1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kryształowe Zwierciadła
  4. >
  5. Nie mogę spać. Wywiad z Arturem Rojkiem

Nie mogę spać. Wywiad z Arturem Rojkiem

Kryształowe Zwierciadła 2015
Kryształowe Zwierciadła 2015
W czołówce najlepszych na świecie festiwali jest ten stworzony przez niego. Po latach grania z Myslovitz nagrał pierwszy solowy album. Artur Rojek, dyrektor artystyczny, wokalista, ale przede wszystkim rodzic, opowiada o tym, co czuł, gdy miał 34 lata i po raz pierwszy spotkał się ze swoim tatą, czego wciąż sobie nie udowodnił i co jest potrzebne, by wartość artystyczną połączyć z komercyjnym sukcesem.

Kryształowe Zwierciadła 2015, Artur Rojek, fot: www.sportografia.pl Kryształowe Zwierciadła 2015, Artur Rojek, fot: www.sportografia.pl

„Mam dosyć wspomnień, że ktoś mnie goni”.

Pierwszy tekst, który napisałem na nową płytę, i pierwszy singiel zatytułowany „Beksa”. Czasami notuję słowa, które mi się podobają, ale cały proces pisania piosenek jest dla mnie czasochłonny, męczący, nigdy nie piszę do szuflady. Ten tekst wyraża również wściekłość z powodu mojej niemocy, że muszę coś wyrwać z siebie, nie wyciągnąć, a wyrwać właśnie. Takie słowa, do których muszę się dokopywać.

Kiedy słuchałem płyty, wracały do mnie obrazki z mojego dzieciństwa, twarze strachów i nadziei.

Nie chciałem, by to były teksty dotyczące wyłącznie dzieciństwa, jednak trudno mi było od tego uciec. Różnicą jest to, że nie są pisane z perspektywy małego Artura, ale dorosłego człowieka, który na to spogląda. Opowieść o tym, co było, ale niekoniecznie już jest, i o tym, jak przeszłość wpływa na mnie, na moje dzieci.

Co się wydarzyło latem 1976 roku?

Miałem cztery lata i poszedłem na spacer z ciocią, wyrwałem się jej z ręki. Wyskoczyłem na ulicę, nie widząc zbliżającego się samochodu, który na szczęście się zatrzymał. Wszyscy to przeżywali, prababcia, patrząc przez okno, dziadek z parku. Wryło się we mnie to wspomnienie i w końcu je spisałem.

W jednym utworze pojawia się imię twojego syna. Słuchając kolejnych, miałem poczucie wkraczania w intymny świat, mierzenia się z przeszłością. W jakim momencie życia jesteś?

Okres dzieciństwa był dla mnie niezwykle ważny, miał dużo barw, ciemnych i jasnych. Przy czym te ciemne odcienie zacząłem bardziej identyfikować dopiero podczas dorastania, one mnie ukształtowały, cały czas je czuję. Może też dlatego, że ze swoim wewnętrznym dzieckiem nie rozdzieliłem się, mam je w sobie, czasami się uaktywnia. Od sześciu lat jestem ojcem, dosyć czułym na punkcie tego, jakie elementy przekazuję swoim synom w tym pokoleniowym, emocjonalnym łańcuszku. Moi synowie cały czas chłoną świat, nie chcę zostawiać im w spadku tego, co może im utrudnić życie. Niektóre teksty są o tym, jak chciałbym, żeby było, a czego nie chcę. Rodzina jest głównym elementem mojego życia. Całe życie zawodowe przesiąka tą treścią, zwłaszcza gdy muszę nagrać płytę, czymś się podzielić. W piosence „Beksa” śpiewam: „Chciałbym, żebyś zapamiętał mnie innego”, chciałbym, by mój syn pamiętał innego ojca niż tego, którego ja pamiętam, a raczej nie pamiętam.

Ze swoim tatą spotkałeś się po raz pierwszy, mając 34 lata. Jakie to było doświadczenie?

Przez wiele lat czułem potrzebę spotkania się, chociaż to było dla mnie niemożliwe do wykonania. Chciałem zetknąć się, zmierzyć z nim twarzą, wzrokiem. Przez pewien czas miałem nadzieję, że to początek czegoś więcej, ale gdy nie było kontynuacji, również ona wygasła. Przez te wszystkie lata ojciec nie był obecny w moim życiu, nie znalazłem w sobie potrzeby, by był obecny przez kolejne 34 lata. Nie mam w sobie żalu. To było ważne wydarzenie, sporo mi dało.

Bałeś się?

Przez wiele lat. Spotkanie, wyciągnięcie ręki było pokonaniem tego strachu. Zobaczyłem go, miałem sporą satysfakcję. To było istotne również dlatego, że stało się kilka miesięcy przed urodzeniem mojego pierwszego syna. Spotkanie z ojcem było jak odetkanie pełnego zbiornika, wyciągnięcie korka, wypuszczenie czegoś, co już dawno mogło odejść, ale było zablokowane.

Gdy pojawił się Franek, wziąłeś sobie rok urlopu, co robisz, by być obecnym ojcem?

Zawsze chciałem zrobić dłuższą przerwę, grałem wtedy sporo z Myslovitz, chciałem mieć czas, by zastanowić się z żoną, jak spędzić wakacje, rozważyć wyjazd na cztery miesiące za granicę, by zobaczyć, jak się żyje w innym miejscu, mieć przestrzeń na nowe. Nic w tym oryginalnego, wielu tak myśli. Ale gdy pojawił się syn, potrzeba bycia z rodziną była zupełnie naturalna, a urlop stał się czymś oczywistym. Chciałem dwóch lat oddechu, ale nie udało mi się tego wynegocjować z zespołem. Jestem bardzo wymagający w stosunku do siebie, świata. Widziałem w sobie sporo rzeczy, które utrudniają mi życie, bycie z innymi w intymnych relacjach. Zacząłem się nad tym zastanawiać, analizować. Zależy mi, aby moje dzieci czuły, że jestem. Niedawno skończyłem czytać biograficzną książkę Irit Amiel, która szczegółowo opisuje swoje wspomnienia życia rodzinnego z okresu pomiędzy czwartym a szóstym rokiem życia, to niesamowite, że dziecko może tyle pamiętać. Staram się być czujnym rodzicem, popełniam, oczywiście, błędy, ale wspomnienie przeszłości mnie pionizuje.

Jak pracujesz nad swoją świadomością?

Z perspektywy czasu uważam, że terapia jest w wielu kwestiach bardzo pomocna. Nie sądzę jednak, że to załatwia wszystkie sprawy, że jest złotym środkiem, ale z pewnością może uruchomić pewne mechanizmy. Cała reszta to ty. W dzieciństwie oprócz wątpliwości, słabości, niepewności miałem również sporo  przeciwległych emocji, chwil jasności, szczęścia. Wyniosłem z dzieciństwa miłość, nie byłem zupełnie porysowany przez smutek. Bardzo wcześnie zaangażowałem się w sport, nabrałem szacunku do pracy, konsekwencji, pokory, to mi pomogło w późniejszej aktywności, istnieniu. Aczkolwiek cały czas obecny jest we mnie element potwierdzania swojej wartości, udowadniania, że potrafię coś osiągnąć. Jeżeli coś mi się udaje, zaczynam myśleć o nowej rzeczy do zdobycia, z jednej strony obecność tej przytłaczającej siły w środku jest męcząca, z drugiej strony – dzięki niej cały czas idę do przodu.

I wtedy praca jest udręką czy przyjemnością?

Raczej udręką, zmaganiem się, męczarnią. Czasami powtarzam, że chciałbym to wszystko zamknąć, zostawić i mieć święty spokój, ale wtedy dochodzi do mnie, że nazywanie tego zmagania męczarnią jest jednak fikcją. Bo gdy zdarza mi się ten moment obserwacji siebie, tego, jak żyję, widzę, jak dużo mogę, na jak dużo spraw mam wpływ i że moja praca jest przecież moim wyborem, a przy okazji pasją.

Kiedy odpuszczasz? Kiedy okazuje się, że to wszystko nie jest męczarnią?

Najczęściej moja żona potrafi spojrzeć na mnie i to, co robię, z boku, powiedzieć: „poczekaj”. Sam jestem dość skrajny, mogę coś doprowadzić na szczyt i to zepchnąć. Nie chodzi o bycie na szczycie, ale myśl, że się udało, że ponownie się udało.

Brzmi jak nienasycenie. Właśnie czytam „Nie gardź skazami – one cię wyśmieją” Ashina Tejaniyi i na dłużej zatrzymało mnie zdanie: „Jeśli chcesz znaleźć równowagę, musisz doświadczyć i zrozumieć skrajności”.

Właśnie! Im jestem starszy, tym więcej widzę iluzji w tym wszystkim, tego wspinania się na kolejną górę, zdobywania jej i szybkiego zabierania się do kolejnej. Wiem, że można w ten sposób żyć do samego końca, ale nie chciałbym tak. Na razie jestem na etapie myślenia o tym, bo cały czas idę. Chcę się nauczyć bawić tym, co robię, a jak to się nie uda – ograniczę sobie zadania. Jeszcze nie wyhamowałem, na głowie mam festiwal, teraz płytę. Gdybym funkcjonował wciąż w Myslovitz, może byłoby lżej, bo tam już wiele szlaków było przetartych, ale to nie było dla mnie satysfakcjonujące. Pójście kolejną drogą rodzi nową odpowiedzialność. Pomysł, by moje życie związane było tylko z jedną aktywnością, wywoływał zawsze niepokój. Dlatego staram się robić różne rzeczy.

Byłeś mistrzem Polski juniorów w pływaniu, stworzyłeś Off Festival uznany przez magazyn „Pitchfork” za jeden  z 20 najlepszych na świecie, genialny projekt Lenny Valentino, do tego Myslovitz. Co cię motywuje?

Ciekawość, oczywiście, poza chęcią udowodnienia światu i sobie, że potrafię. Wszystko mi się czasami wydaje interesujące i możliwe, wymyślam wciąż nowe projekty.

Przed rozstaniem z Myslovitz wizualizowałeś sobie ten moment.

Wiele razy, wyobrażałem sobie siebie, jak idę dalej, to, co robię, weekend, który będę miał wolny, bo nie pojadę na żaden koncert.

Nie żałujesz tego rozstania?

Nie, długo dojrzewałem do tej decyzji, ona rosła we mnie przez kilka lat. Jestem jedynakiem, zaangażowałem się w pływanie, czyli indywidualny sport. Poza tymi ludźmi, których spotykam na koncertach, moje relacje ograniczają się do mojej rodziny i bardzo wąskiej grupy przyjaciół, nie prowadzę życia towarzyskiego. Inicjowanie kontaktów nie leży w mojej naturze. Chcę czuć, że to, co zrobiłem, podoba się innym, ale niekoniecznie lubię o tym rozmawiać.

Dlaczego?

Nie mam takiej potrzeby. To nie wynika z jakiejś strategii, tworzenia aury niedostępności. Koledzy z zespołu mieli czasami pretensje, że mam słaby kontakt z fanami. Nie zawsze czułem tak jak wszyscy inni i nie oczekiwałem, by ktoś czuł tak jak ja. Muszę stoczyć z kimś kilka rozmów, by zobaczyć, że to, co się między nami pojawia, jest autentyczne, że nie jestem kolejnym nieważnym przystankiem w cudzym życiu.

Wychodzenie na scenę jest przyjemne?

Bardzo. Nie zamykam się w czterech ścianach, po prostu nie prowadzę z nieznajomymi klubów dyskusyjnych. Nie jestem typem ekstrawertyka, ale nie czuję się zamknięty na cały świat.

Skąd pomysł, by zajmować się muzyką?

Z fanowskich pobudek, już w dzieciństwie nagrywałem płyty, namiętnie słuchałem. Nikt mnie nie zachęcał szczególnie, chociaż moja babcia kochała muzykę, śpiewała w chórze, grała na instrumentach. Miała zestaw 25 kaset, świętych, jak którąś przełożyłem, zawsze wiedziała. Poszedłem na Akademię Wychowania Fizycznego, by zostać trenerem pływania, ale już na drugim roku założyłem zespół. W zasadzie to była jedyna rzecz, która mnie zajmowała, chociaż nigdy nie myślałem, że to miałby być mój chleb. Dziadek był górnikiem, ojciec i ojczym też, babcia i mama pracowały w poradni górniczej, chodziłem do szkoły imienia Wincentego Pstrowskiego. To wszystko był konkret i wychowałem się w duchu, że robota też ma być konkretna. Muzycy kojarzyli się z kimś mniej poważnym. Rodzina była nastawiona obojętnie albo negatywnie do mojej pasji, raczej hamowali moje zapędy. Miałem znaleźć sobie prawdziwą pracę, najlepiej na etacie, bo ktoś przecież powinien zapłacić za mnie ZUS. To z kolei rodziło we mnie bunt, chciałem im coś udowodnić, ale z tyłu głowy miałem poczucie, że może mają rację. Jako muzyka zacząłem traktować siebie poważnie dopiero, gdy na rynku pojawiła się czwarta płyta „Miłość w czasach popkultury”.

Brzmi, jakby najpierw świat miał ci powiedzieć, że możesz. Teraz wychodzi to z ciebie?

Faktycznie jest inaczej niż kiedyś, czuję się pewniejszy. Nie jest tak, że czyjaś opinia potrafi mnie sprowadzić z wybranej drogi. Gdy chcę coś robić, wierzę w to, nie potrzebuję, by ktoś mi przyzwalał. Zawsze podobało mi się łączenie w swojej pracy wartości artystycznych i komercyjnych.

Co to znaczy?

Chodzi o to, by używając wartościowego artystycznie języka, dotrzeć do dużej grupy ludzi, by umieć ich przekonać. To mi zawsze imponowało, rodziło poczucie, że coś ważnego udało się zrobić. A do tego potrzebny jest pomysł, praca, konsekwencja i szczęście. Wiarygodność projektu musi być potwierdzona uczciwością wobec samego siebie.

Dobrze ci ze sobą?

Dobrze. Lepiej niż kiedykolwiek. Rodzina, zmiana drogi zawodowej, zaangażowanie w tworzenie festiwalu, to wszystko i wiele innych wydarzeń z ostatnich dziesięciu lat pomogło. Wytrenowałem się trochę w byciu, radzeniu sobie z odpowiedzialnością. Miewam dni, w których bywam przytłoczony, a łatwo o to przy moim neurotycznym usposobieniu. Ale coraz szybciej wynurzam się z tych stanów. Nabieram dystansu.

Czym jest ten dystans?

Dla mnie jest pokorą. Im bardziej siebie rozpoznaję, tym większej nabieram pokory do słabości nie tylko własnych, ale też innych ludzi. Nabieram również dystansu do pozornie czystych emocji, nowych relacji, teraz dłużej niż kiedyś im się przyglądam. Poza tym od zawsze mam w sobie sporo naturalnego wycofania, takiego bycia trochę za szybą, czasami bliscy mi o tym mówią.

A w nocnych pociągach wciąż nie sypiasz?

Nie mogę, jak się kładę w kuszetce, wydaje mi się, że pociąg za chwilę się przewróci. W samolotach też nie śpię. Ja w ogóle słabo sypiam, może wolę mieć oczy otwarte.

Artur Rojek ur. w 1972; muzyk, kompozytor, wokalista, autor tekstów i gitarzysta. Pochodzi z Mysłowic i tam mieszka. Do 2012 roku członek zespołu Myslovitz, a w latach 1998–2001 – Lenny Valentino. Właśnie pojawiła się jego pierwsza solowa płyta „Składam się z ciągłych powtórzeń”. Prywatnie mąż, ojciec sześcioletniego Franka i dwuletniego Antoniego.

Wywiad pochodzi z numeru 5/ 2014

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze
  1. Zwierciadło

Every summer has a story

fot. materiały prasowe Femi Stories
fot. materiały prasowe Femi Stories
Zobacz galerię 12 Zdjęć
Jesteśmy sobą w pełnej okazałości. Tańczymy, płaczemy ze szczęścia, próbujemy rzeczy, których wcześniej nie śmiałyśmy spróbować. Podróżujemy i odnajdujemy siebie we współczesnej dżungli. Kolekcja Femi Stories na sezon wiosna-lato 2020 to cztery kolekcje kapsułowe zainspirowane wydarzeniami, które zmieniły nas na zawsze.

Kochamy markę Femi Stories. Za projekty, które uwielbiamy najbardziej - takie, w których czujemy się swobodnie, które przypominają nam najpiękniejsze, błogie chwile: wschody słońca, szum oceanu, piaszczyste i bezkresne plaże.

Femi Stories na sezon wiosna-lato 2020 to cztery kolekcje kapsułowe zaprojektowane z myślą o #FemiGirls i ich aktywnym stylu życia. Stworzone dla dziewczyn, które zaczynają swój dzień od jogi, a kończą go surfując przy zachodzie słońca; podróżują i stale szukają nowych wyzwań, odkrywają swoje potrzeby i poprzez swój styl śmiało je wyrażają. Czerpią energię z kosmopolitycznego miasta, ale nie wyobrażają sobie życia z dala od natury. Cztery historie, w której każda odnajdzie siebie.

1. LOVE IN MARRAKESH Historia inspirowana marokańskimi zachodami słońca nad tętniącym życiem, pełnym ekscytujących bodźców miastem. Niebanalnie połączenie ognistego odcienia pomarańczy, głębokiego granatu i delikatnego błękitu z motywem przewodnim LOVE, zaprojektowanym po wizycie w muzeum Yves Saint Laurent w Marrakeszu.

2. WILD AT HEART Kapsuła oddająca dzikość serca #FemiGirl i naszą wieczną miłość do natury. Tu nie obowiązują żadne zasady – nowy, autorski florystyczny print zestawiliśmy z kultową panterką i połączyliśmy z odcieniem morskiej zieleni, a kurtkę Franta i szorty Start znajdziecie w odcieniu metalicznego złota. Tutaj regułą jest brak reguł.

3. PALM TREE RESORT Lato w pełni, zabawa barwami dodającymi energii, siła wzorów i kolorów. Florystyczny wzór, paski, gorąca czerwień i głęboka zieleń. To wszystko znajdziecie w nowych modelach mini, midi i maxi sukienek, kultowej bluzie Kenta, parce Paloma czy idealnie skrojonych strojach kąpielowych.

4. PINK OCEAN Historia inspirowana podróżą po piaszczystych brzegach oceanu i andaluzyjskimi zachodami słońca. Modele w odcieniu pudrowego różu i niebieskiego przełamane zostały delikatnym printem nawiązującym do tego, co kochamy najbardziej – słońca plam i fal.

Jest pięknie. I już nie możemy doczekać się lata.

  1. Zwierciadło

Świąteczne inspiracje prezentowe

Zobacz galerię 8 Zdjęć
Nie masz pomysłu na wyjątkowy prezent dla najbliższych? Mamy dla Ciebie kilka inspiracji. Anielskie włosy, piękna fryzura i promienna cera to prezent, który możesz podarować tym, których kochasz.

ANIELSKIE WŁOSY W STYLU EKO

Najmodniejsza na świecie marka kosmetyków do włosów, KEVIN.MURPHY, to strzał w dziesiątkę. W szczególności dla wielbicielek najnowszych trendów, ekologii oraz… posiadaczek cienkich włosów! Zestaw SPEAKING VOLUMES, w skład którego wchodzi szampon ANGEL.WASH oraz odżywka ANGEL.RINSE w połączeniu z kultowym lakierem SESSION.SPRAY, sprawi, że te święta będą wyjątkowo piękne oraz pełne objętości.

KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl) KEVIN.MURPHY SPEAKING VOLUMES, 234 zł (hair2go.pl)

HANDMADE STORY

Dla miłośniczek rękodzieła trafionym prezentem będą zestawy spinek TURTLE STORY. Ręcznie wykonane szylkretowe spinki o nietuzinkowych kształtach będą idealnym uzupełnieniem świątecznych fryzur. Zapakowane są w ekologiczne oraz ozdobne pudełko.

TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl) TURTLE STORY – zestaw 2 spinek od 69 zł  (hair2go.pl)

ŚWIĄTECZNA REGENERACJA

Dla miłośniczek profesjonalnej pielęgnacji włosów wybierz niezawodny zestaw regenerujący OLAPLEX. To doskonałe rozwiązanie dla posiadaczek każdego rodzaju włosów. Wszystkie produkty z tej serii zawierają specjalnie opatentowany składnik, który wnika w głąb włosa, naprawiając je od wnętrza. To prezent, który gwarantuje piękne i zdrowe włosy nie tylko od święta!

OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl) OLAPLEX zestaw; 249 zł (hair2go.pl)

PROMIENNA CERA

Dla wielbicielek prostej i skutecznej pielęgnacji twarzy wybierz zestaw od GLOV. Jest to niezbędny duet pielęgnacyjny każdej kobiety. W zestawie antycellulitowa rękawiczka do peelingu ciała oraz rękawiczka, która w mgnieniu oka zmywa makijaż tylko przy użyciu wody. Natomiast dla miłośniczek koreańskiej pielęgnacji postaw na zestaw 5 masek od PIBU, przeznaczonych do różnego rodzaju cery lub elastyczną maseczkę kształtującą owal twarzy od SKEDERM. Maski w płachcie to nie tylko idealny pomysł na prezent, ale również doskonały sposób na zimową pielęgnację skóry twarzy.

PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl PIBU zestaw masek, 289 zł; SKEDERM PEPTIDE LIFTING BAND 5 szt., 259 zł; GLOV IT'S A MATCH 49 zł/ hair2go.pl

LUKSUS DLA WŁOSÓW

Wymagającej i ceniącej najwyższej jakości pielęgnację podaruj wyjątkowy zestaw nawilżający do włosów od Alterny. Ta wyjątkowa linia z ekstraktem z kawioru intensywnie nawilża, wzmacnia i odżywia suche oraz problematyczne włosy. W zestawie znajduje się nawilżający szampon oraz odżywka wraz z elegancką, skórzaną kosmetyczką. Podaruj jej w prezencie piękne włosy oraz odrobinę luksusu.

ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl ALTERNA CAVIAR MOISTURE DUO, 199 zł/hair2go.pl

DLA VEGE MANIACZKI

Profesjonalne, wegańskie oraz nietestowane na zwierzętach kosmetyki do włosów to zdecydowanie prezent, który zadowoli każdą miłośniczkę ekologii. SHARK BAY od Eleven Australia to zestaw dedykowany dla posiadaczek cienkich oraz pozbawionych objętości włosów. Szampon oraz odżywka odbiją je od nasady, a sól morska doda im tekstury, tworząc naturalne fale. Podaruj jej włosy pełne objętości oraz… australijskiego słońca.

ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl ELEVEN AUSTRALIA SHARK BAY 175 zł/hair2go.pl

W MĘSKIM STYLU

Jeśli szukasz prezentu dla swojego ukochanego mężczyzny postaw na praktyczne rozwiązanie. Wybierz zestaw FRESH MIX od marki KEVIN.MURPHY, który zawiera wszystko to, czego potrzebuje zadbany oraz nowoczesny mężczyzna. W zestawie znajduje się stymulujący szampon i odżywka, oraz dwie mini pasty do stylizacji. Poszukiwania idealnego prezentu dla Niego możesz uznać za zakończone sukcesem.

KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl KEVIN MURPHY FRESH.MIX 234 zł/hair2go.pl

Propozycje prezentów dostępne na

  1. Zwierciadło

Słodka niespodzianka pod choinkę

(Fot. iStock)
(Fot. iStock)
Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Rozpakowywanie prezentów to jeden z tych momentów, na który w czasie świąt czekają nie tylko dzieci. Upominki, to przecież dowód na to, że o sobie pamiętamy i chcemy sprawić sobie przyjemność.

Jednym ze sprawdzonych pomysłów na prezent od Świętego Mikołaja jest małe co nieco, czyli paczuszka pysznych słodkości. Ucieszą się z niej zarówno małe łasuchy, jak i dorośli smakosze. Słodycze spod choinki smakują wyjątkowo, zwłaszcza jeśli mają kojarzące się ze świętami smaki - pomarańczy, wanilii i przypraw korzennych. Dekoracyjne opakowanie ozdobione bożonarodzeniowymi motywami tabliczkę czekolady, pudełko pralinek, czy paczkę cukierków przemieniają w wyjątkowy słodki prezent.

Wybierając słodkości pod choinkę trudno pominąć siłę tradycji – są marki, które od lat kojarzą się z jakością i smakiem. Jedną z nich jest E.Wedel. Marka, jak co roku, przygotowuje z okazji świąt specjalną edycję swoich kultowych produktów, wzbogacając je o dodatki takie jak pomarańcza, cynamon, wanilia i żurawin. Z okazji Bożego Narodzenia, znane wedlowskie produkty otrzymają nową, świąteczną szatę graficzną.

Są wśród nich , Torcik Wedlowski, kultowe Baryłki i duże tabliczki czekolady – gorzka z żurawiną, mleczna z cząstkami pomarańczowymi oraz czekolada Cookie, w dwóch świątecznych smakach: korzennym i Orange Mocha. W tegorocznej ofercie Mieszanka Wedlowska, cukierki Pierrot i świąteczne pralinki opakowane będą w nietuzinkowe puszki w kształcie kuli, dzwonka i choinki. Dzięki temu mogą także stanowić idealną świąteczną ozdobę.

Słodkości dla najmłodszych

Dzieciom czas oczekiwania na Boże Narodzenie można umilić kalendarzem adwentowym E.Wedel. W ozdobnym pudełku podzielonym na 24 okienka znajdują się czekoladki w dwóch smakach w kształcie Buźki Krówki. 
Na Mikołajki lub pod choinkę można sprawić im zestawy słodyczy na przykład: pudełko z opaską w kształcie rogów Renifera - bohatera motywu graficznego, Domek Krówki, a także czekolady mleczne z chrupiącymi kawałkami wafelków i chrupek lub z kawałkami pianek marshmallow. Świąteczne produkty dla dzieci E.Wedel ozdobiono postaciami Renifera, Mikołaja, Bałwanka oraz Znajomej Krowy Kucharza.

 

Produkty z portfolio świątecznego E.Wedel są w sprzedaży od początku listopada.

  1. Zwierciadło

Stwórz atmosferę Świąt. Inspiracje od marki Fyrklövern  

Zobacz galerię 23 Zdjęcia
Święta to przede wszystkim wyjątkowa atmosfera, spotkania z bliskimi oraz pyszne potrawy. Smakowanie ich to również delektowanie się pięknem odświętnie nakrytego stołu. Zainspiruj się propozycjami marki Fyrklövern - specjalistą w dziedzinie dekoracji stołu - i stwórz świąteczną aranżację, która oczaruje twoich gości!

ÅSA’S WINTER 

Rajskie jabłuszka, pomarańcze, granaty i pachnące gałązki to elementy doskonałe na świąteczny stół! By całość wyglądała bajecznie warto wybrać perfekcyjną zastawę, która spełni nasze oczekiwania co do dekoracji stołu i zachwyci wszystkich gości! Po raz pierwszy w Polsce, w cudownej aranżacji świątecznej, prezentujemy Serwis ÅSA’S WINTER, zaprojektowany przez skandynawską artystkę Anne Rooslien. Najwyższej jakości, trwała porcelana skaleniowa, urzekające, ręcznie litografowane zdobienia oraz wyjątkowy design tworzą ponadczasowy serwis obiadowy! Dzięki zastawie, dekorowanej skrzatami – wykreowanymi przez znaną w Skandynawii Åsę Götander, uzyskasz wspaniałą zimowo-świąteczną atmosferę. Porcelanę możemy umyć w zmywarce i odgrzać w niej dania korzystając z kuchenki mikrofalowej – to dodatkowy atut tego eleganckiego serwisu.

SANTA CHRISTMAS

Do świątecznej dekoracji stołu warto wybrać nastrojowe świece, serwety i oczywiście doskonałą porcelanę. Serwis SANTA CHRISTMAS ręcznie zdobiony platyną, skrzącymi się płatkami śniegu oraz uroczymi krasnalami to spełnienie świątecznych marzeń zarówno dzieci jak i dorosłych. Klasyczny design kolekcji wypełniają kolorowe, ręcznie malowane wizerunki skrzatów i zwierząt w zimowej scenerii. Pełne fantazji i artystycznego kunsztu, tworzą ciepły i radosny klimat, podkreślając wyjątkową atmosferę świąt.

ÅSA’S CHRISTMAS

Skrzaty i dekor wzbogacony elementami z 18-karatowego złota to przewodnie elementy Serwisu ÅSA’S CHRISTMAS. Zastawa z motywem uroczych ludków idealnie ozdobi świąteczny stół i stworzy atmosferę bajkowego klimatu przywołując wspomnienia beztroskiego dzieciństwa. To serwis, który przykuwa wzrok oryginalnym kształtem przypominającym pofałdowane śnieżne zaspy, na których zagościły urocze skrzaty. Ośnieżone choinki dekorowane prawdziwym złotem stanowią ekskluzywny element ozdobny! Gałązki, pierniki w kształcie serca, gwiazdy z jabłek czy złote szyszki w kieliszkach to elementy dekoracyjne, które komponują się idealnie z tym eleganckim serwisem.

ÅSA’S CHRISTMAS WHITE

Porcelana Åsa’s Christmas White zachwyca klasycznym designem i ręcznie malowanymi krasnalami w białych i srebrnych kapturkach. Serwis przepięknie prezentuje się w monochromatycznym stylu, gdzie na drewnianym stole w odcieniach szarości układamy zielone gałązki przyprószone śniegiem, szyszki i pachnące pierniki.

VICTORIA 

Drewno, pachnący świerk, nastrojowe lampki i przepyszne potrawy podane na luksusowej porcelanie skandynawskiego projektu pomogą nam stworzyć perfekcyjną atmosferę w czasie świąt! Serwis Victoria zachwyca delikatną formą, a zdobienia z 18-karatowego złota nadają mu królewskiego splendoru. Czerwona serweta przyprószona sztucznym śniegiem, pomarańcze, goździki i soczyste, czerwone jabłka w zimowej okrasie w połączeniu z elegancką porcelaną Victoria tworzą dekorację stołu w iście królewskiej aranżacji. Ta zastawa to świetny wybór zarówno na święta jak i inne okazje, jej klasyczny i elegancki design sprawia, że będzie pasowała na każdą uroczystość.

CELEBRATION

Świąteczny stół stanowi doskonałe pole do popisu dla miłośników dekoracji wnętrz. Spektrum możliwości jakie możemy zastosować jest nieograniczone. Pachnące gałązki świerku, złote świece, kryształowe wazony, eleganckie serwety czy też subtelne herbaciane róże i złote sztućce będą prezentować się perfekcyjnie w otoczeniu porcelany Celebration. Serwis o lekko falistym kształcie z ręcznie nanoszonymi platynowymi zdobieniami zachwyca subtelnością i elegancją.

Zobacz więcej na: ,

  1. Zwierciadło

Herbaty Newby - doskonały prezent pod choinkę

Zobacz galerię 3 Zdjęcia
Kolekcja światowej sławy projektanta mody Matthew Williamson dla Newby to idealny prezent na Święta dla każdej wielbicielki najwyższej jakości herbaty oraz mody.

Przepiękne puszki skrywają w sobie 3 wyjątkowe herbaty: Maharaja’s Breakfast (czarna herbata Assam), Exotic Earl Grey (herbata z olejkiem z gorzkiej pomarańczy i płatkami róży) oraz Jasmine Rose Garden (zielona herbata z różą i jaśminem). Do wyboru będzie także pudełko zawierające wszystkie 3 produkty.

Najwyższej jakości liście herbaty wraz z kwiatowymi dodatkami, ukryte w pięknych opakowaniach będą idealnym prezentem dla bliskiej osoby, a także przyjemnym uzupełnieniem każdego dnia.

Produkty dostępne są na stronie