możemy teraz usiąść, odpocząć, ogrzać się , upiec czy ugotować strawę. I cały czas pamiętać, że jak przestaniemy dokładać, to ogień zgaśnie. Zostanie popiół.

To wszystko jest możliwe dzięki naszej wspólnej pracy, wspólnemu wysiłkowi i obecności. Nie wiem, jak miałby wyglądać dojrzały związek od początku. Przychodzi mi na myśl zapalona zapałka, która szybko i mocno się zapala i równie szybko gaśnie. Ale wtedy mówimy raczej o romansie niż dojrzałym związku.

Jak uchronić się przed sceptycyzmem wieku dojrzałego, tego „to już było”?

Sceptycyzm może pojawić zarówno u bardzo młodej osoby, jak i u tej starszej. Jeśli osoba ma za sobą kilka zawodów miłosnych lub siła zranienia jest ogromna, brak wiary w satysfakcjonujący i zdrowy związek może wystąpić niezależnie od wieku. Jak mówi moja przyjaciółka, psychoterapeutka Gestalt, Grażyna Korlacka: „zawsze istnieje pokusa spojrzenia na kolejne osoby w naszym życiu z dużym dystansem, krytycyzmem, ostrożnością. Z wiekiem rośnie liczba różnych doświadczeń – również tych przykrych, raniących. Czasami rozczarowanie w miłości rzutuje na postawę człowieka całymi latami. To, co wydaje mi się bardzo ważne, to dogłębne rozstawanie się z przeszłymi doświadczeniami. Warto korzystać w takich momentach z pomocy mądrych ludzi, którym można wypłakać nasz ból – tak, aby móc bez tego balastu pójść dalej na spotkanie kolejnych ludzi”.

Prowadząc grupę dla kobiet kochających „za bardzo”, często spotykam się z postawą „na zawsze będę sama, mnie się już nigdy nie uda, nikt mnie nie pokocha, a nawet jeśli, to znowu zrani, porzuci i tak dalej”. Ochroną może być praca nad sobą. Nad zaufaniem do siebie, poczuciem własnej wartości, asertywnością, świadomością kim jestem i czego potrzebuję.

Jakie lęki towarzyszą najczęściej ludziom dojrzałym, którzy zaczynają związek?

Najczęściej, na poziomie świadomym, jest to lęk o reakcję otoczenia (dzieci, rodziny, znajomych), czyli lęk przed oceną, ośmieszeniem. Trochę później pojawia się czy „nam się uda”, ale to obawa, która pojawia się w każdym związku. Jeśli para będzie miała wspólne cele, to po okresie zakochania i zauroczenia, staną się one spoiwem na dalsze lata. Jak mówi moja przyjaciółka: „W starszym wieku spada nasza atrakcyjność fizyczna – pojawia się pytanie czy moje ciało zostanie zaakceptowane, czy spodobam się taka jak jestem? Może wystąpić zwiększona chęć rywalizacji z byłymi. Zwłaszcza w przypadku  wdowieństwa”.

Na poziomie nieświadomym często występuje lęk przed śmiercią. Mamy po „dziesiąt” lat, konfrontujemy się z przemijaniem: pojawiają się objawy przekwitania, pierwsze choroby i dolegliwości związane z wiekiem, dzieci dawno już od nas odeszły i nie jesteśmy im już aż tak potrzebni, znajomi chorują, umierają… To wszystko uruchamia w nas lęk przed ostatecznym końcem, co często objawia się lękiem przed życiem właśnie.
Zapadamy na depresję, stajemy się apatyczni, ociężali, rezygnujemy z siebie i otoczenia. W tym momencie relacja z drugim człowiekiem może okazać się bardzo pomocna!

Marta Wołowska – Ciaś- dziennikarka, terapeutka Gestalt. Prowadzi terapię indywidualną, grupę wsparcia oraz warsztaty rozwoju osobistego m. in. Asertywność przez ciało,  www.wolowska.pl