Czy od początku nie miałeś wątpliwości, że chcesz robić to, co twój ojciec? Być adwokatem jak on.
Jacek Dubois: Ani przez sekundę. Ojciec był postacią bardzo charyzmatyczną. Zaraził mnie adwokaturą, kiedy byłem małym chłopcem. Tak barwnie o niej opowiadał. Oglądałem filmy kryminalne, oglądałem też ojca w telewizji przy głośnych sprawach, w których bronił. Gdy koledzy marzyli, by być kosmonautami, rockmanami, ja myślałem tylko o prawie. A dlaczego pytasz?
Monika Sobień Górska: Bo coraz częściej spotykam ludzi, którzy ciężką pracą, talentem, szczęściem osiągnęli sukces zawodowy, a dziś są smutni i przerażeni, bo nie mają komu tego zostawić. Ich dzieci nie chcą kontynuować dzieła rodziców. Nie chcą tak ciężko pracować. Mówią, że wolą mieć mniej, ale spokojniej. Dla tych rodziców to jest duże rozczarowanie, bo boją się, że to, co budowali tyle lat, upadnie albo, sprzedane w obce ręce, utraci swój indywidualny charakter.
Kiedyś ludzie nie mieli wyjścia – dziedziczyło się dobra, tytuły albo przejmowało fach po ojcu. To, co robili rodzice, determinowało los potomków. Teraz wykształcenie daje ci możliwość pracy właściwie wszędzie. Jeśli rodzice, prowadząc na przykład zakład krawiecki, dali dzieciom dobre wykształcenie, pokazali świat, to często one chcą ten świat dalej eksplorować, a nie wracać do dusznej z ich punktu widzenia firmy.
Może rodzice nie potrafili rodzinnych biznesów dobrze zareklamować dzieciom? Nie mieli czasu na urlop, tylko wieczne uwijali się jak w ukropie.
Ja zostałem adwokatem nie dlatego, że mój ojciec nim był, tylko dlatego, że tak ciekawie o tej profesji mówił. Zaraził mnie pasją. W życiu powinniśmy być szczęśliwi, a jesteśmy, kiedy robimy to, co sprawia nam przyjemność i czemu nadajemy wartość.
A czy to nie jest tak, że dziś duży nacisk kładzie się na szczęście, na celebrowanie życia w dobrostanie, w opozycji do kultu ciężkiej pracy, jaki dotyczył przeszłych pokoleń? Staliśmy się społeczeństwem sytym, już nie na dorobku. Dla wielu młodych ludzi praca nie jest sensem życia. Inna sprawa, że często te dzieci boją się przejąć interes rodziców, bo nie czują się tak zdolne jak oni, wiedzą, że nie mają takich umiejętności, być może też ambicji. A skoro i tak mają komfort pieniędzy, które od dziecka widzą w domu, to nie potrzebują tak bardzo konfrontować się z wymagającą rzeczywistością, jaką jest prowadzenie własnej firmy.
Duże znaczenie ma atrakcyjność zawodu. Gdybym urodził się w rodzinie króla wulkanizacji, chyba też nie zdecydowałbym się na sukcesję. Więc powody są różne: lenistwo, strach, chęć osiągnięcia czegoś samemu albo poszukiwanie zupełnie czegoś innego. Ale rozumiem też rodziców, że są rozczarowani, gdy dzieło ich życia ma przepaść.
Czasem dzieci mają poczucie, że to, co stworzyli zawodowo ich rodzice, tak naprawdę zabrało im tych rodziców. Nie było ich w domu, gdy dzieci dorastały, opiekowali się nimi dziadkowie albo nianie.
Pewna kobieta, która z powodzeniem prowadzi od 30 lat wspaniałą restaurację, powiedziała mi, że jedyna córka nie zamierza przejmować biznesu, bo uważa, że ta restauracja ukradła jej matkę.
To rozumiem. W takiej sytuacji doradziłbym wzięcie menedżera, a jeśli jest taka możliwość, próbował zarazić pasją do firmy wnuki. I jeszcze jedno: decyzje nie są podejmowane na zawsze. Czasem idzie się własną drogą buntu albo lenistwa, a potem się z niej zawraca. Jeśli ktoś chce poznać świat, trzeba dać mu szansę, może wróci. W ostateczności biznes można sprzedać i pojechać w podróż dookoła świata.
A ty masz problem z tym, że twoje dzieci nie garną się do pracy w kancelarii?
Starszy syn grzecznie podziękował, ale mam jeszcze dwoje w odwodzie i dwoje wnuków jako rezerwę, więc sprawa nie jest beznadziejna. Poza tym mam wspólników, nazwę i tradycję. Fajnie by było, gdyby ktoś ją kontynuował. Ale wolę, żeby dzieci były spełnione. Firma może trwać z nazwą założyciela, ale bez potomków, więc ja i tak jestem spełniony.
Monika Sobień-Górska, dziennikarka, scenarzystka filmowa, autorka książek z gatunku literatury faktu, a ostatnio również powieści sensacyjnej. O życiu może rozmawiać godzinami. Na przykład z Jackiem Dubois.
Jacek Dubois, adwokat specjalizujący się w prawie karnym. Po godzinach pisze książki i felietony i przyjaźni się z Moniką.