1. Zwierciadlo.pl
  2. >
  3. Kultura

Ten film rozłoży was na łopatki. „Dobrzy nieznajomi” to przejmująca opowieść o samotności, stracie i ogromnej potrzebie bliskości

Andrew Scott i Paul Mescal w filmie „Dobrzy nieznajomi” (Fot. materiały prasowe)
Andrew Scott i Paul Mescal w filmie „Dobrzy nieznajomi” (Fot. materiały prasowe)
Jeśli lubicie melancholię, biegnijcie do kina. „Dobrzy nieznajomi” to jeden z najsmutniejszych, ale też najbardziej poruszających i chwytających za serce filmów, jakie zobaczycie w tym roku. Z seansu wychodzi się ze łzami w oczach, ściśniętym gardłem i ogromną tęsknotą, za tymi, których już z nami nie ma.

Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdybyście mogli, chociaż na chwilę, spotkać swoich bliskich, którzy już odeszli? Taką właśnie szansę otrzymuje od życia Adam, bohater melodramatu „Dobrzy nieznajomi”. Samotny scenarzysta po latach odwiedza swój rodzinny dom, jednak zamiast inspiracji do pisania nowego scenariusza znajduje w nim swoich zmarłych lata temu rodziców. Jeśli wybieracie się na seans, ostrzegamy, że trzeba zabrać ze sobą chusteczki, bo czekają was emocjonalny rollercoaster i poruszająca do głębi historia, z którą wielu widzów może się utożsamić, szczególnie jeśli doświadczyli oni kiedykolwiek straty naprawdę bliskiej osoby.

„Dobrzy nieznajomi” (Fot. materiały prasowe Disney) „Dobrzy nieznajomi” (Fot. materiały prasowe Disney)

Ten przejmujący i rozrywające serce obraz w reżyserii i według scenariusza Andrew Haigha („Zupełnie inny weekend”, „Spojrzenia”, „Polegaj na mnie”), eksperta od kina queerowego, opowiada bowiem o ogromnej potrzebie bliskości, dziecięcej traumie, dojmującej samotności, poszukiwaniu własnej tożsamości, radzeniu sobie z żałobą, tęsknocie, wspomnieniach i uporaniu się z przeszłością. Uczy nas również, że kontakt z bliskimi, których już nie ma, z jednej strony trzyma nas przy życiu, napędza do działania i motywuje, ale z drugiej – trzeba też umieć powiedzieć „stop” i odciąć się od tego, co było, aby móc żyć tu i teraz, a nie wciąż szarpać się pomiędzy przeszłością a teraźniejszością.

„Dobrzy nieznajomi” (Fot. materiały prasowe Disney) „Dobrzy nieznajomi” (Fot. materiały prasowe Disney)

Bohaterem filmu „Dobrzy nieznajomi” jest Adam mężczyzna w średnim wieku, który zarabia na życie, pisząc scenariusze filmowe. Wrażliwiec z bogatą wyobraźnią żyje samotnie w Londynie, jednak w jego życiu jest niewiele spokoju. Głowę zaprzątają mu dokuczliwa samotność, brak weny twórczej i ogromna tęsknota za rodzicami, którzy zginęli w wypadku samochodowym, gdy Adam był nastolatkiem. Pewnego dnia poszukujący inspiracji pisarz postanawia udać się na przedmieścia miasta i odwiedzić dom, w którym się wychował. Na miejscu okazuje się, że jego rodzice, którzy zginęli lata temu, nie tylko wciąż żyją, ale też wyglądają tak samo jak w dniu swojej śmierci.

„Dobrzy nieznajomi” (Fot. Amazon Studios/Zuma Press/Forum) „Dobrzy nieznajomi” (Fot. Amazon Studios/Zuma Press/Forum)

To odkrycie sprawia, że Adam staje się zupełnie innym człowiekiem wracają mu dobry nastrój, wena twórcza, błysk w oku i chęci do życia. Staje się też bardziej otwarty na ludzi, w tym również na relacje romantycznie. Gdy poznaje Harry’ego, sympatycznego sąsiada, który mieszka w tym samym budynku, mężczyźni szybko nawiązują płomienny romans, jednak im więcej o sobie wiedzą i im bliżej siebie są, tym dziwniejsze rzeczy dzieją się wokół nich. Kulminacją zaskakujących zjawisk są ostatnie sceny filmu, które dosłownie wbijają w fotel. Więcej nie zdradzimy – sami musicie przekonać się, jaki jest finał tej historii.

„Dobrzy nieznajomi” (Fot. Searchlight Pictures/Zuma Press/Forum) „Dobrzy nieznajomi” (Fot. Searchlight Pictures/Zuma Press/Forum)

Inspirowany japońską nowelą „Obcy” Taichiego Yamady obraz zaprasza nas do świata, w którym nierealne splata się z tym, co rzeczywiste, a sen miesza się z jawą. Film zadaje też mnóstwo pytań, jednak zamiast podsuwać gotowe rozwiązania, zmusza do tego, aby widz sam znalazł na nie odpowiedź. Czy Adam faktycznie rozmawia ze zmarłymi, a może wszystko to, co widzimy, to wytwór jego wyobraźni? Czy jego rodzice faktycznie nie żyją, a może to główny bohater jest duchem? Tym samym twórca daje nam wiele możliwości interpretacji i tylko od nas zależy, jak odbierzemy poszczególne sceny.

„Dobrzy nieznajomi” (Fot. Amazon Studios/Zuma Press/Forum) „Dobrzy nieznajomi” (Fot. Amazon Studios/Zuma Press/Forum)

Siłą tego filmu jest jednak nie tylko znakomity scenariusz, ale też dialogi, w szczególności poruszające rozmowy Adama z rodzicami, przy których naprawdę ciężko powstrzymać łzy. Bohaterowie wracają w nich wspomnieniami do dawnych czasów i rozliczają się z przeszłością, dlatego scenom tym towarzyszy mnóstwo trudnych emocji, które wręcz wylewają się z ekranu. Tu ogromne brawa należą się doskonale dobranej obsadzie, która nie tylko zagrała z wielkim zaangażowaniem, ale też zaprezentowała aktorstwo na naprawdę wysokim poziomie.

„Dobrzy nieznajomi” (Fot. materiały prasowe Disney) „Dobrzy nieznajomi” (Fot. materiały prasowe Disney)

Fenomenalni są przede wszystkim główni aktorzy, którym udało się stworzyć na ekranie wręcz magiczny duet. Trzeba przyznać, że rzadko można oglądać w kinie taką chemię między bohaterami. Adama zagrał znakomity Andrew Scott, który ma na koncie wiele udanych ról serialowych („Sherlock”, „Fleabag”, „Czarne lustro”), filmowych („Spectre”, „1917”, „Dumni i wsciekli”) i teatralnych („Hamlet”), jednak śmiało można powiedzieć, że kreacja w „Dobrych nieznajomych” jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą, w całej jego karierze. To również kolejny występ, którym aktor udowadnia swoją wszechstronność i ogromny talent.

„Dobrzy nieznajomi” (Fot. Amazon Studios/Zuma Press/Forum) „Dobrzy nieznajomi” (Fot. Amazon Studios/Zuma Press/Forum)

W „Dobrych nieznajomych” Scott daje z siebie dużo emocji i zaangażowania, jednak jest też mistrzem drobnych gestów i spojrzeń, które czasem wyrażają więcej niż jakiekolwiek słowa. I to właśnie na takiej subtelnej ekspresji zbudowana jest ta postać. Niezwykle przekonująco wypada także partnerujący mu Paul Mescal, gwiazda serialu „Normalni ludzie” oraz filmu „Aftersun”, który daje tutaj równie świetny popis aktorskich umiejętności. Nie możemy jednak zapominać o znakomitym drugim planie, czyli doskonałej jak zawsze Claire Foy („The Crown”) oraz Jamiem Bellu („Billy Elliot”), którzy zagrali rodziców Adama.

„Dobrzy nieznajomi” (Fot. Amazon Studios/Zuma Press/Forum) „Dobrzy nieznajomi” (Fot. Amazon Studios/Zuma Press/Forum)

„Dobrzy nieznajomi” mają też swój niezwykły klimat, który ciężko porównać z jakimkolwiek innym filmem. Tworzą go przede wszystkim piękna oprawa wizualna oraz perfekcyjnie dobrana muzyka, która przywołuje nostalgię i przenosi widza wprost do czasów dzieciństwa głównego bohatera (zapewniamy, że scena, w której bohaterowie wspólnie śpiewają „Always On My Mind” Pet Shop Boys, zostanie w waszej pamięci na długo). Wybór nastrojowych disco-popowych przebojów z lat 80., takich jak chociażby „The Power Of love” Frankie Goes To Hollywood, okazał się strzałem w dziesiątkę – idealnie oddają one nie tylko eteryczny ton relacji głównych bohaterów, ale także surrealistyczne doświadczenia Adama ze swoją rodziną.

„Dobrzy nieznajomi” (Fot. Searchlight Pictures/Zuma Press/Forum) „Dobrzy nieznajomi” (Fot. Searchlight Pictures/Zuma Press/Forum)

Powiedzieć, że „Dobrzy nieznajomi” są po prostu wzruszający, to zdecydowanie za mało. To niezwykle refleksyjne i urzekające kino, które gra na emocjach i nikogo nie pozostawi obojętnym. To małe arcydzieło robi ogromne wrażenie i zostawia emocjonalny ślad, dlatego warto je nie tylko zobaczyć, ale też przeżyć, a po seansie pozostawić sobie przestrzeń na refleksję, własną interpretację i przede wszystkim dojście do siebie, bo obraz naprawdę uderza z ogromną, zaskakującą mocą i na długo nie daje o sobie zapomnieć.

„Dobrzy nieznajomi” w kinach od 9 lutego 2024 roku.

Share on Facebook Send on Messenger Share by email
Autopromocja
Autopromocja

ZAMÓW

WYDANIE DRUKOWANE E-WYDANIE
  • Polecane
  • Popularne
  • Najnowsze