1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura
  4. >
  5. Spotkanie z Iwoną Firmanty i Beatą Pawłowicz – autorką książki „Po szczęście do pracy”

Spotkanie z Iwoną Firmanty i Beatą Pawłowicz – autorką książki „Po szczęście do pracy”

W ubiegłym tygodniu ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło książka Beaty Pawłowicz – Po szczęście do pracy. Dziesięciu specjalistów, w tym: psychoterapeuci, coachowie, prawnik dzieli się z czytelnikami wiedzą, jak osiągnąć szczęście w pracy. Dzięki ich doświadczeniu poznamy recepty na szczęście w życiu zawodowym. Na spotkanie do Krakowa zaprasza autorka.

Moi Kochani! 24 września w Empiku Bonarka w Krakowie o 18.00, a 8 października w Empiku przy Marszałkowskiej w Warszawie też o 18.00 zapraszam na promocje mojej książki o szczęściu w pracy!

Dziś myślę o tym, co mi samej ta książka dała. Dała dużo! - choćby to, że ratuje właśnie ważną dla mnie przyjaźń. Jak? Dowiedziałam się pisząc ją, że można nas wszystkich, ludzi podzielić z grubsza na cztery kolory. Nie lubię schematów, ale ten kupiłam, bo pomógł mi zrozumieć kogoś całkiem innej barwy niż ja. A więc może i wam w czymś pomoże. To wstyd, że dopiero teraz dzięki temu, co powiedziała moja rozmówczyni Iwona Firmanty (coach i super człowiek) odkryłam, że kurcze!? - my się naprawdę różnimy?! Lepiej późno niż wcale Dla podobnie jak ja zagubionych w różnicach i w podobieństwach, fragment książki o tym, jak reagujemy w sytuacji kryzysowej w zależności od tego, jakimi farbkami maznął nas Bóg, Natura czy rodzice:

"Brzydki przykład: kogoś potrącił samochód. Ofiara straciła kończyny. Czerwony nawrzeszczy na niego, że łamaga sam sobie winy, bo jak chodzi. Ale potem powie: „Tu będzie platynowa proteza, tu coś doszyjemy i będziesz biegał na paraolimpiadzie. Pamiętaj, z logo mojej firmy, która ci to załatwiła, na czole”. Bo kiedy Czerwony wywrzeszczy bukiet wulgaryzmów, to ma wizję, jak wyjść z większości kryzysów. Żółty podchodzi do ofiary wypadku i mówi: „Weź się pan dobij – nie ma po co żyć”. I robi zdjęcia na Facebooka z podpisem: „Tak właśnie nie jeździ się po ulicach”. Potem, kiedy już się rozładuje, w swojej kreatywności wymyśli jakąś innowacyjną protezę lub wózek z tubonapędem.Zielony – nieważne, że jechał na własny ślub, w garniturze lub w wielkiej sukni bezie – tapla się we krwi, stawia namiot, dzwoni do innych Zielonych. Mówi: „Będzie dobrze, będzie dobrze”. Jeśli ofiarą wypadku jest Czerwony, to krzyczy: „Jak, k… będzie dobrze?!”. Bo czerwony jest zawsze tu i teraz. Niebieski podchodzi do ofiary, cmoka, cmoka, analizuje sytuację, myśli, dalej się zastanawia, napięcie rośnie, po czym pyta: „A ubezpieczenie było?”. Ale to nie koniec, bo Niebieski musi wszystko podsumować, więc dodaje: „Pan nie masz nóg, pan już nie będziesz biegał”. Jak się ma niebieskiego „stwora”, to człowiek musi się nauczyć, że on wcale nie jest zły, tylko inaczej postrzega rzeczywistość".

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze