Nie wchodzi się dwa, a w tym przypadku nawet i trzy, razy do tej samej rzeki? W przypadku dostępnego na Netflixie „Znachora” w reżyserii Michała Gazdy i z wieloma znanymi nazwiskami w obsadzie to znane powiedzenie nie ma zastosowania.
Netflixowa produkcja nie jest nawet drugą, a trzecią, ekranizacją powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Ta pierwsza powstała w roku premiery samej powieści „Znachor”, czyli 1937. W rolę profesora Wilczura wcielił się wtedy Kazimierz Junosza-Stępowski, a sam film wyreżyserował Michał Waszyński.
Dopiero później, w roku 1981, powstała legendarna ekranizacja Jerzego Hoffmana, z Jerzym Bińczyckim grającym profesora Wilczura. To tę produkcję można (wielokrotnie) oglądać w telewizji w święta i to przede wszystkim do niej porównywany jest dostępny na Netflixie „Znachor” z 2023 roku.
(Fot. Bartosz Mrozowski, materiały prasowe)
Widzowie poza granicami kraju nad Wisłą w większości przypadków (zapewne) wcześniejszych ekranizacji nie znali. Ta z roku 2023, jeśli spojrzeć na statystyki, bardzo im się spodobała.
W pierwszym tygodniu po premierze film znalazł się w top 10 nieanglojęzycznych obrazów w wielu krajach: Chile, Argentynie, Meksyku, Czechach, Słowacji, Nikaragui, Hiszpanii, Ukrainie, Wenezueli, Urugwaju, Austrii, Niemczech, Boliwii, Grecji, Izraelu, Rumunii, Peru, Serbii, USA, na Kostaryce, Węgrzech, Malcie, a także we Włoszech i we Francji. Oraz w Polsce.
(Fot. Bartosz Mrozowski, materiały prasowe)
Osadzony w realiach Polski międzywojennej „Znachor” przedstawia skomplikowane losy profesora Rafała Wilczura, który po utracie pamięci na skutek pobicia (autor powieści oparł ten wątek na własnym doświadczeniu – został brutalnie pobity za krytykowanie obozu Piłsudskiego) trafia na wieś i jako Antoni Kosiba zyskuje sławę uzdrowiciela.
W losy bohaterów wciąga nie tylko wątek poszukiwania odpowiedzi o prawdziwą tożsamość Kosiby, ale i ten przedstawiający jego relacje z Zośką i córką Marysią. Uwagę przyciągają również sielskie widoki polskiej wsi, co spotkało się z krytyką części widzów, bo ta prawdziwa nie zawsze tak pięknie i spokojnie wyglądała.
Ignacy Liss i Maria Kowalska (Fot. Bartosz Mrozowski, materiały prasowe)
Film z 2023 roku odbiega w treści, w niektórych miejscach, i od powieściowego pierwowzoru i od filmu z roku 1981. Rolę profesora Wilczura/Antoniego Kosiby zagrał Leszek Lichota, który o swojej roli mówił tak:
– Bardzo się cieszę, że mogłem wcielić się w tak istotną postać dla polskiej kultury. Filmy kostiumowe są zawsze wyzwaniem, ale myślę, że reżyser i cała ekipa wspaniale odzwierciedlili estetykę lat 20. i 30. ubiegłego wieku. Świata, w którym liczył się honor, etos pracy, empatia i romantyczna miłość.
Rolę Marysi, córki profesora, zagrała Maria Kowalska, a wybranka jej serca – hrabiego Czyńskiego – znany dzisiaj z serialu „Proud” Ignacy Liss. W Zośkę wcieliła się Anna Szymańczyk, a poza nimi w filmie można zobaczyć: Izabelę Kunę, Mikołaja Grabowskiego, Pawła Tomaszewskiego, Małgorzatę Mikołajczak i Łukasza Szczepanowskiego, Mirosława Haniszewskiego.
Dla reżysera, Michała Gazdy, „Znachor” był filmowym debiutem (wcześniej wyreżyserował m.in. seriale „Wataha” i „Świadek koronny”). Jak mówił przy okazji premiery „Znachora”:
– Dzięki wspaniałej ekipie poczucie odpowiedzialności nie krępowało, a kreacja wszystkich tych namiętności i dramatów przedwojennego świata okazała się prawdziwą artystyczną frajdą.